Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,75 (195 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
36
8
78
7
52
6
11
5
5
4
2
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380491489
liczba stron
376
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

W raju, jak chętnie myślimy, wszyscy z pewnością rozmawiali po polsku. Musimy się jednak pogodzić z tym, że ani Tomasz Mann nie był Polakiem, ani nawet Dostojewski nie pisał po polsku. Dlatego warto przeczytać, co o swojej pracy mówią uznani tłumacze Flauberta, Nabokova, Joyce’a, Woolf, Márqueza, Coetzee’go oraz wielu innych autorów. Przeczytać także i o tym, jak się trudzą, by nas na nowo...

W raju, jak chętnie myślimy, wszyscy z pewnością rozmawiali po polsku. Musimy się jednak pogodzić z tym, że ani Tomasz Mann nie był Polakiem, ani nawet Dostojewski nie pisał po polsku. Dlatego warto przeczytać, co o swojej pracy mówią uznani tłumacze Flauberta, Nabokova, Joyce’a, Woolf, Márqueza, Coetzee’go oraz wielu innych autorów. Przeczytać także i o tym, jak się trudzą, by nas na nowo zaprowadzić do raju – raju literatury.

O pracy nad przekładami fascynująco opowiadają: Carlos Marrodán Casas, Andrzej Jagodziński, Małgorzata Łukasiewicz, Teresa Worowska, Magdalena Heydel, Ireneusz Kania, Piotr Sommer, Anna Wasilewska, Jerzy Jarniewicz, Ryszard Engelking, Jan Gondowicz oraz Michał Kłobukowski.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1451
almos | 2015-10-29
Przeczytana: 25 października 2015

Bardzo ciekawy zbiór wywiadów z czołowymi tłumaczami, którzy mówią o swojej pracy, swoim stosunku do literatury, do języka. Dowodzą, że tłumaczenie literatury pięknej to praca twórcza, żmudna i nieefektowna. Sami zaś tłumacze jak nikt inny głęboko wchodzą w materię słowa pisanego, ponadto mają na tematy literackie i okołoliterackie ciekawe i głębokie sądy. Bardzo inspirująca książka, skłaniająca do dalszych lektur.

Nie ulega wątpliwości, że tłumaczenie literatury jest pracą twórczą. Anna Wasilewska mówi: „Tłumaczenie literatury jest zawodem z konstelacji zawodów artystycznych odtwórczych, takich jak aktorstwo czy gra na instrumentach. Aktorzy i muzycy są odtwórcami, pracującymi na bazie cudzego tekstu albo cudzej partytury.” Zaś Carlos Marrodan Casas, wspaniały translator Marqueza i Vargas Llosy dodaje: „Chyba wszyscy tłumacze mają to do siebie, że żadnego z przetłumaczonych zdań nie traktują jako ostatecznego. To jest nasza zawodowa obsesja i fobia. Obcując z tekstem, jesteśmy cały czas w napięciu, w poszukiwaniu alternatywnej, lepszej wersji.” Z tym, że tłumaczenie to praca trudna, wręcz niemożliwa, Jan Gondowicz twierdzi: „Tłumacz to jednak w ogóle jest ktoś taki, kto próbuje wbić kwadratowy kołek w okrągłą dziurę albo odwrotnie. Języki różnią się od siebie nie tylko stopniem gramatycznych zawikłań i liczbą słów, ale też ich zakresem.”

Poza tym tłumacze są chyba najbardziej głębokimi czytelnikami literatury, ich sądy o tłumaczonych utworach, o pisarzach, o języku polskim, są bardzo ciekawe, bardzo głębokie, zmuszają do refleksji. I tak m.in.Teresa Worowska o mówi o Sandorze Maraiu, którego jest tłumaczką: „patrzył w przyszłość z wielką przenikliwością. Jednym zdaniem potrafił uchwycić sedno tego, co się wokół działo, i ująć to w sposób interesujący i zapadający w pamięć. Czytanie jego prozy jest jak spotkanie z mądrym starcem, który wiele przeżył, wiele widział i potrafi o tym fascynująco opowiadać.” Przy okazji wywiad z nią narobił mi apetytu na 'Harmonię Celestis' Esterhazego, która od lat stoi na półce czekając na skonsumowanie. Zaś Jan Gondowicz twierdzi, że Dostojewski to niebezpieczny pisarz, paru jego tłumaczy szybko zmarło, dlatego on sam nie chce go tłumaczyć. Poza tym Dostojewski to typ antypatyczny. Nareszcie rozumiem dlaczego go nie lubię...

Inspirujące są sądy na temat języka. Teresa Worowska: „ Coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że postępujący proces upadku języka można odwrócić tylko poprzez czytanie, ale nie współczesnej literatury polskiej, tylko tej dawniejszej. (...) To, czym jest język polski, co umie, do jakich niuansów jest zdolny, można zobaczyć, czytając literaturę polską do lat siedemdziesiątych, góra osiemdziesiątych XX wieku, potem zaczyna się wielka epoka eksperymentowania.” Ciekawe... Z kolei Jerzy Jarniewicz twierdzi: „ Polszczyzna ulega nieustannym przemianom i aby dawny tekst mógł wciąż nam towarzyszyć, abyśmy czuli, że on wciąż jakoś nas dotyka, warto go co jakiś czas odświeżać. Uważam, że najważniejsze utwory literatury światowej powinny mieć co pokolenie nowe polskie przekłady, to byłaby sytuacja idealna.”

Brakuje mi w książce tłumaczy z języka rosyjskiego, chociażby Lubomiry Piotrowskiej czy Jerzego Czecha. Nie ma też Iwony Zimnickiej, świetnej translatorki Knausgarda. Mimo to dostaliśmy bardzo inspirującą lekturę, skłaniającą do docenienia pracy tłumaczy i sięgnięcia po dotychczas nieznanych pisarzy (sam sobie zapisałem kilka nazwisk).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szklana wyspa

Ostatnia część cyklu Gwiazdy fortuny jest moim zdaniem najsłabsza ze wszystkich i muszę przyznać, że według mnie najsłabsza. Tym razem w parę autorka...

zgłoś błąd zgłoś błąd