Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ballada o Halo Jones

Wydawnictwo: Studio Lain
7,67 (12 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
4
7
3
6
1
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Ballad of Halo Jones
data wydania
ISBN
9788394022228
liczba stron
202
słowa kluczowe
komiks, fantastyka
kategoria
komiksy
język
polski
dodał
Pharas

Niezwykła, antywojenna space opera od mistrza komiksu - Alana Moore'a! Kultowe dzieło napisane przez twórcę Strażników i narysowane przez Iana Gibsona, autora m.in. komiksów z cykli Star Wars. Spośród wszystkich legend ta jest wyjątkowa. Wiecie dlaczego? Bo jest prawdziwa. Przez stulecia wokół Halo Jones nazbierało się mnóstwo plotek i przekłamań. Mówią one, że była zbrodniarzem wojennym,...

Niezwykła, antywojenna space opera od mistrza komiksu - Alana Moore'a! Kultowe dzieło napisane przez twórcę Strażników i narysowane przez Iana Gibsona, autora m.in. komiksów z cykli Star Wars.

Spośród wszystkich legend ta jest wyjątkowa. Wiecie dlaczego? Bo jest prawdziwa. Przez stulecia wokół Halo Jones nazbierało się mnóstwo plotek i przekłamań. Mówią one, że była zbrodniarzem wojennym, który przyczynił się do wymordowania milionów ludzi. Miała spotkać Lux Roth Chopa, Luiza Kanibala czy Sally Quasa. Podczas trwania Imperium Tylko-Samców twierdzono nawet, że była mężczyzną. Kim naprawdę była Halo Jones? By się dowiedzieć musimy się cofnąć do 50. wieku według starego kalendarza...

(Dr.Brunhauer)

 

źródło opisu: http://studiolain.pl/index.php?page=ballada-o-halo-jones

źródło okładki: http://studiolain.pl/index.php?page=ballada-o-halo-jones

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1465
kendo777 | 2015-08-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Komiksy
Przeczytana: 08 sierpnia 2015

Album kupiłem tylko ze względu na nazwisko Alana Moore`a na okładce. Tylko tyle, nic ponadto. Zanim Studio Lain zapowiedziało ten album, nigdy w życiu o nim nie słyszałem. A przecież pochodzi ze złotego okresu tego scenarzysty. Dlaczego więc nie jest znany? Po przeczytaniu nie mam pojęcia, bo jest cholernie świetny.

Ballada dzieli się na trzy zupełnie inne części:
- opowieść o Okręgu, czyli takim jakby dystrykcie, gdzie mieszkają najbiedniejsi ludzie (i kosmici), a poza domem jest niebezpiecznie, bo w szemranych uliczkach można spotkać różnych dziwnych typków, np. członków sekty. Za policję robią zaś przeważnie byli złoczyńcy po lobotomii
- podróż statkiem kosmicznym
- historię wojenną na obcych planetach, gdzie mieszkańcy Ziemi raczej nie liczą się ze stratami, niczym Sowieci pod Stalingradem

Pierwsza historia jest trochę dziwna, trzeba się przyzwyczaić do słów, których nie powstydziłby się sam król dziwności, czyli Jodorowsky. Policja to Pizgacze, sekta nosi nazwę Rytmiarzy, a dziwni jaszczuropodobni kosmici to Proxi-ludzie. Moore wymyślił też sporo dziwnych nazw na przedmioty. Nie mówiąc o tym, że np. jaszczury mają imiona złożone nawet z kilkunastu słów. Historia jest początkowo młodzieżowa, a świat Okręgu nie jest moim wymarzonym: stroje, fryzury, zakupy, telenowele w tv i anarchia. Młodzież, która błąka się po Okręgu wygląda i mówi takim językiem jakby jej ulubionym zajęciem było robienie gały za 4$, żeby mieć na kawę w Starbucksie. Nic dziwnego, że tytułowa bohaterka chce się wyrwać z tej dziury. A nie jest to łatwe, bo nie posiada forsy (kredytów), ani pracy, żeby ją zdobyć (o zatrudnienie w Okręgu jest bardzo, bardzo ciężko).

Nie jest zaskoczeniem, że w końcu jej się udaje i pracując jako hostessa na przepięknym statku o wyglądzie łabędzia, rozpoczyna swoją wieloletnią kosmiczną podróż. I ta część komiksu zrobiła na mnie ogromne wrażenie, cholernie podobały mi się pomysły i rozwiązania fabularne Moore`a. Niektóre z nich są może i nie mniej dziwne od wymyślnego słownictwa z pierwszej części, ale zwyczajnie świetne. Poza tym jest pewien zwrot akcji, który już do końca mnie kupił i od tego momentu czytanie Ballady było już tylko radością. Autorzy nie pokazują zbyt wiele kosmosu i planet, akcja dzieje się głównie na statku, ale i tak jest fajnie (a od planet mam Valeriana ;) ). Fajne jest wprowadzenie do tej drugiej części, bo rozpoczyna ją wykład uniwersytecki, podczas którego pewien badacz opowiada historię Halo Jones i wyjaśnia czytelnikowi wydarzenia z pierwszej. Składa wszystko do kupy. Bogatsi o taką wiedzę możemy wybrać się w podróż statkiem.

Trzecia część jest bardzo podobna do Wiecznej wojny, a na jej przebieg wpływ miały pewne wydarzenia z części drugiej (czego się w pewnym momencie domyśliłem). W tej części jest sporo zabawy z czasem, a żołnierze giną jak wspomniani wcześniej podopieczni Stalina. Ta część jest już zupełnie inna od poprzednich, ale również bardzo dobra. Moore skupia się głównie na pokazywaniu grozy wojny. Miejscami chyba trochę przesadza, bo partyzantami broniącymi planety przed ludźmi są nawet dzieci. Ale nie przeszkadza mi to, w Warszawie też stoi Pomnik Małego Powstańca. Nie zmienia to faktu, że bez tego też bym zrozumiał antywojenny wydźwięk tego dzieła. Bardzo przypadła mi do gustu postać Dożywocia, wieloletniego żołnierza, oraz wyjaśnienie jej ksywy, co w pewnym momencie pojęła Halo Jones.

Bardzo podoba mi się kreska Gibsona. Jest bardzo szczegółowa i zmienia się z każdą częścią. To zazwyczaj świetna rzecz wrócić do początku integrala, po jego przeczytaniu i zobaczyć jaka jest różnica w kresce między pierwszą a ostatnią częścią. W Balladzie dostajemy na początku grube linie, aż w końcu w trzeciej części Gibson rysuje już często szybciej, sprawniej i cienkimi pociągnięciami. Najważniejsze jest to, że w każdej z części widać duże starania. Jest sporo detali, a projekty postaci są bardzo ciekawe. Najbardziej podobają mi się chyba te kostiumy, które ubierają żołnierze, aby ogromna grawitacja planety nie zrobiła z nich mokrej plamy. No i oczywiście statek Clara Pandy w kształcie łabędzia. Fajna jest też lodowa planeta Charlemagne. Szkoda, że jest jej tak mało. Okręg też jest bardzo ciekawie zaprojektowany, szczególnie podoba mi się wyprawa na jego "dachu" i pomysł z zamykaniem grodzi (dystrykt położony jest na morzu i czasem muszą przepuszczać kilkudziesięciometrowe fale, aby nie roztrzaskały całej budowli).

Ten album to duża wyobraźnia Moore`a w wymyślaniu dziwnych nazw, świetne żarty (głównie cięte riposty), oraz oczywiście szczegółowa kreska Gibsona. Ballada zawiera też niezłą dawkę abstrakcji. Fajna, przemyślana historia sci-fi.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
W domu

Coben i Myron Bolitar to duet, z którym nie da się rozstać. Od książki nie da się oderwać od samego początku.

zgłoś błąd zgłoś błąd