7,62 (1243 ocen i 91 opinii) Zobacz oceny
10
145
9
244
8
274
7
351
6
113
5
74
4
19
3
16
2
2
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788361056690
liczba stron
793
słowa kluczowe
Reymont, Łódź, XIX wiek, przemysł
kategoria
klasyka
język
polski
dodał
Gerrit

Po osiemnastu latach od pierwszego wydania powieść Reymonta ukazuje się w serii „Biblioteka Narodowa” po raz wtóry. Magdalena Popiel, autorka wstępu i opracowania utworu, przygotowała edycję Ziemi obiecanej, uwzględniając aktualny stan badań nad dziełem, dzięki czemu opowieść Reymonta o budzeniu się kapitalizmu w Łodzi pod koniec stulecia dziewiętnastego została przedstawiona w pełniejszym...

Po osiemnastu latach od pierwszego wydania powieść Reymonta ukazuje się w serii „Biblioteka Narodowa” po raz wtóry. Magdalena Popiel, autorka wstępu i opracowania utworu, przygotowała edycję Ziemi obiecanej, uwzględniając aktualny stan badań nad dziełem, dzięki czemu opowieść Reymonta o budzeniu się kapitalizmu w Łodzi pod koniec stulecia dziewiętnastego została przedstawiona w pełniejszym świetle.

 

źródło opisu: ossolineum.pl

źródło okładki: ossolineum.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 204
Sagittaire | 2016-03-13
Przeczytana: 1999 rok

Uwielbiam tę książkę. Uwielbiam jej pierwsze zdanie (które jest genialne swoją drogą!), uwielbiam ostatnie i wszystkie inne które są pomiędzy. Uwielbiam tytuł.
Przez "Ziemię Obiecaną" pokochałam Reymonta i doceniłam jako geniusz literacki. Autor ten daje mi w książkach właśnie to, czego szukam, a w sumie chyba nawet więcej niż szukam.
Reymont w "Ziemi" pokazał z jakąż niesamowitą pasją pisze książki, jak tym żyje, jak drąży, jak zaciekle i niestrudzenie dowiaduje się wszystkiego o temacie, o którym pisze i jak bajecznie potrafi to przekazać. Językiem prostym, łatwym w odbiorze opisuje zjawiska w sposób, który dogłębnie je oddaje. Tak dogłębnie jak Reymont może coś zgłębić jeden na tysiące, a tak przekazać jeszcze mniej.

obejrzałam kiedyś taki film dokumentalny o Reymoncie, z którego wynikało, że kiedy pisał on "Chłopów" wezwano do niego lekarza i kiedy ten po zbadaniu pacjenta zapytał Reymonta "Coś człowieku wyrabiał, żeś się doprowadził do takiego stanu?", autor odpowiedział coś w stylu: "Tańczyłem 3 dni jak szalony na weselu". To jest właśnie takie pisanie: inni autorzy mniej lub bardziej sprawnie piszą o weselu, a on to wesele przetańcza, i to przetańcza w jakimś szale, do upadłego, a potem scala się z tym weselem i wydziela to wesele z siebie(przerobione przez swój umysł) - pisząc.

Pisząc "Ziemię Obiecaną" Reymont również zamieszkał w Łodzi, całymi dniami włóczył się, pytał - zamienił się w szpiega, włóczęgę, denerwował ludzi swoją "babską ciekawością" - jak ocenił jeden z żyjących wówczas w pobliżu. A ten drążył, drążył, łaził po tej Łodzi całymi dniami. Jak tłumaczył Goźlinskiemu - "za dnia szwendam się, rozmawiam z przechodniami, praczkami, przesiaduję w kawiarniach i cukierniach. Do domu wracam w nocy i piszę, pijąc kawę i odpalając papierosa od papierosa".
W końcu z tego szwędania się, węszenia, wchodzenia w rzeczywistość łódzką bez końca, bez umiaru, w obłędzie, u Rejmonta rozdęła się fascynacja ówczesną Łodzią do rozmiarów gigantycznych. Pisał: "Łódź zajmuje mnie i porywa wieloma rzeczami: 1. rozrost miasta, fortun z iście amerykańską szybkością, 2. psychologia tych napływających tłumów po żer (...), 3. oddziaływanie takiej ssawki, polipa, jaką jest Łódź, na cały kraj, 4. przerobienie się Polaków w kosmopolitycznym młynie. Dla mnie Łódź jest jakąś mistyczną wprost potęgą ekonomiczną (...), która ogarnia swoją władzą coraz szersze koła ludzkie. Uwielbiam masy ludzkie, kocham żywioły, przepadam za wszystkim, co się staje dopiero - a wszystko to mam w Łodzi" - pisał Władysław Reymont.

I kiedy ta fascynacja nabrzmiała jak gigantyczna bańka mydlana czy gigantyczny wrzód (że tak powiem naturalistycznie :)), to znalazła ujście w tej genialnej książce. Książce, która wystawia pomnik geniuszowi jej twórcy.

Trzeba tu jednak powiedzieć - Reymont nie pisał o Łodzi dzisiejszej, Reymont nie pisał też o Łodzi z czasów, gdy zdawał do łódzkiego gimnazjum. Reymont pisał o Łodzi, jaką po raz pierwszy zobaczył w 1985 r. Pisał o Łodzi z konkretnych lat, które minęły i nigdy nie wrócą. pisał o Łodzi z czasów, kiedy ta Łódź była zupełnie czymś innym niż wcześniej i później.
Dlatego ja, którą większą część życia spędziłam w Łodzi, gdzie uczyłam się, studiowałam, pracowałam itd zdecydowanie muszę odciąć się od tego, że jest to książka o Łodzi dzisiejszej. Nie - to książka o zupełnie innym mieście, którego w Łodzi dziś szukać i znajdować możemy tylko archeologicznych pozostałościach (jakiż zresztą pięknych :)).

Geniusz autora powoduje jednak, że poza światem, który minął, dokonana została tak wspaniała charakterystyka ludzkich zachowań, postaci, osobowości, że ta prawda o zdarzeniach daje się odnaleźć nie tylko w pozostałościach po fabrykach, ale dziś przede wszystkim daje się odnaleźć w osobowościach ludzkich. Ludzie przecież są podobni. Te same pierwiastki mają w sobie zawarte teraz i wtedy. Żyją w innych warunkach ale ich cechy tlą się w nich: ujawniając się lub nie w zależności od warunków, otoczenia itd. I to co widzi Reymont w ludziach z ówczesnej Łodzi widzę też ja dziś w ludziach z Łodzi, Warszawy, Krakowa, Katowic i wszystkich innych ludziach, też poza Polską. Jest niesamowita prawda i umiejętność obserwacji objawiająca się w postaciach z Ziemi obiecanej, którą można znaleźć i w ludziach dziś. Przez to książka ta według mnie będzie zawsze aktualna, zawsze dramatycznie prawdziwa. Sama znam Karolów Borowieckich, zmam też Moryców, Maxów i dużo innych postaci z "Ziemi", tyle że przez jakieś fragmenty tych osobowości, jakie odkrywam w nich, a które tak wspaniale odmalował Reymont w tym genialnym dziele.

Reasumując- książka genialna, autor geniusz.

Czasem wymądrzam się, co ja bym w danej książce zmieniła, jak to bym inaczej coś ujęła, coś inaczej napisała. A tu padam skapitulowana. Nie byłabym w stanie zmienić ani jednej joty, ani jednej kreski ze szkodą dla dzieła, bo wszystko jest ideałem, aja nie jestem geniuszem jak Reymont.
Od pierwszego zdania "Łódź się budziła." Enter. Przeskok do pokoju Borowickiego, który tez się budził, jako trybik tej łódzkiej maszyny. od pierwszego zdania, wszystko to ideał! Czy mógł być zresztą lepszy początek tego genialnego dzieła?

UWAGA NA MARGINESIE:

I na koniec dodam, że wszystkich, którzy mieszkają w Łodzi lub w pobliżu i kochają książkę GORĄCO POLECAM OBEJRZENIE W ŁÓDZKIM TEATRZE WIELKIM BALETU ZIEMIA OBIECANA. Jest to jedyny balet grany w łódzkim TW bez przerwy od kilkunastu lat. Żadna inna inwestycja TW łódzkiemu nie zwróciła się tak, jak inwestycja w ten balet. Choreografię zrobił wybitny choreograf Gray Veredon, który fabułę poznał z Filmu przede wszystkim, ale jego wrażliwość i wybitna umiejętność czucia i przekazania dały balet lepszy i bardziej oddający tę polska książkę i polski film niż by to uczynił choreograf z Polski.
Balet widziałam z kilkanaście razy (może więcej). Generalnie zawsze szłam jak był grany. Balet może nie tak genialny jak książka, bo książce dorównać nie może nic, ale świetny. (Zresztą film Wajdy też świetny ale to już inna kwestia).

Poniżej link do skrótu baletu:

https://www.youtube.com/watch?v=GKqTy8XB-4w

Skrót nie oddaje baletu, ale można zwrócić uwagę choćby na wybrane wątki:
- (minuta 2:01-2:05) Nazar Botsiy jako podpalacz w samych spodniach - najlepszy moim zdaniem tancerz TW w Lodzi. Najlepszy, bo jedyny tańczący głównie emocjami a nie techniką. Wytańczający siebie a nie plan ruchów, a że w nim emocji jest cała masa, to ma ich wystarczająco na każdy spektakl. Zresztą emocji i gniewu w nim jest tyle co w reszcie razem wziętej. Postać podpalacza w balecie na marginesie bardzo ciekawa. Moim zdaniem postać ta (jedyna której nie ma w książce, jest tylko w balecie) wyraża istotę Karola Borowieckiego bardziej niż sam Karol Borowiecki. Jest to postać, która skupia w sobie całą tę zachłanność, gniew, jaki kiełkuje w innych postaciach. Inni grają role, a Nazar wytańcza z nieskończonych pokładów, jakie w nim są, całe zło wszystkich postaci Ziemi Obiecanej.
-2:20 minuta - scena przedstawiająca pracę w szwalni (z nitkami) - moim zdaniem piekna...
- 2.32, 2:42 świetna Lucy (w czerwonej sukience - świetne emocje w wykonaniu Moniki Maciejewskiej)
2:42 - świetna scena gwałtu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Za wodza i naród. Wspomnienia weterana 1. Dywizji Pancernej SS Leibstandarte SS Adolf Hitler.

Bardzo dobra ksiazka ukazujaca zbrodnie aliantow. Kazda kto daje tej ksiazce niska ocene to wielbiciej...

zgłoś błąd zgłoś błąd