Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Arystokratka w ukropie

Tłumaczenie: Mirosław Śmigielski
Cykl: Arystokratka (tom 2)
Wydawnictwo: Stara Szkoła
7,2 (689 ocen i 146 opinii) Zobacz oceny
10
45
9
47
8
189
7
227
6
125
5
33
4
12
3
6
2
4
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Aristokratka ve varu
data wydania
ISBN
9788394079086
liczba stron
218
język
polski
dodała
Tania

Kontynuacja "Ostatniej arystokratki", nominowana do nagrody Josefa Škvoreckiego. NAJLEPIEJ SPRZEDAJĄCA SIĘ CZESKA KSIĄŻKA 2015 ROKU! Pamiętnik surrealistyczny. Gwarancja czeskiego humoru. Rodzina Kostków przybyła z USA do Czech do dawnej siedziby rodu - zamku Kostka. Lecz zamiast kultywować szlacheckie tradycje, Kostkowie muszą zmierzyć się z morawską rzeczywistością, która bardzo odbiega...

Kontynuacja "Ostatniej arystokratki", nominowana do nagrody Josefa Škvoreckiego.

NAJLEPIEJ SPRZEDAJĄCA SIĘ CZESKA KSIĄŻKA 2015 ROKU!

Pamiętnik surrealistyczny. Gwarancja czeskiego humoru.

Rodzina Kostków przybyła z USA do Czech do dawnej siedziby rodu - zamku Kostka. Lecz zamiast kultywować szlacheckie tradycje, Kostkowie muszą zmierzyć się z morawską rzeczywistością, która bardzo odbiega od ich wyobrażeń o życiu arystokracji. Kilogramy antydepresantów i hektolitry orzechówki nie rozwiązują pojawiających się problemów. Tymczasem na zamku nieuchronnie rozpoczyna się dochodowy sezon turystyczny, a nikt, łącznie ze służbą, nie przywykł do ciężkiej pracy...

PRZECZYTAJ O WYBORNYCH PERYPETIACH W CZESKIM STYLU:
- jak fani Heleny Vondraczkowej demolowali zamkowe eksponaty,
- kto kolaborował z Himmlerem,
- czy szkolna wycieczka może napawać większą grozą niż martwa pokojówka w kominie?

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 174
bookowska | 2016-02-06
Na półkach: Przeczytane

Zapraszam na: bookowska.blogpost.com

„Ostatnia arystokratka” – pierwsza z cyklu książek o rodzinie Kostków - rozłożyła mnie na łopatki. Wobec ogromnych dawek śmiechu, jakie autor zaserwowała w tej opowieści, byłam bezbronna niczym dziecko. Ale cóż z tego – bawiłam się wyśmienicie, nie mogąc oderwać się od tej absurdalnej historii. Dużo obiecywałam sobie po kontynuacji – ba, z niecierpliwością sprawdzałam na stronie wydawnictwa datę premiery drugiej części, planując w myślach nocny skok na ich siedzibę, gdyby okazało się, że data jest odległa. Czy warto było tak się niecierpliwić?

Czym Boček tak rozpalił moją wyobraźnię? Niezaznajomionych z tematem wprowadzam w clue opowieści (i jednocześnie polecam: sięgnijcie po „Ostatnią arystokratkę”): Boček snuje barwną historię rodziny Kostków, którzy otrzymują w spadku rodzinną posiadłość w Kostce. Bo nie byle jaka to rodzina, a z arystokratycznymi korzeniami. Rodzina Kostków pakuje więc walizki i z Nowego Jorku wyrusza na podbój Czech – z głową pełną fałszywych wizji swojego nowego życia. Niestety, ich wyobrażenia o arystokratycznym życiu nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. W pierwszej części rodzina Kostków oswaja się z nową dla siebie sytuacją, a stali mieszkańcy/ bywalcy zamku nie ułatwiają zadania. Część druga nie przynosi zasadniczej zmiany. Rodzina Kostków w dalszym ciągu mierzy się z ponurą morawską rzeczywistością, wizją rychłego bankructwa i nienawykłą do pracy służbą. A sezon turystyczny w pełni. I co tu zrobić, być natrętni turyści (zwłaszcza szkolne wycieczki) nie zrujnowali posiadłości, a pracownicy zamku wreszcie zaczęli się choćby w części wywiązywać ze swoich obowiązków. A przede wszystkim – jak przekonać skąpego ponad miarę hrabiego Kostkę do drobnych choćby inwestycji w turystyczny interes (typu papier toaletowy w toaletach)?

Cały humor serii Bočka zasadza się na stworzeniu galerii osobliwych i przezabawnych postaci – z ich fobiami i dziwnymi zwyczajami. To oni w zderzeniu z sytuacjami, z jakimi są konfrontowani, budują komizm całej historii. Bo kogóż my tutaj nie mamy? Ojciec tytułowej bohaterki w swej pomysłowości związanej z zaoszczędzeniem każdej korony mógłby stanąć w szranki z najsłynniejszymi literackimi dusigroszami: Harpagonem czy Scrooge’em. I wierzcie, mi – nie byłby bez szans. Matka Mary całą swoją wiedzę o życiu arystokracji zasadza na biografii księżnej Diany. Kiedy więc nadarzy się okazja, by poznać ją osobiście, nic nie będzie mogło stanąć jej na przeszkodzie, a wizja zaślubienie przez Mary brytyjskiego następcy tronu, księcia Williama, nabierze realnych kształtów. Józef, czyli kasztelan zamku – tradycyjnie nienawidzący każdego obcego, który przekracza bramę zamku, nie cofnie się przed niczym, by przepłoszyć natręta z zamku. Przy próbie zbicia fortuny na turystach – dość kłopotliwe dla Kostków nastawienie. Jest jeszcze uzależniony od prozaku ogrodnik Spock – podobny do tego Spocka, z tych „Gwiezdnych wojen”, który niestety aktualnie znajduje się na detoksie i jego użyteczności sprowadza się co najwyżej do możliwości posypywania pączków cukrem pudrem – tak trzęsą mu się ręce. Stałby się cud, gdyby wycieczka obsługiwana przez tak dziwacznych mieszkańców zamku wyszła z niego zadowolona. A nie są to wszystkie indywidua, która spotkać można na popadającym w ruinę zamku Kostków. Kłopoty więcej niż gwarantowane. Kłopoty na stałe wpisane jako jedna z atrakcji dla zwiedzających, których zresztą do zamku najbardziej przyciąga fakt, że to tutaj ślub swój miała Helena Vondračkowa – nie skłamię, jeśli napiszę, że taka czeska wersja naszej Rodowiczki (trochę może lżejsza).

Pośmiałam się z perypetii bohaterów, niejednokrotnie do łez doprowadziły mnie absurdalne sytuacje, w jakie na własne życzenie wikłali się bohaterowie. Czy zatem „Arystokratka w ukropie” trzyma poziom części pierwszej? Niby tak, ale właśnie tylko trzyma poziom. Nie ma tutaj nic nowego. Ciągle obserwujemy te same postacie w charakterystycznych dla nich sytuacjach. Nie wychodzimy poza zamek, poza problemy ze służbą, poza problemy z turystami, poza problemy z kurczącym się w zastraszającym tempie budżetem. Ciągle kręcimy się wokół tego samego, co już znamy z części pierwszej. Żadnego powiewu świeżości druga część nie przynosi. A aż się prosi o wprowadzenie do historii nowych postaci – niech się odnajdzie jakieś nieślubne dziecko pana Spocka, niech kasztelan przygrucha sobie jakąś młódkę, niech na zamku zatrudnią jakąś atrakcyjną przewodniczkę, dla której głowę mógłby stracić hrabia Kostka. No niechby chociaż odnaleźli się jakiś krewni Kostków, którzy podjęliby z nimi walkę o posiadłość. Czy tak dużo trzeba, bo pokomplikować losy bohaterów, rzucić im jakąś kłodę (lub dwie) pod nogi? W teorii literatury ma to swoją nazwę – perypetia. A jeśli jeszcze wprowadzi się jakąś intrygę – to już w ogóle miodzio. Ileż to daje możliwości?

Choć dalej jest zabawnie, to ileż można opowiadać ten sam dowcip? A takie niestety mam odczucie po „Arystokratce w ukropie” - dostałam historię dobrze mi znaną z części pierwszej. I tyle. Nic więcej, nic nowego. Dobrze sprawdzone postacie i sytuacje. A nawet chyba na niekorzyść fabuły – jakby mniej kasztelana, który dla mnie jest postacią numer jeden w całej historii.

Z tą historią jest trochę tak, jakbyście na poniedziałkowy obiad dostali odgrzewkę niedzielnego. Niby nadal jest smaczne, ale jednak znowu to samo. Gdyby to chociaż przyprawiono inaczej, podano w towarzystwie innej przystawki – od razu powiałoby świeżością. Nie szukajcie w „Arystokratce w ukropie” świeżości, bo smakuje trochę jak odgrzewany kotlet. Wciąż smakuje, ale człowiek miałby ochotę na coś innego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarny wygon. Starzyzna

Gdy dotarł do mnie drugi tom powieści Stefana Dardy,"Czarny Wygon. Starzyzna", niemalże od razu wzięłam się za czytanie. Byłam bardzo ciekaw...

zgłoś błąd zgłoś błąd