Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Papierowe miasta

Tłumaczenie: Renata Biniek
Seria: Myślnik
Wydawnictwo: Bukowy Las
7,42 (8184 ocen i 964 opinie) Zobacz oceny
10
968
9
1 236
8
1 865
7
1 926
6
1 252
5
555
4
208
3
106
2
46
1
21
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Paper Towns
data wydania
ISBN
9788380740006
liczba stron
400
słowa kluczowe
John Green
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q – ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany w zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum. Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go...

Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q – ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany w zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum.

Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów po USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?

 

źródło opisu: http://www.bukowylas.pl/

źródło okładki: http://www.bukowylas.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 608
rudarecenzuje | 2015-08-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 05 sierpnia 2015

„Osobiście widzę to tak: Każdemu przydarza się jakiś cud. Mogłem zobaczyć deszcz żab. Mogłem postawić nogę na Marsie. Mogłem zostać pożarty przez wieloryba. Mogłem ożenić się z królową Anglii. Jednak mój cud był inny. Moim cudem było to, że spośród wszystkich domów na wszystkich osiedlach mieszkaniowych w całym stanie Floryda zamieszkałem w domu w sąsiedztwie Margo Roth Spiegelman”.

Quentin od dzieciństwa podkochuje się w swojej sąsiadce Margo. Nieustraszona dziewczynka stanowi dla niego ideał, z którym musi zmierzyć się każda kolejna sympatia chłopca. Kiedy, tuż przed zakończeniem szkoły, Margo ucieka z domu, Quentin stawia wszystko na jedną kartę i postanawia za wszelką cenę ją odszukać.

„Uroda Margo była swego rodzaju zaplombowanym naczyniem doskonałości- bez żadnych pęknięć i nie do rozbicia”.

Wyobraźcie sobie, że macie wszystkiego dosyć, a codzienność coraz bardziej Was męczy i nuży. Nie jesteście zadowoleni ani z siebie, ani z innych. Macie wrażenie, że otacza Was beznadzieja, z którą nie można nic zrobić. Tak właśnie czuła się Margo. Nie chciała dłużej się uśmiechać, kiedy nie czuła radości. I udawać, że rzeczy banalne mają dla niej najwyższą wartość. Każdy z nas zna to uczucie, prawda? I doświadczył go przynajmniej raz. Zagłębiając się w jej historię przypominałam sobie, jak to było mieć 18 lat i jak wówczas podchodziłam do różnych spraw. Mówiąc krótko rozumiałam ją, bo kiedyś czułam to samo. Autor bardzo dobrze oddał świat pozornie dorosłych nastolatków, którym wydaje się, że nie dadzą rady zmierzyć się z komplikacjami losu i którzy nie widzą wyjścia z tego ponurego labiryntu codzienności.

„Tak trudno jest odejść, dopóki się nie odejdzie. A wówczas to najłatwiejsza rzecz pod słońcem”.

Drugim bohaterem tego przedstawienia jest Quentin. W przeciwieństwie do Margo chłopak lubi swoje życie- przesiadywanie z przyjaciółmi przed lekcjami, powtarzalność kolejnych dni i znajomą rutynę. Ucieczka Margo sprawiła jednak, że przyszło mu przewartościować swoje życie, zatrzęsła jego podstawami i rozniosła je w pył. Jedna chwila, która tak wiele zmieniła. Podróż śladami Margo stała się dla niego jednocześnie życiową podróżą w głąb siebie i swojego umysłu. Byłam nieodłączną towarzyszką tej podróży i z przyjemnością patrzyłam, jak docierają do niego kolejne fakty i jak zmienia się na moim oczach. Z potulnego syna i ugrzecznionego ucznia stał się młodym i interesującym mężczyzną, który nareszcie był w stanie tupnąć nogą i głośno wyrazić swoje zdanie. I wiecie, ten nowy Quentin może się podobać.

„Zawsze wydawało mi się absurdalne, że ludzie chcą się z kimś zadawać tylko dlatego, iż ten ktoś jest ładny. To jakby wybierać płatki śniadaniowe ze względu na kolor, a nie na smak”.

Choć momentami książka wydawała mi się oderwana od rzeczywistości, wydaje mi się, że wiem, co autor miał na myśli. Mimo że poruszamy się w obrębie literatury młodzieżowej, to problemy książkowych bohaterów mogłyby być również naszymi bohaterami. Ja również, podobnie jak Margo, nie mam czasami chęci wstać z łóżka i wykonywać standardowych obowiązków. Nie zawsze mam chęć na udowadnianie czegoś, czy nawet bycie sobą. Nie zawsze też jestem pewna, czy ludzie wiedzą, kim naprawdę jestem i o czym marzę. I właśnie to najbardziej mi się podoba- fakt, że w tych postaciach znalazłam odrobinę siebie. Urzekł mnie, ten smutny, choć magnetyczny realizm, który jest dla mnie tak pożądany.

„Jakże łatwo można dać się zwieść, wierząc, że człowiek jest czymś więcej niż tylko człowiekiem”.

Na kolejnych kartkach rozpycha się łokciami prawdziwa przyjaźń. Ta piękna, niezastąpiona relacja między uczniami szkoły średniej- tymi niby dorosłymi, a w rzeczywistości jeszcze dziećmi. Podoba mi się fakt, że tutaj dotyczy ona chłopców, to dla mnie pewna odmiana, bo zazwyczaj książki, które czytam skupiają się przede wszystkim na kobietach i ich problemach. Autor udowadnia nam, że istnieje prawdziwa przyjaźń i pozostawia nas z nadzieją, że w ekstremalnych sytuacjach możemy liczyć na przyjaciół, nawet jeśli do tej pory łączyło nas przede wszystkim wspólne podziwianie płci przeciwnej :)

Jak już wspomniałam, wydaje mi się, że w tych książkowych poszukiwaniach chodzi przede wszystkim, by odnaleźć siebie i zrozumieć, co dla nas jest ważne. Nie można patrzeć na innych i oczekiwać od nich aprobaty, jeśli nie zaakceptujemy najpierw samego siebie, a czasami, żeby to zrobić musimy zupełnie się zatracić i podążyć w nieznanym kierunku. Na szczęście nie zawsze było tak refleksyjnie i niemalże mrocznie. Kilka razy się uśmiechnęłam, przede wszystkim dzięki niezastąpionym kolegom Quentina. Obawiam się, że nie będzie mi dane szybko zapomnieć, jak jeden z nich nazywał licealne piękności „królisiami” oraz, że rodzice drugiego mieli kolekcje czarnoskórych mikołajów. Choć z drugiej strony, wcale mi to nie przeszkadza. Podoba mi się ten młodzieżowy klimat, a „Papierowe miasta” urzekły mnie nie mniej, niż „Gwiazd naszych wina”. Może nawet bardziej?

Recenzja ukazała się także na moim blogu:
http://rudarecenzuje.blogspot.com/2015/08/melancholia-dojrzewania.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Farma lalek

Bardzo cieszy mnie to, że druga część jest jeszcze lepsza niż pierwsza. Pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że autor tworząc cykl nie opiera się na utarty...

zgłoś błąd zgłoś błąd