Cząstki elementarne

Wydawnictwo: W.A.B.
7,05 (2730 ocen i 226 opinii) Zobacz oceny
10
147
9
386
8
565
7
799
6
430
5
200
4
71
3
83
2
16
1
33
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Particules élémentaires
data wydania
ISBN
9788328021228
liczba stron
368
język
polski
dodała
Ag2S

Niepokojąca diagnoza współczesnych postaw ludzkich. Młody biolog, przesiadujący w nieskończoność nad swoją pracą, i jego przyrodni brat, pogrążający się w kryzysie psychicznym nałogowy konsument pornografii, uosabiają zdaniem autora dwa skrajne sposoby życia we współczesnej cywilizacji. Kiedy obsesje seksualne przywodzą jednego z braci na skraj obłędu, drugi pracuje nad genetycznym modelem...

Niepokojąca diagnoza współczesnych postaw ludzkich.
Młody biolog, przesiadujący w nieskończoność nad swoją pracą, i jego przyrodni brat, pogrążający się w kryzysie psychicznym nałogowy konsument pornografii, uosabiają zdaniem autora dwa skrajne sposoby życia we współczesnej cywilizacji. Kiedy obsesje seksualne przywodzą jednego z braci na skraj obłędu, drugi pracuje nad genetycznym modelem nieśmiertelnej i bezpłciowej istoty ludzkiej. Książka łącząca elementy powieści obyczajowej, eseju i science fiction wywołała we Francji istną burzę, a nieprzyznanie jej autorowi nagrody Goncourtów porównywano z odrzuceniem przez jury Podróży do kresu nocy Céline'a.

 

źródło opisu: http://sklep.gwfoksal.pl/

źródło okładki: http://sklep.gwfoksal.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2017-07-09
Na półkach: 2017, Przeczytane
Przeczytana: 09 lipca 2017

Ta powieść jest wyzwaniem dla ludzkiej psychiki. Męczyłem się przy niej jak przy żadnej innej. Gdyby nie to, że nie potrafię raz napoczętej książki odłożyć na półkę przed przeczytaniem jej w całości, rzuciłbym nią w kąt, wystawiłbym tutaj jedną gwiazdkę i posypałbym trochę wulgaryzmami. Ciężkie to przeżycie było, ale "Cząstkom elementarnym" nie dałem się złamać i przeczytałem całość, od deski do deski.
Już po kilkunastu pierwszych stronach wydaje się być oczywistym, że autor tej książki jest strasznym bucem. Takim najgorszym, aroganckim bucem. Świadczy o tym przede wszystkim jego styl - da się w nim wyczuć kapkę nadęcia, silenia się na to, żeby napisać DZIEŁO, żeby walić sentencjami na miarę... No, Coelho. Absolutnie nie liczy się on też z komfortem czytelnika - powieść jest najeżona bardzo skomplikowanymi pojęciami z zakresu biologii/fizyki/molekuł/bla bla do tego stopnia, że czasami z całych długich akapitów da się wyciągnąć mniej więcej tyle, że o biologii było. Zrozumiałbym to w ostateczności, ale te wszystkie molekuły biologiczne prowadzą do tezy stworzonej na potrzeby książki, nie mającej w rzeczywistości żadnego podłoża naukowego. Nie było zatem potrzeby, żeby wszystkie te procesy tak dokładnie opisywać, skoro to i tak na dobrą sprawę droga donikąd. Stawiałbym, że pan Houellebecq chciał się po prostu popisać wiedzą - szczerze go nienawidzę i wierzę, że tak jest. Świetnym zagraniem jest też to, żeby historię każdej świeżo wprowadzonej postaci opisywać począwszy od dzieciństwa i z zahaczeniem o rodziców, a nawet o dziadków. Od razu po jej zadebiutowaniu na kartach historii - czyli wtedy, kiedy czytelnika to w zasadzie w ogóle nie interesuje.
Po odarciu powieści z tego najgorszego na świecie stylu, oczom ukazuje się historia o ludziach zagubionych we współczesnym świecie, którzy nie nadążają za, ciągle przewartościowywanym, spojrzeniem społeczeństwa na świat. Takie mam wnioski po zakończeniu lektury, ale postawię sprawę jasno - to też opowieść o turboaspołecznym naukowcu oraz jego przyrodnim bracie erotomanie. Te postacie są tak zbudowane, że im się nie da współczuć. Poświęcają się czynnościom, które są sprzeczne z moją logiką i moją moralnością i budzą we mnie poczucie buntu. Z perspektywy całej historii mogę stwierdzić, że był to jakiś tam środek do ściśle określonego celu, ale nietrafiony zupełnie. Jest o miłości i o jej braku - choć trochę kontrowersyjnie, popełniane są tragiczne błędy, z których wyciąga się mało optymistyczne wnioski. Bardzo dużo jest też w tej powieści o seksie - takim zupełnie obdartym z intymności i uczucia, pornograficznym wręcz, bo dominują głównie orgie albo "brandzlowanie się" przed ludźmi. Pisząc to, aż sam się sobie dziwię, że chciało mi się w tę historię brnąć. W całym tym wspominanym już popisywaniu się wiedzą (no nie umiem tego łagodniej nazwać) jest też jeden pozytywny aspekt - Houellebecq często porównuje zachowanie ludzi do zachowania zwierząt, robi to precyzyjnie i dokładnie wszystko wyjaśnia, a to potrafi wywołać naprawdę piorunujące wrażenie.
Przesłanie "Cząstek elementarnych" jest silnie mizantropiczne, ale w świadomy sposób. Jest dosyć ciekawe i przez chwilę poczułem, że może warto było przebrnąć przez całą tę historię, żeby z niej ostatecznie wyciągnąć jakąś lekcję. Pomyślałem jeszcze trochę i stwierdzam, że nie, nie warto było.
W życiu nie określiłbym tej książki mianem "przeciętnej", a w ten sposób skala tutaj słownie opisuje pięć gwiazdek. Chciałem tę opinię zacząć od stwierdzenia, że jest chujowa, ale to nie byłoby to. Jest specyficzna - to zbyt dyplomatyczne określenie. Jest jak stary, zniszczony fotel, który stoi w kącie w pokoju dziadka od pięćdziesięciu lat. Niewygodny, druty z niego wystają jakieś, podarty cały, no nie da się na nim usiedzieć dłużej niż dwie minuty, ale samo spojrzenie nań wywołuje refleksję i wspomnienie minionych lat. Nie mogę nie docenić idei związanej z opowiadaną historią, chęci nakłonienia czytelnika do zastanowienia się nad kilkoma kwestiami. Trochę szanuję, bardziej nienawidzę, nieprzystępnego przesłania nie powinno się ubierać w nieprzystępną treść. Panie Houellebecq, to jest moja pierwsza i ostatnia przygoda z pańską twórczością. Więcej nie chcę, nigdy. Bucu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nowy Sekretnik Szeptuchy

Witojcie ! Ja żem szeptucha co tom wam tylo o tej naturze, bogach i Gosi godoła. Przyjszedł to czos na porządno recenzje a nie wypociny. Mondra baba...

zgłoś błąd zgłoś błąd