Spalić wiedźmę

Cykl: Królewska wiedźma (tom 01)
Wydawnictwo: Genius Creations
6,47 (247 ocen i 73 opinie) Zobacz oceny
10
10
9
16
8
39
7
60
6
67
5
22
4
19
3
8
2
4
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379950300
liczba stron
300
język
polski
dodał
Fenrir

Sara Weronika Sokolska, zwana Saniką, w niczym nie przypomina nadwornej czarodziejki. Młoda, żywiołowa i dzika jak magia, którą włada, stanowi jedną z największych tajemnic królewskiego dworu. Nie wiadomo, gdzie uczyła się magii i kto był jej mistrzem, ani nawet skąd przybyła do Krakowa. Plotki mówią, że jest najbliższą przyjaciółką i powiernicą króla Julina, a może nawet kimś więcej. Media...

Sara Weronika Sokolska, zwana Saniką, w niczym nie przypomina nadwornej czarodziejki. Młoda, żywiołowa i dzika jak magia, którą włada, stanowi jedną z największych tajemnic królewskiego dworu. Nie wiadomo, gdzie uczyła się magii i kto był jej mistrzem, ani nawet skąd przybyła do Krakowa. Plotki mówią, że jest najbliższą przyjaciółką i powiernicą króla Julina, a może nawet kimś więcej. Media donoszą o jej spektakularnych wyczynach: polowaniach na biesy, inkuby i strzygi, o pojedynkach z członkami Loży Czarodziejów.
Wydaje się, że Sanika jest najpotężniejszą czarownicą w Polanii i tylko szaleniec mógłby rzucić jej wyzwanie. A jednak nawet moce wiedźmy mogą okazać się niewystarczające w starciu z przeciwnikiem, który pragnie zniszczenia Krakowa. Wrogiem, za którym stoi pradawna i niezwykle potężna magia…
„W alternatywnej, przesyconej magią rzeczywistości monarchią Polanii rządzi król Julian, a drugą co do ważności osobą po władcy jest Pierwsza Czarownica, harda i nieugięta Sara Weronika Sokolska. Gdy nad Krakowem zawisa widmo czarnoksięskiej apokalipsy, to ona staje przed wyborem: chronić miasto czy… siebie.
Magdalenie Kubasiewicz udało się zgrabnie wpisać motywy z krakowskich legend w nowoczesność, a baśniową symbolikę połączyć z wartką akcją. Smok wawelski, czarnoksiężnik Twardowski, diabeł z Krzysztoforów zyskują nowe oblicze, ale to pyskata Sara skradła moje serce.”
Agnieszka Hałas, autorka cyklu Teatr węży

 

źródło opisu: http://geniuscreations.pl/ksiazki/spalic-wiedzme-m...(?)

źródło okładki: http://geniuscreations.pl/ksiazki/spalic-wiedzme-m...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 62
Anachronist | 2017-01-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 stycznia 2017

Po pierwsze jak na taką młodą autorkę debiut wyszedł całkiem całkiem. Szczególnie podobała mi się stolica Polanii, Kraków, i różne magiczne istoty prosto z mitologii słowiańskiej. Prolog był całkiem do rzeczy – chociaż z zupełnie innej bajki. Doceniłam że pozwalał na rozbudowę magicznego świata bez zalewania czytelnika infodumpami ale po przeczytaniu go oczekiwałam że reszta to będą też krótsze lub dłuższe opowiadania, powiązane ze sobą osobami tych samych bohaterów. Taka formuła a la Sapkowski. Jednak autorka zdecydowała się na dłuższy tekst. No i trochę poległa tudzież wymiękła.
Po pierwsze fabuła – według najgorszych anglosaskich schematów UF. Można było dostać zadyszki: akcja-akcja-akcja, tak jakby autorka bała się że jeśli nawet na momencik pozwoli bohaterce odpocząć, zwolnić, zastanowić się albo choćby zjeść spokojnie posiłek to straci uwagę czytelników. Takie podejście pewnie wynika z braku profesjonalnej pewności siebie, zupełnie normalne w przypadku młodej dziewczyny, no ale gdzie byli edytorzy, beta-readers?
Drugi, nawet poważniejszy problem: Sara Weronika Sokolska. Miała być starą wiedźmą (oops, sorry czarownicą…eee, czekaj, czarodziejką) zamkniętą w młodym ciele, takim cudem natury, owocem na kwitnącym drzewie. Niestety to były tylko słowa. Chyba autorka trochę za wysoko mierzyła bo zbudowanie takiej bohaterki jest trudne, nic dziwnego że wyszło jak zwykle.

Książkowa Sanika zachowuje się i ubiera jak młoda, rozwydrzona nastolatka z bogatego domu, kontestująca nie wiadomo co i nie wiadomo po co, ot, tak, sztuka dla sztuki, bo to akurat najnowszy trend. Jest pyskata, zbuntowana, arogancka, czasami bardzo sztuczna i teatralna. Ale, cud nad cudy, prawie wszyscy ją lubią. Albo przynajmniej szanują. Zajeżdża Mary Sue jak cholera.
Sanika nie ma też formalnego wykształcenia, bo co ją te głupie szkoły obchodzą, mogą jej ‘naskoczyć’, ona ma bogatego sponsora, Julianka-Króla-Panka, dobrą pracę i w ogóle jest ‘debeściara debest’. Pewnie niektóre nastolatki, te mniej inteligentne, mogą się z nią utożsamiać i nawet zazdrościć; ja niestety nie. Z takim nawisem przypisywanie Sanice kilku śmierci i długaśnego życia, obejmującego kilka stuleci co najmniej, w ogóle nie pasowało. Uważam że tu autorka najmocniej ujawniła swoją niedojrzałość psychologiczną. Jeśli Sanika byłaby po prostu nastoletnią czarownicą, niech będzie, wyrzuconą ze szkoły za skandaliczne zachowanie, ale straszliwie uzdolnioną, to kupiłabym jej ‘attitude’ prędzej (no ale co ona by wtedy robiła na jednym z najważniejszych stanowisk w państwie? Taak, problems, problems).
Bohaterowie drugoplanowi byli jeszcze gorsi. Julian to płytki safanduła, Lidia Skibińska to wstrętna zazdrośnica w bieli a Smok dostał jakąś tam jedną mizerniutką scenkę i tyle. Największym jednak rozczarowaniem był ten cały czarny król. Jak na pół-demona i jedynego godnego przeciwnika Saniki był raczej głupi ale i to nawet ciężko określić bo jego rola została mocno okrojona – tak mocno jak to tylko było możliwe. A szkoda. Mógłby być taką przeciwwagą dla rozwydrzonej bohaterki, której mi tu mocno brakowało.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nowy wspaniały świat

Ta książka to smutna refleksja dotycząca tego, dokąd zmierzamy jako społeczeństwo bardzo silnie rozwinięte technologicznie... ...i stale w tej materi...

zgłoś błąd zgłoś błąd