Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaduch. Reportaże o obcości

Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
6,17 (175 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
24
7
50
6
47
5
25
4
10
3
10
2
1
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377058831
liczba stron
280
słowa kluczowe
wieś
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Krzysiek

Czego wstydzą się ludzie pochodzący ze wsi? I czy rzeczywiście się wstydzą? W tej książce znajduje się dwanaście odpowiedzi na te pytania. Marta Szarejko rozmawia ze swoimi rówieśnikami - trzydziestolatkami, którzy przyjechali z małych miejscowości do Warszawy. Opowiadają jej o swoich kompleksach, wątpliwościach, tęsknotach. O tym, czego najbardziej im brak w mieście i czego najbardziej nie...

Czego wstydzą się ludzie pochodzący ze wsi? I czy rzeczywiście się wstydzą? W tej książce znajduje się dwanaście odpowiedzi na te pytania. Marta Szarejko rozmawia ze swoimi rówieśnikami - trzydziestolatkami, którzy przyjechali z małych miejscowości do Warszawy. Opowiadają jej o swoich kompleksach, wątpliwościach, tęsknotach. O tym, czego najbardziej im brak w mieście i czego najbardziej nie znosili na wsi. O tym, co niosą w sobie, chociaż na wieś wracają coraz rzadziej. O tym, że nigdzie nie czują się u siebie. Warto im się przyjrzeć i zastanowić - więcej w nich wstydu czy tęsknoty?

 

źródło opisu: olesiejuk.pl

źródło okładki: olesiejuk.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 85
Anna | 2015-12-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 grudnia 2015

Ciekawy zbiór portretów młodego pokolenia Polaków nieuchronnie wchodzącego w prawdziwie dorosłe życie. Zastajemy ich na tym etapie z pewnym bagażem osiągnięć, doświadczeń i balastem swojego pochodzenia - małomiasteczkowego lub wiejskiego. Szesnastu osobom, które zostały bohaterami reportażu i jego poszczególnych rozdziałów, przypisano pewną właściwość. I tak na przykład bohaterka Ewelina jest od samotności, Katarzyna od poczucia winy, a Łukasz od Kościoła. Choć tak naprawdę za ich historiami kryje się dużo więcej, a wymienione cechy można odczytywać jako jeden z przejawów poczucia bycia „obcym” w wielkim mieście i metod na radzenie sobie z rzeczywistością. Bohaterów z wielu powodów można podziwiać – bo są pracowici, uparci w dążeniu do celu, mają swoje aspiracje, pasje. Są przykładami self-made manów naszych czasów, którzy, nierzadko tylko własnymi siłami, wyrwali się z beznadziei, biedy rodzinnych stron. A jednocześnie można być na nich nieźle wkurzonym za to, jak niektórzy postrzegają swoje rodziny i miejsca pochodzenia. Czasem ma się wrażenie, że Polska to kraj zdominowany przez arystokratów i rodową inteligencję. Nie ważne, że to ty sam dźwignąłeś się na wysokie stanowisko. Zawsze będziesz na przegranej pozycji, bo twój ojciec za głośno mówi, a matka odzywa się nie w porę. Cóż, każdy ma coś za złe swoim rodzicom i o ile nie mamy do czynienia z patologią, to naprawdę miejmy w nosie te kompleksy. Choć oczywiście samotność, konieczność całkiem samodzielnego decydowania o swoim życiu od najmłodszych lat, pewien przymus migrowania do wielkiego miasta za pracą to są problemy niepodważalne. Ci ludzie mają być z czego dumni.

Piętno pochodzenia jest dla mnie zresztą trochę absurdalne – jakby to teraz dopiero mieszkańcy wsi zaczęli zasiedlać miasta. Przecież i tak jest im w jakiś sposób łatwiej niż naszym dziadkom czy rodzicom, których od mieszczan dzieliło o niebo więcej niż dziś w dobie internetu, standaryzacji i globalizacji. Właściwie ich „inność” powinno się przekuwać na zaletę. Dlatego przedstawionych tu problemów nie chcę właściwie odczytywać jako problemów ludzi „obcych” w dużym mieście. Ja je odczytuję po prostu jako problemy moich rówieśników, jednych z zauważalnych mieszkańców dużych miast. Bo sama pracuję i mieszkam w dużym mieście pochodząc z prowincji, a wokół siebie widzę ludzi mnie podobnych. Nie umniejszam mimo to poczucia wykorzenienia, braku kontaktu z tym, co swojskie, naturalne. Nie podważam faktu, że ludziom gorzej sytuowanym więcej wysiłku zabiera osiągnięcie pozycji w mieście.

Co do samej formy reportażu, to książkę czyta się błyskawicznie. Język jest tu bardzo giętki i z trudem pozwala na odłożenie książki nawet na chwilę. Postaci są naprawdę ciekawe, mimo że w pewien sposób niestety do siebie podobne. To podobieństwo podkreśla sposób narracji. Przechodząc niekiedy na narrację pierwszoosobową autorka zdaje się nadal mówić swoim językiem, nie do końca nadaje im ich własny głos. Trochę brak w tym stylu języka podkreślenia indywidualizmu postaci. Czasem taki efekt ma chyba dać wtrącenie kilku więcej przekleństw. To taka wada, którą wyraźnie odczułam. Ale generalnie, książka warta lektury. Chętnie czytałabym więcej takich portretów swojego pokolenia. Bo książka bardzo ciekawie i w sumie autentycznie, choć może za mało wielowymiarowo realizuje takie założenie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ósmy cud świata

Podzielam opinie tych zachwyconych i tych zawiedzionych. Podzielam obie, gdyż Ósmy cud świata ociera się o granice kiczu i schematu książek obycz...

zgłoś błąd zgłoś błąd