18% szarości

Tłumaczenie: Hanna Karpińska
Seria: Bułgarskie Klimaty
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
6,29 (21 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
5
7
7
6
2
5
2
4
1
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364887161
liczba stron
416
słowa kluczowe
literatura bułgarska
kategoria
literatura piękna
język
polski

Ostra muzyka, miłość, Kalifornia, wielka sztuka i worek marihuany. Zachary Karabaszliew kreśli niesamowitą, nostalgiczną powieść drogi, w której przegląda się współczesna Ameryka, jakiej nie znajdziecie na pierwszych stronach gazet. To nie jest kolejna historia emigranta, który nie potrafi odnaleźć się za Wielką Wodą. To proza dla tych, którzy – jak Zack i Stella – nie potrafią pogodzić się z...

Ostra muzyka, miłość, Kalifornia, wielka sztuka i worek marihuany. Zachary Karabaszliew kreśli niesamowitą, nostalgiczną powieść drogi, w której przegląda się współczesna Ameryka, jakiej nie znajdziecie na pierwszych stronach gazet.

To nie jest kolejna historia emigranta, który nie potrafi odnaleźć się za Wielką Wodą. To proza dla tych, którzy – jak Zack i Stella – nie potrafią pogodzić się z tym, że codzienność ma stać się czymś przeraźliwie nudnym.

„18% szarości” napisałby dziś Jack Kerouac, gdyby przyjechał do Stanów Zjednoczonych z pokomunistycznej Bułgarii, znał Nietzschego, historię malarstwa i uwielbiał fotografować.

 

źródło opisu: http://ksiazkoweklimaty.pl/

źródło okładki: http://ksiazkoweklimaty.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 756
Jola | 2019-09-25
Na półkach: Przeczytane, E-booki
Przeczytana: 25 września 2019

Dobrze jest czasem przeczytać coś zupełnie zwyczajnego. To była taka książka drogi. Jedzie sobie gościu przez Stany Zjednoczone, od Kalifornii, aż do Nowego Jorku i opowiada. O swojej żonie, o tym, co widzi za oknem, o tym, gdzie zatrzymuje się na nocleg i o ludziach, których spotyka. I jeszcze do tego wiezie ze sobą, w bagażniku worek marihuany. Gładko opowieść się snuje i według mnie jest naprawdę ciekawa. Jeszcze do tego zakończenie było całkiem nieprzewidywalne.

książek: 1065
Mario | 2018-03-31
Na półkach: Przeczytane

Ostatnio ciągle trafiam na przesunięcia geograficzne - Czech pisze o Rumunii, Rumun o Hiszpanii, a ten oto Bułgar - o Stanach Zjednoczonych. Dla mnie Bułgaria jest setki razy ciekawsza od tychże Stanów, niemniej jednak już przestaję narzekać, bo powieść dobra, a nawet bardzo dobra. Pokazuje obrazki z amerykańskiego życia, kilka także z Bułgarii lat niedawno minionych, ale nie to jest jej największą zaletą. Karabaszliew napisał traktat prozą o tym, że zduszenie jakiejś części swoich pragnień powoduje, że i pozostałe zostają zduszone, a to, co dla nas najważniejsze, wcześniej czy później umrze z braku powietrza. I zostało to pokazane bardzo plastycznie, sugestywnie i dobitnie.
Użyłem słowa "traktat" mając na myśli wagę przesłania, nie zaś wyrafinowanie języka i hermetyczność stylu - tego tu nie ma. "Książkowe Klimaty" publikują zawsze książki ważne i dobre, często wybitne, ale nie trudne, nie takie, które od czytelnika wymagają wysiłku (takiej prozy trzeba szukać w Pograniczu, PIWie,...

książek: 10
Paweł Kuligowski | 2016-12-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień 2016

Nie wybieraj książek po okładce :-) Z początku straszna. W środku momentami jako tako leci, by na końcu znów osłabnąć. Połknięta na raz odbija się kilkoma fajnymi momentami, ale i brakiem postaci, naiwnym rozwiązaniem i pseudo-filozofią. I tłumaczka dwa razy złapana na tym, że zupełnie nie wie, o czym pisze (a pisze o Nikonie FM i filmie 135 ISO 100), przez co kleci pustosłowne zdania.

książek: 730
mag | 2016-02-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

"Od pewnego czasu moje życie dzieli się na dwie części: p r z e d i p o. Ta druga obejmuje dziewięć dni samotności. Samotności najdotkliwszej zwłaszcza o tej porze między dniem a nocą, która jeszcze nie jest wieczorem, a już nie jest dniem. Wtedy czuję się bardziej samotny. Wszyscy odprężają się po pracy, a mnie aż ściska z powodu jej nieobecności. Sam jak yeti-wędruję wśród swoich myśli i nie ma schronienia..." (str. 15)*

Nie jest łatwo zagłuszyć ból po odejściu ukochanej osoby. Zack po dziewięciu dniach samotności wsiada w samochód i jedzie do Meksyku, by utopić smutek w „brudnym martinii" oraz niezobowiązującym seksie z jakąś poderwaną panienką. Zapewne skończyłoby się na kacu i wzięciu urlopu z pracy, ale Zack ma za dobre serce, chce pomóc kopanemu przez dwóch bandziorów mężczyźnie. Zbiegiem niefortunnych zdarzeń, nasz bohater ląduje za kierownicą vana, a tam odkrywa - o zgrozo! - nie, nie zwłoki, choć takie jest pierwsze skojarzenie na widok pękatego worka. Okazuje się, że...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd