Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ekspozycja

Cykl: Tetralogia z komisarzem Forstem (tom 1)
Wydawnictwo: Filia
6,87 (4251 ocen i 777 opinii) Zobacz oceny
10
314
9
384
8
875
7
1 147
6
785
5
336
4
143
3
135
2
74
1
58
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380750210
liczba stron
480
język
polski
dodała
Natalia-Lena

Termin "ekspozycja" ma przynajmniej pięć znaczeń. Podobnie wieloznaczny jest każdy krok mordercy. Pewnego ranka turyści odkrywają na Giewoncie makabryczny widok – na ramionach krzyża powieszono nagiego mężczyznę. Wszystko wskazuje na to, że zabójca nie zostawił żadnych śladów. Sprawę prowadzi niecieszący się dobrą opinią komisarz Wiktor Forst. Zanim tamtego ranka stanął na Giewoncie, wydawało...

Termin "ekspozycja" ma przynajmniej pięć znaczeń. Podobnie wieloznaczny jest każdy krok mordercy.
Pewnego ranka turyści odkrywają na Giewoncie makabryczny widok – na ramionach krzyża powieszono nagiego mężczyznę. Wszystko wskazuje na to, że zabójca nie zostawił żadnych śladów.
Sprawę prowadzi niecieszący się dobrą opinią komisarz Wiktor Forst. Zanim tamtego ranka stanął na Giewoncie, wydawało mu się, że widział w życiu wszystko. Tropy, jakie odkryje wraz z dziennikarką Olgą Szrebską, doprowadzą go do dawno zapomnianych tajemnic… Winy z przeszłości nie dadzą o sobie zapomnieć. Okrutne zbrodnie muszą zostać odkupione.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/100

źródło okładki: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/100

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 131
Do_kawy_blog | 2016-02-06
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 2016 rok

http://www.dokawyblog.blogspot.com/2016/02/ekspozycja-remigiusz-mroz.html

Wszyscy zainteresowani tematem już zapewne wiedzą o trupie wiszącym na krzyżu na Gubałówce. Wiemy o tym choćby z opisu książki na blogach, z tyłu okładki, gdzie wydawca stara się nas zachęcić do lektury, rzucając smakowity kąsek. Co prawda, ani ja, ani Wy nie wiecie więcej. Sięgam po książkę. Pierwsze co mnie kupuje to okładka. Rysuje kontekst, buduje atmosferę. Wiem, że będą góry, wiem że warto zrobić herbatę i wiem, że przede mną 474 strony.

Moja dobra koleżanka, miłośniczka thrillerów psychologicznych twierdzi, że dobry thriller bądź kryminał to taki, w którym trup leży u naszych stóp już na pierwszej stronie. Checked. Potem potrzebujemy brudnego Harry’ego, najlepiej niesamowicie inteligentnego, bezczelnego i łamiącego wszelkie normy ogłady. Checked. Przydałoby się nadać mu odpowiednią aparycję. Typ spod ciemnej gwiazdy w wytartych dżinsach, samczość wylewająca się z dziury w kieszonce, przetartej od kluczy, podkreślona niewyparzonym samczym językiem w konwersacji z kobietami. Checked.

I tak po kilku podejściach zabrałam się za przygodę z Panem Wiktorem Forstem. Z reguły zaczynając książkę są tylko dwa warianty wydarzeń. Pierwszy, kiedy fabuła pożre mnie niczym automat do zimnych napojów dwuzłotówkę, czytam z zapartym tchem, nie zabieram się za nic innego, tylko brnę w historię nie zważając na trzecią w nocy, kiedy za 4 godziny budzik może zakończyć mój żywot jednym dźwiękiem. Drugi, nieco gorszy, kiedy przyswoję kilka stron, ponoszę ją ze sobą kilka razy w torbie, wszak dobrze mieć książkę przy sobie, ale zdradzę ją jeszcze z kilkoma innymi i niekoniecznie wrócę ze skruchą do owej. W tym przypadku zdecydowanie nie przespałam nocy. Jednej. Książka właściwie czyta się sama. Fabuła płynie tak szybko, że niezauważalnie przekraczamy granice. Granice kraju. To podobna granica do tej, która zdarza nam się przekroczyć o milisekundę w tramwaju. Być może dotrzemy lekko spóźnieni. Ale czymże jest te kilka chwil, wobec zaspokojenia ciekawości, prawda?

"Forst westchnął. Spodziewał się, że prędzej czy później ich determinacja zmieni się w rezygnację. Od pół godziny łapał się nawet na tym, że rozważał scenariusz, w którym przekazuje wszystkie informacje służbom, a potem się poddaje. Problem polegał na tym, że jeśli komuś rzeczywiście zależało na sparaliżowaniu śledztwa w sprawie zabójcy z Giewontu, mógł szybko zdyskredytować wszystkie ich ustalenia."

Głupotą byłoby zdradzać wydarzenia jakie będą czekały podczas lektury. Jednak zdradzić mogę kilka istotnych aspektów:
– Jeśli ktokolwiek jest fanem komisarza Szackiego, może mieć nieodparte wrażenie, że Wiktor wiele zaczerpnął z Teodora. Jak bardzo nie byłoby to irytujące na początku, tak z każdą stroną zaczyna się on bronić swoimi cechami indywidualnymi. Nie da się jednak pozbyć do końca wrażeniu, że być może w trzecim tomie okaże się, że to on. A jeśli nie, to na Boga może chociaż jego brat.

– Zaserwujmy głównej postaci nerwowy tik, natręctwo i naprawdę, naprawdę polubimy ją bardziej przez.. wyrazistość…wyjątkowość…bądź po prostu za to, że każdy z nas ma problemy i dobrze mieć to na papierze.

– Wątek napięcia wiszącego w powietrzu między bohaterami wśród gnijących gdzieś w kostnicach ciał – naprawdę pobudzające. Tym bardziej, kiedy napisane w sposób, w który najzwyczajniej wierzysz, a wiesz to dzięki sygnałom z Twojego ciała.
"Znów cisza. Tym razem trwała nieco dłużej, ale ostatecznie Wiktora spotkało pozytywne zaskoczenie. Poczuł dotyk na twarzy. Szrebska przylgnęła do jego skroni policzkiem, a potem przesunęła się w dół. Opaska zeszła niżej, przynajmniej na tyle, ny mógł jednym okiem na nią spojrzeć. Poczuł się nieswojo. Powinna podziałać na niego kojąco, ale tak nie było. Po chwili zidentyfikował to uczucie jako coś zbliżonego do szczeniackiego zdenerwowania. Przypominało mu trzęsienie portkami przed pierwszą randką w życiu."

– Jeśli kładziesz się na podłodze z pięciozłotówką w ręku, aby napisać parę zdań o książce, to prawdopodobnie nie jest to książka nie warta polecenia.
– Jeśli jesteś z około górskich rejonów, tak czy inaczej, przyjedziesz do domu na obiad szybciej niż się mogłeś spodziewać. Niby zbrodnie, niby nie tylko Gubałówka, a człowiek chciałby wychylić grzańca łypiąc na swoje góry.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gwiazd naszych wina

wzruszająca opiwieś, opowiadająca o chorych nastolatkach, która spełniła swoje marzenie. polecam, jest godna przeczytania

zgłoś błąd zgłoś błąd