Uwięziona

Tłumaczenie: Tadeusz Boy-Żeleński
Cykl: W poszukiwaniu straconego czasu (tom 5)
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
8,24 (275 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
69
9
68
8
52
7
54
6
18
5
9
4
3
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
À la recherche du temps perdu. La Prisonnière
data wydania
ISBN
9788377793114
liczba stron
437
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Ag2S

„Uwięziona” to piąty tom quasi-autobiograficznego cyklu Marcela Prousta W poszukiwaniu straconego czasu”, uznanego w powszechnej opinii krytyków za arcydzieło literatury. (Pierwsza część nosi tytuł „W stronę Swanna”, druga „W cieniu zakwitających dziewcząt”, trzecia „Strona Guermantes”, czwarta „Sodoma i Gomora”). Piękno niektórych zdań tych powieści zapiera dech w piersiach. Zawdzięczamy to...

„Uwięziona” to piąty tom quasi-autobiograficznego cyklu Marcela Prousta W poszukiwaniu straconego czasu”, uznanego w powszechnej opinii krytyków za arcydzieło literatury. (Pierwsza część nosi tytuł „W stronę Swanna”, druga „W cieniu zakwitających dziewcząt”, trzecia „Strona Guermantes”, czwarta „Sodoma i Gomora”). Piękno niektórych zdań tych powieści zapiera dech w piersiach. Zawdzięczamy to również niesłychanej maestrii tłumaczenia Tadeusza Boya-Żeleńskiego.

Głównym tematem „Uwięzionej” jest miłość Marcela i Albertyny. Ale miłość ta to udręka. Marcel wie, że Albertyna do miłosnych uciech lubi wybierać kobiety, dlatego stara się jej wszelkie takie kontakty uniemożliwić. Sam snuje plany zerwania, ale nie może pogodzić się z myślą, że Albertyna mogłaby go opuścić. Ta miłość to wieczne podchody, niesnaski, intrygi…

 

źródło opisu: wydawnictwomg.pl

źródło okładki: wydawnictwomg.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 164
LadyBlackCat | 2017-03-12
Na półkach: Przeczytane

W „Uwięzionej” nasz bohater, cały czas alter ego pisarza, jest już dorosłym , młodym człowiekiem. Wprowadziła się do niego Albertyna. Związek Marcela i Albertyny to używając dzisiejszej terminologii, związek skrajnie toksyczny. Marcel zorientowawszy się, że ukochana go okłamywała w wielu kwestiach, zaczął żyć w skrajnej zazdrości i podejrzliwości. Albertyna stała się tytułową uwięzioną, nie w sensie dosłownym , ale w kokonie podejrzliwości i bezustannego tłumaczenia się itp. Pozornie najprostsze wyjście z sytuacji, czyli zerwanie związku, nie było przez Marcela poważnie brane pod uwagę. Nie wiadomo, kiedy byłby on bardziej nieszczęśliwy, czy żyjąc z ukochaną, czy bez niej. Większość tej niby to akcji w tym tomie powieści dotyczy właśnie związku Marcela i Albertyny.


Drugi, równie poważny bohater powieści, to baron de Charlus, znany również z poprzednich tomów. W tym tomie baron był już podstarzały i miał coraz większe problemy z utrzymaniem w tajemnicy swojej orientacji seksualnej i swej miłości do skrzypka Morela. Na dodatek zapomniał się mocno na jednym z przyjęć u swoich pseudo przyjaciół, podpadł straszliwie gospodyni, pani Verduin, a w wyniku tego kobieta uknuła ad hoc intrygę, mającą na celu wykluczenie barona z jego kręgu towarzyskiego. Opis sytuacji barona wydaje się być banalny i tuzinkowy, ale w kontekście właśnie braku akcji, całą zasygnalizowaną intrygę śledzi się z zapartym tchem, niczym w kryminale.


No i to właśnie w tym tomie jest scena z umierającym pisarzem, Bergottem, który niemal w agonii postanowił sprawdzić, czy faktycznie na jego ulubionym obrazie - „Widoku Delft” Vermeera, jest niezauważona wcześniej przez niego żółta ściana. Wstał więc z łóżka i popędził do muzeum, gdzie po obejrzeniu obrazu padł trupem. Trudno wyobrazić sobie, aby opisane wydarzenia mogły wydawać się pociągające dla kogoś, kto lubi wyłącznie szybką akcję, ale w żadnej chyba innej książce nie ma tylu refleksji.


W tym tomie wydarzenia rozpoczynają się od zwykłego przebudzenia, kiedy to Marcel leżał w łóżku i przychodziły mu na myśl różne sprawy, jak chociażby niezwykłość każdego poranka czy piękno promieni słonecznych. Wówczas przyszło mu też do głowy, jak rzadko ludzie mają świadomość piękna każdego dnia i ulotności chwili. Nasunęło mu się też porównanie do człowieka, który ma świadomość, że może już więcej nie ujrzeć kolejnego poranka, bo może zostać zabity w zbliżającym się pojedynku, popularnym jeszcze w tamtych czasach. Obecnie bardziej adekwatne byłoby porównanie do chociażby diagnozy ciężkiej choroby. Wówczas to dla człowieka takiego życie nagle nabiera większej wartości i zaczyna on rozważać, cóż takiego by on robił, gdyby ten pojedynek przeżył. „Życie jego w jednej chwili wypełnia się podróżami, pracami, wycieczkami itp.”, które unicestwić może wynik pojedynku, a dotychczas unicestwiały złe nawyki, które bez pojedynku trwałyby nadal. Gdy człowiek taki wraca, odnajduje jednak nadal te same przeszkody dla wycieczek, podróży itp. Według Prousta „Wyjątkowe okoliczności podsycają w człowieku to, co w nim już istniało: w pracowitym pracę, a w próżniaku lenistwo”.


Marcel rozważał też kwestię wad człowieka, uznając, że najbardziej nienawidzimy tego, co do nas podobne. W dalszej już oczywiście części zastanawiał z kolei się nad kwestią istnienia jakby innego wymiaru, transcendencji. Miał świadomość, że niektórzy ludzie żyją, będąc przyzwoitymi, szanując innych, wykonując swą pracę tak, jak trzeba, lub czując się, jak Vermeer, niejako zmuszony przez samego siebie do tworzenia czegoś, co nie może być byle jakie i do malowania 20 razy jednego fragmentu obrazu tak, aby osiągnąć doskonałość. „Wszystkie te zobowiązania, niemające sankcji w życiu obecnym, zdają się należeć do odmiennego świata, opartego na dobroci, na względach moralnych, na poświęceniu; świata całkowicie odmiennego niż nasz, świata, który opuszczamy, aby urodzić się na tej ziemi, zanim może wrócimy tam, aby żyć wedle owych nieznanych praw, którym byliśmy posłuszni, bo nosiliśmy je w sobie, nie wiedząc, kto w nas zakreślił te prawa”.


W „Uwięzionej” jest też cała masa odniesień do muzyki, literatury czy sztuki, które dla Prousta były tak potrzebne, jak chleb czy woda. Brał on udział w przyjęciu, na którym odbył się koncert, na którym grano Ventuila. Ventuil to fikcyjny kompozytor, ale pod tym nazwiskiem każdy może umieścić każdego innego kompozytora, bo znaczną cześć opisu tego koncertu zajmują doznania duchowe, związane z odbiorem muzyki przez słuchacza. Muzyka, zresztą nie tylko, literatura czy sztuka też, niosą ze sobą przekaz z innego, niematerialnego świata. „Każdy artysta wydaje się obywatelem jakiejś ojczyzny nieznanej, zapomnianej przez samego siebie.” „Dzięki tej muzyce mogłem usłyszeć dziwne wołanie, którego nie przestanę już słyszeć nigdy, jako przyrzeczenie i dowód, że istnieje coś innego niż nicość.”

całość http://powrot-do-krainy-ksiazki.blogspot.com/2017/03/marcel-proust-uwieziona-v-czesc-w.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Adler. Tajemnica zamku Bazina

Czy w obecnych czasach świat zwierząt może mieć przed nami jakieś tajemnice? Czy w głębi jaskiń, oceanów, lub dziczy mogą kryć się nieodkryte gatunki...

zgłoś błąd zgłoś błąd