Tajemny ogień

Cykl: Tajemny ogień (tom 1)
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
7,52 (1406 ocen i 211 opinii) Zobacz oceny
10
210
9
194
8
313
7
337
6
215
5
78
4
28
3
18
2
10
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Secred Fire
data wydania
ISBN
9788375153590
liczba stron
392
słowa kluczowe
young adult, paranormal
język
polski

Dzielą ich setki kilometrów, łączy przeznaczenie. Taylor Montclair (Anglia) Pewnego dnia wybuch złości Taylor powoduje, że przedmioty wokół niej zmieniają swoje położenie, a silne emocje zakłócają przepływ elektryczności. Dziewczyna poznaje szokującą prawdę o swoim pochodzeniu. Dowiaduje się, że drzemie w niej tajemny ogień. Sacha Winters (Francja) Setki lat temu na stosie spłonęła...

Dzielą ich setki kilometrów, łączy przeznaczenie.

Taylor Montclair (Anglia)

Pewnego dnia wybuch złości Taylor powoduje, że przedmioty wokół niej zmieniają swoje położenie, a silne emocje zakłócają przepływ elektryczności. Dziewczyna poznaje szokującą prawdę o swoim pochodzeniu. Dowiaduje się, że drzemie w niej tajemny ogień.

Sacha Winters (Francja)
Setki lat temu na stosie spłonęła alchemiczka, która rzuciła klątwę na trzynaście pokoleń pierworodnych synów z rodu jej zabójców. Sacha jest trzynasty – za osiem tygodni ma umrzeć. Na świecie jest tylko jedna osoba, która może mu pomóc.

Czy Taylor i Sacha zdążą się odnaleźć, nim on zginie, a świat pochłonie ogień?

Pradawna moc i śmiertelna klątwa, szaleńczy wyścig z czasem i walka z przeznaczeniem. Akcja Tajemnego ognia pędzi jak rollercoaster!

 

źródło opisu: www.otwarte.eu

źródło okładki: http://www.otwarte.eu/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 989
Otwarta księga | 2015-12-12
Przeczytana: 06 grudnia 2015

Książkę przeczytałem z kilku powodów. Mianowicie: cudowna okładka ♥ (ale to wydawnictwo Otwarte, więc nie ma co się dziwić xD), ciekawa fabuła i pomysł oraz dobre opinie na Goodreads i Lubimy czytać. A czy dobrze zrobiłem, sięgając po nią? :)

Wydawnictwo Otwarte już zdążyło nas przyzwyczaić do tego, że każda wydana przez nich książka jest dokładnie i pięknie oprawiona. W tym przypadku również nie jest gorzej. Sama okładka jest piękna i intrygująca. Pomysł płonących runów związanych z alchemią jest bardzo oryginalny i piękny zarazem. Chyba wszyscy nienawidzą łamliwych, wyginających się grzbietów - to też i moja zmora. Całe szczęście tutaj tego nie znajdziemy; grzbiet jest solidny i nie łamie się. Opis z tyłu książki jest intrygujący i myślę, że niejednego czytelnika zaciekawi. Czcionka książki jest w sam raz, ani za duża, ani za mała. Tusz nie rozmazuje się pomimo dotykania kartek, również liczba literówek jest nieliczna, w całej książce znalazłem może około pięciu. Także jak na wydawnictwo Otwarte przystało, wydanie Tajemnego ognia jest piękne i zarazem solidne. Brawa!


Muszę się Wam przyznać, że nigdy nie czytałem książki, która opowiadałaby w pełni o alchemii i osobach ją uprawiającą. Co prawda była Akademia wampirów gdzie ten temat był poruszony, jednak występowała tam, jak się nie mylę, tylko jednak alchemiczka i tylko w ostatniej części. No więc alchemia była dla mnie czymś nowym, o czym mało wiedziałem.
Nie podobało mi się to, w jaki sposób autorki przedstawiły historię klątwy, alchemiczkę Isabelle Montclair, która ją rzuciła i ogółem całą alchemię. Nie dowiadujemy się na ten temat wiele, zaledwie kilka opisów z procesu i egzekucji Isabelle, a nie ukrywam, że te motywy bardzo mnie ciekawiły. Jeśli jeszcze nie wiecie, to bardzo ciekawią mnie polowania na czarownice mające miejsce w średniowieczu oraz wczesnych latach nowożytności, planuję o tym napisać nawet opowiadanie. Dlatego informacji o tym, na czym polega alchemia oraz różnych z nią związanych wydarzeń bardzo oczekiwałem, jednak niestety, autorki postanowiły na pierwszym planie pokazać wątek romantyczny, co nie do końca mi się spodobało.
Co do samego wątku miłosnego: autorki świetnie przedstawiły relacje łączące Taylor i Saschę, to muszę im przyznać. Bardzo mi się to spodobało, było takie niebanalne, prawdziwe i naturalne. Wątek nie postępuje zbyt szybko, autorki rozwijają go w bardzo dobrym tempie - nie za szybkim, nie za wolnym. Uczucie dwojga młodych ludzi jest całkiem ciekawe i porywające, a ich emocje i odczucia były czasem nawet zabawne. Oprócz tego spodobało mi się to, jak autorki poprowadziły cały wątek romantyczny - od początku Taylor i Sascha raczej nie czują do siebie sympatii, diametralnie się od siebie różnią, są bardzo odmienni i przeciwni. Jednak później zostajemy poprowadzeni przez całą gamę uczuć: zainteresowanie, przyjaźń, troskę o siebie nawzajem, aż w końcu dochodzimy do miłości. W połowie książki drogi bohaterów jakby się rozchodzą - każdy z nich musi poznać pełną prawdę o sobie i tym, kim jest w rzeczywistości, przez co nie mają już czasu utrzymywać ze sobą tak regularnych kontaktów. I znów spodobało mi się to, jak panie Daugherty i Rozenfeld złączyły drogi bohaterów. Autorki przedstawiły uczucie pomiędzy Taylor i Saschą w bardzo pomysłowy, umiejętny i porywający sposób.
Na okładce możemy przeczytać, że akcja Tajemnego ognia pędzi jak rollercoaster. Z tym stwierdzeniem mogę zgodzić się tylko do połowy. Akcja na początku jest powolna, jednak nie nudzi nas. Później stopniowo przyspiesza i robi się coraz ciekawiej, jednak to ostatnie rozdziały są naładowane energią i nieprzewidywalnością. Jak na początku fabuła stała w miejscu, tak zaczęła pędzić coraz szybciej, a autorki wynagradzają nam bark akcji na pierwszych stronach aż jej nadmiem na ostatnich kartkach!
Panie Daugherty i Rozenfeld lubią nas zaskakiwać i dlatego wplatają w fabułę wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji. Jednak pomimo to niektórych powiązań poszczególnych postaci z rozwijającymi się wydarzeniami możemy łatwo się domyślić i do końca odgadnąć ich prawdziwe zamiary oraz tożsamość, a niektóre wątki są poprowadzone w banalny sposób, co sprawia, że ocena książki minimalnie spada a czar pryska niczym bańka mydlana.
Książka zaczyna się bardzo ciekawie i intrygująco, dlatego nie odbiorę Wam tej przyjemności i nie powiem jak. Nie przeczę, że historia przedstawiona w książce jest ciekawa, jednak jak dla mnie za mało w niej szczegółów. Gdyby autorki bardziej skupiły się na samej alchemii oraz jej historii niż na wątku miłosnym, podawałyby nam więcej szczegółów, wówczas książka byłaby jeszcze lepsza i ciekawsza.
Cudowny jest też klimat, który stworzyły autorki i który towarzyszy nam przez całą książkę. Cała historia owiana jest nutką tajemnicy, można też rzec, że wcale nie taką nutką, lecz nutą. Do tego przyprawiły wszystko szczyptą magii i garścią miłości, a wyszło z tego prawdziwe cudeńko!


Autorki nie stworzyły może armii bohaterów, jednak każda z postaci jest ciekawa, niektóre ich reakcje oraz zachowania mogą nas zaskoczyć. Jednak tożsamości niektórych z bohaterów możemy się łatwo domyślić, co psuje trochę urok.
Nie ukrywam, że Taylor, główna bohaterka, to postać, która od początku nie przypadła mi do gustu. Byłą sztywną i drętwą kujonką o nieciekawej osobowości. Sam sposób, w który napisała do Saschy na początku ich znajomości był bardzo oficjalny, co może wręcz śmieszyć nastolatka żyjącego w dzisiejszym świecie. Jednak podczas książki przechodzi niemałą metamorfozę, na szczęście na lepsze. Staje się miłą, śmielszą i sympatyczniejszą osobą i od razu można się do niej przyzwyczaić, a nawet bardzo ją polubić, tak jak zdarzyło się mnie. W jej charakterze podobało mi się też to, że nie była egoistką, a myślała o przyjaciołach i rodzinie, była skora do poświęceń, dla tych, których kocha oraz była w stanie pomów każdemu. W końcu nie zostaje się wolontariuszką roku bez przyczyny.
Natomiast Sascha to bohater odważny, żartobliwy. Przyznam, że polubiłem go od razu, a to bardzo rzadko mi się zdarza, zwłaszcza w przypadku męskich postaci. Dlaczego? Ponieważ wszyscy pisarze lubią przerysowywać męskich bohaterów oraz tworzyć ich w wyidealizowany sposób, najczęściej bez żadnej wady zarówno w charakterze jak i w wyglądzie. A właśnie Sascha jest inny. W wyglądzie jego wady były takie, że miał wiele blizn oraz ran, czasem ujmującym mu atrakcyjności. Natomiast wady w charakterze polegały na impulsywności oraz niekiedy lekkomyślności. Jednak pomimo to jego osoba bardzo przypadła mi do gustu, bo był skorym do poświęceń oraz troszczącym się o sowich bliskich człowiekiem.


Nie wiem, jak autorki postanowiły podzielić się rozdziałami, dlatego będę je oceniał jako jedność. No więc Tajemny ogień został podzielony na dwutorową narrację - z jednej strony poznajemy historię z perspektywy Taylor, a z drugiej oczami Saschy. Dlatego wydaje mi się, że jedna autorka pisała jako jedna postać, a druga jako druga. W każdym razie styl pisania obu autorek nie jest nużący, lecz pozwala łatwo wciągnąć się w książkę i sprawia, że trudno jest się od niej odciągnąć bądź rozproszyć podczas czytania. Język, którym się posługują jest przystępny dla czytelnika, jednak nie infantylny, niedojrzały czy prostacki. Warsztat obu autorek jest na dobrym poziomie. W książce nie znajdziemy nużących opisów krajobrazów, co jest wielkim plusem. Podobało mi się również przedstawienie przez autorek wszystkich emocji w książce, ponieważ były one wyraziste.


Książka Tajemny ogień ma pewne minusy i niedociągnięcia, jednak jest jak najbardziej godna uwagi. Wydanie książki raczej się Wam spodoba, bo jest piękne i solidne. Autorki świetnie przedstawiły na kartach powieści wątek romantyczny. Akcja jest serwowana z ostrożnością, choć na początku nie ma jej wiele, to od pewnego momentu przyspiesza i stopniowo coraz szybciej pędzi. Autorki stworzyły świetny klimat, mieszaninę tajemniczości, magii oraz miłości. Świetnie wykreowały postacie, z pewnością któryś z bohaterów przypadnie Wam do gustu. Warsztat obu pań jest na dobrym poziomie, posługują się przystępnym, ale nie infantylnym językiem, co sprawia, że w książkę z wielką łatwością jest się wciągnąć. Autorki lubią nas zaskakiwać, dlatego często wplatają w fabułę nieprzewidziane zwroty akcji. Nie podobało mi się to, że panie Daugherty i Rozenfeld szczędzą nam szczegółów i dokładniejszych opisów dotyczących alchemii oraz to, że tożsamości niektórych postaci możemy domyśleć się zanim autorki postanowią to wyjaśnić. Książkę Tajemny ogień pomimo wszystkich minusów ogromnie Wam polecam, bo przedstawiona historia jest naprawdę wciągająca i intrygująca. Daję jej ocenę 7/10 i czekam na kolejny tom!

http://otwartaksiega2002.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Deus caritas est. Encyklika

Przed lekturą Encykliki bawarskiego "Panzerkardinal" (pancerny kardynał) - bo tak nazywali go Niemcy w czasie, gdy był arcybiskupem Mo...

zgłoś błąd zgłoś błąd