Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,77 (157 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
9
9
29
8
63
7
40
6
11
5
2
4
2
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380491489
liczba stron
376
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

W raju, jak chętnie myślimy, wszyscy z pewnością rozmawiali po polsku. Musimy się jednak pogodzić z tym, że ani Tomasz Mann nie był Polakiem, ani nawet Dostojewski nie pisał po polsku. Dlatego warto przeczytać, co o swojej pracy mówią uznani tłumacze Flauberta, Nabokova, Joyce’a, Woolf, Márqueza, Coetzee’go oraz wielu innych autorów. Przeczytać także i o tym, jak się trudzą, by nas na nowo...

W raju, jak chętnie myślimy, wszyscy z pewnością rozmawiali po polsku. Musimy się jednak pogodzić z tym, że ani Tomasz Mann nie był Polakiem, ani nawet Dostojewski nie pisał po polsku. Dlatego warto przeczytać, co o swojej pracy mówią uznani tłumacze Flauberta, Nabokova, Joyce’a, Woolf, Márqueza, Coetzee’go oraz wielu innych autorów. Przeczytać także i o tym, jak się trudzą, by nas na nowo zaprowadzić do raju – raju literatury.

O pracy nad przekładami fascynująco opowiadają: Carlos Marrodán Casas, Andrzej Jagodziński, Małgorzata Łukasiewicz, Teresa Worowska, Magdalena Heydel, Ireneusz Kania, Piotr Sommer, Anna Wasilewska, Jerzy Jarniewicz, Ryszard Engelking, Jan Gondowicz oraz Michał Kłobukowski.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 515
encaminne | 2016-01-14
Na półkach: 2016
Przeczytana: 13 stycznia 2016

kotnakrecacz.pl

"Interesują mnie (…) już tylko ci autorzy, którzy rozumieją wagę ciszy i zdają sobie sprawę, że słowo nie jest wytrychem otwierającym wszystkie drzwi: dochodzą do granicy wysłowienia i wiedzą, że na niej świat się nie kończy. Ta świadomość to najcenniejsze, co autor może zawrzeć w książce. Reszta jest zaledwie oprawą i lepiej, żeby nie była z tombaku, ale nie należy jej mylić z klejnotem."

Wyjątek z rozmowy z Michałem Kłobukowskim

Nieczęsto mówi się o tłumaczach i ich pracy. Zwykle zostają nazwiskiem na trzeciej stronie okładki, czasem też stają się antyprzykładem przekładu, zaprzeczeniem sensowności tej pracy — ba, tego rzemiosła. Wielbiciele Tolkiena na pewno pamiętają koślawe tłumaczenie trylogii popełnione przez Jerzego Łozińskiego, który zrewolucjonizował „Władcę Pierścieni” umieszczając w nim Bilbo Bagosza z Bagoszna, Łazika, czy Sępną Puszczę, powodując u czytelników mdłości i pokłady miłości do dużo starszego i niepozbawionego przecież błędów tłumaczenia Marii Skibniewskiej. Wygląda na to, że o tłumaczu może być głośno tylko wtedy, gdy popełnia niezręczności lub błędy, rzadko wtedy, gdy jego mrówcza praca przekłada się (sic!) na literaturę, którą się zachwycamy. Zdarzają się chlubne wyjątki, na przykład „O przekładzie na przykładzie” Elżbiety Tabakowskiej, tłumaczki Normana Daviesa, czy „Przejęzyczenie”, a więc zbiór dwunastu rozmów z tłumaczami, które przeprowadziła Zofia Zaleska.

Rozmówcy Zaleskiej to artyści (a jakże!) wyjątkowi, z górnej półki, z poczuciem humoru i erudycją również na najwyższym poziomie. Ale z drugiej strony to jednocześnie ci, którzy mogą pozwolić sobie na to, by nie tłumaczyć tych pozycji, które stanowią 90% rodzimego rynku wydawniczego — literatury popularnej (czy też populistycznej) i słabej, takiej, którą można nazwać urlopową. Tłumaczą, niejednokrotnie ponownie, klasykę literatury, najnowsze książki uznanych autorów, poezję. Są przekaźnikami intencji autorów, ale też, a może przede wszystkim, twórcami samymi w sobie. Dla każdego z nich, czym innym jest przekład idealny, a jednocześnie niemal wszyscy zgodnie podkreślają, że nie jest to przekład przeźroczysty i bezstylowy. Tłumacz to nie użytkownik języka i nie filolog, to krytyk literacki i specjalista w dziedzinie tłumaczonej przez siebie literatury, który niejednokrotnie musi poprawić samego autora, dokształcić się w sferach, o których wcześniej mógł nie mieć pojęcia, wreszcie psycholog, który powinien wniknąć w intencje autora i napisać jego dzieło na nowo, w innym języku.

Przeszkód, jakie tłumacz spotyka na swej zawodowej drodze jest co nie miara. A to błąd autora (poprawić? zostawić? zrobić przypis?), a to inny krąg kulturowy (tłumaczyć? liczyć na wiedzę czytelnika?), a to nieprzetłumaczalne niuanse lingwistyczne (zmieniać na podobne w rodzimym języku? zostawić nieprzełożone?), czy gwary i regionalizmy (kombinować? przekształcać na język literacki?). Czasem trzeba zadziałać ryzykownie, ale skutecznie, dlatego Kłobukowski dopisał kilka zdań do „Trylogii nowojorskiej” Austera (wszystkiemu winna litera I), a Zielińska- Elliott zamiast dialektu z Osaki włożyła bohaterowi Murakamiego w usta gwarę poznańską. To przecież kłóci się z ideą wierności przekładu, ale mimo wszystko odzwierciedla idee autora. Wniosek? Wierność przekładu to mit. Ale nie należy mylić wierności z rzetelnością.

Zaleska z wprawą, erudycją i ogromną znajomością tematu, wypytuje rozmówców o kwestie kluczowe dla ich zawodu czy zajęcia. Czytelnik poznaje więc dylematy i perypetie tłumaczy, rolę przywiązania do „własnych” autorów, indywidualną granicę „wierności” i „przeźroczystości” przekładu jako interpretacji oryginału, zmiany w dzisiejszym rynku wydawniczym, które nie ominęły także tłumaczy. Rozmowy pokazują także jednostkową ciekawą drogę osobistą i zawodową, która prowadziła do punktu, w którym są dziś — czasem od matematyki, czasem od filologii, czasem od domowych półek — zawsze jednak do zawodowego mistrzostwa we władaniu słowem. Z głową.

"Każdy z nas ma w sobie jakąś zakazaną komnatę z zamku Sinobrodego, do której może wejść tylko za cenę chwilowej rezygnacji z głowy — tej maszynki do mielenia pięknych i brzydkich wyrazów."

SKRÓT DLA OPORNYCH

Dla kogo na pewno tak: dla czytelników, którym nie obce są pozycje z gatunku „książki o książkach”, którzy zastanawiają się nie tylko nad fabułą, ale też technicznymi warunkami powstawania książki; a także dla tych, którzy lubią rozkładać wszystko na czynniki pierwsze — czemu by więc nie lekturę?

Kto powinien omijać: czytelnicy uczuleni na formę wywiadu (choć ten w „Przejęzyczeniu” jest wyjątkowo zgrabny!) oraz ci, którym kwestia przekładu jest zupełnie obojętna.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
George Best. Najlepszy. Autobiografia

Bardzo dobra opowieść o jednym z najlepszych zawodników w dziejach futbolu. Oszałamiająca kariera plus hektolitry alkoholu i mnóstwo kobiet, które prz...

zgłoś błąd zgłoś błąd