Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Umlauty

Wydawnictwo: FORMA
9 (1 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
0
7
0
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Umlauty
data wydania
ISBN
9788364974991
liczba stron
78
słowa kluczowe
tomasz pietrzak, pietrzak, wiersze
kategoria
poezja
język
polski

Książka nominowana do Nagrody Literackiej NIKE 2015 Umlauty to graficzne znaki dźwięków, które są polszczyźnie obce – zarówno dźwięki, jak i znaki. A jednak można je było odnaleźć w niejednym nazwisku na terenach współczesnej Polski, zanim postanowiono się ich z jakichś powodów („za Rusa”, bo „całą zimę ukrywali się w kartoflach”) pozbyć, odrzucić, usunąć. Tomasz Pietrzak, autor...

Książka nominowana do Nagrody Literackiej NIKE 2015

Umlauty to graficzne znaki dźwięków, które są polszczyźnie obce – zarówno dźwięki, jak i znaki. A jednak można je było odnaleźć w niejednym nazwisku na terenach współczesnej Polski, zanim postanowiono się ich z jakichś powodów („za Rusa”, bo „całą zimę ukrywali się w kartoflach”) pozbyć, odrzucić, usunąć. Tomasz Pietrzak, autor wcześniejszych tomów Stany skupienia (2008) oraz Rekordy (2012), sięga po ten diakrytyczny drobiazg, by przypomnieć, że dzisiejsza pozorna homogeniczność tożsamości polskiej jest efektem niwelacji różnic, wymuszonego zapominania, które jednakowoż nie jest w stanie osiągnąć pełni niepamięci.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Forma, 2014

źródło okładki: www.wforma.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3415
AnnaSikorska | 2017-04-30
Na półkach: Przeczytane

Umlauty to samogłoski typowe dla języka niemieckiego, mające odmienny sposób odczytania niż zrobiłby to niewtajemniczony (nieznający podstaw) w język. Dla obserwatora z boku pojawiają się i znikają bez uzasadnienia, ale mają one swoje usprawiedliwienie w historii, przez co ciągle powracają jak przeszłość, która wkrada się w codzienność. W naszym języku ich nie ma. Ale czy aby na pewno? Przecież były. A co z obcokrajowcami, którzy wchodzą w nasze społeczeństwo ze swoimi cechami i umlautami? Są obcy, a jednak stanowią element społecznej układanki. Podobnie jest z podmiotami lirycznymi wierszy: są zagubieni między płciami, nacjami, poglądami, zwyczajami i czasem na swą przeszłość patrzą przez pryzmat bliskich, którzy nie dowierzają:

„Trop”
Mieliśmy w rodzinie Żyda,
może nawet kilku i oni weszli w nas.
Teraz, kiedy kochamy się z mężem,
on nie wierzy, że jestem po Żydzie.

Straciliśmy ich po drodze, na zakręcie,
w pośpiesznej żeniaczce z Niemcami.

O genach przypominają jedynie
ciemniejsze, niż u innych genitalia.
Czytałem gdzieś, że tak mają Semici,
ale ludy germańskie podobno też.

Podmiot liryczny, będący kobietą zmienia perspektywę płci. Czyżby mąż szukał potwierdzeń żony, a może to obserwator całego zamieszania z mieszaniem ras? Badacz? Ciekawski przeciętniak zbawiający świat za pomocą swojej tandetnej pracy, by skończyć po śmierci we fleszach, bo tak zwyczaj nakazuje? Wielowiekowe upamiętnianie zmarłych, portrety trumienne to była niemal specjalność sztuki dawnej Polski. Mieć taki portret na swoim ostatnim łożu po wieki to było coś: świadczyło o bogactwie, pozycji, bo kto rozsądnie zarządzający majątkiem i mający go niewiele wyrzuci pieniądze na taką wątpliwą przyjemność? Czasy się zmieniły i owa przyjemność przeniosła się na wszystkich. Fotka z trupem w tle, a raczej fotka trupa z bliskimi w tle, jak w wierszu, będącym – jednym z wielu – obrazkiem z codzienności:

„Ujęcie 5”
Dziwne imprezy
mają na gwarnym Śląsku.
Trupek w trumnie,
a oni mu cykają zdjęcia,
doświetlają mordkę.
I jest gładki, jak ta lala.

W tle też cuda –
jakieś travesti, trzy ciotki,
okno z upalnym widokiem.
Żywi na to w roztopie.

I to fotograf obejdzie.
Gdzie trzeba zgasi,
pojaśni wuja, resztę postawi
do pionu przefiltruje.

Tylko tego co leży
i ni dycho trudno zgumować.

On się rozłazi, wychodzi wywołany.
Pakuje się w skrzynkę poleconym
i w bąblach, z życzeniami zdrowia
i słojem letniej konfitury.

Mimo tego zachłannego upamiętniania drastycznych chwil wielu ludziom brakuje zdjęć bliskich. Przeszłość zakopali, spalili, aby nie było dowodów. Przeszłość jest niebezpieczna, przodków trzeba pochować do szaf pamięci i ich nie pokazywać, nie chwalić się nimi, bo przyjdzie inna koniunktura i pojawią się problemy. Tak jest w wierszu „Skład” (tak jak skład węgla wieziony pociągami?). Eliminacja pewnych jednostek nie udała się. Zostały resztki, które wymieszano razem by mogły tworzyć całość bez korzeni i przeszłości.

„Skład”
Jestem z tego, co nie odesłali
w czterdziestym piątym
i z tego, co nawieziono latem
w bydlęcych od wschodu,
dlatego oczy mam wciąż otwarte
i uszy nasłuchujące;

podskórnie przeczuwam
oddech ciężkiego zwierzęcia –
zbliża się, choć jeszcze nie wie,
że wzbiera się w nim głód.

Właśnie przez ową niepewną historię rodzin o niektórych przodkach się nie mówi, nie wspomina ich dokonań, obecności genów. Trzeba ich ukrywać:

„Bezkost”
W moim domu przechowujemy
tylko niektóre zdjęcia.
Trudno więc sięgnąć do początku, wejrzeć w zaranie.

Dlatego zazdroszczę
tym małym gadom i płazom,
co się ostały, bo wiedzą,
że zanim skarlały do reszty,
przed nimi było coś wielkiego,
godnego gabloty.

Wiersze niosą w sobie wielki ładunek historii, która czasami jest powiedziana wprost, a innym razem trzeba się jej domyślać. Dzieje ludzi są tu ukazane jak wielkie zawirowania, które rzucają jednostki z miejsca w miejsce i zmuszają do ukrywania się. Polecam osobom, które lubią posiedzieć nad książką i pomyśleć. Zbiór, w którym życie poddano wyszydzeniu jest doskonały na samotne, refleksyjne spacery.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Współczesne doktryny polityczne

W porównaniu z późniejszymi wersjami książki, wydanie z 1984 r. posiada bardziej rozbudowane rozdziały o marksizmie i osobny rozdział o myśli futurol...

zgłoś błąd zgłoś błąd