Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pachnidło. Historia pewnego mordercy

Tłumaczenie: Małgorzata Łukasiewicz
Wydawnictwo: Świat Książki
6,97 (18369 ocen i 1288 opinii) Zobacz oceny
10
1 144
9
2 395
8
3 205
7
5 444
6
2 986
5
1 847
4
468
3
621
2
104
1
155
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Das Parfum: die Geschichte eines Mörders
data wydania
ISBN
9788324702589
liczba stron
252
kategoria
klasyka
język
polski

Inne wydania

Jan Baptysta Grenouille, obdarzony niepospolitym zmysłem węchu, tworzy najdoskonalsze na świecie eliksiry do produkcji perfum. Zachwyca się nimi nie tylko XVIII-wieczny Paryż, centrum mody i elegancji. Sam Grenouille nie jest jednak zadowolony. Oto owładnęła nim myśl, by wydestylować wonność nad wonnościami, pochodzącą z... dziewiczego kobiecego ciała. Owładnięty idée fixe, postanawia znaleźć...

Jan Baptysta Grenouille, obdarzony niepospolitym zmysłem węchu, tworzy najdoskonalsze na świecie eliksiry do produkcji perfum. Zachwyca się nimi nie tylko XVIII-wieczny Paryż, centrum mody i elegancji. Sam Grenouille nie jest jednak zadowolony. Oto owładnęła nim myśl, by wydestylować wonność nad wonnościami, pochodzącą z... dziewiczego kobiecego ciała. Owładnięty idée fixe, postanawia znaleźć dziewczynę o doskonałym zapachu, choćby nawet miał popełnić zbrodnię... Słynna powieść z sensacyjną akcją na tle sugestywnej panoramy obyczajowej Paryża, pełna niezwykłych zdarzeń i postaci, utrzymywała się przez trzy lata na listach bestsellerów!

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 587
BlueRose | 2013-01-27
Na półkach: Przeczytane, 2012
Przeczytana: 16 grudnia 2012

Zmysły stanowią dla nas coś bez czego trudno nam funkcjonować w normalnym świecie. Wiele osób nie potrafi sobie wyobrazić życia w nieustannych ciemności lub w wszechogarniającej ciszy. Jednak ci, którzy są ich pozbawieni doskonale sobie radzą. Zarazem w najgorszej, a i być może w najlepszej, sytuacji są ci, których zmysły są szczególnie wyczulone. Niektórzy pewnie dostaliby obłędu, popadli w szaleństwo, czując zapach czegoś, czego normalny człowiek nie jest w stanie poczuć. W odniesieniu do Pachnidła skupiam się teraz jedynie na zmyśle węchu, ponieważ bohater posiada właśnie taki, niezwykły dar (lub przekleństwo - zależy jak na to spojrzeć).

Francja XVIII wieku. Aż chce się rzec "wszędzie brud, smród i ubóstwo". Na ulicach Paryża przychodzi na świat dziecko z pozoru nie różniące się od tysięcy innych maluchów. Opuszczony przez matkę, cudem ocalony chłopiec tuła się z miejsca na miejsce. Nigdzie nie potrafi zagrzać miejsca na stałe. Wszyscy ludzie czują wobec niego niewytłumaczalny lęk oraz odrazę. Grenuille nie jest normalnym, uczciwym człowiekiem. Postaci spotykające go na swojej drodze podświadomie wyczuwają zło, jakie kryje się w zakamarkach jego duszy. Jan Baptysta posiada doskonały węch. Jest w stanie wyczuć zbliżających się z daleka ludzi, woń leżących w pobliżu kamieni czy roślin jest mu równie dobrze znana jak nam aromat dobrej herbaty. Dzięki tej umiejętności Francuz odkrywa swoje przeznaczenie. Tworzenie perfum staje się jego zajęciem, w którym chce zostać niekwestionowanym mistrzem. Sam nie wydzielający żadnego zapachu marzy o wyprodukowaniu pachnidła. Nie zwykłego, tylko takiego, dzięki któremu zdobyłby władzę i miłość innych ludzi. Wpada na szatański pomysł wydobycia zapachu z młodych, niewinnych dziewcząt.

Już pierwsze zdania powieści przykuły moją uwagę. Sięganie do naturalizmu widoczne od razu, na pierwszych stronach. Ukazanie Paryża jako siedliska bakterii, chorób, fetoru oraz brzydoty miasta, ludzi w nim mieszkających, zwierząt oraz architektury udało się autorowi znakomicie. Dosadność języka oraz proste, acz paskudne opisy działają na wyobraźnię. Nie trzeba nawet zamykać oczu, by móc sobie wyobrazić miasto z całą swoją obrzydliwą otoczką. Dochodzą jeszcze fantastyczne opisy osobowości bohaterów. Jeśli postać, która kilka stron wcześniej się pojawiła, a teraz musi zniknąć to autor nie wymazuje jej ot tak po prostu. Pewien ułamek miejsca przeznacza na dopowiedzenie jego historii. W dodatku większość osób stykających się z głównym bohaterem to ludzie barwni, skrywający pragnienia i żyjący w swoim zamkniętym świecie.

Jednak najważniejsza i, tuż obok języka, najbardziej udana jest kreacja głównego bohatera. Grenuille to człowiek tajemniczy, opanowany, pozwalający się wykorzystywać innym, a tak naprawdę to skrycie obmyślający plan spełnienia swoich pragnień. Choć to on stanowi punkt centralny opowieści i niemalże nieustannie czytamy tylko o nim, to nadal mam wrażenie, że nie poznałam go do końca. Nie mam wątpliwości co do tego, że powieść Suskinda zrobiła na mnie spore wrażenie. Podobała mi się i ze względu na pewne rzeczy zapamiętam ją na długo, ale Grenuille jest mi ciągle obcy. Niby znam jego pobudki, motywy, rozumiem jego tok myślenia, mimo to czegoś mi w nim brak. Być może ułamku pierwiastka ludzkiego. Chciałabym zobaczyć w nim człowieka, a widzę potwora.

Wcześniej wspominałam o języku, który powinien na każdym zrobić wrażenie. Można zarzucić autorowi, że jego książka jest nudna, ma niewiele dialogów, akcja, jeśli występuje, to nie porywa, a opisy momentami rozwlekają się do ogromnych rozmiarów. Niemniej to właśnie język wyróżnia tę pozycję. Sprawia, że dla samej istoty obcowania ze słowem warto sięgnąć po Pachnidło - nawet ryzykując przemęczenie. Należę do osób, które bardziej niż treść cenią język i styl autora. Dobrze poprowadzona narracja oraz bogactwo słownictwa są w stanie zrekompensować mi czas przeznaczony nawet na fabularne dno. "Pachnidło" było dla mnie prawdziwą ucztą. Z przyjemnością wnikałam w opisy, poznawałam nowe miejsca i bohaterów. Właśnie za język ta powieść zasługuje na jeden punkt więcej w skali sześciostopniowej.

Jan Baptysta Grenuille był mordercą, potworem, może nawet szaleńcem. Jednakże wcześniej tylko dzieckiem. Istotą niewinną, pozbawioną ciepła, miłości oraz poczucia bezpieczeństwa. Można toczyć długie dysputy na temat czy na to kim się stał miał wpływ brak uczuć ze strony matki. Długo nad tym myślałam i teraz dochodzę do wniosku, że był on predestynowany do czynienia zła. Nawet, jeśli zostałby pokochany czułby wewnętrzną pustkę i niespełnienie. Nie piszę tego bezpodstawnie. W powieści jest moment, który to doskonale obrazuje.

"Pachnidło. Historia pewnego mordercy" to książka średnia. Dla kogoś kto nie przywiązuje uwagi do języka, za to lubi intrygującą fabułę, okaże się bezwartościowa. W każdym, yyy...w prawie każdym, tekście literackim jest coś co go wyróżnia. W powieści Suskinda jest to język - barwny, sugestywny, działający na wyobraźnię. Nie polecam, ale i nie zniechęcam. Językowy smakosz z pewnością doceni prozę tego niemieckiego autora.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czy to prawda, że...

W niegrubej książce skompresowano znaczną ilość twierdzeń, z których przydziałem do mitów lub prawd mamy problem w życiu codziennym. Autor każde z nic...

zgłoś błąd zgłoś błąd