Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ekspozycja

Cykl: Tetralogia z komisarzem Forstem (tom 1)
Wydawnictwo: Filia
6,87 (3888 ocen i 732 opinie) Zobacz oceny
10
285
9
352
8
796
7
1 047
6
730
5
307
4
129
3
123
2
68
1
51
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380750210
liczba stron
480
język
polski
dodała
Natalia-Lena

Termin "ekspozycja" ma przynajmniej pięć znaczeń. Podobnie wieloznaczny jest każdy krok mordercy. Pewnego ranka turyści odkrywają na Giewoncie makabryczny widok – na ramionach krzyża powieszono nagiego mężczyznę. Wszystko wskazuje na to, że zabójca nie zostawił żadnych śladów. Sprawę prowadzi niecieszący się dobrą opinią komisarz Wiktor Forst. Zanim tamtego ranka stanął na Giewoncie, wydawało...

Termin "ekspozycja" ma przynajmniej pięć znaczeń. Podobnie wieloznaczny jest każdy krok mordercy.
Pewnego ranka turyści odkrywają na Giewoncie makabryczny widok – na ramionach krzyża powieszono nagiego mężczyznę. Wszystko wskazuje na to, że zabójca nie zostawił żadnych śladów.
Sprawę prowadzi niecieszący się dobrą opinią komisarz Wiktor Forst. Zanim tamtego ranka stanął na Giewoncie, wydawało mu się, że widział w życiu wszystko. Tropy, jakie odkryje wraz z dziennikarką Olgą Szrebską, doprowadzą go do dawno zapomnianych tajemnic… Winy z przeszłości nie dadzą o sobie zapomnieć. Okrutne zbrodnie muszą zostać odkupione.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/100

źródło okładki: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/100

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 782
Kaś | 2016-01-05
Przeczytana: 03 stycznia 2016

To miała być recenzja bez zachwytów, peanów i tęsknoty za kolejnym tomem. Bez entuzjastycznych zawołań i bez rozpływania się. Notatki, które zostawiałam sobie na początku lektury, kazały spodziewać się nawet kilku złośliwości. I wiecie co? Kompletnie, całkowicie i totalnie mi nie wyszło.

Mogłoby się wydawać, że Giewont jako miejsce-symbol jest otoczony należytą uwagą i że, z racji dość odsłoniętej lokalizacji, nic niezwykłego nie może się na nim wydarzyć. Tym większe jest zdumienie opinii publicznej, gdy pewnego poranka na samym jego szczycie znalezione zostaje ciało mężczyzny, na domiar złego zawieszone na tamtejszym krzyżu. Już sam sposób dokonania i wyeksponowania zbrodni zwraca uwagę, a sprawa z każdą chwilą staje się bardziej podejrzana. W gardle ofiary zostaje odnaleziony numizmat, który ciężko na pierwszy rzut oka zidentyfikować, a jeden ze współprowadzących sprawę komisarzy nie tylko zostaje odsunięty od czynności, ale jest wręcz ścigany przez dotychczasowych przełożonych. Tropy i drogi ucieczki prowadzą za wschodnią granicę, jednak cała sprawa jest dużo bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Bohaterem kolejnego cyklu Remigiusza Mroza jest komisarz Wiktor Forst – policjant, który już kilkakrotnie podpadał przełożonym, aż wreszcie ci postanowili odsunąć go od prowadzenia działań śledczych. Ma opinię człowieka dziwnego i porywczego, domniemane problemy z alkoholem, a przy tym wszystkim zachowuje zdolność myślenia i racjonalnego oglądu sytuacji. Kreacja komisarza niczym nie odbiega od standardów wyznaczonych przez współczesnych twórców kryminałów – bohater świetnie wpisuje się we wszelkie aktualne schematy: nie ma rodziny, a jego przeszłość jest tajemnicza; od problemów ucieka w nałogi, ma również specyficzny stosunek do kobiet. W rozwiązywaniu zagadki towarzyszy mu dziennikarka Olga Szrebska i także ona (zarówno jako partnerka śledcza, jak i samodzielna postać) mieści się w tym, co jest nam już znane. Relacja bohaterów może dostarczać czytelnikowi rozrywki, bo oboje są dowcipni, a ich dialogi podszyte są wieczną słowną przepychanką, nawet gdy atmosfera zupełnie temu nie sprzyja.

W pewien schemat wpisuje się również sama konstrukcja książki, choć muszę przyznać, że kilka elementów mocno mnie zaskoczyło. Przede wszystkim na samym początku wszystko wskazywało na to, że będzie to klasyczny do bólu kryminał o dość prostej fabule, na szczęście ostateczne rozwiązania okazały się o niebo lepsze. Zdziwiłam się, że książka tak wiele ma wspólnego z tym wspaniałym typem opowieści, jakie pisze Dan Brown – obok zagadki trupa mamy tu także wątki związane z historią, kulturoznawstwem czy religią. Autor zdecydował się na wykorzystanie w książce wielu historycznych faktów i dostosował powstałą wokół nich teorię spiskową do własnych potrzeb; efekt jest naprawdę bardzo dobry. Choć mniej-więcej do połowy książki lekko się nudziłam, gdy tylko na jaw wyszły wszelkie kulturowe nawiązania, od razu się rozbudziłam i zapragnęłam więcej. Ten wątek bardzo, ale to bardzo mi się spodobał.

Nie do końca przekonała mnie za to dość nierównomierna i momentami powtarzalna konstrukcja akcji. Podczas lektury zdarzały się momenty, kiedy się nudziłam lub uważałam, że dana scena nie jest do końca potrzebna; innym razem sceny były tak dynamiczne, że aż zapierało dech. Wiele elementów fabuły sprowadzało się do tarapatów, w które wpadali bohaterowie, które z reguły kończyły się bijatyką i szaloną, acz zawsze superbohatersko skuteczną interwencją Forsta. Właściwie nie mam nic przeciwko temu – świat potrzebuje mocnych herosów, którzy śmiało stawią czoła każdemu niebezpieczeństwu i ja również lubię czytać powieści, w których takowi występują. W tekście pojawiają się również pewne znane schematy i klisze (ach, te wszędobylskie szyby wentylacyjne!), jednak wywołują one raczej sentyment niż znużenie.

Tak jak wspomniałam na początku, wydźwięk tej recenzji zapowiadał się mało emocjonująco, jednak zdarzyło się coś, co całkowicie wybiło mnie z tego rytmu i nastawienia, a mianowicie zakończenie. Mocnym, niespodziewanym akcentem Remigiusz Mróz obrócił w proch wszystko, co było budowane mniej-więcej od połowy książki i sprawił, że wszelkie emocje uderzyły we mnie ze zdwojoną siłą. Tymi kilkoma zdaniami wyszedł całkowicie poza schemat i pozostawił mnie (i pewnie wiele innych osób) w stanie całkowitego zawieszenia. To było wredne… i cudowne jednocześnie. Po czymś takim mogę jedynie gapić się w ścianę i błagać o więcej, choć na początku wcale się na to nie zapowiadało.

------------------------------------------
http://czworgiem-oczu.blogspot.com/2016/01/remigiusz-mroz-ekspozycja.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opowieść podręcznej

Stały się inkubatorami. Istotami stworzonymi po to, aby tworzyć inne istoty... Freda jest Podręczną w ortodoksyjnym, wypaczonym świecie, w którym jed...

zgłoś błąd zgłoś błąd