Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wyspa zombie

Tłumaczenie: Milena Skoczko
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
6,12 (76 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
4
8
7
7
23
6
16
5
10
4
1
3
9
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Zombie Nation
data wydania
ISBN
9788377855553
liczba stron
328
język
polski
dodała
elenkaa

Labofnia. Wyspa ukryta przed resztą świata gdzieś pośrodku Atlantyku. Nie figuruje na żadnej mapie, nie istnieje w żadnych wspomnieniach. Służby wywiadowcze Ameryki i Europy robią wszystko, by nikt nie dowiedział się o tym miejscu. Mieszkańcy Labofni odznaczają się niecodziennymi cechami. Ich ciała znacznie różnią się od ciał ludzi: niższą temperaturą, słabszym pulsem, zesztywnieniem,...

Labofnia. Wyspa ukryta przed resztą świata gdzieś pośrodku Atlantyku. Nie figuruje na żadnej mapie, nie istnieje w żadnych wspomnieniach. Służby wywiadowcze Ameryki i Europy robią wszystko, by nikt nie dowiedział się o tym miejscu.

Mieszkańcy Labofni odznaczają się niecodziennymi cechami. Ich ciała znacznie różnią się od ciał ludzi: niższą temperaturą, słabszym pulsem, zesztywnieniem, spowolnioną przemianą materii, brakiem oddechu…

Pewnego dnia na wyspę trafia rozbitek Johannes van der Linden. Nie jest do końca pewien, skąd wyruszył i dokąd trafił. Otrzymuje schronienie i zostaje otoczony opieką. Labofnia staje się jednocześnie jego przekleństwem i wybawieniem. Musi dostosować się do nowych zasad i struktur dziwnej wspólnoty. Wkrótce przekona się, że nad światem nieumarłych ktoś lub coś sprawuje bezwzględną kontrolę.

 

źródło opisu: Zysk i S-ka

źródło okładki: Zysk i S-ka

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 512
Alicja Górska | 2015-08-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 sierpnia 2015

http://recenzent.com.pl/1/recenzja-ksiazki-wyspa-zombie-oysteina-stene-skad-sie-wziely-zombie/

Zaskoczenia ostatnich tygodni obracają się w moim życiu kulturowym wokół tematyki zombie. Najpierw świetny serial „IZombie” – nie mogę się doczekać drugiego sezonu! –, a potem „Maggie”, czyli psychologiczny dramat o wirusie z Arnoldem Schwarzeneggerem. Tym razem padło na poruszającą podobną tematykę powieść autorstwa Norwega Øysteina Stene, pod tytułem „Wyspa zombie”. To jeszcze jeden argument przemawiający za tym, że w każdy – nawet najdokładniej przepracowany – temat, można tchnąć nowe życie i ukazać go w atrakcyjnym świetle.
Pierwsze spotkanie wzrokowe z okładką powieści nie przynosi żadnych niezwykłych odczuć. „Wyspa zombie” realizuje typowość wizualną dla tytułów z podobnych kręgów gatunkowych. Połączenie niepokojącego mroku i kontrastowej czerwieni, odległe błyskawice i jaśniejąca w ciemności przerażająca twarz, to standardowy zestaw dla horroru. Obwoluta wypada więc przeciętnie, chociaż wciąż nastrojowo. Fani tematyki z pewnością zwrócą dzięki temu na „Wyspę zombie” uwagę.
Gdzieś pośrodku niczego, oblewana oceanicznymi falami, istnieje wyspa zwana Labofnią. To na niej budzi się główny bohater powieści. Jest nagi, zimny, nic o sobie nie wie i nie potrafi wyartykułować słowa. Wkrótce trafia pod opiekę mieszkańców niewielkiej wyspy. Wszyscy, jak on, mają jasne, zamglone oczy; sztywne ruchy i nieludzko bladą skórę. Powoli bohater odkrywa prawdę o sobie i otaczających go postaciach. Dzięki pracy w archiwum Labofnii zyskuje też dostęp do tajnych informacji. Sekret o naturze mieszkańców wyspy jest bardziej, niż przerażający. Tymczasem świat ma własne plany, co do Labofnii.
Powieść prowadzona jest w sposób szkatułkowy. Z jednej strony czytelnik śledzi sporządzanie przez głównego bohatera historii; z drugiej strony sporządzaną historię; a z trzeciej – dokumenty dotyczące wyspy. Całość składa się na oryginalną, choć dość przewidywalną opowieść. Akcję śledzi się z zainteresowaniem, ale niestety niewywindowanym na taki poziom, by nie móc się od książki oderwać.
Największym plusem „Wyspy zombie” jest z pewnością próba logicznego uargumentowania zachowania „żywych trupów”. Wyciągnięte przed siebie ręce stanowią próbę utrzymania równowagi zesztywniałego ciała; dziwaczne dźwięki, na które składają się pomruki i jęki, są efektem niewspółpracującego języka; blada skóra i zamglone oczy to znamiona zahamowanego rozkładu. Nawet powód pożywiania się ludzkim mięsem został w powieści uargumentowany w sposób dość nietypowy, a na pewno intrygujący.
Jednak to nie aspekt zombie jest najciekawszym elementem tekstu. Izolacja, znaczenie bólu i próba odnalezienia sensu istnienia; pragnienie zrozumienia przeszłości i teraźniejszości, by poznać powody dla oczekiwania przyszłości – to podstawowe magnesy na czytelnika. Nie mniej istotna okazuje się tajemniczość powieści i selektywne podawanie informacji, z powodu którego niewiele można o książce napisać, by nie zdradzić jakiegoś elementu zaskoczenia.
W drugiej części powieści autor zdaje się nawiązywać do „Frankensteina” Mary Shelley. Zbieżność rozwiązań fabularnych pociąga za sobą również konieczność zadawania podobnych pytań. Gdzie zaczyna się i kończy człowieczeństwo? Co czyni człowieka człowiekiem? Jak istotna jest kwestia ludzkiej emocjonalności? Jaką rolę odgrywa w naszym życiu pamięć o przeszłości – naszych korzeniach, dzieciństwie, rodzinie?
Język powieści jest przyjemny – o ile można powiedzieć tak przy okazji fabuły dla horroru –, chociaż nie zawsze wciągający. Zreferowane badania i rządowe dokumenty nieco nużą przez nadmiar zbędnych informacji, które ani nie uplastyczniają wizji, ani nie stanowią swoistej formy ciekawostek. Podobnie jak bohaterowie „Wyspy zombie”, wykorzystana w niej forma opisowa jest chłodna i niemalże przezroczysta. Zwykle podobną nijakość należałoby uznać za wadę, ale w tym przypadku podkreśla jedynie wydźwięk założeń fabularnych oraz przesłania.
„Wyspa zombie” to opowieść nie tyle o krwiożerczych potworach, co o samotności, odmienności i trudnej do zniesienia izolacji. To także historia o poszukiwaniu sensu oraz rozczarowaniu i stracie. Øysteinowi Stene udało się wykreować nietypową fabułę o sugestywnej, choć pozornie pozbawionej charakteru, nastrojowości. Autor ma szansę przekonać do siebie nie tylko fanów tematyki żywych trupów, ale także każdego, kto lubi nieoczywiste rozwiązania i nowe spojrzenie na „stare” tematy. Szczególnie, że Norweg – zwłaszcza w finalnej części opowieści – pogrywa sobie nieco z czytelnikiem, dając popkulturowym tworom jak „Noc żywych trupów” nowe zadania i przyczyny powstania. Jakie? Dowiecie się jedynie sięgając po książkę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Księga Luster

A gdyby tak Harry Poter był dziewczyną, a książkę nie napisałaby Rowling tylko Feber? Czy byłaby Fajna? czy mogłaby się równie dobrze spodobać? Odpow...

zgłoś błąd zgłoś błąd