Chłopiec-duch. Prawdziwa opowieść o cudownym powrocie do życia

Tłumaczenie: Rafał Śmietana
Wydawnictwo: Znak Literanova
7,46 (325 ocen i 108 opinii) Zobacz oceny
10
43
9
33
8
74
7
94
6
56
5
17
4
4
3
4
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Ghost Boy. The miraculous escape of a misdiagnosed boy trapped inside his own body
data wydania
ISBN
9788324027552
liczba stron
304
słowa kluczowe
Rafał Śmietana
język
polski
dodała
Ag2S

Wszyscy myśleli, że Martin, który jako dziecko zapadł na dziwną chorobę, jest tylko pustą skorupą – ciałem sztucznie podtrzymywanym przy życiu. Nawet jego własna matka życzyła mu, aby wreszcie umarł. Tymczasem w pełni świadomy Martin przez 12 lat tkwił w sparaliżowanym ciele, które nie pozwalało mu na kontakt ze światem. Mimo tego, że znalazł się w najstraszniejszej i pozbawionej wyjścia...

Wszyscy myśleli, że Martin, który jako dziecko zapadł na dziwną chorobę, jest tylko pustą skorupą – ciałem sztucznie podtrzymywanym przy życiu.
Nawet jego własna matka życzyła mu, aby wreszcie umarł.
Tymczasem w pełni świadomy Martin przez 12 lat tkwił w sparaliżowanym ciele, które nie pozwalało mu na kontakt ze światem.
Mimo tego, że znalazł się w najstraszniejszej i pozbawionej wyjścia pułapce,
NIE STRACIŁ WIARY I NADZIEI.
Nieprawdopodobna siła umysłu pozwoliła mu przetrwać.
JEGO HISTORIA PORUSZYŁA CAŁY ŚWIAT i pojawiła się we wszystkich serwisach informacyjnych.
Teraz jego BESTSELLEROWE WSPOMNIENIA trafiają wreszcie do rąk polskich czytelników.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2481
Adrianna__ | 2015-10-07
Przeczytana: 06 października 2015

Gdy dostałam propozycję zrecenzowania książki o Martinie Pistoriusie nie do końca byłam pewna czy tego chcę. Opis na okładce wydawał się bardzo zachęcający. Jednak niepewność pozostała, ale postanowiłam zaryzykować i uwierzcie mi, że wcale tego nie żałuję.
Zasiadłam do książki pełna obaw, ale po kilku stronach dałam się wciągnąć w nieszczęśliwe życie Martina, który przez pełne dwanaście lat swojego życia był normalnym chłopcem, który miał kochająca rodzinę, przyjaciół i sprawność fizyczną. Nagle z dnia na dzień stan jego zdrowia z powodu tajemniczej choroby zaczął ulegać pogorszeniu i stał się po prostu roślinką. Pozostała mu tylko zdolność myślenia, ale co z tego skoro najbliższym nie mógł dać znać, że żyje i że wcale nie jest tak jak lekarze mówią? Tylko przypadek sprawił, że trafił do specjalistycznego ośrodka, który umożliwił mu powrót do życia.
Pistorius nie miał łatwego życia. Żył ze świadomością, że dla własnych rodziców i rodzeństwa jest ciężarem. Przez wiele lat nikt nie pytał go o zdanie, czego chce tylko odruchowo i machinalnie zaspokajali jego potrzeby fizjologiczne. A Martin był człowiekiem, który cierpiał w milczeniu. Widział swoich rodziców, którzy każdego dnia walczyli o niego. Chociaż z okładki bije do nas zdanie „ Nawet jego własna matka życzyła mu, by wreszcie umarł” to nie dajcie się mu zwieść. Jego mama wcale nie była potworem. Cierpiała, bo nie mogła mu pomóc. Była gotowa poruszyć niebo i ziemię by przywrócić mu sprawność w ciele, a nic nie była wstanie zrobić. Brakowało jej sił i sam Martin twierdzi, że nie ma o to do niej żalu, bo potem, gdy pojawiła się drobna iskierka nadziei, kiedy zapalono w nim gasnący płomień wiary w lepsze i trochę samodzielne życie ona rzuciła mu się z pomocą, chcąc naprawić wyrządzone krzywdy. Chociaż po opisie z książki byłam wrogo nastawiona do jego matki to im bardziej zaczynałam czytać tym bardziej złość na kobietę mi przechodziła. Nie ulegało wątpliwości, że kochała syna, ale musiała pamiętać też o jego rodzeństwie, które również potrzebowało matki i ojca.
Przez wiele lat Martin był traktowany przez pracowników różnych domów opieki, w których spędzał dnie jak zło konieczne. Nie przez wszystkich oczywiście. Bywali tacy, którzy chcieli mu pomóc i którzy wykonywali ten zawód z powołania a nie z musu. To, co przeżył ten mężczyzna jest okropne. Czytałam książkę urywkami na zajęciach, kiedy czekałam na zmianę slajdu i uwierzcie mi, że był moment, kiedy zaszkliły mi się oczy. Ta książka poruszyła moje serce i moją duszę. Współczułam Martinowi tego, co przeżył, ale jednocześnie podziwiałam, że mimo wszystko nie poddał się i walczył o swoje życie, gdy tylko pojawiła się szansa na komunikowanie się ze światem. Jego upór jest naprawdę wielki. Cieszę się, że ten człowiek dostał takie a nie inne zakończenie. Zasługiwał na to i mówię to z pełną odpowiedzialnością. Gorąco kibicowałam mu przez całą książkę by w końcu był szczęśliwy – wiem szalone skoro to książka na faktach autentycznych, ale nie mogłam się powstrzymać. Martin jest fantastycznym człowiekiem i bardzo go polubiłam po tych trzystu stronach książki.
Od samego początku wiedziałam, że ocena książki nie będzie łatwa. Bałam się przyznać jej jakiekolwiek noty, ale cały czas po kilkudziesięciu pierwszych stronach miotała mi się tylko jedna: osiem, osiem, osiem. Nie wiem, czemu. Nie wiem, dlaczego nie mogę dać maksymalnej oceny. Może to przez okładkę, która wcale do mnie nie przemawia? Nie rozumiem jej do końca. Oczywiście mężczyzna wydostał się ze słoika, jakim było jego ciało, ale odnoszę wrażenie, że ta książka zasługuje na zdecydowanie inną i lepszą okładkę. Gdybym nie dostała jej do recenzji to raczej bym jej nie kupiła, chociaż wiem, że nie ocenia się książki po okładce.
Polecam! Warto poznać historię tego człowieka i przekonać się na własne oczy, że nigdy nie należy się poddawać.

„Nikt z nas nie wie, co potrafimy znieść, dopóki nie nadejdzie czas próby." ~ Martin Pistorius, Megan Lloyd Davies, Chłopiec duch. Prawdziwa opowieść o cudownym powrocie do życia, Kraków 2015, s. 142.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Poezja pionowa

Nadzwyczajna poezja, trudna do porównania z jakąkolwiek inną. I jak zwykle w Lokatorze: rewelacyjne wydanie.

zgłoś błąd zgłoś błąd