Ostatnie dni Królika

Tłumaczenie: Marcin Wróbel
Wydawnictwo: HarperCollins
7,96 (542 ocen i 159 opinii) Zobacz oceny
10
104
9
94
8
155
7
108
6
50
5
17
4
9
3
4
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The last days of Rabbit Hayes
data wydania
ISBN
9788327614728
liczba stron
400
język
polski
dodała
karollllllla

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura obyczajowa i romans. Czterdziestoletnia Mia Hayes, zwana w rodzinie Królikiem, trafia do hospicjum – jej kilkuletnia walka z rakiem dobiega końca. Bliscy wciąż poszukują cudownego lekarstwa, powoli jednak godzą się z tym, że Mia wkrótce odejdzie. Każdy z nich na swój sposób radzi sobie z tym, co...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura obyczajowa i romans.

Czterdziestoletnia Mia Hayes, zwana w rodzinie Królikiem, trafia do hospicjum – jej kilkuletnia walka z rakiem dobiega końca. Bliscy wciąż poszukują cudownego lekarstwa, powoli jednak godzą się z tym, że Mia wkrótce odejdzie. Każdy z nich na swój sposób radzi sobie z tym, co nieuniknione. Wojownicza matka nie poddaje się i ciągle wierzy, że lekarze uratują Mię. Siostra nie ma złudzeń, ale przekonuje nastoletnią Juliet, że jej mama wyzdrowieje. Brat rockandrollowiec co prawda przerywa trasę koncertową i wraca do domu, ale robi wszystko żeby nie myśleć o śmierci siostry. Wszyscy spotykają się przy łóżku Mii i plotkują, by zagłuszyć niepokój. Otoczona bliskimi Mia wspomina Johnny’ego, swoją pierwszą miłość. Ma nadzieje, że się spotkają. Najbliższe dziewięć dni zabierze wszystkich w szaloną podróż przez spełnione i niespełnione marzenia. Emocjonalny rollercoaster. Będziecie śmiać się przez łzy!

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa HarperCollins

źródło okładki: materiały wydawnictwa HarperCollins

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 346
Paulina | 2016-03-26
Przeczytana: 25 marca 2016

Są takie książki, które można czytać po raz wtóry i za każdym kolejnym razem coraz bardziej przeżywać zawartą w nich historię. Są książki, do których pragnie się wracać i które trzeba polecać każdemu. Które zostawiają nas w stanie emocjonalnej agonii i zamieniają nasze oczy w potoki nieprzerwanie płynących łez. I w końcu są książki, o których chce się pisać i rozmawiać.
"Ostatnie dni Królika" są właśnie jedną z nich.


Mia Hayes ma czterdzieści lat, nastoletnią córkę i raka w stadium terminalnym. Ma również szaloną rodzinę, która nie chce i nie potrafi pogodzić się z jej coraz prędzej nadchodzącą śmiercią. Juliet, jej córka, spróbuje oszukać rzeczywistość. Molly, żwawa staruszka i Królicza matka za cel postawi sobie znalezienie cudownej terapii, a brat wróci z trasy koncertowej, by podjąć decyzję, która zszokuje wszystkich, włącznie z nim samym. Choroby nie da się jednak oszukać i Mia, zwana Królikiem, trafia do hospicjum, w którym spędzi swoje ostatnie chwile, otoczona bliskimi, pewnym gwiazdorem i wspomnieniami.



Chyba po raz pierwszy brakuje mi słów, by opisać swoje emocje. Jestem zdruzgotana. Uwielbiam tę książkę, a jednocześnie nienawidzę. W jej trakcie płakałam i śmiałam się, śmiałam się i płakałam, aż w końcu sama nie wiedziałam czy mam ochotę szlochać, czy chichotać. Od pierwszych stron wiedziałam, że czeka mnie wspaniała lektura, ale to, co zafundowała McPartlin przerosło moje oczekiwania. Uwielbiam w niej wszystko (no, może prócz niemożliwego do uniknięcia tragizmu), a najbardziej chyba bohaterów drugoplanowych. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo polubiłam tytułowego Królika, ale powieść stworzyła tak naprawdę ta reszta, która na swój sposób próbowała poradzić sobie z odejściem Mii. Uwielbiam ich, a najbardziej Johnnego, którego nawet trudno jest nazwać bohaterem drugoplanowym. Skradł moje serce, a później wyrwał je z piersi i spalił na popiół w kominku. Płakałam za Johnnym, płakałam z rodziną Mii, płakałam za Królikiem i z powodu niesprawiedliwości losu. Opłakiwałam utracone szanse i zniszczone marzenia, szlochałam za niedoszłą gwiazdą rocka, która zgasła nim tak naprawdę miała szansę zalśnić pełnym blaskiem. Wylałam morze łez i jestem naprawdę szczęśliwa, że powieść tę czytałam w domu, bo inaczej spaliłabym się ze wstydu. Bo czy ktoś, kto wybucha śmiechem, a za moment wyje w poduszkę może uchodzić za normalnego...?



Gdyby nie była to jedyna powieść Anny McPartlin, która została wydana w Polsce i którą miałam okazję przeczytać to bez chwili zastanowienia powiedziałabym, że to jedna z moich ulubionych autorek. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, bym twierdziła, że "Ostatnie dni Królika" od dziś trafiają na moją listę "Top of the top". Bardzo często okładkowe rekomendacje przekłamują rzeczywistość i obiecują gruszki na wierzbie. W przypadku "Ostatnich dni Królika" obiecywały "emocjonalny rollercoaster". I tym razem mówiły prawdę.




Recenzja pochodzi z bloga www.naksiazki.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Świnia ryje w sieci, czyli z pamiętnika hejtera

Czytało się bardzo przyjemnie, jednak posty na facebook'u były o wiele lepsze od treści tej książki. W związku z czym przeżyłam lekki zawód.

zgłoś błąd zgłoś błąd