Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Zapisane w kościach

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Jan Kraśko
tytuł oryginału: Written in Bone
seria/cykl wydawniczy: Dr. David Hunter tom 2
wydawnictwo: AMBER
data wydania: 2007 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-241-2775-7
liczba stron: 278
słowa kluczowe: śmierć, zabójstwa
język: polski
typ: papier
7.5 (865 ocen i 69 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 22,00 zł

Bohater Chemii śmierci, najlepszego literackiego thrillera 2006 roku, powraca. Runa. Mała spokojna wysepka na Hebrydach, odcięta od świata miotanym sztormem oceanem. Tam doktor David Hunter ? ant... Bohater Chemii śmierci, najlepszego literackiego thrillera 2006 roku, powraca.
Runa. Mała spokojna wysepka na Hebrydach, odcięta od świata miotanym sztormem oceanem. Tam doktor David Hunter ? antropolog sądowy, który ?wie o śmierci wszystko? i ?umie skłonić zmarłych do zwierzeń? ? ma odczytać ze spalonych kości przyczynę i okoliczności makabrycznego zgonu. Jak w Chemii śmierci stajemy twarzą w twarz ze złem, wraz z bohaterem ? człowiekiem, który zgłębił fizyczny proces śmierci, a mimo to nie jest ani o krok bliżej zrozumienia jej ostatecznej tajemnicy.Jak w Chemii śmierci brytyjski młody talent Simon Beckett tworzy studium wszechogarniającego i paraliżującego strachu. W niepowtarzalny sposób ? pozornie beznamiętnie relacjonując fakty, zdarzenia i chemiczne zjawiska ? obezwładnia mroczną przejmującą poetyką, gdzie ludzkie uczucia współgrają z nieprzyjazną i groźną przyrodą. Simon Beckett ma rzadki dar budzenia najgłębszych emocji..
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (10)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: sierpień, 2010

Drugą książkę Simona Becketta przeczytałam niemal po półrocznej przerwie, ponieważ nie mogłam jej znaleźć w bibliotece. W końcu pewnego dnia szczęście się do mnie uśmiechnęło i wypatrzyłam na półce "Zapisane w kościach". Już wiem, że niedługo pójdę po "Szepty Zmarłych".
Ta część jest kontynuacją wspaniałej powieści "Chemia śmierci". Głównym bohaterem jest David Hunter - antropolog sądowy, który swój zawód traktuje jak 'drugą skorupkę'. Patrząc na obie książki muszę przyznać, że drugi tom jest bardziej brutalny i mroczniejszy. Zapoznając się z twórczością Simona Becketta miałam wrażenie, że pisał on bardziej naukowo, ale właśnie to mi w nim zaimpoowało; pomijając fakt, że niektóre opisy rozkładu ludzkich zwłok przyprawiały o ruchy wymiotne. W "Zapisane w kościach" nieco się to zmienia, bo wydaje mi się, że pisarz bardziej postawił na historię i postać samej głównej postaci. Jest ona bardziej rozbudowana, poznajemy jego bardziej dogłębny tok myślenia pod względem uczuciowym i również stosunek do świata.
Od czasu "Chemii śmierci" przeczytałam parę krymiałów - jedne były naprawdę dobre, inne mniej - ale ten konkretny autor ma coś takiego w sobie, że to przeraża, doprowadza czytelnika do białej gorączki; pozwala się bać i napawać tym przerażającym nastrojem, który odchuwamy czytając jego książki. Świetna fabuła, która potrafi zaskoczyć wielu jego miłośników, w tym także mnie. Samo zakończenie potrafi zwalić z nóg. Jest przede wszystkim nieprzewidywalne, rzucające się w oczy, a może raczej szokujące i zupełnie trafiające w moje gusta.
Pan Beckett ma tendencje do zaskakiwania. Dość często zdarza się, że kontynuacja musi być gorsza od pierwszego tomu - tutaj pisarz pokazał klasę. Nie tylko napisał wyśmienity sequel, ale sprawił, że czytało mi się go lepiej niż "Chemię śmierci"! Książka jest wciągająca, trzymająca w napięciu, ambitna, zaskakująca i udowadaniająca, że Simon Beckett potrafi świetnie pisać. Z przyjemnością sięgnę po "Szepty Zmarłych".


Przeczytana: 22 kwietnia, 2011

„W odpowiedniej temperaturze pali się wszystko. Drewno. Ubranie. Ludzie.”*
Zastanawialiście się kiedyś co konkretnie dzieje się z ludzkim ciałem w zetknięciu z ogniem ?
W jakiej temperaturze się pali i co zajmuje się w pierwszej kolejności ?
Myślicie pewnie, że oszalałam zadając takie pytania, ale czy tego wrażenia nie wypiera w tej chwili zwykła ciekawość…? W końcu chyba każdy słyszał o domniemanych przypadkach samospalenia, a to dobra okazja by o „tym” pomyśleć.

Doktor Hunter, wyśmienity antropolog sądowy zostaje ściągnięty na malutką wyspę Runę na Hebrydach Zewnętrznych by wyjaśnić okoliczności śmierci nieznanego mieszkańcom człowieka.
Pozornie łatwe rozpoznanie przyczyn zgonu przeradza się w koszmarnie trudną do rozwikłania zagadkę. Wydaje się, że wszystko wokół sprzysięgło się przeciwko doktorowi by utrudnić odnalezienie mordercy tym czasem na wyspie wciąż giną ludzie…
David wybierając pomiędzy dwiema kobietami, które kocha nad życie – pracą i Jenny, nie spodziewał się, że wybierze istne piekło pod przykrywką spokojnego nieba na Ziemi.
Czy podoła i wyzwoli mieszkańców z tego koszmaru ?

Odpowiedź następuje na samym końcu tego wciągającego tytułu. Po przeczytaniu ostatniej strony zastanawiałam się czy jest możliwe by zawieść się na Beckett’cie. Po kolejnej lekturze, która wyszła spod jego pióra wydaje mi się, że nie aczkolwiek nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca. Wszak przede mną jeszcze „Szepty zmarłych” i mające się dopiero ukazać „Wołanie grobu”.
Jedno jest pewne – sprawdzę to bez chwili wahania. Styl w jaki autor buduje napięcie w swoich książkach jak i sama fabuła są warte każdego ryzyka i każdej chwili z nimi spędzonej.


*S. Beckett „Zapisane w kościach” str. 7


http://ksiazkowka.blox.pl


Przeczytana: 24 lipca, 2011

Po raz kolejny spotykamy dr Davida Huntera, który to w drodze powrotnej ze Szkocji (gdzie prowadził dochodzenie) został skierowany do zbadania ciała, które znaleziono na wyspie Runa. Ciało zostało całkowicie spalone z wyjątkiem jego stóp i dłoni. Miejscowa policja doszła do wniosku, że jest to przypadkowa śmierć, ale Hunter nie był tego taki pewien. Doktor dzięki swojej wiedzy i doświadczeniu sprawił, że spalone kości zdradziły swoją tajemnicę. Spokojna wysepka staje się areną makabrycznych wydarzeń, gdzie z każdym dniem mieszkańcy mają w stosunku do siebie coraz więcej wątpliwości, a jedna śmierć pogania następną.
Dobrze i sprawnie napisany thriller, który czytelnik przeżywa z każdą stroną silniej, który wciąga go w akcję lepiej, aniżeli jakikolwiek film, to uczta dla umysłu i intelektu. I nie ma się czego bać, albowiem nie ma nic bardziej przerażającego od rzeczywistości i żadna fikcja nie dorówna w swej grozie temu, co nas otacza. Kto nie zawiódł się "Chemią Śmierci" będzie z pewnością usatysfakcjonowany kolejną pozycją Becketta. Mrok, szczegółowe opisy wiadomo czego :). Simon Beckett daje radę :P

Zdecydowanie polecam tę książkę, ponieważ wciąga i jest w stanie zaskoczyć. Naprawdę ciężko przewidzieć zakończenie.


Przeczytana: 25 lutego, 2011

"Historia naszego życia i śmierci jest zapisana w kościach",powiada David Hunter,główny bohater książki.Współpracujący z policją antropolog sądowy,traktujący swoje ponure zajęcie bardziej jako powołanie niż profesję,wkracza na scenę wtedy,kiedy policja z różnych przyczyn ma trudności z identyfikacją zwłok,ustaleniem czasu i przyczyny zgonu.
Historia,która rozgrywa się na kartach tej powieści,zaczyna się dość typowo i zgoła niewinnie,nic też nie wskazuje na to,że miałaby przysporzyć Hunterowi szczególnych trudności.
Na prośbę inspektora policji udaje się on na małą,smaganą wiatrami wysepkę Runa na Hebrydach.Jego zadanie ma ograniczyć się do zbadania zwłok znalezionych w leśnej chatce - zanim policja zdecyduje,czy należy wszcząć śledztwo,pragnie zasięgnąć w tej kwestii opinii eksperta.
Banalna sprawa zaczyna się jednak komplikować i to niemal od pierwszych chwil.Na odciętej od świata wyspie zamieszkałej przez kilkuset mieszkańców narasta atmosfera grozy i wzajemnej nieufności zabarwionej coraz częstszą nutką histerii.Spiralę strachu nakręcają kolejne morderstwa oraz szalejący sztorm,który pogrąża wysepkę w chaosie.
David Hunter jednak się nie poddaje mozolnie próbując dopasować do siebie części tej makabrycznej i upiornej układanki...

"Zapisane w kościach" to kontynuacja bestsellerowej "Chemii śmierci",którą miałam okazję przeczytać kilka lat temu.Tym razem jednak zagadka,przed którą staje doktor Hunter jest o wiele bardziej mroczna,a intryga,w której sieć zostaje wplątany,dużo bardziej tajemnicza i wstrząsająca.
Muszę z całym uznaniem stwierdzić,że Beckett ponownie stanął na wysokości zadania.Przychodzą mi na myśl słowa Hitchcocka o tym,że "zaczyna się od trzęsienia ziemi,a dalej napięcie rośnie".Jeśli miałabym zastosować jakiekolwiek porównanie,to chyba takie,że o ile pierwsza część jest galopującym koniem,to druga pędzi bez cugli.
Od książki nie sposób się oderwać,a to dzięki umiejętnie i sprawnie prowadzonej akcji,mistrzowskiemu dawkowaniu napięcia,niezwykle wyraziście zobrazowanym charakterom,zaś przede wszystkim dzięki niesamowitej,mrocznej atmosferze przyprawiającej o dreszcz grozy,osiągającej swoje apogeum w fenomenalnym finale.Nie dość,że akcja w zakończeniu znacząco przyspiesza,to na dodatek zupełnie niespodziewane i intrygujące jej zwroty sprawiają,że książkę czyta się jednym tchem i z wypiekami na twarzy.
Jeśli o mnie chodzi,dodatkowego smaczku tej lekturze przydają fascynujące,choć nieraz makabrycznie szczegółowe opisy dotyczące sekcji zwłok czy też technik kryminalistycznych,z których korzystają eksperci medycyny sądowej.Choć autor ich nie szczędzi,jednak też nimi nie epatuje umiejętnie wplatając je w narrację.
Jak napisałam wcześniej - zakończenie powala na kolana.Ta książka to idealna lektura dla wszystkich miłośników zawiłych,ale logicznie skonstruowanych intryg,którym nie straszne makabryczne,mroczne klimaty oraz adrenalina pulsująca w żyłach.
Polecam!


Przeczytana: 08 lipca, 2007

Paraliżujące zimno i przenikliwy wiatr. Tak silny, że zrywa dachy budynków, tak uciążliwy, że odcina elektryczność. Naiwni ci, którym wydaje się, że z czasem winien osłabnąć. Przeciwnie – on przybiera na sile. Do spółki z nieustającym deszczem, by skutecznie pokrzyżować ci plany, choćby nie wiem, jak były istotne.

W takich okolicznościach rozgrywa się większa część akcji najnowszej powieści kryminalnej autorstwa Simona Becketta pod sugestywnym tytułem „Zapisane w kościach”. Książka stanowi długo oczekiwaną kontynuację błyskotliwego debiutu literackiego młodego Brytyjczyka – „Chemii śmierci” i choćby przez wzgląd na tę okoliczność warto o niej napomknąć.

Wydarzenia zaprezentowane w lekturze rozgrywają się 1,5 roku po traumie opisanej w „Chemii śmierci”. Na Runie, niewielkiej wyspie wchodzącej w skład Hebrydów Zewnętrznych emerytowany inspektor policji odnajduje prawie doszczętnie spalony ludzki szkielet. Z makabrycznego znaleziska zachowało się doprawdy niewiele, całkowicie spalona została większa część tkanek ofiary, a poniekąd również jej kości. Jednakże za wyjątkiem zwęglonego ciała, nic w domu nie wskazuje na obecność płomieni. Taki stan rzeczy według obecnych na miejscu przedstawicieli prawa niezawodnie wskazuje na spontaniczny samozapłon – zagadkowy fenomen, który być może nie został wyjaśnione przez naukę, lecz nie nosi również znamion przestępstwa. Jednak doktor David Hunter – antropolog sądowy, który zostaje poproszony, by zbadać zwłoki [albo to, co z nich zostało], jest innego zdania. Jak się wkrótce okaże, jego wątpliwości zostaną uzasadnione, a 7 ponurych dni, które spędzi na Runie będą mogły śmiało pretendować do tytułu najgorszego tygodnia jego życia.

Druga powieść Simona Becketta w niczym nie ustępuje swojej poprzedniczce. Podobnie jak wtedy, tak i tym razem autor zadbał o mroczny, wręcz upiorny nastrój lektury, który nie tylko przyprawia o czytelnika dreszcze; momentami może nawet przerażać. Gwałtowny i kapryśny lutowy huragan to świetne tło dla tajemniczych, acz zmyślnie popełnionych morderstw. Autor ma dar tworzenia, [a także – w miarę trwania powieści – podtrzymywania] niezwykłej atmosfery. W „Zapisanym w kościach” owy nastrój podsycany jest dodatkowo przez niesprzyjającą aurę, która odcina na kilka znaczących dni wyspę od świata, niechętnych, a wręcz wrogo nastawionych mieszkańców Runy, nie kwapiących się specjalnie do pomóc i obecność – jak w każdej książce Becketta – nieledwie podręcznikowych informacji z dziedziny medycyny i antropologii sądowej, podanych tak przystępnie, że zrozumie je każdy dyletant, a tak chłodno i lakonicznie, że trudno się na to wspomnienie nie wzdrygnąć.

Warto przy tej okazji wspomnieć, iż wszelakie obecne w powieści opisy są nadzwyczaj wiarygodne i ambarasujące. W lekturze wykorzystany został motyw mordercy na zamkniętej przestrzeni. Każdy z 200 mieszkańców wyspy może stać się podejrzanym. Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, że wszyscy skazani są na swą obecność, gdyż szalejący sztorm nie pozwala na opuszczenie Runy. Cokolwiek nerwowa atmosfera, nieprawdaż? Napięcie wzmaga się w momencie, gdy dochodzi do kolejnych zabójstw. W gęstej, niesprzyjającej atmosferze Runy kryją się demony przeszłości, o których niektórzy woleliby zapomnieć. Jednak nie jest to możliwe.

Opisywana książka nie powiela powstałych schematów i – w mojej opinii – stanowi znakomitą kontynuację „Chemii śmierci”. Na jej plus działa także nieoczekiwane zakończenie [mam tu stricte na myśli epilog, choć rozwiązanie akcji również może zdumieć]. W przeciwieństwie do swej prekursorki nie jest to tylko lektura dla ludzi o tytanowych nerwach, jednak pewna odporność niewątpliwie nie zaszkodzi… Reasumując; „Zapisane w kościach” Simona Becketta to książka, której niczego nie brakuje i mogę ją polecić wszystkim miłośnikom mocnych wrażeń i zawiłych, choć logicznie skonstruowanych intryg. Historia naszego życia, a czasem i śmierci, jest zapisana w kościach.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 19 lipca, 2010

Książka doskonała. Kryminał doskonały. "Zapisane w kościach" to trzecia książka Simona Beckett'a, która czytałam. Po raz trzeci więc się nie zawiodłam i miałam okazję przeczytać bardzo dobry kryminał z medycyną w tle:) Może ktoś z Was pamięta moje zafascynowanie książką "Szepty zmarłych" tego samego autora? Teraz będzie podobnie!

Główny bohater (ten sam we wszystkich książkach Beckett'a) dostaje wiadomość i jednocześnie polecenie, aby pojechał do małego miasteczka Runa, aby zbadać zwłoki odnalezione w starej, opuszczonej chacie. Nic nie wskazuje na to, aby to było morderstwo. Na miejsce nie może być wysłana policja, ponieważ cała grupa operacyjna zajmuje się sprawą prawdopodobnego zamachu na pewien pociąg. David Hunter ma tylko pojechać na parę dni i zbadać te zwłoki, określić wszystkie niezbędne szczegóły do odkrycia danych personalnych ofiary. Oczywiście, jak to w kryminałach bywa, Hunter zostaje w miasteczku znacznie dłużej.Sprawa bowiem się komplikuje. Okazuje się, że to było morderstwo i jak to w kryminałach była... jedno morderstwo pociąga za sobą następne. Dalej niestety nie mogę zdradzić co się dzieje, bo nie na tym polega zachęcenie do przeczytania takiego kryminału. Mogę jednak zapewnić wszystkim czytelnikom niebywałe zwroty akcji, niezwykłe rozwiązanie zagadki i mnóstwo, mnóstwo, dosłownie mnóstwo strachu. Może nie aż tak przejmującego jak w "Szeptach Zmarłych", ale ciarki po plecach przechodzą.


To, co ja najbardziej cenie w książkach Beckett'a to naturalizm i szczegółowość opisów. Poparty fachową wiedza, opis rozkładu szczątku ludzkich, analiza skutków np. uderzenia ciężkim przedmiotem. Autor nie widzi nic złego w dokładnym opisie pękającej czaszki, procesów gnilnych narządów czy innych sytuacji, które dzieją się z naszym organizmem po śmierci. Książka przez cały czas trzyma w napięciu. Książka ze strony na stronę zaskakuje!


Przeczytana: 08 października, 2010

Kiedy skończysz czytać "Chemie śmierci" i masz pod ręką kolejną część przygód Dr Huntera nie zastanawiasz się ani chwili co będziesz czytać.

Simon Beckett znów zachwycił mnie swoją książką, "Zapisane w kościach" to powieść którą czytając czasem wstrzymujesz oddech i ze strachem przekładasz kolejną kartkę. Fabuła wciąga, zbrodnie które wydają się na początku całkiem bez sensu pod sam koniec książki wydają się w pewnym sensie logicznie.
Książka napisana jest od początku do końca w 100% perfekcyjnie, nic nie jest tu wymuszone.

Podobnie jak w "Chemii śmierci" akcja toczy się w małym miasteczku. Dr Hunter znów będzie miał wysoko zawieszoną poprzeczkę - interpretacja zwłok plus anomalie pogodowe nie daje nam dobrego wyniku.

Z czystym sumieniem polecam.
Oczywiście lada dzień zaczytywać się będę w "szeptach zmarłych"


Przeczytana: 30 maja, 2011

Ciągle nie mogę ochłonąć! Określenie, że to rewelacyjna powieść, nie oddaje jej możliwości oddziaływania na wyobraźnię. Zaskakująca w każdym momencie, a zakończenie? Brakuje mi słów, by oddać moje odczucia po przeczytaniu ostatniego zdania! Przyznaję się bez bicia, że miałam chwilę zwątpienia w autora. To była ta chwila, gdy zaczęłam podejrzewać, kto odpowiada za makabryczne morderstwa na spokojnej wyspie. Rozczarowałam się, bo "Chemia śmierci" trzymała w napięciu do końca. Kilka stron dalej i się okazało, że nie miałam racji albo że była ona częściowa. Ale wyznania na zakończenie mnie zupełnie zaskoczyły, a ostatni rozmówca Davida... nieprawdopodobne.

Zastanawiam się, czy to maniera Becketta, by jednego z bliskich i zaufanych głównego bohatera mieszać w przestępstwa, ale i tak nie będzie mi to przeszkadzało w sięgnięciu po kolejne dzieła. Dzieła piszę z pełną odpowiedzialnością.

To, na co autor zwrócił moją uwagę, to sumienność pracy nad faktami i poważne traktowanie odbiorców. Wszystko, o czym pisze, jest wiarygodne. Nie mam poczucia, że pojawiające się stwierdzenia nie mają pokrycia w rzeczywistości.

Polecam, chociaż to powieść, która może doprowadzić do bezsenności.


Na półkach: Przeczytane, 2010
Przeczytana: 18 września, 2010

Lubię Becketta. Czyta się błyskawicznie i zawsze mam problemy z odłożeniem, jak jest już późno i przydałoby się położyć. Wciąga niesamowicie, zwrot akcji goni zwrot akcji do ostatniej strony. Polecam.
Ale jeśli ktoś ma wrażliwy żołądek, niech się zastanowi, ponieważ Beckett bardzo obrazowo opisuje zwłoki i to, co z nimi zrobiono.


Na półkach: Przeczytane, 2009 rok
Przeczytana: czerwiec, 2009

„Zapisane w kościach” Simona Becketta to w pewnym sensie kontynuacja „Chemii śmierci”. Główną postacią serii jest David Hunter- antropolog sądowy. Akcja powieści toczy się na małej, odciętej od świata przez warunki atmosferyczne, wyspie Runa, na której to jeden z mieszkańców znajduje spalone zwłoki. David Hunter wraz z emerytowanym inspektorem i zapijaczonym policjantem próbują rozwikłać zagadkę. Na wyspie dochodzi jednak do kolejnych makabrycznych morderstw…

„Zapisane w kościach” to klasyczny, rzec by można, schematyczny thriller. Beckett pisze, moim zdaniem, świetnym stylem. Udało mu się doskonale oddać klimat i atmosferę grozy panującą na wyspie. Plusem powieści jest też wielowątkowe zakończenie, no i epilog, który zwala z nóg.

Jeśli chodzi o minusy powieści, to niestety, ja dosyć szybko zorientowałam się, kto może być tym złym. Z tego tylko powodu daję książce mocną czwórkę zamiast piątki i już nie mogę doczekać się lektury kolejnej części, czyli „Szeptów zmarłych”.Podobno lepsze od "Zapisane w kościach". ;-)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 września, 2011

Kolejna przepełniona emocjami i realistycznymi obrazami książka Simona Becketa. Człowiek, który widział wiele, i posiada umiejętność przekazania obrazu. Polecam


Przeczytana: 11 kwietnia, 2011

Kiedy razem z bohaterami stajemy się "uczestnikami" opisywanej historii to można jedynie westchnąć z wrażenia i rzucić się w wir wydarzeń. Czyta się rewelacyjnie szybko, bo opowieść wciąga jak nurt rzeki, porywa i nie daje się ujarzmić.


Przeczytana: 05 maja, 2012

Kiedy po raz pierwszy spotkałam się z twórczością pana Becketta od razu wiedziałam, że to dopiero początek naszej znajomości... :) "Chemia śmierci" zauroczyła mnie wszystkim tym, co w sobie kryła! Nieodwołalnie pokochałam wtedy styl autora, jego lekkość i specyficzny sposób w jaki pisze. Już wtedy wiedziałam, że sięgnę po jego kolejne pozycje. Drugą książką w kolejce była "Zapisane w kościach"...

David Hunter, wybitny antropolog sądowy,którego poznaliśmy już w "Chemii śmierci", znów zostaje poproszony przez policję o pomoc w rozwiązaniu kolejnej zabójczej zagadki. Tym razem wyrusza na małą wyspę Runę, gdzie w opuszczonej chacie znalezione zostały prawie doszczętnie spalone zwłoki młodej kobiety. Wszystko wskazuje na to, że wśród mieszkanców tej małej społeczności kryje się morderca... Tymczasem nad wyspą tworzy się huragan. Wyspa przez kilka dni zostaje odcięta od świata... Zostają wstrzymane wszystkie łodzie, telefony stają się głuche, momentami wysiada prąd i ktoś za wszelką cenę stara się zatrzeć ślady zbrodni i utrudnić pracę policji...

Może się wydawać - oklepana fabuła - policja, zwłoki, zagadka, mała wyspa odcięta od świata i oczywiście morderca wśród mieszkańców. Ot historia jak wiele innych. Nic nowego. I rzeczywiście... historia podobna do tysięcy innych kryminalnych powieści czy filmów. Jednak styl... Styl autora to już zupełnie inna bajka! Lekkość pióra pana Becketta sprawia, że zwykła historia staję się niezwykła!

Autor nie zamęcza czytelnika nudnymi opisami. Nie wplata do powieści niepotrzebych wątków tylko po to, aby zwiększyć objętość powieści - jak to nieraz robią inni autorzy. Krok po kroku wprowadza nas w tajemniczy świat małej społeczności Runy. Poza tym doskonale, powoli wprowadza tempo akcji i napięcie, które towarzyszy czytelnikowi podczas czytania powieści. Co sprawia, że czyta się łatwo, płynnie i właściwie nie wiemy kiedy wciągamy się, z niecierpliwością śledzimy kolejne wydarzenia i siedzimy zaczytani po same uszy :) Mimo zmęczenia i późnej godziny obiecujemy sobie w myślach - "jeszcze tylko kilka stron, jeszcze tylko ten jeden rozdział..." - aż w końcu zastanej nas świt :) Tak było ze mną! Uwielbiam styl Pana Becketta i to, że nie stroni w swoich powieściach od szczegółowych, nieraz drastycznych, a nawet niesmacznych opisów kolejno odnajdowanych zwłok... To coś w sam raz dla rządnych krwi poszukiwaczy mocnych wrażeń! Dla miłośników powieści grozy kryminałów czy thrillerów medycznych jest to łakomy kąsek!

Nieczęsto spotykam powieść, która spełniałaby w pełni moje oczekiwania. Czy powieści Becketta takie są...? Hmmm sama nie wiem! :) ale nawet jeśli czegoś im jednak brakuje, to naprawdę niewiele! Uwielbiam kryminały i czytając je zawsze próbuję na własną rękę wywęszyć mordercę... :) Zwykle nie jest to takie trudne zadanie, bo większość autorów trzyma się nieoficjalnej lecz często stosowanej reguły, że zabójcą okazuje się osoba najmniej lub najbardziej oczywista... :) Podczas pierwszego spotkania z piórem tego autora, byłam pewna, że jak zwykle moja intuicja i zdolności detektywistyczne mnie nie zawiodą... Jednak okazało się, że choć węszyłam dobrze, byłam daleka od wskazania właściwej osoby. Podczas spotkania z tą powieścią, myślałam zuchwale, że tym razem znając już styl autora będzie to dla mnie bułka z masłem... :) Jednak niechętnie muszę przyznać, że i tym razem się nie udało! Owszem, podejrzewałam właściwą osobę, lecz nie mogę uznać tego za swój sukces, ponieważ dzięki talentowi pisarskiemu autora, po pewnym czasie zauważyłam, że właściwie moim podejrzanym może być każdy! Dosłownie każdy!

Zdecydowanie mianuję Pana Becketta jednym z moich ulubionych pisarzy... Czytam wiele tego typu powieści i z niezadowoleniem stwierdzam, że w większości historii udaje się przewidzieć zakończenie, natomiast ten autor potrafi naprawdę potrafi zaskoczyć! :)

http://czytam-bo-lubie-ksiazki.blogspot.com/


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 września, 2011

Suspens, jest to, jak podaje Wikipedia, chwyt narracyjny, stosowany w filmach lub powieściach polegający na okresowym wstrzymaniu (zawieszeniu) biegu akcji i jej emocjonalnym wyciszeniu, używany w celu wzmożenia napięcia albo zaskoczenia widza lub czytelnika niespodziewanym zwrotem akcji lub poprzedzający moment grozy. Pozwala on osiągnąć zwielokrotniony efekt dramaturgii.
Wszyscy znamy mistrza filmowego suspensu, natomiast po lekturze thrillera "Zapisane w kościach" Simona Becketta, myślę że tego autora można również nazwać mistrzem suspensu, tym razem literackiego.
Akcja tej pasjonującej i mrożącej krew w żyłach powieści rozpoczyna się w momencie, gdy doktor David Hunter zostaje poproszony o pomoc przy śledztwie w sprawie znalezionych nadpalonych zwłok. Zamiast wracać do domu i do czekającej nań ukochanej, płynie na wyspę Runa, na której to dokonano makabrycznego odkrycia. Okazuje się, że zabawi na wyspie dłużej, niż pierwotnie zamierzał. Sztorm odetnie Runę od świata, połączenia telefoniczne zostaną zerwane, a ofiar zacznie pojawiać się coraz więcej. Sam Hunter również wielokrotnie cudem uniknie śmierci, ale nadal będzie prowadził swoje czynności, jako antropolog sądowy. W zagmatwanym śledztwie pomagać mu będą emerytowany inspektor policji Brody, sierżant Fraser i młody policjant Duncan. Lecz w pewnym momencie Hunter nie będzie pewien już niczego i wszędzie będzie wietrzył zło. Bo skoro na odciętej od świata wyspie giną ludzie, to znaczy, że morderca jest kimś znajomym, jest mieszkańcem wysepki, być może jest sąsiadem lub kolegą.
Czy David Hunter znajdzie winnego lub winnych? Jak zakończy się ta makabryczna historia? Jeśli macie silne nerwy i jesteście przygotowani na wszystko... zachęcam do sięgnięcia po tę książkę.
Dodam tylko, że zakończenie zbija z nóg. Podzielone jest właściwie na trzy etapy i każdy po kolei sprawia, że czytelnik siedzi z przysłowiową "opadniętą szczęką".
Zafascynowałam się prozą Becketta i już wiem, że to będzie moja kolejna czytelnicza faza, gdyż książek z serii o doktorze Hunterze jest już kilka.
Zachęcam i polecam, miłośnicy thrillerów z dynamiczną akcją, wyrazistymi bohaterami i zaskakującym zakończeniem będą czuć się usatysfakcjonowani.

http://agnesscorpio.blogspot.com/2011/09/simon-beckett-zapisane-w-kosciach.html


Przeczytana: wrzesień, 2011

Ostatnio mam passę na czytanie kryminałów - był Mankell, a teraz przeczytałam Becketta. Zdecydowanie "Zapisane w kościach" wciągnęło mnie bardziej niż "Powrót nauczyciela tańca" Mankella - ciekawsze, żywsze.

Doktora Davida Huntera, antropologa sądowego, poznałam już w "Chemii śmierci" i zdążyłam polubić. Tym razem zostaje skierowany na wyspę Runa, aby pomóc zbadać sprawę spalonego ciała człowieka znalezionego w opuszczonej chatce. Runa to mała wysepka, która zostaje odcięta od świata na skutek huraganu - David Hunter musi radzić sobie sam mając za wsparcie 2 lokalnych policjantów i emerytowanego detektywa.
W książce dzieje się bardzo dużo, jest ciekawie napisana, akcja rozgrywa się błyskawicznie - trupy się mnożą, a zakończenie jest nieoczekiwane i zaskakujące. Świetna książka !

http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2011/09/zapisane-w-kosciach-simon-beckett.html


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień, 2010

Najlepszy kryminał jaki kiedykolwiek przeczytałam.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 lipca, 2010

Cóż...mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony wydaje mi się dobra: trzyma w napięciu, imiona bohaterów nie są zbyt skomplikowane, akcja toczy się wartko i można nieco pogłównkować zastanawiąjąc się kto tak naprawdę zabił. Muszę przyznać że pierwszy raz czytając książkę- bałam się. Adrenalina skakała mi niemiłosiernie, no i trup ścielił się gęsto. Mimo że ostatnie strony czytałam niemal się przymuszając to uważam że warto sięgnąć po tę lekturę chociażby po to by zobaczyć pracę antropologa i lekarza sądowego "od kuchni".


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 2010 rok

Długo polowałam na tą książkę. Fartem wpadła mi w ręce. Muszę przyznać że podobała mi się bardziej niż "Chemia smierci". Zapewne duża w tym zasługa umieszczenia akcji w miejscu sprzyjającym mojej wyobraźni. Hermetyczne środowisko, sztorm, wiatr oraz mroczna okolica nastrajają, do tego wartka akcja, multum zdarzeń i nagłych obrotów sprawy, dobre opisy i dialogi powodują, że książkę czyta się wyśmienicie. To jest to co tygryski lubia najbardziej ;-).


Na półkach: Przeczytane

Po tym, jak połknęłam w jedną noc "Chemię śmierci" kupiłam narzeczonemu (a tak naprawdę sobie;) kolejne dwie części trylogii. I stało się. Druga część ...była lepsza od pierwszej! Czytając ją byłam tak spięta, że bolały mnie wszystkie mięśnie. Atmosfera prawdziwej grozy, port targany ciągłymi burzami i ulewami działał na moja wyobraźnię piorunująco. Wątek kryminalny jeszcze lepszy niż w pierwszej części. Polecam, polecam, polecam!


Przeczytana: 27 marca, 2011

Książka troszkę gorsza od części pierwszej, ale cały czas trzymająca czytelnika w napięciu i mocno wciągająca. Warto przeczytać