Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Summoner. Początek

Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Cykl: Zaklinacz (tom 1)
Wydawnictwo: Jaguar
7,71 (63 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
8
8
9
7
16
6
8
5
6
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Novice
data wydania
ISBN
9788376863078
liczba stron
400
język
polski
dodała
limonkaie

Potrafi przywoływać demony, ale czy zdoła wygrać wojnę? Fletcher, uczeń wioskowego kowala, odkrywa przypadkiem w sobie rzadki wśród ludzi talent do przyzywania żyjących w innym wymiarze demonów. Fałszywe oskarżenia o zbrodnię zmuszają chłopaka do ucieczki z rodzinnej wsi. Wraz ze swym własnym demonem, Ignatiusem, Fletcher trafia do Akademii Vocanów, gdzie podobnie jak on utalentowani młodzi...

Potrafi przywoływać demony, ale czy zdoła wygrać wojnę?
Fletcher, uczeń wioskowego kowala, odkrywa przypadkiem w sobie rzadki wśród ludzi talent do przyzywania żyjących w innym wymiarze demonów. Fałszywe oskarżenia o zbrodnię zmuszają chłopaka do ucieczki z rodzinnej wsi. Wraz ze swym własnym demonem, Ignatiusem, Fletcher trafia do Akademii Vocanów, gdzie podobnie jak on utalentowani młodzi ludzie ze wszystkich warstw społecznych królestwa studiują sztukę zaklinania magicznych istot. Wyczerpujący kurs ma na celu wykształcić studentów na magów bojowych, którzy dołączą do wojsk królestwa Hominum toczących krwawą wojnę z dzikimi, bezlitosnymi hordami orków. Tymczasem jednak nad nowymi przyjaźniami chłopaka zbierają się ciemne chmury. Wśród uczniów akademii narasta rywalizacja. Mając pewne oparcie jedynie w Ignatiusie, Fletcher musi dokonywać wielu trudnych wyborów. W dodatku coraz więcej wskazuje, że w rękach chłopaka spocznie los całego królestwa…

 

źródło opisu: http://wydawnictwo-jaguar.pl

źródło okładki: http://wydawnictwo-jaguar.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 549
silence | 2015-11-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 03 listopada 2015

Wattpad. Dla niektórych miejsce realizacji, spełniania swoich marzeń, miejsce nowych czytelniczych odkryć i doznań, lecz dla innych – dzieło zupełnie płytkie i niesprawiedliwe. Tam nikt nie spojrzy na fakt Twojego zaangażowania i gamę metaforycznych odniesień do klasyków literatury oświeceniowej – to świątynia łatwych książek. Tam "Wielki Gatsby" by się nie sprzedał. Pisana przez młodzież najczęściej i dla młodzieży głównie. Taka Anna Todd na swojej "powieści" dorobiła się tam miliarda odsłon, dobrych parę milionów zakochanych po uszy fanek, cztery ceglaste tomy i sprzedanie praw do ekranizacji. Abigail Gibbs, dziewiętnastoletnia autorka "Kolacji z wampirem" również doczekała się niezłej sławy w Polsce. Ale czy seria "Summoner. Zaklinacz" uda się śladem wattpadowych braci i sióstr? Czy czytelnicy docenią tę intrygującą i niesamowicie klimatyczną historię?

Taran Matharu jest jednym z tych pisarzy. Los szczęśliwym trafem połączył go z Wattpadem, a sumienność sprawiła, że po kwartale pierwsze rozdziały "Zaklinacza" zostały przeczytane przez ponad milion czytelników. Po szczęściu miesiącach były to już trzy. W swojej historii subtelnie nawiązał do klasyków, które uwielbiamy. "Władca Pierścieni", "Harry Potter", "Zwiadowcy", wszystko w dawkach znikomych, niewidocznych i niewyczuwalnych – tak tylko, by wzniecić sentyment i zainteresować zwolenników. Głównym bohaterem jego historii jest Fletcher, nastolatek znikąd, bez nazwiska, bez matki, porzucony po narodzeniu na pastwę losu. Chłopiec pilnie pracuje u mistrza cechu i widać, że praca ta jest wprost stworzona dla jego sytuacji – rzemiosło, jakim jest wyrabianie zbroi i kucie mieczy to biznes zawsze opłacalny. A szczególnie w tych czasach, obfitujących w spory z orkami i wieloma nieporozumieniami odnośnie sojuszy z rasą elfów oraz krasnoludów. Lecz jeden moment na zawsze zmieni życie chłopca w małej mieścinie. Kim jest tajemniczy wędrowiec i skąd ma rzadkie przedmioty, które chce sprzedać? Do kogo należy tajemna księga i na czym polega bycie "Zaklinaczem"? I… zaraz, jakim cudem Fletcher wezwał demona?

Nie jestem przesadną fanką takiej typowej fantastyki. "Gra o Tron" to inna sprawa, ale "Zwiadowcy" mnie kompletnie nie porwali, a z Tolkienem męczę się niemiłosiernie, jednak są takie książki, które potrafią wykrzesać z mojego newadultowego serduszka trochę miłości do fantasty. "Harry Potter", "Próba Żelaza", "Akademia Dobra i Zła" i już teraz, pierwszy tom serii, "Początek". Zupełnie przepadłam, widzę w tej historii ogromny potencjał, który autor wykorzystuje nienagannie. Tworzy świat, całe ogromne uniwersum, jego historię, początki i bitwy. Dorzuca szkołę, w której naucza się młodych Zaklinaczy, a gdzie panują dość nietypowe zasady. Tworzy trójkę bohaterów, którzy nie od razu zapałali do siebie sympatią, ale ich odwaga gwarantuje im świetlaną wręcz przyszłość. I możecie wywnioskować – nie dziwię się, też mam taki brzydki nawyk, – że to gdzieś już było. Że orki, elfy i krasnoludy to jeden świat, a szkoła, tutaj akurat zwana Akademią Vocanów – drugi. Nie mylicie się, pewne podobieństwo na poziomie pomysłu jest. Istnieje. Mamy szkołę, mamy trójkę przyjaciół, księżniczkę elfów, zbuntowanego krasnoluda i Fletchera, wśród nich są ci szlachetnie urodzeni, czujący się lepszymi, jest nauczyciel, który staje za bohaterami murem i jest ten drugi, zupełne przeciwieństwo. Fletcher trochę pachnie Willem ze "Zwiadowców", bo też dokładnie nie wiadomo kim on jest i skąd się wziął. Schematu nie wykluczam, chcę jedynie podkreślić, że w wykonaniu nie czuć go w ogóle. Zupełnie inne motywy, zupełnie inne przyczyny i skutki. Ani razu nie obudziło się we mnie uczucie "o rany, to gdzieś było", bo nie było. Taran Matharu jakby specjalnie napisał inaczej, by takie reakcje nie zaistniały, a jednocześnie podobnie, bo – jak wspomniałam na wstępie – w naszych głowach Tolkien i Rowling siedzą zawsze, przypominając o sobie i siejąc sentyment.

Podoba mi się, że świat nie jest idealny. Że pojęcie machlojek, niesprawiedliwości i uzurpatorów nie zginęło i wydało się mniej ważne. A owszem, jest tutaj bardzo pożądane. Buduje realność, sprawia, że świat przestaje być taki miły, bo dobrze wiemy, że rzadko mu się zdarza. Tu tkwi ogromna zaleta "Początku" – nawet główni bohaterowie posiadają złe cechy i potrafią być opryskliwi. Nadaje im to ogromnej przestrzenności, podkreśla ludzką naturę i sprawia, że przegraliby konkurs o najbardziej idealnego bohatera książki już na samym castingu. A jeśli chodzi o przestrzenność – nie tylko tyczy się bohaterów. Świat jest rozbudowany, nic nie jest miałkie, nudne i wyrwane z kontekstu.

"Początek" jest świetlnym wstępem do serii (tutaj okładka drugiego tomu!) i łączy to, co lubimy. Pobudza wspomnienia, ale nie tworzy schematów. I jest oryginalna, przysięgam. Nie wymyśliłabym bohaterów z mocą przywoływania demonów. Nie stworzyłabym ich rodzajów, nie określiłabym ich many i nie opisała poziomu. To najbardziej mnie zaskakuje, bo nie spotkałam się z tak nietypowym pomysłem w ogóle. Jestem pod wrażeniem i pod wrażeniem będą na pewno fani powieści wymienionych w tym tekście, fani Pokemonów oraz gracze League of Legends. Najlepszą rekomendacją niech pozostanie to, że mimo mojej awersji do fantastyki, zakochałam się w niej na nowo.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bitwa na Wrzosowiskach

Dalszy ciąg prequela „Turniej w Gorlanie”. Wszystkie moje uwagi przy „Turnieju” pozostają aktualne. Czyta się, jak przygodówkę w konwencji „Zwiadowców...

zgłoś błąd zgłoś błąd