Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Roland

Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Cykl: Mroczna Wieża (tom 1)
Wydawnictwo: Albatros
6,9 (5714 ocen i 393 opinie) Zobacz oceny
10
398
9
648
8
898
7
1 566
6
1 186
5
644
4
139
3
161
2
42
1
32
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Gunslinger
data wydania
ISBN
9788379855834
liczba stron
320
słowa kluczowe
mroczna wieża
język
polski
dodała
Jola

Inne wydania

Na jałowej, spieczonej ziemi, przypominającej planetę po apokaliptycznej zagładzie czy jeden ze światów równoległych, istniejących obok naszego, pozostały tylko ślady dawnej upadłej cywilizacji. Ten złowrogi świat przemierza Roland, ostatni z dumnego klanu rewolwerowców, ścigając człowieka w czerni, który posiadł tajemnicę Wieży - mistycznego miejsca, gdzie być może uda się rozwiązać zagadkę...

Na jałowej, spieczonej ziemi, przypominającej planetę po apokaliptycznej zagładzie czy jeden ze światów równoległych, istniejących obok naszego, pozostały tylko ślady dawnej upadłej cywilizacji. Ten złowrogi świat przemierza Roland, ostatni z dumnego klanu rewolwerowców, ścigając człowieka w czerni, który posiadł tajemnicę Wieży - mistycznego miejsca, gdzie być może uda się rozwiązać zagadkę czasu czy przestrzeni. Podczas wędrówki musi stawić czoła opętanej kapłance: spotyka szalonych osadników, gadającego kruka, zamieszkujące podziemia mutanty oraz pochodzącego z Ziemi chłopca, Jake`a.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1240
Krzysiek | 2015-11-03
Przeczytana: 28 października 2015

Cel...
Nasz drogowskaz. Gdy go mamy jest naszym kompasem, który prowadzi nas przez życie. Wyznacza kierunek, pokazuje palcem, gdzie pójść, co zrobić, na jaki krok się zdecydować
Życie bez niego zabiera sens w codzienności. Nie mamy po co i dla kogo żyć. Rozprzestrzenia się w nas poczucie beznadziei, smutku, melancholii. Gdy nie mamy celu, tracimy radość życia.
Cel, marzenie, dążenie do czegoś jest naszym skarbem. Jednak, gdy w tym wszystkim przekroczymy pewną granicę, stanie się dla nas przekleństwem. Czymś, co nas zniszczy, wywróci nasze dobro i moralność do góry nogami. Zrobi z tego choas, pozostawiając wewnętrz nas ruinę.
Nie można bezwzględnie dążyć do swojego celu. We wszystkim trzeba mieć umiar.

Roland, główny bohater tej słynnej i potężnej sagi Kinga jest przykładem kogoś, kto zatracił się trochę, w tej drodze do swojego celu. Skupił się na nim tak bardzo, że przysłonił mu inne, równie ważne wartości.
Nie wiem, co z nim się stanie w kolejnych częściach Mrocznej Wieży, ale jak na razie, po dwóch przeczytanych częściach widzę w nim kogoś właśnie takiego. Jest on dla niego najważniejszy. Jego celem jest Wieża, wznosząca się wysoko pod samo niebo. Stoi sobie ona gdzieś w świecie, w którym żyje. Czy do nie dotrze? Sam jeszcze nie wiem...
Ktoś, kto tak bardzo skupia się na swoim zadaniu, które sobie wyznaczył prędzej czy później dopnie swego. Pytanie tylko jakim kosztem.
Dla "Mrocznej Wieży" jako powieści taki bohater to skarb. Napędza akcję, jest nieobliczalny. Zdolny do wszystkiego w imię drogi, którą podąża. Może być szlachetny w swych czynach, by później zrobić coś moralnie niegodnego.
Taka złożoność osobowości trzyma czytelnika w ciągłym napięciu, ponieważ nie wie, co za chwilę Roland wymyśli

Z pewnością to co teraz będę tworzyć będzie miało wiele wspólnego z absurdem. Czasem jednak trzeba dać się ponieść abstrakcji. Co tego wyjdzie? Sam jeszcze nie mam zielonego pojęcia. Także do dzieła...

Czy nasz świat jest jednym wymiarem? Nie sądzę...
Czy istnieje możliwość, by nasza rzeczywistość, świat jaki znamy składał się z innych wymiarów? Bardzo możliwe...
Nasz wszechświat jest potężny!!! To nie ulega wątpliwości...

Czy można trafić do innego wymiaru, innej rzeczywistości, innego czasu?
Wyobraźmy sobie Dziki Zachód..., pustynne przeogromne horyzonty, rzeczywistość żywcem wyjęta z jakiegoś westernu!
Co, by się stało gdybyśmy na wskutek różnych, nieprzewidzianych i nadzwyczaj nierealistycznych kolei losu tam się znaleźli...??
Cofnęlibyśmy się w czasie...
Budzimy się nagle i jesteśmy właśnie w tej rzeczywistości. Na początku przecieramy oczy ze zdumienia...
...szczypiemy się w rękę, w nadziei, że to tylko zły sen.
A tu się jednak okazuje, że to prawda...
I co wtedy robimy? Wpadamy w rozpacz? Czy ryzyk fizyk, idziemy przebojem przez pustynne, rozległe tereny Dzikiego zachodu?
Zastanawiające...

Zwrócę się do męskiej części. Nie wszyscy, ale wielu z nas, drodzy Panowie, oglądając w telewizji westerny, chcieliśmy wrzucić na głowę kapelusz, dobyć broni, wskoczyć w siodło i popędzić wierzchowcem pozwiedzać okolice. Kto nie chciał być kowbojem? Czy przypadkiem przy okazji różnych bali przebierańców nie przebieraliście się właśnie za nich? Ja miałem taki epizod. Uwieczniony na zdjęciu, leży sobie w rodzinnym albumie. Czasami przeglądając zdjęcia, odświeżając wspomnienia natykam się na to zdjęcie. Wtedy te chwile do mnie wracają.

Żeby Panie nie poczuły się pokrzywdzone, bo z pewnością znajdą się takie, które również w wyobraźni widziały siebie na Dzikim Zachodzie, niczym Salma Hayek i Penelope Cruz w filmie Sexipistols. Ja właśnie tak widziałbym damską wersję w klimacie Dzikiego Zachodu.
Kobieta z kapeluszem na głowie, z rewolwerem w ręku, to zapierający dech widok. Zdecydowanie przyjemniej się na nie patrzy, a wcześniej wspomniany western przygodowy z tymi dwiema latynoskimi pięknościami zrobił na mnie wielkie wrażenie...
Także Panie przebojem...:)

Rzadko nawiązuję w swej zabawie słowem do szaty graficznej wydania książki. Staram się skupiać na treści i tym, co książka sobą reprezentuje pod względem intelektualnym, światopoglądowym. Lecz to wydanie jakie wypuścił Albatros sprawia, że trzeba złożyć ręce do oklasków.
Okładka "Rolanda" pierwszej części, to wstęp do serii świetnych graficznych popisów. Dwa rewolwery przytulone do siebie, tworzące wieżę. Majsterszyk!!!

Mroczna Wieża to ukoronowanie jego twórczości. On sam tak właśnie ją traktuje.
Jak zapewne większość miłośników jego słowa dobrze wie, nie napisał jej za jednym zamachem. Przeplatał historię Rolanda innymi powieściami. W 1997 roku ukończył IV część Mrocznej wieży "Czarnoksiężnik i kryształ". Nadal zostawił otwartą furtkę, ku kontynuacji. Jednak jakieś dwa lata później cały literacki świat wstrzymał na chwilę oddech. Gdy do opinii publicznej dostała się wiadomość o jego wypadku samochodowym, że został potrącony przez pijanego kierowce i jest w stanie krytycznym, wszyscy jego fani składali ręce do modlitwy.
Ku wielkiej radości wszystkich po wielu trudach i niezwykle skomplikowanej operacji udało się uratować mu życie. Po okresie chodzenia w specjalnej szynie, mógł nawet chodzić. Co prawda do dzisiaj odczuwa skutki tego wypadku, ale można śmiało powiedzieć, że otarł się o cud. Każdy odechnął z ulgą.
Po wypadku pisanie sprawiało mu ogromny ból. Kręgosłup odmawiał mu posłuszeństwa. W pewnym momencie nosił się z zamiarem, by przestać pisać. Dostał ogromne wsparcie, przede wszystkim od żony. Również moc ciepłych słów od czytelników napływała z każdej strony. Nie rzucił pisania, przetrwał najcięższy okres. Po jakichś trzech latach zaczął myśleć o "Mrocznej wieży". Tak na poważnie dopiero wtedy, ponieważ tak w ogóle to myślał o niej przez cały czas. Po tym poznaje się kogoś, kto coś robi z pasji, życiowego powołania...
Ten wypadek dał mu do myślenia. Obawiał się, że niedokończy historii Rolanda i spółki, zostawiając czytelników z wielką niewiadomą. Przez mniej więcej dwa lata, w ekspresowym tempie napisał trzy ostatnie części, zamykając nawiasem opowieść o Rolandzie.
W tak trudnym dla siebie czasie znalazł czas, by przejąć się swoim czytelnikiem. Ubolewał nad tym, że zostawi niedokończoną fikcyjną historię. Czytelnik był dla niego ważny od zawsze. Pisanie było nie tylko jego sposobem na życie, na utrzymanie rodziny. To pewnego rodzaju misja. W każdej ksiące gawędził ze swoim czytelnikiem, dzielił z nim swój punkt widzenia...
Te wszystkie okoliczności stawiają Mroczną wieże bardzo wysoko, biorąc pod uwage jego twórczość.
Teraz, gdy rozpoczęłem w końcu tę słynną sagę czuje radość w sercu. Do tej pory sięgałem po pozostała jego książki. Każda z nich była indywidualnością. Czułem gdzies wewnątrz, że dopóki nie przeczytam Mrocznej wieży, nie będę mógł się uznać, za jego pełnoprawnego miłośnika, fana, sympatyka...
Mroczna więża była dla mnie bardzo ważna. Strasznie się ucieszyłem, gdy dowiedziałem się, że będzie nowe wydanie. Nigdzie nie mogłem jej dostać wcześniej.
Ale teraz się tym nie martwię, gdyż właśnie będę się delektował każdą kolejną częścią...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pi razy drzwi czyli dziwne przypadki matematyki

Studiujesz matematykę? Podziwiam cię. Ja za nigdy jej nie lubiłam. - Już nawet przestałam liczyć ile razy słyszałam te słowa. I to nie tylko od osób,...

zgłoś błąd zgłoś błąd