Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Papierowe miasta

Tłumaczenie: Renata Biniek
Seria: Myślnik
Wydawnictwo: Bukowy Las
7,42 (8192 ocen i 964 opinie) Zobacz oceny
10
967
9
1 236
8
1 867
7
1 929
6
1 255
5
556
4
208
3
106
2
47
1
21
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Paper Towns
data wydania
ISBN
9788380740006
liczba stron
400
słowa kluczowe
John Green
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q – ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany w zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum. Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go...

Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q – ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany w zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum.

Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów po USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?

 

źródło opisu: http://www.bukowylas.pl/

źródło okładki: http://www.bukowylas.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 202
Książkopatia | 2015-08-01
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Niektórzy ludzie tak bardzo lubią tajemnice, że w pewnym momencie swojego życia, stają się jedną z nich. Nieosiągalni, zawsze z głową w chmurach i niezrozumiani przez innych. Są wyjątkowi w każdym tego słowa znaczeniu, a ich życie zdecydowanie nie należy do nudnych. W takim razie, skoro istnieją tacy, którzy wystają ponad szereg, jak można nazwać całą resztę? Nudziarzami? Przeciętniakami? A może outsiderami? Nie. Cała reszta to papierowi ludzie, mieszkający w swoich papierowych domkach, jedzący swoje papierowe płatki na śniadanie i fascynujący się papierowymi wyobrażeniami rzeczywistości. Cały świat jest właśnie taki, ale nie ona - Margo Roth Spiegelman, której historię opisuje w swojej powieści John Green...

Quentin Jacobsen - dla przyjaciół Q - ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany we wspaniałej koleżance, zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum. Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć musi przemierzyć setki kilometrów w USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?
John Green bardzo często gościł u mnie na blogu - czy to w recenzjach, czy to w tagach, czy w różnego rodzaju artykułach. Zawsze ceniłam sobie tego autora za luz z jakim podchodzi do życia i samego pisania. Czytając jego książki mam wrażenie, jakby nie wkładał w nie dużo wysiłku, a nawet jeżeli to robi, to zawsze są dla mnie fantastyczną lekturą, którą zawsze doceniam za wiele składających się na nią elementów. W przypadku recenzowanych Papierowych miast, nie było inaczej. Ostatnio drugi raz czytałam tę książkę, by odświeżyć sobie jej treść i muszę przyznać, że był to taki "drugi-pierwszy raz". Sądzę, że bez względu na to ile razy zagłębiałabym się w jej fabułę, zawsze będę tak samo zaskoczona i oczarowana jej treścią. Dlaczego? Przekonajmy się.

Pokochałam ją przede wszystkim ze względu an bohaterów, a w szczególności Bena i Radara, bez których ta książka po prostu nie byłaby dalej Papierowymi miastami i równie dobrze mogłaby być napisana przez byle kogo, a nie samego Johna Greena. Te dwie postacie były duszą i sercem powieści, nadawały jej świeżości i sprawiały, że zaśmiewałam się do łez! Każda sytuacja, w której zostali postawieni ci dwaj chłopacy, przemieniała się w komedię porażek i skecz, którego pozazdrościłaby nie jedna trupa kabaretowa. Oddałabym bardzo wiele, a nawet wszystko, by mieć przy sobie takich kompanów i szczerze się z nimi zaprzyjaźnić. John Green ma talent do kreowania takich bohaterów, którzy z miejsca wzbudzają w nas sympatię, których możemy tylko i wyłącznie pokochać. A Ben i Radar właśnie tacy są. Żadna inna postać - Margo, Q, Lacey - nie wpłynęła na mnie tak, jak ten cudowny i charyzmatyczny duet - najmocniejsza strona Papierowych miast.
Ale żaby nie było - powieść nie jest tylko i wyłącznie lekka, zabawna i humorystyczna. Traktuje o czymś znacznie więcej. Mówi o odnajdywaniu własnej tożsamości, którą nawet, jeśli notorycznie zmieniamy, albo odgrywamy różne role, musimy zachować, by samemu się nie zagubić. Margo, która wiodła paradoksalnie ciekawe i szalone życie, goniąc przygody i będąc najbardziej tajemniczym stworzeniem na ziemi, musiała odbyć wędrówkę po własne "ja", w którą wciągnęła Q. Mimo, iż chłopak sam się tego nie spodziewał, ta podróż mogła stać się dla niego wybawieniem od nudnego i wyreżyserowanego życia. Moim zdaniem warto czasami dać się porwać nieuzasadnionemu szaleństwu, by na starość nie powiedzieć, że żałuję się swojego całego życia. John Green prezentuje nam, czytelnikom, lekcję, którą powinni zapamiętać do końca życia: wyjdźcie ze swoich ciemnych i zagraconych pokoi, i podążajcie wytyczonymi przez siebie drogami. Bo kto wie, może na skraju tych ścieżek znajduje się coś więcej niż rozwiązanie trudnej zagadki?


Za każdym razem, gdy sięgam po kolejną książkę Greena myślę sobie: "Lepiej być nie może". Po czym dostaję coś, co przerasta moje oczekiwania po stokroć. Świadczy to nie tylko o talencie pisarskim autora, ale także o jego wielkim doświadczeniu w tym, co robi. Nawet, gdy będzie miał już pięćdziesiąt, albo siedemdziesiąt lat, będzie zaparcie podążał z duchem czasu i odczytywał upodobania młodzieży lepiej, niż ktokolwiek inny. Nie da się ukryć, że John Green jest wspaniałym autorem!
Papierowe miasta były dla mnie mentalną przeprawą przez słowa, która wzbudziła we mnie morze uczuć, na którym pienią się ogromne fale zbudowane z emocji. Dzięki lekturze tej powieści doświadczyłam czegoś więcej niż łez wzruszenia, albo niepohamowanych wybuchów śmiechu. Książka nie tylko poprawiła mi humor, ale rozjaśniła złe i pochmurne dni, dając nadzieję na lepsze jutro. Doznałam objawienia i otrzymałam mocnego kopa od książki, która mocno mną wstrząsnęła. I gwarantuję Wam, że na Was wpłynie tak samo, a może nawet lepiej. Nie ulega wątpliwości, że serdecznie ją polecam, a jeżeli jeszcze jej nie czytaliście, nakazuję zrobić to jak najszybciej! :) Nie pożałujecie ani jednej godziny spędzonej przy tej książce!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zatracenie

Skończyłam tę książkę o szóstej nad ranem wracając tramwajem z pracy. Dobre piętnaście minut patrzyłam pustym wzrokiem na mijane budynki. Jak, jak m...

zgłoś błąd zgłoś błąd