Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Szklany Miecz

Cykl: Czerwona Królowa (tom 2)
Wydawnictwo: Otwarte
7,43 (2610 ocen i 342 opinie) Zobacz oceny
10
329
9
398
8
625
7
583
6
356
5
158
4
75
3
47
2
27
1
12
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Glass Sword
data wydania
ISBN
9788375153781
liczba stron
560
słowa kluczowe
fantastyka
język
polski
dodała
Folkowa

W kontynuacji bestsellerowej "Czerwonej Królowej" Mare Barrow musi zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę, stawić czoło bezlitosnemu królowi Mavenowi i własnym słabościom. Walka pomiędzy rosnącą w siłę armią rebeliantów a światem, w którym liczy się kolor krwi, przybiera na sile. Mare Barrow ma czerwoną krew, taką samą jak zwykli ludzie. Jednak jej zdolność kontrolowania błyskawic –...

W kontynuacji bestsellerowej "Czerwonej Królowej" Mare Barrow musi zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę, stawić czoło bezlitosnemu królowi Mavenowi i własnym słabościom.

Walka pomiędzy rosnącą w siłę armią rebeliantów a światem, w którym liczy się kolor krwi, przybiera na sile. Mare Barrow ma czerwoną krew, taką samą jak zwykli ludzie. Jednak jej zdolność kontrolowania błyskawic – nadprzyrodzona moc zarezerwowana dla Srebrnych – sprawia, że rządzący chcą wykorzystać dziewczynę jako broń.

Mare odkrywa, że nie jest jedyną Czerwoną, która posiada umiejętności charakterystyczne dla Srebrnych. Są też inni. Ścigana przez okrutnego króla Mavena wyrusza na wyprawę, aby zrekrutować Czerwono-Srebrnych do armii powstańców gotowych walczyć o wolność. Wielu z nich straci życie, a zdrada stanie się chlebem powszednim. Mare musi też zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę. Czy sama stanie się potworem, którego próbuje pokonać?

 

źródło opisu: http://otwarte.eu/book/szklany-miecz

źródło okładki: http://otwarte.eu/book/szklany-miecz

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1202
Sophie | 2016-02-05
Przeczytana: 12 stycznia 2016

Równo rok temu, minus jeden dzień, na moim blogu ukazała się recenzja "Czerwonej Królowej", pierwszego tomu serii autorstwa Victorii Aveyard, którą pokochałam od pierwszej strony. Czekałam niestrudzenie na kontynuację tej historii, której kolejne części mają się ukazywać dokładnie co rok. Moje odczucia nie słabły, choć większość szczegółów dawno zamazała się w pamięci. Czy "Szklany miecz" wywołał we mnie podobne odczucia? Przekonajcie się sami...

"Łączy nas sojusz – niełatwy, zrodzony we krwi i zdradzie. Jesteśmy sprzymierzeni, zjednoczeni przeciwko przeciwko wszystkim, którzy nas zdradzili; przeciwko światu, który lada chwila się rozpadnie."

Rewolucja dopiero ma się rozpocząć. Konflikt pomiędzy armią rebeliantów, a światem, w którym najważniejszy jest kolor krwi zaostrza się. Mare mimo czerwonej krwi, posiada umiejętności Srebrnych i jak się okazuje, nie jest jedyna. Wyrusza więc na poszukiwania innych Czerwono-Srebrnych, a jest to pełen niebezpieczeństw wyścig z czasem, gdy na ich tropie jest również nowy król. Nie jest to jednak jedyny problem Mare, która musi się również zmierzyć sama ze sobą, aby odkryć kim naprawdę jest.

Przed zabraniem się za "Szklany miecz" wyjątkowo sięgnęłam ponownie po "Czerwoną Królową", aby sprawdzić, czy po ponad roku książka wywrze na mnie podobne wrażenie - tak było. Zakochiwałam się w tej historii od początku, przeżywając kolejne zwroty akcji oraz odnajdując dawno zapomniane szczegóły. Przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo uwielbiam tę książkę. Z "Czerwoną Królową" świeżo w pamięci, sięgnęłam po "Szklany miecz".

Drugi tom jest zupełnie inny. "Czerwona Królowa" była niczym przyjemny spacerek w wypielęgnowanym ogrodzie, a teraz czytelnika czeka przedzieranie się przez mroczny las w samym sercu bitwy. Zmiana jest niesamowita i cieszy mnie, że autorka rozwija się pisarko w tak widoczny dla czytelnika sposób. Fabuła "Szklanego miecza" jest o wiele bardziej rozwinięta oraz złożona, co widać już chociażby po o wiele większej liczbie stron. Jest tutaj więcej niebezpiecznych momentów, które sprawiały już, że układałam mowy pogrzebowe, jednak autorce całkiem sprytnie udawało się wychodzić z wielu opresji, choć... nie wszystkich. Na przeczytanie "Szklanego miecza" potrzeba więc więcej czasu oraz skupienia.

"Niczego na świecie nie jestem teraz pewna prócz własnej siły i umiejętności."

Kolejny raz Victoria Aveyard mnie mocno zaskoczyła. To prawda, że w "Czerwonej Królowej" pobrzękiwano o tym, że Mare musi wyruszyć na tę niebezpieczną misję, jednak nie spodziewałam się, że dziewczyna zbierze się w sobie (oraz przy okazji ekipę) i bez oglądania się wstecz, rzuci się prosto w płomienie. Zwykle taki rozwój fabuły potrzebuje gdzieś z dwie i półki książki. Bardzo polubiłam główną bohaterkę serii, a zarazem narratorkę, już w pierwszym tomie. Mare ma w sobie prawdziwą iskrę; jest silna, pewna siebie, skoncentrowana na swojej misji. Posiada jednak, jak każdy człowiek wady, które czytelnik miał okazję częściowo odkryć w poprzednim tomie - Mare to mimo wszystko młoda dziewczyna posiadająca uczucia, słuchająca głosu serca, który czasami można by nazwać naiwnością. Bardzo dużo przeszła, a to odcisnęło na niej swoje piętno, co mimo mojej ogromnej sympatii, irytowało mnie jednak dość mocno, ponieważ "Szklany miecz" pełen jest... angstu. Mare miała dużo okazji, aby pogrążyć się w myślach i wszystkie je przelano na papier. Jej wątpliwości, wnioski, wspomnienia, uczucia... Trochę mącące było również to, że niejednokrotnie jej myśli sobie przeczyły, gdy zbaczała na temat tego kim jest, kim była, kim się staje. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, jednak mimo używania innych słów, mimo formułowania różnych zdań, było tego po prostu za dużo i osobiście uważam takie nagromadzenie angstu za dość męczące.

W "Szklanym mieczu" mamy okazję bliżej poznać również pozostałych bohaterów, nie tylko tych, którzy pojawili się wcześniej, ale również parę nowych osób i przyznam, że jest to bardzo wciągające oraz interesujące, ponieważ w "Czerwonej Królowej" stosunki między bohaterami były w pewien sposób prostsze, ukryte pod pelerynką konwenansów. Teraz, Victoria Aveyard, rzuciła swoje postacie na głębokie morze, prosto w prawdziwy świat, który różni się od pięknych przestrzeni królewskiego pałacu. Pokazała Nortę - państwo, w którym dzieje się akcja - z zupełnie innej, czerwonej strony. Nie jest łatwo, lecz na pewno bardzo interesująco. Sposób, w jaki to zmienia niektórych... Trzeba to przeczytać samemu!

Czytając "Szklany miecz" nasuwały mi się skojarzenia z innymi książkami. Szczególnie jeden przełom w fabule, który znajdziemy już przykładowo w "W pierścieniu ognia", jednak jak poprzednim razem Victoria Aveyard wplata to w fabułę naturalnie. Widziałam niejedną recenzję pierwszego tomu serii, chcąc często zobaczyć, czy inni pokochali tę historię tak mocno jak ja, na co zwrócili uwagę i widziałam nie raz narzekania na 'zapożyczenia' z innych, podobno gatunkowych książek i zastanawiałam się, czy do pewnego stopnia wszystkie antyutopie nie są do siebie podobne? Powiedziałabym, że duża część książek, nie tylko tego rodzaju, jest schematyczna, a jednak autorom udaje się wychodzić obronną ręką, ponieważ obracają to na własną korzyść i dla mnie Victoria Aveyard stworzyła własną, elektryzującą opowieść inspirującą się - a nie powtarzającą - najlepszymi.

"Moje myśli, pomimo wszystkiego, co się wydarzyło, ulatują daleko stąd, do lodowatych oczu, pustej obietnicy i pocałunku na łodzi."

"Czerwona Królowa" zakończyła się ostro, gwałtownie. Sugerowała pewnego rodzaju zachowanie bohaterki w przyszłości, ale gdyby się nad tym zastanowić, to czy mimo zdrady, tak łatwo zapomnieć i stłumić miłość wobec drugiej osoby, odciąć się od tego wszystkiego? Według mnie nie. Emocje rządzą się swoimi prawami i często tęskni się za czymś, co ostatecznie nie było prawdą i Victoria Aveyard poprowadziła ten wątek cudownie w "Szklanym mieczu". Możecie sobie więc tylko wyobrazić, jak kończy się ten tom. Niesamowicie mocny akcent, choć równocześnie spodziewałam się, że książka zakończy się w podobnym punkcie.

"Jestem mieczem wykutym przez błyskawicę i ogień– Cala i Mavena. Jeden już mnie zdradził, drugi może odejść w każdej chwili. Ja jednak nie boję się tego, że będę miała złamane serce. Nie boję się bólu. Boję się, że pewnego dnia obudzę się w próżni, gdzieś, gdzie nie będzie przyjaciół ani rodziny, będę tylko ja, samotna błyskawica w sercu mrocznej zawieruchy. Nawet jeśli jestem mieczem, to nie zostałam zrobiona ze stali, ale ze szkła, i czuję, że powoli zaczynam pękać."

"Szklany miecz" to bardzo dobra kontynuacja serii, którą ominął syndrom drugiego (kiepskiego) tomu, z czego bardzo się cieszę. Historia, którą tutaj znajdziecie jest bardziej złożona oraz niezwykle znamienna i prowadzi czytelnika do mocnego zakończenia. Zdecydowanie polecam Wam "Czerwoną Królową" oraz jej niesamowitą drugą część "Szklany miecz". Jest to jedna z moich najukochańszych serii!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ósmy cud świata

Podzielam opinie tych zachwyconych i tych zawiedzionych. Podzielam obie, gdyż Ósmy cud świata ociera się o granice kiczu i schematu książek obycz...

zgłoś błąd zgłoś błąd