Róże

Tłumaczenie: Joanna Piątek
Wydawnictwo: Sonia Draga
7,77 (186 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
31
9
18
8
55
7
57
6
16
5
5
4
2
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Roses
data wydania
ISBN
9788379990979
liczba stron
616
słowa kluczowe
Joanna Piątek
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Kiedy Toliverowie i Warwickowie przybyli do Teksasu, a było to w roku 1936, przywieźli ze sobą czerwone i białe róże świadczące o ich lojalności względem swoich angielskich przodków – rodów Lancasterów i Yorków. Zakładając wspólnie miasto Howbutker, rodziny uzgodniły, że, na znak panującej między nimi zgody będą w swoich ogrodach hodować obydwie odmiany róż. „Będą nam przypominać o szacunku,...

Kiedy Toliverowie i Warwickowie przybyli do Teksasu, a było to w roku 1936, przywieźli ze sobą czerwone i białe róże świadczące o ich lojalności względem swoich angielskich przodków – rodów Lancasterów i Yorków. Zakładając wspólnie miasto Howbutker, rodziny uzgodniły, że, na znak panującej między nimi zgody będą w swoich ogrodach hodować obydwie odmiany róż. „Będą nam przypominać o szacunku, jaki winniśmy naszej przyjaźni, wspólnym staraniom i wysiłkom” – powiedział Jeremy Warwick do Silasa Tolivera.
Saga opisuje losy trzech pokoleń, ukazując bohaterów w czasach wojny i pokoju, w okresach wielkiego powodzenia i dotkliwych porażek, ciężkiej pracy na plantacjach bawełny, święcących triumfy i przeżywających swoje ludzkie tragedie – zawsze z różą w tle.

 

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl/

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 993
assina | 2017-08-07
Przeczytana: 07 sierpnia 2017

Siła czerwonej i białej róży.



Czy doświadczyliście kiedykolwiek bólu psychicznego z czytaniem książki? Jeśli nie, to jesteście szczęściarzami. Ale jeśli tak...to mogę wam jedynie współczuć.
Myślałam, że "Plantacja Somerset" zawładnęła moim życiem i że to ją będę stawiać na piedestale. Myliłam się. "Róże" wygrały wszystko.
Jest to jedna z najbardziej smutnych powieści, a mimo tego trudno się od niej oderwać. Zapowiadało się dosyć niewinnie, chociaż od samego początku czytelnik uświadamia sobie, że wielka miłość Percy'iego i Mary nie przetrwała próby. Wszystko wskazywało, że przebrnę przez tę powieść dosyć łagodnie. A tu taka eksplozja! Kiedy rozpoczęłam część poświęconą historii Mary, zatraciłam się w "Różach" bezpowrotnie. Kolejne strony, zdania, opowieści przeżywałam z rosnącym niepokojem, bólem w sercu i łzami w oczach. Właściwie nie było tam chwil szczęścia. To powieść pełna smutku, żalu, niespełnionych marzeń i obietnic. To też historia niesamowitej miłości, której, niestety, nie dane było przetrwać i rozwinąć ją do granic możliwości. Miałam jednak wrażenie, że to zawsze Percy kochał mocniej niż Mary. Próbował dojść do kompromisów byleby tylko móc być z Mary na zawsze. I gdy już zgodził się poślubić nie tylko ją, ale i Somerset, oczywiście, że musiało wyjść jakieś szydło z worka i wszystko zepsuć. Tragedia. To była dla mnie istna tragedia - cios prosto w serce. A potem wieść o ciąży... Ollie to najcudowniejszy człowiek pod słońcem i najlepszy przyjaciel jaka ta dwójka mogła mieć. Lecz nie mogę przeboleć, że mimo wszystko Percy'iemu i Mary się nie udało. Dziecko wszystko by zmieniło. Pobraliby się bez zastanowienia! Gdyby tylko nie ta wielka kłótnia...Kanada...powrót, który nie nastąpił...
Nie zaskoczyła mnie jednak wieść, iż Percy związał się z Lucy. Ta dziewczyna przynajmniej pokazywała jak bardzo go kocha i wielbi, i zawsze, ale to zawsze miałby gwarancję, że będzie stawiać go na pierwszym miejscu. Niestety, związek ten był wielką pomyłką. Choć Lucy na samym końcu powieści zachowała się bardzo ładnie i zyskała dzięki temu w moich oczach.
I mimo tego, że Mary i Percy'iemu nie wyszło, to cieszyłam się, że zostawili ślad po swojej miłości w postaci Matthew. Ale i ta radość nie trwała długo...
Tak dużo było tu śmierci. Śmierci ludzi, którzy powinni żyć jak najdłużej się tylko da.
Po skończeniu historii Percy'iego, wiedziałam już, że opowieść Rachel będzie lekarstwem na zranioną duszę. I po części tak było, lecz za każdym razem, gdy bohaterzy powracali do przeszłości lub wspominali, coś ponownie chwytało mnie za gardło i wyciskało łzy z oczu. Tak, przede wszystkim wczułam się w "Różach" w niespełnioną miłość głównych bohaterów. I nie wiem czy mogłabym wysłać białą różę autorce za to, że tak zniszczyła życie tej dwójce. Chociaż oboje byli bardzo uparci, bo mogli połączyć siły, dojść do porozumienia, ale byli tacy głupi i zaślepieni jak słusznie zauważył Miles... I wszystko przepadło zanim się zorientowali.
Jedno pokolenie Warwicków i Toliverów nie potrafiło przyjąć daru miłości, ale jest nadzieja, że innym się to uda.
"Róże" to najpiękniejsza, ale i najbardziej bolesna historia miłosna. Czytało się na jednym wdechu w przerwach oczywiście na wylanie kolejnych potoków łez. Autorka w sposób przepiękny przedstawiła relacje głównych, ale i pobocznych bohaterów. Przedstawiła historię jak coś wielkiego, iż miało się wrażenie, że Howbutker jest obok. Po prostu otwierając książkę, czytelnik przenosi się z rzeczywistości od razu do XX wieku i bawi tam tak długo jak tylko ma ochotę. Nie mogę przeboleć dalej tego, że Mary i Percy nie są razem, wyobrażam sobie jak bardzo byliby szczęśliwi, gdyby dali sobie szansę nie patrząc tak bardzo na przyszłość oraz konsekwencje. Mam nadzieję, że w innym życiu, w innym czasie, schowaliby dumę oraz nazwisko do kieszeni i daliby szansę tej miłości.
Jestem po prostu oczarowana i spragniona więcej. Najchętniej nie rozstawałabym się z "Różami" w ogóle. Toż to istna perełka!
Myślicie, że czerwona i biała róża wreszcie się połączyły? Bo ja w to wierzę. Wierzę, że gdziekolwiek oni teraz są, wreszcie są szczęśliwi tak jak na to zasłużyli.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kochać mocniej

Gdyby Lisa uśmierciła Tessę i małą Leoni to by popełniła ciężki grzech. Trzymająca w napięciu do samego końca.

zgłoś błąd zgłoś błąd