Numer telefonu

Wydawnictwo: Videograf
5,84 (63 ocen i 27 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
2
8
7
7
11
6
17
5
7
4
4
3
10
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378354291
liczba stron
240
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
PaniKa

Zuzanna Piątek dwa lata temu straciła matkę, swoją powierniczkę i najlepszą przyjaciółkę. Nie potrafi otrząsnąć się z tragedii, unika kontaktów z ludźmi, uciekając w pracę, której nienawidzi. Ma jednak swój codzienny rytuał – w chwilach słabości dzwoni pod numer telefonu, który wyrył się w jej sercu jak pacierz. Pewnego dnia, ku zdumieniu Zuzanny, telefon po drugiej stronie odbiera jakaś obca...

Zuzanna Piątek dwa lata temu straciła matkę, swoją powierniczkę i najlepszą przyjaciółkę. Nie potrafi otrząsnąć się z tragedii, unika kontaktów z ludźmi, uciekając w pracę, której nienawidzi. Ma jednak swój codzienny rytuał – w chwilach słabości dzwoni pod numer telefonu, który wyrył się w jej sercu jak pacierz. Pewnego dnia, ku zdumieniu Zuzanny, telefon po drugiej stronie odbiera jakaś obca kobieta. Rozmowa przynosi ukojenie i z czasem dziewczyna zaprzyjaźnia się z nową znajomą. Gdy traci pracę, Teresa zaprasza ją do siebie, nad morze. Z pewnymi oporami Zuzanna przyjmuje zaproszenie i rusza na drugi koniec Polski. Tam poznaje syna Teresy, Jakuba, który z każdym dniem staje się jej coraz bliższy.

 

źródło opisu: http://www.empik.com/numer-telefonu-kucharska-anna...(?)

źródło okładki: http://www.empik.com/numer-telefonu-kucharska-anna...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1111
Natula | 2016-01-11
Przeczytana: 10 stycznia 2016

Jestem zła, bardzo zła, bo już dawno żadna z książek nie rozczarowała mnie tak bardzo, jak powieść Anny Kucharskiej. Moje rozczarowanie wynika z tego, że nastawiłam się na historię, która - jak sądziłam - wzruszy mnie i sprawi, że ożyją moje wspomnienia o sobie, której od dawna już nie ma. O moja naiwności, ale od początku.

Bohaterką jest dwudziestoośmioletnia Zuzanna, która dwa lata temu straciła najbliższą osobę - mamę. Od tamtego czasu dziewczyna tkwi w marazmie. Nic ją nie cieszy, bo i co ma cieszyć. Zuza stroni od ludzi, mało tego, zerwała kontakt z ojcem, co ją dodatkowo dręczy. Poza tym dnie spędza w niesatysfakcjonującej ją pracy a samotne wieczory na słuchaniu złowieszczo syczącego kota, zaś jej rytuałem jest codzienne dzwonienie na ciągle aktywny numer mamy. Niespodziewanie pewnego wieczoru telefon zostaje odebrany przez nieznaną kobietę. Początkowy szok przeradza się w zaciekawienie, a następnie stały kontakt. Poznanie Teresy zmienia życie Zuzanny o 180 stopni.

Czyż nie ciekawa i poruszająca fabuła? Byłam pewna, zważywszy na oceny książki, że autorka zrobiła z niej piękną i wzruszającą historię, będącą dla wielu osób pewnego rodzaju ratunkiem, oczyszczeniem, nadzieją... Sam fakt poruszenia tak ważnego tematu jak żałoba, jest zobowiązujący. Według mnie pisząc o wielkich emocjach nie można sobie pozwolić na bylejakość i brak psychologicznej głębi. Niestety w tej historii istotny wątek zdominowała przewidywalność i infantylizm bohaterki. Nie wnikam w to jak Zuza radzi sobie ze stratą mamy, bo jest to indywidualne odczucie i z nim się spierać nie można, ale że z każdej sprawy robi wielki problem. Na dodatek jej poglądy są charakterystyczne dla mało rozgarniętej nastolatki, a nie dojrzałej kobiety.

Dobrze zapowiadająca się historia, bo początek napawa optymizmem, ponadto językowo nie jest źle, w pewnym momencie robi się tak absurdalna i nużąca, że miałam problem z jej dokończeniem. Swoje też zrobiły roztrząsane przez Zuzę problemy duszy, a także miłosne dylematy, które przekroczyły granice mojej wytrzymałości, zwłaszcza że bohaterka ignorowała uczucia ludzi, których los boleśnie doświadczył, bo jej za mało było samobiczowania i rozpaczy. Wiem, że i tak bywa, ale w tej historii emocje Zuzy (w opozycji do niej jest grupa osób zdrowo myślących) przejaskrawiono i doprowadzono do niedorzeczności, tworząc melodramatyczną i miałką opowiastkę. Nic nie poradzę, że w postawie bohaterki widziałam tylko egoizm i brak życiowej mądrości. Nie chcę się już nad nią ani spojlerować, przytaczając dowody jej bezsensownego zachowania, ale uwierzcie mi zdecydowanie bystrzejszą była ośmioletnia Ula.

"Ula objęła moją szyję swoimi małymi rączkami, a później spytała:
- Dlaczego jesteś smutna?
- Bo moja mamusia nie żyje... - odparłam.
- Ja też długo byłam smutna, ale przecież mam tatusia, a mamusię mam tu. - To rzekłszy, dotknęła małą rączką lewej strony swojej klatki piersiowej. (...)
- Zuziu, ty nie możesz być smutna. Jak twoja mamusia będzie tam, gdzie moja, wszystko będzie dobrze - Wiedziałam, że mówiąc "tam", miała na myśli serce. - A ty już nie płacz, bo przecież żyjesz, no nie?"

Nie będę Wam polecać tej powieści ani też do niej zniechęcać. Nie chcę też dłużej się rozpisywać, ponieważ emocje biorą górę. W każdym razie zawiodła mnie ta książka, być może zbyt wiele od niej oczekiwałam, ale czy taki temat nie skłania do przyjęcia pewnych założeń? Szczególnie gdy jest on nam wyjątkowo bliski.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chłopiec, który widział

W małej francuskiej miejscowości dochodzi do morderstwa. Ginie miejscowy krawiec, Josef Engel. Sprawę prowadzi Benoit Amand . Na miejscu zbrodni za...

zgłoś błąd zgłoś błąd