Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nie tacy oni straszni

Tłumaczenie: Agata Pryciak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,14 (217 ocen i 58 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
18
8
52
7
66
6
43
5
14
4
6
3
2
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Non tutti gli uomini vengono per nuocere
data wydania
ISBN
9788380690493
liczba stron
456
słowa kluczowe
Agata Pryciak
język
polski
dodała
Ag2S

Cristina ma trzydzieści dwa lata, fajtłapowatego chłopaka, kota z nadwagą o wymownym imieniu Krokiet, ekscentrycznego brata bliźniaka, przytulne mieszkanie w centrum Bolonii i ciepłą posadkę w lokalnej telewizji. Dwadzieścia cztery godziny później chłopak znajduje sobie nowy obiekt westchnień, Krokiet postanawia uciec z domu, a Cristina traci jednocześnie pracę i mieszkanie. Podejrzewana o...

Cristina ma trzydzieści dwa lata, fajtłapowatego chłopaka, kota z nadwagą o wymownym imieniu Krokiet, ekscentrycznego brata bliźniaka, przytulne mieszkanie w centrum Bolonii i ciepłą posadkę w lokalnej telewizji.
Dwadzieścia cztery godziny później chłopak znajduje sobie nowy obiekt westchnień, Krokiet postanawia uciec z domu, a Cristina traci jednocześnie pracę i mieszkanie. Podejrzewana o próbę samobójczą, trafia na ostry dyżur i płukanie żołądka.
Bezdomna i bezrobotna Cristina będzie musiała zamieszkać wraz z bratem-dziwolągiem i rodzicami, którzy po ponad czterdziestu latach małżeństwa mówią do siebie per Pysiu i Kluseczko…
A jakby tego było mało, młody pan doktor od płukania żołądka jest obłędnie przystojny i beznadziejnie zajęty. Jeśli kiedyś zdawało ci się, że nieszczęścia chodzą parami, to jesteś w błędzie. Nieszczęścia to bestie stadne. Czasem nawet joga i buddyjskie mądrości nie są w stanie przywrócić ci równowagi…

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 143
Agata | 2015-09-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 września 2015

"Czasem nawet joga i buddyjskie mądrości nie są w stanie przywrócić ci równowagi…"

No nie! Jakkolwiek to nie zabrzmi i jakkolwiek przestałabym być z tego powodu autentyczna w swoich zachwytach, znowu się zakochałam. Znowu w książce, znowu w komedii romantycznej, ale w obliczu tego utworu po prostu inaczej nie można! Ja po prostu uwielbiam takie książki. Romantyczne i szalone. Nieprzewidywalne i wciągające, a przy tym niezwykle życiowe i pełne cennych rad. Momentami trochę smutne, ale jednak optymistyczne i radosne. Miód na moje serce. Czytając tę książkę śmiałam się w głos. Autentycznie i głośno, po prostu się śmiałam. A większej rekomendacji, kiedy poleca się komedię, to chyba wystawić nie można.


Cristina jest młodą i szczęśliwą dziewczyną, chociaż w jej przypadku te "szczęśliwą" to trochę pojęcie względną. No bo niby ma chłopaka, (chociaż jest on ogromnym fajtłapą i lepiej nie pokazywać się z nim publicznie), pracę (i to nie byle jaką, bo w telewizji), przytulne mieszkanie, kota z nadwagą (o jakże wymownym imieniu Krokiet) i trochę za bardzo ekscentrycznego brata bliźniaka. Tylko, że już dobę po tym, jak poznajemy Cristinę okazuje się, że tak naprawdę w jednej chwili zostaje pozbawiona tego wszystkiego a życie wymierza jej soczystego kopniaka. Chłopak znajduje sobie inną, Krokiet ucieka z domu, Cristina traci pracę i mieszkanie, a na domiar złego ląduje w szpitalu na płukaniu żołądka podejrzewana o próbę samobójczą, bo trochę przedawkowała walerianę! Gdyby tego było mało, po wyjściu z oddziału musi zamieszkać ze swoim stanowczo za bardzo zwariowanym bratem i rodzicami, którzy po czterdziestu latach małżeństwa nadal są na etapie mówienia do siebie: Pysiu i Kluseczko i obnoszenia się z uczuciami oraz traktowania Cristiny jak kilkuletniej dziewczynki. I jeszcze ten zabójczo przystojny młody pan doktor od płukania żołądka i fakt, że jest zajęty! I to nie przez byle kogo, ale przepiękną i mądrą Stefanię, lekarkę z tego samego szpitala. Nie. Cristina na pewno nie jest szczęśliwa i nie ma co mówić tutaj o jakimś "pojęciu względnym". Chociaż właściwie... Czy mimo tego, że będąc reżyserką Cristina nie jest w stanie wyreżyserować swojego własnego życia, to ta jej sytuacja na dłuższą metę naprawdę będzie taka tragiczna?

"Nie tacy oni straszni" to kolejna już komedia romantyczna, której autorka, żeby wciągnąć nas w wir niesamowicie zabawnych wydarzeń, sięga po utarty, ale sprawdzony schemat. I jak już mogliście wywnioskować z mojego zachwytu, w moich oczach robi to w sposób naprawdę udany, a wydaje mi się, że wychodzi jej to dobrze dlatego, że w tej książce, poza początkiem, naprawdę nic nie jest przewidywalne. Wydarzenia wykreowane przez autorkę są nieco przerysowane, owszem, to przecież komedia, ale pozostają przy tym jednak bardzo autentyczne, co mocno mnie zaskoczyło. Spodziewałam się książki w stylu "Bridget Jones", ale "Nie tacy oni straszni" nie są ani tak bardzo naiwni, ani tak bardzo infantylni. Chociaż Cristina może czasem wydawać nam się zagubiona albo głupiutka, powinniśmy popukać się w głowę i zastanowić, jak my zachowalibyśmy się mieszkając z jedzącymi sobie z dzióbków rodzicami, bratem-dziwolągiem, nie mając pracy, a do tego wpadając po uszy w fatalne zauroczenie zajętym lekarzem. W obliczu takich wydarzeń wcale nie jest się życiową niedojdą, o co pochopnie można by Cristinę oskarżyć, ale desperacko szuka stałego gruntu pod stopami. A że czasem wychodzi to w trochę zabawny sposób? I że nieszczęść spada jej przy tym na głowę jakoś tak wyjątkowo dużo? No i fajnie! Przecież śmiech to zdrowie.

Takie książki jak "Nie tacy oni straszni" naprawdę chce mi się czytać, bo jestem prawdziwą fanką dobrych komedii romantycznych. Ciepłe i optymistyczne. Zwariowane i urocze. Takie trochę dotulające kiedy za oknem szaro i brzydko a w mediach trąbi się tylko o katastrofach i nieszczęściach. Napisane przyjemnym językiem, w których bohaterowie są wykreowani nader dobrze i dzięki temu nie jest trudno podążyć za ich zwariowanym tokiem myślenia. Trochę bajkowe, ale jednocześnie bardzo przyjemnie osadzone w naszej szarej i katastroficznej rzeczywistości.

Nie dziwię się, że Włoszki pokochały tę książkę. Ja też ją pokochałam. A wiecie za co najbardziej? Za to, że dzięki niej kolejny raz ożyła we mnie nadzieja, że kiedy wydaje nam się, że coś w życiu się kończy, to coś jeszcze lepszego własnie się zaczyna. Trzeba tylko naprawdę chcieć to zobaczyć i nie zamykać się w przeszłości. Tym, na czym naprawdę warto się w życiu skupić, wcale nie musi być smutek.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Farma lalek

Pana Wojciecha Chmielarza postawiłam na półkę swoich ulubionych autorów juz po pierwszej powieści jaką przeczytałam jego autorstwa. Każdą kolejną ksią...

zgłoś błąd zgłoś błąd