Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Plaga samobójców

Tłumaczenie: Andrzej Goździkowski
Cykl: Program (tom 1)
Wydawnictwo: Feeria Young
7,68 (940 ocen i 189 opinii) Zobacz oceny
10
136
9
164
8
225
7
222
6
124
5
36
4
15
3
11
2
1
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Program
data wydania
ISBN
9788372295088
liczba stron
500
język
polski
dodała
Sherry

Nastolatki masowo popełniają samobójstwa. W niektórych szkołach władze wprowadzają więc pilotażowy program przeciwdziałania tej epidemii. Wszelkie objawy depresji są skrupulatnie notowane, a ci, którzy się załamują, są poddawani leczeniu w odizolowanych klinikach. Leczenie wydaje się skuteczne, ale każdy, kto brał udział w programie, wraca do zwykłego życia kompletnie pozbawiony wspomnień....

Nastolatki masowo popełniają samobójstwa. W niektórych szkołach władze wprowadzają więc pilotażowy program przeciwdziałania tej epidemii. Wszelkie objawy depresji są skrupulatnie notowane, a ci, którzy się załamują, są poddawani leczeniu w odizolowanych klinikach. Leczenie wydaje się skuteczne, ale każdy, kto brał udział w programie, wraca do zwykłego życia kompletnie pozbawiony wspomnień. Rodzice Sloane stracili już jedno dziecko i są gotowi na wszystko, by tylko ją uratować. Dziewczyna tłumi więc swoje prawdziwe uczucia. Jedyną osobą, przy której czuje się swobodnie, jest James, jej chłopak. Obiecał jej, że ich dwojgu nic się nie stanie, a Sloane jest pewna, że ich miłość przetrwa wszystko. Lecz z tygodnia na tydzień oboje stają się coraz słabsi. Coraz trudniej im zachowywać twarz, bo dopada ich depresja. A później Program.
Mroczna, dystopijna powieść z romansem w tle.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Feeria Young, 2015

źródło okładki: http://wydawnictwofeeria.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 989
Otwarta księga | 2016-01-06
Przeczytana: 27 grudnia 2015

Recenzja ukazała się na blogu: http://otwartaksiega2002.blogspot.com/2016/01/czy-mozna-zyc-bez-wspomnien-recenzja.html

Książkę wygrałem w konkursie organizowanym przez wydawnictwo Feeria Young. Gdyby nie wygrana, to pomimo pochlebnych recenzji nie wiem, czy kupiłbym książkę sam, bo to raczej nie są moje klimaty... No ale cóż, książka zapowiadała się na całkiem dobrą lekturę a fabuła mnie zaintrygowała. A co z tego wyszło?

Jak zawsze na pierwszy ogień pójdzie okładka... Cóż, kiedy ją ujrzałem pierwszy raz, raczej nie przypadła mi do gustu. Trochę przypominała mi okładkę książki Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, która swoją drogą była odpychająca. Ale kiedy bardziej się jej przyjrzałem i widziałem ją coraz częściej, przyzwyczaiłem się do jej widoku. Oceniam ją raczej jako średnią, ponieważ niczym szczególnym się nie wyróżnia, ale nie jest też okropna. Opis jest na pewno bardzo ciekawy i intrygujący, nie ma w nim żadnych spoilerów, a to bardzo ważne. Czcionka jest może trochę mniejsza niż w większości książkach, ale mnie to jakoś szczególnie nie raziło. Literówek jest bardzo mało, za co plus, a tusz nie rozmazuje się. Kartki są szare i cienkie, przez co bardzo łatwo się je przewraca. Wydanie Plagi samobójców oceniam na solidne i całkiem ładne.

Od razu się przyznam bez bicia, że pomysł na fabułę skradł moje serce. Przedstawienie śmierci i samobójstw wśród nastolatków jako epidemię oraz leczenie epidemii polegające na usuwaniu z głowy niepożądanych wspomnień to właśnie to coś, czego jeszcze nie było. Pomysł na Plagę samobójców bardzo mi się spodobał i od czasu Delirium nie spotkałem się jeszcze z tak oryginalnym pomysłem.
Autorka wzięła na siebie całkiem trudne zadanie, gdyż musiała przedstawić rozwijającą się chorobę u głównej bohaterki i jej chłopaka, którzy byli dla siebie oparciem i próbowali razem przeciwstawić się chorobie. Spodobało mi się, jak autorka przedstawiła emocje towarzyszące bohaterom podczas rozwoju choroby. Z pewnością było to bardzo trudne, ale autorka świetnie sobie z tym poradziła.
Akcja Plagi samobójców raczej nie pędzi na złamanie karku, jest raczej umiarkowana, jednak nie stoi w miejscu. Książce nie brak ciekawych i nagłych zwrotów akcji, a mimo iż nie znajdziemy pościgów samochodowych czy strzelanin, to książka i tak bardzo trzyma w napięciu i nie nudzi.
W Pladze samobójców jak w prawie wszystkich książkach teraz wydawanych, mamy wątek miłosny. Jak wiedzie, ja za takowymi wątkami nie przepadam, a jeśli ma mi się spodobać, to musi być skomplikowany i naturalny. A czy spodobał mi się wątek romantyczny przedstawiony przez Suzanne Young? Otóż przyznam się, że tak. Gdy książka się zaczyna, Sloane i James już od dawna są parą. W ich związku bardzo urzekło mnie to, że bohaterowie kochają się do tego stopnia, że są dla siebie nawzajem oparciem, w dwójkę walczą z narastającą i przybierającą na sile chorobą, a jeśli jednego z nich dopada depresja, to druga połówka zawsze stoi obok gotowa pomóc. Takie przedstawienie relacji łączących Sloane i Jamesa bardzo mi się spodobało, gdyż było bardzo skomplikowane, ale za to piękne i urzekające.
Jednym z największych plusów książki jest nieprzewidywalność oraz wisząca w powietrzu niepewność. Autorka lubi nas zaskakiwać, czasem wydarzeniami i nagłymi zwrotami akcji, a czasem reakcjami bohaterów. W głowach czytelników i bohaterów rodzą się różne pytania, na przykład dlaczego nastolatki popełniają samobójstwa? Mam nadzieję, że autorka w następnych tomach je wyjaśni. Świetne było też to, że bohaterowie książki nie mogli nikomu zaufać, ponieważ każdy mógł okazać się tym złym, ale zarazem nie mieli dokąd uciec.
Teraz niestety muszę się skupić na tym, co mi się nie spodobało. Jak pewnie wiecie, Plaga samobójców zaliczana jest gatunkowo do dystopii. Niestety, autorka wykorzystała bardzo wiele schematów, których możemy dopatrzeć się w każdej tego typu powieści. W książce Suzanne Young znajdzie się dziewczyna, która jest główną bohaterką. W kraju źle się dzieje, a rząd próbuje temu przeszkodzić. No ale jak w każdej dystopii, robi to źle i okrutnie, przez co główna bohaterka postanawia się przyłączyć do ruchu oporu oraz walczyć przeciwko władzom. Czy nie brzmi to znajomo? Właśnie, jest to schemat wykorzystany w wielu dystopiach i choć autorka miała bardzo odkrywczy pomysł, to nie wykorzystała go w pełni. Gdyby nie trzymała się tak bardzo utartych schematów, to z książki byłby majstersztyk, a tak wyszła książka mimo wszystko dobra, jednak mogła być dużo lepsza. A co do ruchu oporu, to w pierwszej części jeszcze on nie występuje, jednak była o nim jakaś wzmianka.

W Pladze samobójców nie ma wielu bohaterów, jest ich kilkanaście. Jednak każdy z nich jest inny, nikt nie wtapia się w tło; każda postać jest charakterystyczna i wyrazista, choć czasem może schematyczna. Świetne było to, że nigdy nie mogłem być do końca pewny, po której stronie stoi dany bohater i kim tak naprawdę się okaże.
Główna bohaterka, Sloane, przypadła mi do gustu. Jest zwyczajną dziewczyną, której przyszło żyć w niezwykłym świecie. Jest bardzo inteligentna i sprytna, pomimo wpajania jej od dziecka, że Program jest dobrym rozwiązaniem na samobójstwa, to dziewczyna zna drugie dno terapii i potrafi przeciwstawić się rodzicom oraz władzom. Sloane z pewnością nie jest grzeczną dziewczynką, ma tego pazura. Nie daje sobie w kaszę dmuchać ani wmawiać jej nieprawdy, czym skradła moją sympatię. Racjonalnie myśli, nie użala się nad sobą przez połowę książki, tylko próbuje działać, nie dać się pozbawić wspomnień. Może czasem denerwowały mnie jej wieczne łzy na policzkach, jednak starałem się ni skupiać na tym uwagi.
James to chłopak Sloane. Szczerze mówiąc, przedstawienie tej postaci nieszczególnie mi się spodobało. Jest on bardzo schematyczny i bardzo wyidealizowany. Jak przystało na bohatera dystopii, piekielnie inteligentny i atrakcyjny buntownik bez skazy w wyglądzie. Dla mnie autorka poszła na łatwiznę i nie przyłożyła się do przedstawienia postaci Jamesa.
Bardzo spodobało mi się ukazanie sytuacji, w obliczu której stanęli rodzice nastolatków, nie tylko głównych bohaterów, ale wszystkich, którym grozi śmierć. Było to bardzo skomplikowane. Rodzice musieli podjąć bardzo trudną decyzję - gdyby nie posłali swojego dziecka na terapie, wtedy był bardzo duży procent prawdopodobieństwa, że ich dziecko popełni samobójstwo. Jeśli jednak poślą swojego potomka na terapię, to zostanie od praktycznie pozbawiony przeszłości, zostanie usunięte z jego głowy wiele wspomnień, przez co ich dziecko stanie się... puste, wydrążone. Podczas czytania Plagi samobójców wiele rozmyślałem o rodzicach oraz o podejmowanych przez nich decyzji. Muszę się przyznać, że nie chciałbym być na ich miejscu i podejmować takiego wyboru.


Styl pisania Suzanne Young jest z pewnością lekki i przyjemny. Pomaga łatwo się wciągnąć w lekturę, jednak czasem bardzo łatwo było mi się rozproszyć i uciec gdzieś daleko myślami, a później nie pamiętałem niektórym momentów. Może działo się tak przez obecne na niektórych stronach bardzo długie opisy, które, niestety, były całkiem nudne. Język, którym posługuje się autorka jest przystępny dla czytelnika, w książce nie znajdziemy słów, których znaczenia musielibyśmy szukać w słowniku. Jednak język nie jest też niedojrzały czy prostacki. Nad swoim warsztatem autorka mogłaby trochę popracować, jednak na chwilę dzisiejszą już jest bardzo dobry. Spodobało mi się to, jak autorka przestawiła emocje bohaterów, którzy znaleźli się w bardzo trudnym położeniu. Na wielką pochwałę zasługuje też za to, jak przedstawiła rodziców, którzy muszą zmagać się z ciągłą niepewnością, bo w końcu ich dziecko mogło się zabić w każdej chwili. Suzanne Young po pierwszym tomie pozostawiła wiele pytań bez odpowiedzi, przez co czuję pewien niedosyt. Mam nadzieję, że nie pójdzie na łatwiznę i w kolejnych tomach odpowie na wszystkie dręczące mnie pytania, a zwłaszcza na to najbardziej mnie ciekawiące: jak działa i na czym polega epidemia?

Plaga samobójców to książka, na którą autorka miała bardzo dobry i oryginalny pomysł. Jego wykorzystanie wcale nie jest najgorsze, jednak nad niektórymi wątkami mogłaby jeszcze trochę popracować. Dobrą stroną książki jest zdecydowanie wątek romantyczny, który jest bardzo skomplikowany, ale urzekający. Akcja książki jest umiarkowana, ale autorka nie miała wielkiego pola do popisu, ponieważ główna bohaterka przecież trafiła do Programu. Mimo to książka trzyma w napięciu, jest bardzo ciekawa i nieprzewidywalna. Bohaterowie powieści są różni, choć czasem schematyczni. Świetne jest to, że autorka przedstawiła większość z postaci w sposób, w który każdy z bohaterów może okazać się kimś innym, niż przypuszczaliśmy i nigdy nie mamy do końca pewności, kto kim jest. Styl pisania Suzanne Young jest bardzo lekki i przyjemny, a język, którym posługuje się autorka jest przystępny, jednak nie infantylny. Największym minusem książki jest bardzo duże wykorzystanie schematów, po które sięgnęło już wielu autorów dystopii. Jednak mimo to książka jest naprawdę godna polecenia, gdyż autorka odwaliła kawał dobrej roboty. Plagę samobójców oceniam jaką dobrą, czyli 7/10. Czytajcie!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Widnokrąg

Historia mężczyzny, który czas dzieciństwa i wojny spędził na wsi/w małym miasteczku.... Smutna, aksamitna opowieść o życiu ciągnięta w doskonałej nar...

zgłoś błąd zgłoś błąd