Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dżungla

Wydawnictwo: Czwarta Strona
6,44 (99 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
11
8
8
7
25
6
32
5
13
4
4
3
1
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379763290
liczba stron
398
język
polski

XXIII wiek. Ludzie skolonizowali Marsa, mało kto jednak nazywa go swoim domem. Terraformacja udała się tylko do pewnego stopnia, mieszkańców nękają choroby i problemy psychiczne, relacje społeczne zaczynają przypominać te z czasów średniowiecza, a dawne jednostki administracyjne zamieniły się we wrogo nastawione do siebie zony, szykujące się do wojny. Sytuacja na Czerwonej Planecie komplikuje...

XXIII wiek. Ludzie skolonizowali Marsa, mało kto jednak nazywa go swoim domem. Terraformacja udała się tylko do pewnego stopnia, mieszkańców nękają choroby i problemy psychiczne, relacje społeczne zaczynają przypominać te z czasów średniowiecza, a dawne jednostki administracyjne zamieniły się we wrogo nastawione do siebie zony, szykujące się do wojny.
Sytuacja na Czerwonej Planecie komplikuje się jeszcze bardziej, gdy pojawia się na niej dziwny roślinopodobny twór, zwany „dżunglą”. Czym jest? Co jego rozwój oznacza dla przyszłości planety i ludzkości? Dwójka głównych  bohaterów – każde na własną rękę i z innych powodów – odkrywa, czym jest dżungla i co tak naprawdę kryje się za zapomnianym projektem naukowym, który nagle zostaje wznowiony.

 

źródło opisu: http://czwartastrona.pl

źródło okładki: http://czwartastrona.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 5659
Fidel-F2 | 2016-01-10
Na półkach: Przeczytane

Recenzja pierwotnie zamieszczona na portalu szortal.com

Dżungla wpadła mi w ręce raczej przypadkowo, rzekłbym nawet, sięgałem po nią dość niechętnie. Debiutanckie powieści zupełnie nieznanych autorów to inwestycja bardzo wysokiego ryzyka. I cóż, przez pierwsze dwieście stron powieści przeklinałem w żywy kamień chwilę, w której zdecydowałem zabrać się za lekturę. Przez pierwsze dwieście stron męczyłem się wyjątkowo. Tak mi to dopiekło, że potem poświęciłem trochę czasu na wymyślenie obrazowego porównania oddającego znój i mozół, których byłem zmuszony doświadczyć. Podczas lektury czułem się jakbym orał tępym pługiem wyschnięte, kamieniste pole! pod górę! w chwili, gdy koń wziął wolne, bo był bystrzejszy ode mnie. Ładnie mi wyszło? Może i nieładnie, ale prawdziwie. Później było lżej, nie wiem, czy za sprawą autora, czy może ja się przyzwyczaiłem. Ale do rzeczy.

Dekoracje to wypożyczony zestaw. Wszystko to już gdzieś widzieliśmy. Ogólne ramy powieści, realia polityczno-społeczne, mniejsze lub większe koncepty - opozycja Ziemia-Przestrzeń, quasi-feudalne stosunki społeczne, terraformowanie, daleko posunięta ingerencja w ludzką biologię, nieuchwytny tajemniczy guru-naukowiec, itd., wzięte są żywcem z cyklu Paula McAuleya Cicha wojna, tyle, że na mniejszą skalę i z mniejszym rozmachem. O pomysłach pokrewnych tytułowej dżungli też już czytaliśmy, czy to u McDonalda (Chaga) czy Lema (Solaris). I można by tak jeszcze długo bawić się w odnajdowanie pierwowzorów i inspiracji, ale zostawię tę przyjemność chętnym. Z pewnością dopiszą do tej listy sporo tytułów i nazwisk.

Sam Mars jest dekadencko-przygnębiający, pomieszanie cyberpunkowego brudu z małomiasteczkowo-wiejskim klimatem XIX-wiecznej rzeczywistości gdzieś z okolic Pułtuska. Z jednej strony technologia, terraformowanie, loty kosmiczne a z drugiej społeczna degrengolada, narkotyki, sekciarstwo, prymitywna religijność. Niektóre powieści Dicka miały coś w podobie.

Na tym tle znajdujemy dość niemrawo rozwijającą się intrygę, którą też jakoś tam znamy. Służby specjalne, inwigilacja społeczeństwa, tajna broń, tajne organizacje, wielkie misje, jedynie słuszne cele, sporo czarno-białego, trochę odcieni pośrednich. Główny bohater nie bardzo wie, co ma ze sobą zrobić; czasem coś zadziała, ale większość rzeczy mu się przytrafia, a nurt wydarzeń porywa go, by wyrzucić gdzieś na przypadkowym, z jego punktu widzenia, brzegu. Trafiają się mocno naiwne rozwiązania fabularne, boga z maszyny też tu i ówdzie odnajdziemy. Bliżej temu wszystkiemu do teatru, gdzie dużo się mówi, a niewiele robi, jakiejś akcji posuwającej rzeczy do przodu jest tu jak na lekarstwo. Czasem autor podrzuca nam rozważania nad ludzką naturą, istotą inteligencji/świadomości, wpływie opresji psychicznej i fizycznej. Nic specjalnie oryginalnego ani doniosłego, ale nie można powiedzieć, że niemądre i całkiem słabe. Z grubsza większość elementów składowych spełnia standardy przyzwoitości, a wszystko razem wzięte jest raczej mało oryginalne, ale, trzeba oddać autorowi, koncepcja całości nie gryzie się wewnętrznie. Brak mi jednak w tym wszystkim jakiegoś kleju, duszy spajającej; brak tu rozmachu, pewności siebie. To zestaw klocków poukładanych wedle przepisu, jakiejś ogólnej standardowej instrukcji, której uczą na kursach pisania powieści.

Język z gruntu poprawny, ale nie bez wad. Zauważalny jest niestety nadmiar zaimków, nie jest to dramat, ale raczej nie najlepsza tendencja. Kolejny problem, znacznie większy, to kosmiczna ilość informacji podawanych w nawiasach. W literaturze pięknej każdy nawias to błąd, tutaj mamy je w zasadzie na każdej stronie. I na koniec formy gramatyczne. Autor zdecydował używać w narracji czasu teraźniejszego, co przynajmniej dla mnie, jest mocno irytujące i przeszkadza w lekturze. Przypomina to trochę filmowanie akcji kamerą z ręki. Brak stabilizacji, drgania obrazu, doraźne kadry, być może dobre w reportażu zupełnie nie pasują do fabuły beletrystycznej. Być może komuś to odpowiada, dla mnie to duża wada. Przyglądając się powyższym problemom należy stwierdzić, że osoby zajmujące się redakcją i korektą tego tekstu albo zbyt lekceważąco podeszły do zadania, albo są na etapie przyuczania do zawodu. Szkoda. Gdyby tekstem zajął się ktoś sensowny, ogólne odczucia dotyczące Dżungli mogłyby być znacznie przyjemniejsze.

Powieść nie zachwyca, ale i nie zniesmacza. Autor to nie geniusz objawiony, jest tu sporo do poprawienia, ale nic, co by powieść zdecydowanie dyskwalifikowało. Biorąc pod uwagę, że to debiut, a autor na zdjęciach wygląda dość młodo, to istnieje spora szansa, że w przyszłości wyjdą spod jego pióra rzeczy naprawdę fajne, a przyciężkawa forma zniknie wraz z nabywanym doświadczeniem. Czy tak będzie, czas pokaże.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
IKIGAI. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia

To już moja druga książka o Ikigai. Myślę, że jest zdecydowanie lepsza od pozycji Ken Mogiego, ale to tylko moje subiektywne wrażenie - bardziej przyp...

zgłoś błąd zgłoś błąd