Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

W sieci umysłów

Cykl: Doktryna śmiertelności (tom 1)
Wydawnictwo: Albatros
6,93 (366 ocen i 71 opinii) Zobacz oceny
10
28
9
44
8
67
7
88
6
66
5
43
4
12
3
14
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Eye of Minds
data wydania
ISBN
9788379856602
liczba stron
448
słowa kluczowe
dystopia
język
polski
dodała
HouseOfReaders

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Sci-fi. Aby schwytać hakera, potrzebujesz hakera. „The Eye of Minds”rozpoczyna serię Mortality Doctrine, której akcja dzieje się w świecie hiperrozwiniętej technologii, cyberterrorystów i gier tak doskonałych, że przerastają najdziksze marzenia… albo najgorsze koszmary. We wrześniu 2015 roku na ekrany kin...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Sci-fi.

Aby schwytać hakera, potrzebujesz hakera.

„The Eye of Minds”rozpoczyna serię Mortality Doctrine, której akcja dzieje się w świecie hiperrozwiniętej technologii, cyberterrorystów i gier tak doskonałych, że przerastają najdziksze marzenia… albo najgorsze koszmary.

We wrześniu 2015 roku na ekrany kin wchodzi film nakręcony na podstawie książki Jamesa Dashnera.
Michael jest graczem. I – jak większość graczy – więcej czasu niż w realnym świecie spędza w wirtualnej rzeczywistości VirtNet. Do VirtNetu można wejść i umysłem, i ciałem, a jeśli jesteś hakerem, czeka cię jeszcze więcej zabawy. Bo przecież najfajniej jest łamać zasady, prawda?
Ale pewne reguły powstały nie bez powodu… Kiedy jeden z hakerów zaczyna seryjnie mordować, rząd wie, że aby go schwytać, potrzebny będzie równie dobry haker. I to właśnie Michael wygląda na osobę, która może włamać się do najbardziej skomplikowanego systemu na świecie. Jeśli zgodzi się podjąć tej misji, będzie musiał wejść do VirtNetu nigdy nieodkrytymi ścieżkami. I uważać, aby nie stracić z oczu bardzo cienkiej granicy między grą a rzeczywistością…

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1614,34...(?)

źródło okładki: Albatros

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 497
Ann | 2016-01-06
Przeczytana: 14 listopada 2015

http://namalowac-swiat-slowami.blogspot.com/2015/11/w-sieci-umysow-james-dashner.html

Z panem Dashnerem spotkałam się już raz przy okazji czytania Więźnia Labiryntu. Książka ta bardzo mi się spodobała, ale jak do tej pory nie po drodze mi jest z jej kolejnymi częściami. W Więźniu Labiryntu przede wszystkim przypadł mi do gustu się styl i wyobraźnia autora, dlatego jak tylko przydarzyła się okazja do zdobycia jego innej książki bez wahania z niej skorzystałam. I tak oto poznałam W sieci umysłów, książkę, którą polubiłam nawet bardziej niż samego Więźnia... .

Nigdy jeszcze nie miałam do czynienia z książką, w której rozwinęła się wirtualna rzeczywistość. Co prawda w Przez burzę ognia [recenzja] było coś na kształt tego, że był to tak słabo rozwinięty wątek, że nawet tego nie liczę. Przez pierwsze rozdziały widziałam też podobieństwo do Sword Art Online (takie jedno anime i seria light novel [której JESZCZE nie przeczytałam -.-'']), ale i ono po pewnym czasie się rozwiało. Dlatego też cały ten temat wciągnął mnie bardziej niż inne bardziej oklepane (chociaż nie twierdzę, że ten jest tak odświeżająco nowy).

''- Wszystko jest względne.
- Mężczyźnie nie drgnął ani jeden mięsień.
- Nóż to dar niebios dla człowieka w pętach, ale śmierć dla człowieka w łańcuchach.''

No, ale może zacznę od małego negatywu, którego się dopatrzyłam. Mianowicie przez niemal całą książkę irytował mnie główny bohater, Michael. Może nie on sam, ale raczej jego ogólna kreacja. W opisie został przedstawiony (a przynajmniej takie odniosłam wrażenie) jako samowystarczalny, odważny, pełen umiejętności i sprytu młody chłopak. Ale w rzeczywistości jego kreacja była zupełnie odmienna. Samowystarczalność zamieniła się w uzależnienie od pomocy przyjaciół, odwaga w niezdrową ciekawość i chęć udowodnienia własnej siły, a specjalnymi umiejętnościami i sprytem to on nie grzeszył. W ogóle szokiem było dla mnie to, że ma przyjaciół, może i nie sądziłam, że jest jakimś odludkiem, ale tak mocne znajomości po opisie, gdzie nic o nich nie było znać? Nie, tego się wcale nie spodziewałam. I to, że przez większość książki niemal całą brudną robotę wykonywali oni, a nie (czego się spodziewałam) Michael. Ale pod koniec książki zyskał w moich oczach, dlatego ten z pozoru wielki negatyw nazwałam tylko ''małym''.

''Jak w wielu innych grach, także i tu obowiązywała jedna zasada: zabijaj albo zgiń.''

Do przyjaciół Michaela nie mam za dużo do powiedzenia. Bryson, niezwykle pewny siebie i wyszczekany chłopak oraz Sara, zdawałoby się mózg całej ich grupy. Do Brysona niespecjalnie się przywiązałam, ale jego komentarze (wraz z docinkami Michaela) sprawiały, że nieraz nie dwa na mojej twarzy pojawiał się uśmiech (chociaż czasami i tego było do przesady). Sarę natomiast bardzo polubiłam, jej rzeczowe podejście do spraw i opanowanie, od dzisiaj będę stawiać sobie za wzór.


''- Serio, kiedy zostałaś super bohaterką? Istna mieszanka Batmana z Hulkiem.
- Masz talent do prawienia komplementów, które brzmią jak obelgi.
- Robię co mogę.''

Ale przejdźmy to tego, co mi się w tej książce najbardziej spodobało, czyli świat wirtualny. Ogólnie rzecz biorąc, nigdy dotąd się tym nie interesowałam, ale teraz... Ach, co ja bym dała by przenieść w się w takie miejsce! Miejsce gdzie wszystko jest możliwe, gdzie możesz przenieść się gdziekolwiek chcesz, gdzie możesz umrzeć nie umierając... Ach! Tym bardziej podziwiam autora, że w tak dokładny i niebanalny sposób przedstawił, a następnie wyjaśnił najdrobniejsze szczegóły, bo to właśnie one sprawiły, że cały ten wirtualny świat stał się aż tak realny. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że autor ma niesamowitą wyobraźnię i dodatkowo specjalną umiejętność odpowiedniego przedstawienia wszystkiego, co mu siedzi w głowie, bo nie sztuka tylko wymyślić, najtrudniejsze jest właśnie to, by to odpowiednio wyrazić słowami, tak by to dla każdego było zrozumiałe.

Nie wiem jakim cudem udało mi się napisać tę recenzję, ale jakoś wyszło (przynajmniej taką mam nadzieję). Aby nieco podsumować całą tą wypowiedz, napiszę jedynie dwa słowa: musicie przeczytać! W sieci umysłów spodobało mi się bardziej niż mogłam się tego spodziewać, w sposób inny, a jednak co nieco podobny jak Więzień Labiryntu. Więc jeśli jesteście fanami wspomnianej serii - nie wahajcie się, ale jeśli nie poznaliście twórczości pana Dashnera śmiało możecie zacząć od W sieci umysłów.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Być szczęśliwym na Alasce

Fakt 1. - astronomiczna liczba poradników wszelkiego rodzaju w księgarniach Fakt 2. - żyjemy w świecie, jaki sami sobie stworzyliśmy Fakt 3. - są osob...

zgłoś błąd zgłoś błąd