Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Oskar i pani Róża

Tłumaczenie: Barbara Grzegorzewska
Wydawnictwo: Znak
7,77 (10911 ocen i 1028 opinii) Zobacz oceny
10
1 314
9
3 450
8
1 486
7
2 806
6
667
5
778
4
105
3
224
2
24
1
57
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Oscar et la dame Rose
data wydania
ISBN
8324003983
liczba stron
80
słowa kluczowe
śmierć, Bóg, wiara
język
polski

Inne wydania

 

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 218
Halina | 2013-02-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2011 rok

Ostatnio, po raz czwarty już, sięgnęłam po tę książkę. Opowiada ona o 10-cio letnik chłopcu chorym na raka, który na prośbę swojej przyjaciółki, wolontariuszki w szpitalu - pani Róży, przez ostatnie dwanaście dni życia pisze listy do Pana Boga. Oskar liczy też każdy następny przeżyty dzień jako 10 lat. Chłopiec w swoich listach jest nadzwyczaj szczery, na co nie jeden dorosły nigdy by sobie nie pozwolił. Historia ta urzekła mnie, bo jest wzruszająca i - niestety - ukazuje całą prawdę o dorosłych. Ludzie boją się mówić o śmierci, zwłaszcza bliskich, nie potrafią o niej mówić. Biorą na siebie zbyt duży ciężar, a później nie dają sobie z tym wszystkim rady, źle postępują i właśnie ta myśl ich zabija.
Najpierw, jako dzieci, jesteśmy ufni i weseli, wszystko jest proste. Później dostrzegamy w świecie skazę, chcemy go zmienić, wierzymy, że możemy znów uczynić świat idealnym, uważamy, że możemy wszystko, że świat należy do nas. Bóg nas nie obchodzi, nie wierzymy w niego, bo nawet nie mamy czasu, by się zatrzymać w pędzie i rozejrzeć. Dopiero na łożu śmierci zdajemy sobie sprawę, co straciliśmy. To przykre, ale taka jest prawda. Idealnie tą prawdę ukazuje ten oto cytat (już nie pamiętam, kto go napisał):
"Gdy rodziłeś się, miałeś zaciśnięte pięści i krzyczałeś, jakbyś chciał świat oznajmić "Mogę wszystko, zmienię świat na lepszy!". Gdy odchodziłeś, twoje ręce były otwarte, jakbyś chciał powiedzieć "To, co zdobyłem, Panie, oddaje Tobie".
Książka ukazuje też, jak wielką rolę w życiu młodego człowieka odgrywa miłość i zrozumienie przez najbliższych.
Okazuje się, że wbrew pozorom, to dorośli mogą uczyć się od dzieci. Dzieci są zaradniejsze, zawsze znajdą jakieś wyjście. Są też w stanie naprawiać swoje błędy.
Choć książka kończy się smutno, bynajmniej nie dużo osób nad nią płacze. Oskar za życia nauczył wiele osób nowych rzeczy, przywrócił im wiarę i, przede wszystkim, zostawił po sobie ogromne wory miłości i dobra.
Książka skłoniła mnie do głębokiej zadumy. Wywarła na mnie niesamowite wrażenie, jest jedną z najlepszych, jakie w życiu przeczytałam. Na okładce książki, którą ja posiadam, redaktor pewnej gazety napisał, że "Oskar i pani Róża" jest na miarę "Małego Księcia". Według mnie, ta książka była od niego lepsza.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jedenaście dni w Berlinie

Chyba pierwszy raz tak bardzo nie wiem co myślę o książce. Napewno jestem nią zdziwiona. Czy mi się podobała - nie wiem. Napewno nikomu ta recenzja ni...

zgłoś błąd zgłoś błąd