Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Red Rising Tom 1 Złota krew

Tłumaczenie: King Składanowska
Cykl: Red Rising (tom 1)
Wydawnictwo: Drageus Publishing House
7,7 (437 ocen i 105 opinii) Zobacz oceny
10
45
9
85
8
148
7
80
6
43
5
21
4
7
3
4
2
1
1
3
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364030673
liczba stron
432
język
polski
dodała
karollllllla

Inne wydania

Kto walczy z potworami, sam musi stać się potworem. Życie Czerwonych na Marsie nie jest łatwe. Zwłaszcza życie Helldiverów, którzy w kopalniach Marsa wydobywają cenne helium-3. Nigdy nie widzą słońca. Nie zawsze mają co jeść. Żyją krótko. Umierają młodo. I nie ma dla nich sprawiedliwości. Darrow Helldiver, Czerwony górnik, przez okrutne prawo Złotych władców traci żonę, a potem sam zostaje...

Kto walczy z potworami, sam musi stać się potworem.
Życie Czerwonych na Marsie nie jest łatwe. Zwłaszcza życie Helldiverów, którzy w kopalniach Marsa wydobywają cenne helium-3. Nigdy nie widzą słońca. Nie zawsze mają co jeść. Żyją krótko. Umierają młodo.
I nie ma dla nich sprawiedliwości.
Darrow Helldiver, Czerwony górnik, przez okrutne prawo Złotych władców traci żonę, a potem sam zostaje skazany na śmierć. Nie wie jeszcze, że to dopiero początek.
Los daje mu szansę, aby walczyć o wolność dla swoich ludzi. O wolność wszystkich Kolorów niewolonych surowym prawem Złotych najeźdźców, którzy przed wiekami opanowali Układ Słoneczny.
Darrow musi tylko stać się Złotym. Wślizgnąć się w szeregi panujących i rozbić system od środka.
Przed nim nie tylko bolesna przemiana, lecz także długa i żmudna walka o pozycję na szczycie społecznej piramidy. Żeby stać się Złotym, Czerwony Helldiver musi nie tylko zmienić skórę, lecz także przeżyć. Co wcale nie jest takie proste, bo Instytutem Marsa, szkołą przyszłych władców, rządzi tylko jedna zasada: przeżyją najsilniejsi.
Czy słaby Czerwony zdoła skończyć szkołę bogów?
Czy zdoła rozpalić zarzewie zagłady i obalić Złotą tyranię?

 

źródło opisu: Drageus Publishing House

źródło okładki: Drageus Publishing House

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 575
KotWBookach | 2016-04-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

http://asafewarmplacewithbooks.blogspot.com/2016/04/chciaem-zyc-w-pokoju-ale-moi-wrogowie.html

Podróże w kosmos to solidny fundament literatury fantastycznej już od samych jej początków. Odkąd zdaliśmy sobie sprawę, że ludzkość zmierza w kierunku ostatecznego uprzemysłowienia i wyjałowienia rodzimej planety, wiemy, że kiedyś będziemy musieli to miejsce opuścić i poszukać innego domu – gdzieś tam wysoko, wśród gwiazd. Pierwszym i najbardziej prawdopodobnym takim punktem, branym pod uwagę, jest oczywiście Mars. Zjawisko terraformacji Marsa właśnie było podejmowane nie raz przez pisarzy fantastów, co uczyniło z niego motyw bardzo powszechny, a wręcz oklepany, trudno więc było oczekiwać czegoś wyjątkowego w kolejnej powieści, w której autor zastosował właśnie ten wątek. A jednak seria „Red Rising” Pierce’a Browna została ogłoszona bestsellerem w ostatnim roku, a drugi tom zdobył nagrodę Best Science Fiction na portalu Goodreads. Co takiego sprawiło, że właśnie na głowę Browna posypały się laury? Musiałam się temu przyjrzeć.

Wyobraźmy sobie wspomnianą czarowną planetę, z którą ludzkość łączą nadzieje na lepszą przyszłość. Wyobraźmy sobie, że głęboko pod jej powierzchnią, odcięty od świata zewnętrznego, od setek lat żyje i pracuje naród górniczy, Czerwoni, w niekończącej się misji dostarczania reszcie ludzi zasobów do budowy nowego domu. W ściśle określonej, zhierarchizowanej społeczności, pilnowani na każdym kroku, otoczeni propagandą i indoktrynowani od najmłodszych lat są przekonani, że spełniają najważniejsze w życiu zadanie, by ludzkość mogła kiedyś zasiedlić Marsa i żyć szczęśliwie. Darrow jest jednym z nich – dni spędza na ciężkiej i niebezpiecznej pracy w tunelach, napędzany dodatkowo myślą o tym, jakie dobra zyska jego klan, gdy prześcignie inne w ilości wydobytego surowca. Ma zaledwie szesnaście lat, niewiele młodsza jest jego żona, za którą oddałby życie. Jest pewny sukcesu. Gdy jednak okazuje się, że nagrody przyznawane są nie do końca zgodnie z zasadami, nie popada w przygnębienie, postanawiając sobie, że następnym razem na pewno się uda, że wykaże się jeszcze bardziej… Innego zdania jest jednak Eo, która domyśla się prawdy ukrytej za propagandą kasty Złotych. Oboje wpędza w kłopoty chwila, w której sam na sam udają się w miejsce odwiedzane tylko przez nadzorców, i zostają przyłapani. Dla przykładu władze skazują dziewczynę na śmierć. Darrow, zrozpaczony po stracie najbliższej osoby, wbrew obowiązującemu prawu postanawia pochować żonę, za co sam zostaje powieszony… Jednak zamiast ukojenia w śmierci, dostaje drugą szansę od grupy wywrotowców, których plany sięgają daleko ponad powierzchnię rzekomo nadal formowanej planety. Co zrobi prosty górnik, gdy pozna szokującą prawdę?

Zaczyna się specyficznie, ale już po przeczytaniu kilku początkowych rozdziałów można powiedzieć, że nie będzie ani prosto, ani łatwo, a akcja, wraz ze zmianą położenia głównego bohatera będzie oglądana nie tylko z innej perspektywy, ale i przedstawiana w zupełnie inny sposób. „Red Rising”, a przyjemniej pierwszy tom serii, leży bowiem gatunkowo bardziej po stronie fantastyki socjologicznej niż typowego s-f. Nie znajdziemy tu bitew w kosmosie, szczegółów technicznych bądź kontaktów z obcymi rasami – nasza zdążyła się wystarczająco rozprzestrzenić i skomplikować sobie życie. Podział na kasty nie jest niczym nowym nawet w fantastyce naukowej, które chętnie wraca do motywów z przeszłości, wkładając je w przyszłość, by ukazać jak mogłyby działać w bardzo zmienionym społeczeństwie; tutaj autor poszedł jeszcze o krok dalej. Wspomina bowiem przy okazji innej kwestii o tym, że podział na Kolory – od Czerwonych po Złotych, po drodze mijając pomarańcz, żółć, zieleń, błękit, fiolet, biel, srebro… z których każdy oznacza przynależność do innego grupy i zupełnie inny zestaw przywilejów i ograniczeń, na samych kwestiach formalnych się nie kończy. Ba, wybiega nawet poza różnice w fenotypie każdej z grup. Zmiany są bardziej zaawansowane, tworząc z grup niemalże osobne gatunki, dając im różne predyspozycje, które otrzymują w genach od rodziców, zabierając możliwość wyjścia poza własny Kolor, a nawet posiadania potomstwa z osobą z innej kasty. To bardzo ciekawy motyw i mam nadzieję, że będzie dalej rozwijany.

Wyjątkowo intrygująco prezentuje się tu założenie, że ludzkość co prawda przetrwała kilkaset lat wojen i wreszcie udało im się uzyskać względnie stabilną sytuację, zapewniając obywatelom (no, przynajmniej części z nich…) dobrobyt, jednak przypłacili to degeneracją ludzkości jako gatunku – psychiczne i fizyczne zmiany w odpowiedzi na brak bodźców skłaniających do jakiegokolwiek wysiłku miały spowodować znaczne osłabienie rasy, a modyfikacje w genomie i idący za tym podział miał być odpowiedzią na to zjawisko. Na tym się jednak nie kończy: potrzebna była większa ilość wyzwań dla grupy naczelnej, Złotych, aby rządzący faktycznie byli tymi zasługującymi na swoje miejsce, uznawane bezwzględnie przez wszystkich podległych. Od młodości są oni w brutalny sposób szkoleni… ale o tym czytelnik przekona się dopiero sięgając po książkę. Dodam jedynie, że stylizowana na rzymską Elita Złotych to grupa, w której życie nie jest wcale tak łatwe i wygodne, jak się z pozycji wychodzącego z kopalnianego piekła Czerwonemu początkowo wydawało, a musi się on o tym przekonać na własnej skórze, wchodząc w ich środowisko i upodabniając się do nich.

Przekona się również główny bohater. Darrow przechodzi przemianę – jakże inaczej – jest tu ona jednak, można by rzecz, zupełna. Wychodzi mu to bardzo na plus jako postaci, jako że wraz z upływem czasu staje się bardziej „realny”, co wiąże się chyba z utratą przez niego złudzeń co do wielu zjawisk i osób. Jeszcze bardziej korzystną kwestią jest jego relatywizm, nabywany stopniowo. Warto poruszyć tu motyw jego „wyjścia z mroku”: gdy dowiedział się, że Czerwoni są indoktrynowani i okłamywani przez rządzące elity, a Mars, na którego rozwój ciężko pracują, został sterraformowany setki lat temu i jest w tej chwili pełen luksusowych siedzib Złotych, miał moment załamania. To aż zastanawia, bo prawda, która została mu tak brutalnie objawiona, z perspektywy czytelnika jest o wiele bardziej istotna, mająca wpływ na życie w całości, więc pozorna łatwość, z jaką Darrow ją przyjął, wydaje się być niepojęta. Mówię „łatwość”, ale przecież wcale nie było tak, że po prostu wzruszył ramionami i żył dalej – po prostu mam wrażenie, że sama odebrałabym taką nowinę o wiele gorzej. Wracając jednak do samego bohatera: bardzo podoba mi się, jak szczegółowo zostały opisane jego przeżycia wewnętrzne, fakt, że nie zamyka się ze swoim żalem i żądzą zemsty, próbując funkcjonować w nowej sytuacji. W perspektywie całkowitej zmiany otoczenia i konieczności ukrywania, kim naprawdę jest, ma to kolosalne znaczenie dla wczucia się w nastrój książki. Autor po prostu pomyślał o wszystkim, czyniąc z Darrowa osobę inteligentną, o lotnym umyśle, zdolną do wielu poświęceń, ale jednocześnie pełną empatii i otwartą na nawet najdrobniejsze niuanse środowiska, w którym się porusza.

Zastrzeżenia mam do niektórych wątków, które, moim zdaniem, w tak dopracowanej otoczce rażą prostotą. Pierwszym z nich jest Eo, młoda żona głównego bohatera. Jako postać jest zlepkiem niedopowiedzeń, kimś, kto buntuje się, nie bardzo wiedząc po co i dlaczego, podejmuje ryzyko nie mając szans na wygraną, poświęca siebie i swoich bliskich dla straconej sprawy, wreszcie: niejako zmusza Darrowa, by podążał za jej wizją, która w początkach akcji (i nie tylko) wydaje się być po prostu naiwna i z gruntu nierealna (z czego on sam zdaje sobie sprawę, no ale miłość, marzenia…). Być może jest to jedynie moje odczucie, jednak obierałam ją jako irytujący element w sytuacji, która, mimo komplikacji, była możliwa, choć niełatwa do opanowania. Czy jej część historii zostanie jeszcze podjęta i w jakiś sposób wyjaśniona? Mam taką nadzieję, bo w tym punkcie jest po prostu diabelnie płytka. Drugą rzeczą, która mi w „Red Rising” zgrzyta, są sami Synowie Aresa – grupa buntowników, która „ratuje” Darrowa. O ile metody ich postępowania są przemyślane i dopracowane, o tyle już same ich pobudki wydają się trochę kuleć. Jest to rzecz fabularnie uzasadniona, jako że są oni grupą widzącą sytuację tylko z jednego, skrajnego punktu widzenia, jednak zepsucie obecnego porządku to trochę mało, gdy się gra o losy tak złożonej społeczności. Ponownie mam nadzieję, że pojawi się więcej szczegółów na ten temat w kolejnych częściach.

Ogółem, seria „Red Rising” wędruje u mnie na półkę z jedną z najwyższych ocen, jakie mogłabym wystawić. Historia opisana przez Browna pozwala wsiąknąć w świat przedstawiony i emocjonalnie zaangażować w przedstawiane fakty, a wewnętrzne przeżycia i przemyślenia bohatera nie pozostawiają miejsca na domysły i pytania – on po prostu podąża za wszelkimi przypuszczeniami, jakie można by wysnuć co do dalszych wydarzeń. To rzecz mocna, złożona, brutalna i okrutna, ale posiada swój surowy urok. Po skończeniu „Złotej Krwi” wzięłam się od razu za czytanie „Złotego Syna”, jako że po prostu nie można było tego odłożyć na później, polecam też zrobić to samo osobom, które jeszcze tej serii nie czytały, jako że mająca się niedługo ukazać „Gwiazda Zaranna”, tom trzeci, nie trzeba więc będzie czekać długo na zakończenie tak wciągającej historii.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Francuski ogrodnik

W literaturze pięknej coraz częściej pojawia się motyw ogrodu. Właściwie występuje w jednym szeregu z bohaterami, towarzyszy im w codziennych zmagan...

zgłoś błąd zgłoś błąd