Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Za garść amuletów

Tłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz
Cykl: Zapadlisko (tom 4)
Wydawnictwo: Mag
7,66 (115 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
13
8
32
7
31
6
17
5
5
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Fistful of Charms
data wydania
ISBN
9788374806589
liczba stron
640
język
polski
dodała
Louise

Złe nocne stwory grasujące po Cincinnati gardzą czarownicą i łowczynią nagród Rachel Moran. Jej nowa reputacja w dziedzinie czarnej magii sprawia, że ludzie i nieumarli pragną ją opętać, zaciągnąć do łóżka i zabić – niekoniecznie w takiej kolejności. Wrócił nękany tajemną przeszłością śmiertelny kochanek Rachel, który ją wcześniej porzucił. A to, co posiada Nick, pragną przejąć brutalne...

Złe nocne stwory grasujące po Cincinnati gardzą czarownicą i łowczynią nagród Rachel Moran. Jej nowa reputacja w dziedzinie czarnej magii sprawia, że ludzie i nieumarli pragną ją opętać, zaciągnąć do łóżka i zabić – niekoniecznie w takiej kolejności.

Wrócił nękany tajemną przeszłością śmiertelny kochanek Rachel, który ją wcześniej porzucił. A to, co posiada Nick, pragną przejąć brutalne bestie, gotowe w razie konieczności zniszczyć Zapadlisko i wszystkich jego mieszkańców.

Zmuszona do trzymania się w cieniu, bo inaczej grozi jej wieczny gniew mściwego demona, Rachel musi szybko działać, bo po raz pierwszy od tysiącleci zbiera się wataha, by siać spustoszenie i rządzić. I nagle stawką jest coś więcej niż dusza Rachel...

 

źródło opisu: www.mag.com.pl

źródło okładki: www.mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1155
vampireheart | 2017-04-13
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 31 marca 2017

https://pikkuvampyyrinkirjamaailma.blogspot.com/2017/04/112-kim-harrison-za-garsc-amuletow.html

Na pewno każdy z Was zna to pełnie napięcia oczekiwanie na premierę kolejnej części swojej ulubionej książkowej serii. Właśnie to czekanie sprawia, że zakup nowego egzemplarza wydaje nam się czymś magicznym. Gorzej, kiedy o premierze nic nie słychać przez kilka lat, a nadzieja na jej ukazanie zostaje porzucona. Tak było w przypadku "Zapadliska" Kim Harrison. Kiedy w końcu w pierwszej połowie ubiegłego roku dowiedziałam się, że czwarty tom zostanie wydany (w tym czasie autorka wydała już tak wiele kolejnych części, że aż szkoda mówić), byłam wręcz wniebowzięta. Niestety, moja euforia z miesiąca na miesiąc zastępowała miejsce niechęci. Premiera była przesuwana, często w rzekomy dzień trafienia książki na półce nie było żadnej informacji, a kiedy się już pojawiała po kilku kolejnych dniach, nie było mowy o żadnych konkretnych datach.

W końcu jednak jest! Po tylu latach czekania, w moich rękach pojawiło się "Za garść amuletów". Tak bardzo nie mogłam w to uwierzyć, że przez kilka dni książka leżała na stosie i patrzyłam na nią z lękiem, że zaraz zniknie. Aż w końcu ją chwyciłam i zaczęłam czytać. Bałam się, że ponad 700 stron będzie szło ciężko - poprzednie części sobie dawkowałam, dość topornie (co nie znaczy, że mniej przyjemnie) mi się czytało. Ale wiecie co? Przepadłam. Przyssałam się do tej książki w stylu iście wampirzym i w tempie tychże stworzeń skończyłam ją czytać.

Rachel Morgan to czarownica, która ryzyko ma we krwi. Głupia, głupia czarownica! Odeszła z ISB - Inderlandzkiej Służby Bezpieczeństwa, przez co ścigało ją mnóstwo stworów, a ona sama cudem uszła z życiem. Założyła własną firmę ze swoją przyjaciółką - wampirzycą Ivy, z którą zamieszkała w kościele. W "Wampirzych amuletach" pracuje jeszcze ktoś - mały stworek z wielkim męskim ego, piętnastocentymetrowy pixy Jenks. Mało Wam? To dopiero przedsmak tego, z czym można spotkać się w poprzednich trzech częściach serii.

I tym razem Rachel nie potrafi stronić od niebezpieczeństwa. Jej wspólnik wciąż z nią nie rozmawia, Ivy ma coraz większą ochotę na jej krew, a Kisten... O, a Kisten ze swoją nonszalancją, połączeniem ciepła i wampirzego ryzyka wciąż pozostaje jej chłopakiem. Do gry dołącza Nick, była miłość czarownicy, który przez swój niebezpieczny człowieczy umysł i złodziejski dryg, wpada w kłopoty. Tym razem Rachel ma do stracenia więcej niż własną duszę. Nick ukradł coś, co może zmienić świat na zawsze, a ona musi temu zapobiec. Nie będzie to łatwe - tym bardziej, że zaginiony artefakt jest cenny dla łaków. Ich watahy łączą się w jedność, co nie miało miejsca od wieków.

Wydawać by się mogło, że w książce dominuje wątek lub raczej wątki miłosne. Nic z tych rzeczy. Tutaj wątek miłosny został całkowicie zepchnięty na dalszy tor, a jedyna bardziej miłosna scena zajmuje może z dwie strony. Tak więc od razu ostrzegam - to nie jest paranormalny romans dla nastoletnich fanek wampirzych pocałunków i ich magnetycznego erotyzmu.

A więc co to jest? Kawał dobrej, niedocenionej fantastyki. Kim Harrison stworzyła niesamowity świat, a pomieszanie współczesności i magii daje obraz rzeczywistości, który mógłby być czymś realnym. Plastyczność obrazu sprawia, że wydarzenia wręcz widziałam w swojej wyobraźni. Wszystko jest dokładnie wytłumaczone, nie ma żadnych niedomówień i nie można mieć żadnych wątpliwości. Sam pomysł na świat i historię poszczególnych ras jest niesamowity i doprecyzowany z niezwykłą dbałością. Kim Harrison napracowała się przy wszystkich drobnostkach, nawet nawiązała kontakt ze specjalistami od nurkowania, aby ten motyw w książce był realistyczny.

Ta dbałość o szczegóły przewija się na każdej stronie książki, dlatego należy się uważnie wczytać, aby nic nie przeoczyć. Tym bardziej, że czasami jest coś podane jako suchy fakt, a rozwinięte tego następuje dopiero w kolejnym rozdziale. Autorka daje tym samym pole do pracy umysłowi czytelnika. Nie znaczy to jednak, że książka przez to staje się przewidywalna. Jedyne, co jest w niej pewne to kłopoty i zwroty akcji. Nawet kiedy bohaterowie ustalają szczegółowy plan działania, nie można być pewnym, co się wydarzy. Plan zmienia się tysiące razy, a na samym końcu i tak wszystko diabli biorą. Dzieje się wiele, bardzo wiele, więcej niż w trzech innych książkach razem wziętych.

Kim nie zawiodła mnie, jeśli chodzi o poczucie humoru. Chociaż pojawiło się więcej powagi, a nawet i smutku, niż w poprzednich częściach, to chyba przy "Za garść amuletów" śmiałam się najwięcej. Co jak co, ale Rachel przy swojej tendencji do problemów, zachowuje ogromny dystans i poczucie humoru - nierzadko czarne. Żarty nie wynikają wyłącznie z osobowości bohaterów, ale także z kontekstów sytuacyjnych.

Co do bohaterów - to seria, która ma ich naprawdę wyraźnie wykreowanych. Uwielbiam ich wszystkich, wyjątkowo nie mam problemów z dopasowaniem imion do postaci, każdy jest zupełnie inny i swoją historią znacząco odróżnia się od innych. Każdy ma swój zestaw zachowań, sposób ubierania się, czy chociażby pulę charakterystycznych słów. "Za garść amuletów" zaskoczyło mnie przede wszystkim wątkiem Ivy - tajemnicza wampirzyca zostaje odrobinę zdemaskowana, przez co na jaw wychodzą jej inne cechy. Ivy nie staje się kimś innym, ale poznajemy ją jeszcze bardziej - co nie znaczy, że traci na charakterze. Zadziwił mnie też Jenks i jego wzrost. Jak pisałam, ma on piętnaście centymetrów, ale...

Nie spodziewałam się, że zostanie rozwinięty wątek wilkołaków aż na taką skalę - fani tych stworzeń będą zadowoleni. O ile łaki przewijały się w poprzednich częściach, czasami były nawet na pierwszym planie, to jednak w centrum znajdowały się zazwyczaj wampiry, czarodzieje, demony lub elfy (w zależności od części). Ja fanką wilkołaków nie jestem, ale łaczy wątek poprowadzony w tak zdumiewający sposób bardzo przypadł mi do gustu. Także nowe aspekty magii mnie zachwyciły - fanatycy zaklęć i czarodziejów znajdą w tej książce sporo dla siebie. Rachel zaczyna praktykować jakby inny odłam magii, więc starzy czytelnicy mogą dowiedzieć się więcej o prawach, które rządzą w Zapadlisku.

Przez te lata zapomniałam już, że Kim Harrison zazwyczaj serwuje też niezłą ucztę dla moich uszu. Wyjątkowo do fabuły wprowadziła tylko jeden utwór z tytułu i nazwy zespołu, ale tak go polubiłam, że mogę to wybaczyć, bo książce nic nie brakuje. Jedyne minusy, jakie widzę, leżą nie po stronie autorki, ale po stronie wydawnictwa. Sporo literówek i źle odmienione wyrazy, a także całe zagranie z premierą. Najbardziej boli mnie to, że zamiast dobrze wypromować ten tytuł, o książce wydawnictwo nie wspomniało nawet nic w dniu premiery, a ukazanie się kolejnego tomu jest uzależnione od sprzedaży tego tomu.

Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zapoznać się z tą serią, a uwielbia fantastykę, gorąco polecam poprzednie części ("Przynieście mi głowę wiedźmy", "Dobry, zły i nieumarły", "Każda magia jest dobra"). Wyraźnie odróżnia się od tego, co obecnie znajduje się na półkach w księgarni. Zdaję sobie sprawę, że znalezienie pierwszej części może być trudne, ale warto trochę pomyszkować. Z kolei fani Rachel Morgan mogą odetchnąć z ulgą i piszczeć z zachwytu. Warto było czekać tyle lat.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Genesis II

Kiedy byłam dzieckiem, zawsze pasjonowały mnie gwiazdy. Wierzyłam, że są czymś więcej niż w rzeczywistości, że są symbolem. Wyobrażałam sobie, że mają...

zgłoś błąd zgłoś błąd