6,88 (86 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
6
8
23
7
23
6
15
5
8
4
4
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380690745
liczba stron
320
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Wszystko, co ma w sobie najgorszego, i wszystko, co w niej najlepsze, pochodzi z tego samego źródła. Scheda po kądzieli nie jest łatwa do przyjęcia. Podobno w piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które nie pomagały innym kobietom. Jedyna droga ucieczki wiedzie przez wyjątkowo zdradzieckie szczeliny istnienia, ale pierwsza, która je pokona, utoruje drogę kolejnym. Pięć kobiet urodzonych...

Wszystko, co ma w sobie najgorszego, i wszystko, co w niej najlepsze, pochodzi z tego samego źródła.

Scheda po kądzieli nie jest łatwa do przyjęcia.
Podobno w piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które nie pomagały innym kobietom. Jedyna droga ucieczki wiedzie przez wyjątkowo zdradzieckie szczeliny istnienia, ale pierwsza, która je pokona, utoruje drogę kolejnym.

Pięć kobiet urodzonych w latach siedemdziesiątych.
Pięć życiorysów na pozór od siebie odległych, ale kiedy się im przyjrzeć z bliska – zaskakująco zbieżnych.
Pięć możliwych scenariuszy „normalnego życia”, naznaczonego przemocą emocjonalną.

Paradoksalnie w konserwowaniu negatywnych stereotypów wobec kobiet prym wiodą… kobiety.

Bohaterki decydują się przerwać błędne koło i zerwać z bezrefleksyjnym życiem. Dostęp do własnych uczuć i emocji zyskują dzięki „odpamiętaniu” — odczarowaniu dzieciństwa oraz dzięki trudnej przyjaźni, która je połączy.

Czy te najmłodsze będą umiały przerwać błędne koło i zerwać ze schematyczną, bezrefleksyjną egzystencją, do jakiej zostały wychowywane? Czy międzypokoleniowy dialog w ogóle jest jeszcze możliwy?

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Monika książek: 3035

Zdarta płyta

Pięć (podobno) kobiet dzieli jeden los. Dzieciństwo każdej z nich przypadło na tzw. „zimny chów” i z czasem każda zdaje się powielać los swoich matek, babek, ciotek. Wychowywane na grzeczne (czytaj: posłuszne) dziewczynki, żyją w przekonaniu, że nic im się nie należy i że tak już musi być. Ale gdzieś tam w środku zaczyna się uchylać jakieś okno i coś z zewnątrz nawiewa. Wpisując się w stylistykę autorki, rzekłabym - jakiś wiatr odnowy powiał.

Odtąd kobiety żyją w rozdarciu między tym, co im wpojono a tym co by chciały, czego pragną. Korci je, by coś zmienić, umeblować w sobie tą pustą przestrzeń, ale nie umieją(?) się wyrwać z dotychczasowego życia, nawet jeśli z trudem przyznają, że to ich własne…

Choć to temat już z lekka oklepany w naszej rodzimej literaturze, to przyznam, że nadal dla mnie ciekawy. Niezależnie czy chodzi o moje pokolenie, o starsze czy o młodsze, ten proces odkrywania własnej tożsamości, ta szamotanina miedzy tym, co się chce a co się powinno i czym warunkuje nas rodzina i kultura jest niezmiennie ciekawa. Jest „Szopka” Papużanki, jest proza Kuczoka, żeby nie wspomnieć o „Moralności pani Dulskiej“. Wszystkie te pozycje (a jest ich znacznie więcej) obnażały bezlitośnie grzechy polskiej rodziny rzadziej śmiesznie, raczej boleśnie …

I na tym neutralna część recenzji się kończy i nie ukrywam, że powściąganie moich emocji wiele mnie kosztowało i na dodatek w dalszym ciągu zamierzam podzielić się jedynie co drugim zdaniem i to już po wielokrotnej obróbce....

Pięć (podobno) kobiet dzieli jeden los. Dzieciństwo każdej z nich przypadło na tzw. „zimny chów” i z czasem każda zdaje się powielać los swoich matek, babek, ciotek. Wychowywane na grzeczne (czytaj: posłuszne) dziewczynki, żyją w przekonaniu, że nic im się nie należy i że tak już musi być. Ale gdzieś tam w środku zaczyna się uchylać jakieś okno i coś z zewnątrz nawiewa. Wpisując się w stylistykę autorki, rzekłabym - jakiś wiatr odnowy powiał.

Odtąd kobiety żyją w rozdarciu między tym, co im wpojono a tym co by chciały, czego pragną. Korci je, by coś zmienić, umeblować w sobie tą pustą przestrzeń, ale nie umieją(?) się wyrwać z dotychczasowego życia, nawet jeśli z trudem przyznają, że to ich własne…

Choć to temat już z lekka oklepany w naszej rodzimej literaturze, to przyznam, że nadal dla mnie ciekawy. Niezależnie czy chodzi o moje pokolenie, o starsze czy o młodsze, ten proces odkrywania własnej tożsamości, ta szamotanina miedzy tym, co się chce a co się powinno i czym warunkuje nas rodzina i kultura jest niezmiennie ciekawa. Jest „Szopka” Papużanki, jest proza Kuczoka, żeby nie wspomnieć o „Moralności pani Dulskiej“. Wszystkie te pozycje (a jest ich znacznie więcej) obnażały bezlitośnie grzechy polskiej rodziny rzadziej śmiesznie, raczej boleśnie …

I na tym neutralna część recenzji się kończy i nie ukrywam, że powściąganie moich emocji wiele mnie kosztowało i na dodatek w dalszym ciągu zamierzam podzielić się jedynie co drugim zdaniem i to już po wielokrotnej obróbce. Jeśli zdania będą krzywe i nieskładne, proszę o wybaczenie, starałam się.

Zacznę od cytatu z książki, który podsumowuje z grubsza moje wrażenia po lekturze, „(…) Marek obraca w ustach biblijny cytat jak zużytą gumę balonową”. (Optymistycznie nastawionym, mającym w planie przeczytanie powieści, zalecam zakończenie czytania mojej opinii już w tym miejscu.)

Język jest pretensjonalny, momentami niepotrzebnie wulgarny i przerysowany. Jest pozbawiony tożsamości, przeżuty, wyświechtany i nie niesie ze sobą niczego oprócz narastającej irytacji. To obok powierzchowności treści mój największy zarzut odnośnie książki.

„Z pocałowaniem ręki przyjęła talon na poloneza w kolorze kurzego gówna kur na wolnym wybiegu wybieganych i czym prędzej nauczyła się prowadzić, żeby móc dokonywać lustracji nie tylko z wyżyn kuchennego parapetu, ale także jako jednostka specjalna zmotoryzowana.” (Cała książka napisana jest w ten sposób!)

To język, który zdradza brak zaufania autora do inteligencji czytelnika, bo jest podany już z interpretacją. Już nie muszę myśleć wyciągać wniosków (bo nie daj Boże zrobiłabym to nie po myśli autorki), już wszystko jest napisane i pomyślane za mnie. I jedyny słuszny wniosek został wyciągnięty. A jeśli śmiem się nie zgodzić, to znaczy, że jestem zimna i bezduszna jak te stare baby, które swoim córkom życzą tyle samo cierpienia ile one uniosły.

W moim odczuciu to nie jest narracja, to pospieszna, papierowa kreacja w najgorszym stylu (przypuszczam, że miała to być gorzka ironia, no ale wyszło zupełnie bez smaku). Wiem obiecałam być powściągliwa ale nie mogę się powstrzymać od jednej uwagi, skoro już mowa o języku: „Amen” znaczy: niech tak się stanie i nie widzę uzasadnienia na użycie tego słowa zamiennie z kropką lub słowem koniec. Z resztą dla wielu zwrotów nie widzę tu uzasadnienia.

Tak się składa, że bohaterki książki, których podobno jest pięć, a których nie byłam w stanie od siebie odróżnić, są moimi rówieśniczkami. Nie jestem chowana pod kloszem i coś tam wiem o swoich czasach, mnie też coś wpajano, czegoś uczono, miałam oczy i uszy, miałam przyjaciółki … i między innymi na tej podstawie śmiem twierdzić, że bohaterki są mało wiarygodne. (Poza tym, że zlewają mi się w jedną). Ponad to nie rozumiałam ich decyzji, nie widziałam logiki w ich postepowaniu i nie uzasadniała jej dziedziczność losu ani wyuczona bezradność. Nie ułatwiało mi to uwierzenia w ich historie.

Przeszkadza mi też czarno białe widzenie świata i przedstawienie charakterów. Nie ma ludzi całkiem dobrych i całkiem złych, takie rzeczy to tylko w bajkach dla najmłodszych. A tu wszyscy faceci to oprawcy, wszystkie kobiety to ofiary a starsze jeszcze dodatkowo zieją nienawiścią do młodszych. (Ta niesolidarność jajników wcale nie jest mi obca i uważam, że to kolejny ciekawy, niestety zmarnowany temat.) Zastanawiałam się skąd ta jednowymiarowość? Czyżby autorkę ogarniał strach, że stanę po męskiej (a więc niewłaściwej) stronie?

Świat przedstawiony przez Agnieszkę Nietrestę - Zatoń jest duszny od schematów. To świat zbudowany z nomen omen pustych pudełek, wyświechtanych frazesów, stereotypów, który nie niesie niczego nowego ani odkrywczego. Niestety zabieg ograniczenia kolorów i charakterów do dwóch w moim przypadku nie przyniósł niczego dobrego (może dlatego, że na co dzień dostrzegam ich znacznie więcej i nie lubię jak mi ktoś zawęża i ogranicza pole widzenia). Wszystkie bohaterki wzbudzały moją niechęć, bo nie mogłam pozbyć się wrażenia, że za wszelką cenę chcą pozostać cierpiętnicami a okoliczności stworzone przez autorkę mają im w tym pomóc. Nie znalazłam w sobie ani krzty współczucia czy empatii dla tych kobiet. Może jestem wredną babą a może autorka przedobrzyła. Wszystko mi jedno, chcę o tej książce jak najszybciej zapomnieć bo odbiera mi wiarę w dobrą polską literaturę.

Monika Stocka

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (244)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3811
BagatElka | 2015-10-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 października 2015

"Doskonale pamiętam ten stan,w którym poszukiwanie sensu własnego istnienia w sobie samej chwilowo skazane jest na porażkę.
Bo w środku nie ma nic.Czuje się człowiek jak wydmuszka"


"Pustostan" opowiada o pustce,duszącej,przygnębiającej i raniącej serce,duszę i trzewia.Rany zadawane słowami są równie bolesne i niszczące jak te fizyczne.A słowa w "Pustostanie" zadają głębokie rany.
Czytałam ze ściśniętym z bólu sercem,z krzykiem uwięzionym w krtani,ze łzami,które wzbierały jak wzburzone morze.
Nie przeczytałam tej książki,ja ją przeżyłam,scena po scenie,słowo po słowie.Weszła głęboko,szybko jak śmiertelne ostrze i dotarła tam gdzie nie chciałam już nigdy wracać.

"Wreszcie zorientowała się,że uczenie się siebie,kiedy ma się tyle lat i taki zasób doświadczeń,jest może i całkiem przyjemne,ale jednak boli.
Każda szczera odpowiedź na pytanie o własne preferencje i upodobania przybliża wprawdzie do upragnionej samowiedzy, ale i sprawia,że zawęża się krąg znajomych,przyjaciele wykruszają...

książek: 3714
Aksamitt | 2016-01-20

Stylistyka rwanych opisów zdarzeń. Momentami tak porwanych, że traciłam wątek, ale na dobrą sprawę historia każdej z bohaterek tworzy jednolity i zasadniczy trzon wydarzeń przedstawiając jałowe życie kobiety w naszym społeczeństwie.

Może nie do końca ujmuje mnie sposób zaprezentowanych przemyśleń, ale są to przemyślenia dobitnie pokazujące rzeczywisty stan kondycji kobiet. W każdej z ról w jakiej występują przychodzi im zmagać się z zastanym porządkiem przechodzącym z pokolenia na pokolenie. I mimo zmiany świadomości, kolejnych 20-30 lat, wciąż czują, że nie do końca mogą się z tego wyzwolić. Jakieś pozostałości z okresu wychowania, wyniesione wzorce z domu blokują ich przemianę, której tak pragną, tkwiąc na granicy rozdarcia.

Mam pretensję do zastosowanego języka, który na dłuższa metę mnie irytował i stąd krótka w zasadzie treść musiała zostać podzielona na 3 razy, inaczej przyszłoby mi ją zamknąć i odłożyć do nigdy. Nie wiem czy "niedbały" będzie tu precyzyjnie...

książek: 1897

Na jednym fanpage'u trafiłam na cytat z 'Pustostanu'. Był taki intrygujący i mądry, że aż nakręciłam się na przeczytanie całej książki. I kiedy tylko zaczęłam lekturę 'Pustostanu', to miałam wrażenie, że dostałam obuchem.
Z założenie książka miała być o kobietach, które łączy wychowanie w rodzinie o typie patriarchalnym, gdzie żona i córki nie mają nic do powiedzenia. I takie grzecznie i ułożone panienki nie mogą poradzić sobie w świecie. Założenie może piękne, ale wykonanie nie powala. Czarno-biały świat, bez żadnych odcieni szarości, bohaterowie albo anielscy albo źli do szpiku kości, do tego język oraz narracja, które może na początku intrygują, ale potem irytują - masa niepotrzebnych wulgaryzmów, to mój największy zarzut. Aha, zapomniałabym o tym, że wszyscy zlewają się w jedno: oprawcy, ofiary i obserwatorzy.
Poczułam się oszukana, bo chyba z całej powieści tylko jeden cytat był dobry, bo reszta to po prostu pic. I, mimo że nie doczytałam do całości, nie polecam 'Pustostanu'...

książek: 766
romeo | 2016-12-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 grudnia 2016

Ta powieść jest wzorcową egzemplifikacją literackiej przeciętności. Było już wiele razy, polska współczesna literatura wciąż jednak przerabia te same schematy toksycznych rodzin, a zwłaszcza toksycznych-psychopatycznych ojców i mężów osadzonych w patriarchalnej tradycji oraz babskiej solidarności a wszystko w scenerii twardego realizmu. Nie przeczę, że stereotypy społeczne podjęte w tym utworze przynajmniej po części polegają na prawdzie, ale czytanie o tym po raz kolejny jest średnią przyjemnością.

książek: 508
Magdalena | 2015-09-20

Madeline Albright powiedziała kiedyś, że "w piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które nie pomagały innym kobietom". Ten cytat jest mottem wyjściowym debiutanckiej powieści Agnieszki Nietresty-Zatoń "Pustostan". Autorka opisuje skomplikowane relacje pomiędzy kobietami z pozoru sobie bliskimi, jakim jednak bliżej do tych obcych. Jak przerwać działający od pokoleń schemat?

Janeczka miała być chłopcem. Niestety, zawiodła swego ojca, rodząc się dziewczynką. Przez lata żyła w cieniu nakazów matki, która przecież najlepiej wiedziała, jak powinna zachowywać się dziewczyna. Toksyczną relację z rodzicielką, już jako dorosła kobieta przypłaciła wycofaniem i brakiem dbałości o własne "ja". Jolka miała plany i marzenia. Miała szyć, projektować i podbijać świat mody. Matka miała wobec niej inne plany. Jolka, jak wszystkie inne dziewczęta, powinna szybko wyjść za mąż, bo kto to widział, żeby być starą panną. Więc Jolka wyszła za Zdzisia i przez lata znosiła liczne poniżenia. Magdy nie...

książek: 119
Renata | 2015-10-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Gorzko-śmieszny, wywołujący śmiechopłacz, może trochę przerysowany, a może odrobinę oparty na stereotypach, a przy tym jednak przejmujący, prawdziwy, ironiczny, diaboliczny obrazek „stosunków małżeńskich i aktów nierządnych” i tego, co oznacza, określa, wypełnia co którąś polską rodzinę. Taką, gdzie o „być albo nie być” decyduje mężczyzna, a kobieta jest po to, by być kochanką, kucharką, sprzątaczką, a dzieci wychowywać tak, by w przyszłości były uległe, zwłaszcza córki. Przykazanie mówi „czcij ojca swego i matkę”, ale kto by się tam matką przejmował. A te - świadomie lub nie, mszczą się na córkach za swe niezrealizowane marzenia, nieudane życie, sprowadzone do parteru ideały.
Magdalena Samozwaniec pisała, że kobiety całują się na powitanie, bo nie mogą się ugryźć i to też jest jeden z odcieni „Pustostanu”, zwłaszcza, gdy chodzi o pokolenie babek czy matek głównych bohaterek, dzisiejszych 30/40 +. Bo te najmłodsze już wiedzą, albo zaczynają się uczyć tego, że siła...

książek: 150
ArtMagda | 2017-09-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Znakomity debiut z gatunku tych, które trzeba odchorować, który zostawia trwały ślad w pamięci. Długo zbierałam się w sobie, by cokolwiek napisać o tej książce i nadal brakuje mi słów, choć minął rok od lektury "Pustostanu".

Autorka rozwala system, zaskakuje precyzyjnym, pięknym językiem (kiedy ostatni raz przeczytaliście słowo "szadź"?), ciekawą konstrukcją fabuły, nieszablonowym podejściem do bohatera i absolutnie mistrzowskim potraktowaniem czytelnika. Agnieszka Nietresta-Zatoń pisze, jak rasowy pisarz! Czytelnik jest bez szans; każde kolejne słowo wwierca mu się precyzyjnie w głowę, boli do żywego, ale nie jest w stanie oderwać się od lektury.

Największą siłą przekazu "Pustostanu" jest prawda. Prawda, z którą nie mamy szans polemizować. Prawda, która uwiera jak za ciasne buty. Prawda, której sami przed sobą nie chcemy przyznać, a w której autorka zanurza nas już od pierwszych stron i aż do końca nie pozwala wychylić głowy nad powierzchnię. Topimy się w niej, dławimy, tracimy...

książek: 1994
Julka | 2016-01-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 stycznia 2016

Powieść zupełnie nie w moim stylu, nie spodobała mi się, ledwo doczytałam - dla zasady - do końca.
Głównych bohaterek jest pięć - Janeczka, Jolka, Ruda, Magda i Zosia - niby różnych kobiet, ale tak podobnych w postępowaniu, planach, marzeniach, decyzjach, że zlewały mi się w jedną.
Nie podoba mi się sposób, w jaki autorka przedstawia opisywane czasy, zbyt schematycznie i czarno-biało. Też żyłam w tamtych latach i postrzegam je inaczej, bardziej kolorowo, zarówno ówczesnych ludzi, jak i ich życie.
W mojej ocenie nie jest to dobra polska literatura.

książek: 1517
Pinko1700 | 2015-09-28
Na półkach: Przeczytane, 2015, Posiadam

Czasem ciężko narodzić się na nowo. Gdy ktoś przez wiele lat wpaja Ci, jak zła i nieporadna jesteś, jak niepotrzebna światu, ba- nawet własnym dzieciom...
Ponoć zadaniem kobiety jest tylko i wyłącznie służenie rodzinie- pranie, sprzątanie, gotowanie, dbanie o dzieci, inwentarz i oczywiście "pana i władcę", czyli męża. Własne marzenia? Nigdy! Plany, ambicje? Skądże znowu! Poskarżyć się komuś, gdy mąż bije bądź zdradza? Obraza!



Chyba po raz pierwszy sięgnęłam po książkę nie ze względu na wpadającą w oko okładkę, lecz intrygujący tytuł. Tak, tytuł! Właściwie jedno słowo, a zainteresowało mnie niesamowicie. Pustostan w końcu może być wszystkim- od wyjałowienia uczuciowego począwszy, aż po zwykłą, otaczającą człowieka pustkę. Przynajmniej tak skojarzyło się to mnie. Ale, ale! Czy tylko "imię" tej pozycji zasługuje na pochwałę?

Janeczka, Jolka, Ruda, Magda i Zosia- pięć niby różnych od siebie kobiet, a tak podobnych. Nie ze względu na wygląd, cechy charakteru czy inne wytyczne;...

książek: 93
Poczytajnia | 2015-11-23
Na półkach: Przeczytane

Kobiety kobietom

Funkcje literatury mogą być wielorakie, ale na potrzeby niniejszej recenzji przywołam tylko jedną: wychowawczą, która oddziałując na sferę przekonań odbiorcy, chce kształtować jego świadomość. Literatura, której funkcją nadrzędną jest funkcja wychowawcza, w zamierzeniu ma kształtować pewne postawy i odwołuje się do określonego systemu wartości. Z kolei na autora tego typu literatury czeka mnóstwo pułapek, między innymi przerost ideowej wymowy utworu nad jego formą. A my, czytelnicy, nie lubimy, kiedy próbuje się nam na siłę, łopatologicznie wykładać problemy, które dogłębniej zostały już opisane na przykład w publicystyce z kręgu poruszanego w książce tematu. Z większą przyjemnością czytamy utwory, w których autor nie moralizuje na siłę, lecz swoje przekonania i intencję kształtowania pewnych postaw przemyca subtelnie, w naturalnych dialogach, kreacji postaci, sytuacjach etc. Nie można przecież zapomnieć, że oprócz funkcji wychowawczej, literatura ma także inne...

zobacz kolejne z 234 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd