Dziewczyna o siedmiu imionach

Tłumaczenie: Julia Szajkowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
8,06 (653 ocen i 102 opinie) Zobacz oceny
10
90
9
132
8
238
7
135
6
45
5
9
4
3
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Girl With Seven Names
data wydania
ISBN
9788380690776
liczba stron
520
słowa kluczowe
Korea Północna
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Uciekłam z Korei Północnej. To niebywała opowieść pozwalająca poznać życie pod jedną z najbardziej bezwzględnych i tajemniczych dyktatur świata, ale też historia kobiety, która walczy o wolność swojej rodziny. Hyeonseo Lee, urodzona i wychowana w Korei Północnej, była jedną z milionów ludzi więzionych w granicach państwa, którym rządził brutalny komunistyczny reżim. Ponieważ mieszkała przy...

Uciekłam z Korei Północnej.

To niebywała opowieść pozwalająca poznać życie pod jedną z najbardziej bezwzględnych i tajemniczych dyktatur świata, ale też historia kobiety, która walczy o wolność swojej rodziny.
Hyeonseo Lee, urodzona i wychowana w Korei Północnej, była jedną z milionów ludzi więzionych w granicach państwa, którym rządził brutalny komunistyczny reżim. Ponieważ mieszkała przy granicy z Chinami, miała nieco większy niż jej krajanie kontakt ze światem poza zamkniętym obszarem Samotnego Królestwa. Gdy w latach dziewięćdziesiątych XX wieku w Korei Północnej wybuchł głód, młoda dziewczyna zaczęła zastanawiać się nad tym, co widzi, zadawać pytania i powoli uświadamiać sobie, że przez całe życie poddawano ją głębokiej indoktrynacji. Niemożliwe było przecież, by takie represje, bieda i głód panowały w kraju, który – jak jej wmawiano – jest „najwspanialszy na świecie”.
Tuż przed wkroczeniem w dorosłość postanowiła uciec z Korei Północnej. Nie przypuszczała wtedy, że zanim ponownie zobaczy się ze swoją rodziną, minie dwanaście lat.
Nie zdołała zniknąć niezauważona, a to oznaczało, że gdyby wróciła, naraziłaby siebie i swoją rodzinę na więzienie, tortury, a być może nawet na śmierć w publicznej egzekucji. Hyeonseo została więc w Chinach. By móc tam przetrwać, musiała błyskawicznie opanować język. Dwanaście lat później powróciła na granicę północnokoreańską, by przewieźć matkę i brata na teren ambasady Korei Południowej w jednym z krajów ościennych. Nie wiedziała jeszcze, że czeka ich najbardziej mozolna, kosztowna i niebezpieczna podróż w życiu.
Ta niesamowita historia opisuje nie tylko ucieczkę Hyeonseo z mroku tyranii w świetlany, wolny świat, lecz także dojrzewanie, mozolny proces zdobywania wiedzy i ogromną determinację, z jaką odbudowała swoje życie – najpierw w Chinach, a potem w Korei Południowej. To historia silnej, odważnej i elokwentnej kobiety – świadectwo triumfu jej niezłomnego ducha.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 347
lily_rose | 2017-09-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 września 2017

Czytam książki o Korei Północne metodycznie i zachłannie - mimo to, ciągle mam wrażenie, że obywatele tego kraju pozostaną dla mnie zagadką. Odważni i jednocześnie tchórzliwi, silni i jednocześnie słabi, podatni na propagandę.

"Dziewczyna o siedmiu imionach" to historia Hyeonseo Lee, która uciekła z Korei jako młoda dziewczyna, zostawiając tam swojego brata i matkę. Sama historia przeprawy do Chin i Korei Południowej nie wciągnęła mnie tak bardzo, jak początkowe rozdziały, gdzie Heyoneseo opowiada o swoim dzieciństwie i życiu swojej rodziny w Hyesan, miejscowości niedaleko granicy z Chinami. To straszne spojrzenie na propagandę, którą sączy się Koreańczykom od najmłodszych lat. To opowieść o rodzinie, która nigdy nie porusza pewnych tematów i nigdy nie może być pewna, że nie jest obserwowana przez tajne służby, czy zadenuncjowana przez donos "życzliwych sąsiadów".

Mimo, że rodzina Heyoneseo miała dobry status społeczny i nie cierpiała głodu, daleko było do życia w sielance. Publiczne egzekucje, które dzieci oglądają już w podstawówce, a rodzina skazańca siedzi w pierwszym rzędzie. Najbardziej poruszyły mnie jednak dwie sprawy. Portrety wielkich wodzów, na których nie może być jeden płatek kurzu. Takie portrety musi posiadać każda rodzina - musi je czyścić i regularnie o nie dbać. Odbywają się regularne kontrole mieszkań przez bezpiekę i gdyby portrety były brudne - cała rodzina może skończyć w obozie! To nam, wychowanym w zachodniej cywilizacji nie mieści się w głowie!

Drugą rzeczą, która mnie zszokowała - są regularne sesje samokrytyki,na które muszą uczęszczać wszyscy Koreańczycy - zarówno w szkole i zakładach pracy. Polegają one na tym, że każda osoba musi publicznie złożyć donos na kolegę. Tak żeby on to słyszał. Na przykład: "Pani X nie przykładała się do pracy". Czasami takie sesje mogą mieć tragiczne skutki - w książce jest przykład, gdy jeden uczeń w czasie sesji samokrytyki doniósł, że widział w domu u kolegi nielegalne, zagraniczne treści - tym sposobem skazał swojego kolegę na obóz i za pewnie śmierć.

Rodzina głównej bohaterki nieustannie uważa na to co mów i robi. Zdaje sobie, że może być obserwowana przez bezpiekę. Nigdy nie może czuć się bezpieczna. To życie z maską na twarzy, w ciągłym zagrożeniu. Każdy dzień może być ostatnim. Nawet przez najmniejsze głupstwo można narobić sobie kłopotów. W książce jest przykład, gdy skazano na śmierć niektóre osoby, bo niewystarczająco płakali, po śmierci Wielkiego przywódcy. Nasza bohaterka udaje płacz, śliniąc sobie oczy i ma nadzieję, że nikt tego nie zauważy. Bo udawany płacz też był karany.

Podsumowując wstrząsająca lektura, ale z pozytywnym zakończeniem. Bardzo zżyłam się z główną bohaterką i jej rodziną. Na końcu książki znajdują się zdjęcia jej samej, brata i matki - w zupełnie innej już rzeczywistości :) Wolność jednak miała swoją cenę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Blackout

Dawniej katastrofa oznaczała klęskę żywiołową, epidemię dżumy czy innej cholery, wojnę, głód. Natomiast w konsumpcyjnym społeczeństwie, świecie nowocz...

zgłoś błąd zgłoś błąd