Terror

Tłumaczenie: Janusz Ochab
Wydawnictwo: Vesper
8,17 (1049 ocen i 197 opinii) Zobacz oceny
10
181
9
296
8
293
7
165
6
66
5
25
4
9
3
11
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Terror
data wydania
ISBN
9788377311776
liczba stron
692
kategoria
horror
język
polski
dodał
Mariusz

W maju 1845 roku na dwóch statkach – HMS Erebus i HMS Terror – ku północnym wybrzeżom Kanady wyrusza kierowana przez sir Johna Franklina ekspedycja badawcza, której celem jest poszukiwanie Przejścia Północno-Zachodniego. To ciąg przesmyków pomiędzy wyspami Archipelagu Arktycznego, gdzie od kilkuset już lat szukano możliwości opłynięcia Ameryki Północnej, chcąc zaoszczędzić na odległości...

W maju 1845 roku na dwóch statkach – HMS Erebus i HMS Terror – ku północnym wybrzeżom Kanady wyrusza kierowana przez sir Johna Franklina ekspedycja badawcza, której celem jest poszukiwanie Przejścia Północno-Zachodniego. To ciąg przesmyków pomiędzy wyspami Archipelagu Arktycznego, gdzie od kilkuset już lat szukano możliwości opłynięcia Ameryki Północnej, chcąc zaoszczędzić na odległości przemierzanej drogą morską pomiędzy wybrzeżami Atlantyku i Pacyfiku.

Członkowie wyprawy – zarówno oficerowie, jak i prości marynarze – wiedzą doskonale, co ich czeka podczas tej wyprawy: miesiące trudów przedzierania się przez skute lodem wody i nieustanne opady śniegu oraz gwałtowne huraganowe wiatry, trudne do wytrzymania temperatury poniżej zera, wieczny mrok, a być może i głód... Realną groźbą są też dzikie zwierzęta. Czeka ich również walka z własnymi lękami, przesądami, ale i z nieuchronnie pojawiającymi się na statkach chorobami, od szkorbutu po przypadki szaleństwa...

Spotyka ich tam jednak coś jeszcze. I to coś znacznie gorszego... coś, czego nie mogli przewidzieć, a co czai się w arktycznej pustce, w mroku, śledzi każdy ich ruch, karmi się ich przerażeniem, atakuje i pożera... Dla osaczonych pośród lodu marynarzy jedynym wyjściem z tej przerażającej sytuacji wydaje się śmierć.

Dan Simmons, zdobywca Hugo Awards oraz w 1990 roku nagrody Locusa za powieść „Hyperion”, szczegółowo i z literackim wyczuciem odtwarza przebieg jednej z najbardziej zagadkowych, tragicznych wypraw w całej znanej nam historii badań polarnych. „Terror” to pasjonująca powieść z elementami grozy, horroru i mitologii Inuitów, a jednak dająca się odczytać niczym szczegółowy dziennik pokładowy. Następujące po sobie tragiczne w skutkach wydarzenia poznajemy okiem nie tylko oficerów, szczególnie kapitana Croziera, ale również szarych członków załogi.

Wydanie książki, które Czytelnik ma przed sobą, zostało wzbogacone o posłowie dr. hab. Grzegorza Rachlewicza z UAM oraz bogatą ikonografię ilustrującą czasy podbojów polarnych XIX wieku.

 

źródło opisu: Vesper, 2015

źródło okładki: www.vesper.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 118
Michał | 2017-07-07
Na półkach: Przeczytane

Komentarz pisany na gorąco.
- Zakochałeś się w ,,Zjawie" z Di Caprio?
- Uwielbiasz fragmenty Władcy Pierścieni opisujące podróż Froda do Mordoru?
- Najchętniej wyrzuciłbyś z Gry o Tron wszystkie POV-y oprócz tych Brana gdy podróżuje za Murem i jest mu zimno?
No to jak najprędzej bierz się za lekturę ,,Terroru" Dana Simmonsa. W przeciwnym wypadku - chyba jednak odradzam.

Skoro mam za sobą już ten jakże żartobliwy wstęp, w którym ujawniłem pośrednio, że mój gust jest wytworem dennej popkulturowej masówki, co może stanowić uzasadnienie dla tak niskiej oceny (choć z drugiej strony Hyperion Simmonsa uwielbiam...) - przejdę do mięsa.

A dawno żadna książka mnie tak nie poirytowała. Simmons, który jest pisarzem bardzo dobrym, który potrafi pisać tak, że tekst wręcz ocieka klimatem - spłodził cosia zupełnie dla mnie niestrawnego. Oczywiście to Simmons, więc nawet w tym przeciętnym Terrorze obecne są mistrzowskie szlify, więc nie dajcie się tak do końca zwieść ocenie. No, ale...

To nie jest horror. ANI TROCHU. Usiadłem do książki z myślą, że jego elementy mają się pojawić, a początkowe rozdziały zaostrzyły apetyt. I to jeszcze jak. Bo Simmons jak już wyżej wspomniałem - pisze bardzo klimatycznie, tak że łatwo się wsiąka w wykreowany świat. Osoby, które piszą o tym, że przemarzły na kość mają 100% racji. Bo chłód towarzyszyć nam będzie przez całą lekturę.

Tyle, że to horror nie jest, a pierwsze wrażenie jest mylne. Bo dalej jest już nieco mniej horroru, a więcej opisu katastrofy i mini-tragedii ludzkich. Trochę perypetii załogi i gdzieś w tle czające się zło. Tyle, że ta cegła ma 650 stron. Chciałoby się by przez tak długą książkę raz na jakiś czas zaserwowany nam został jakiś łakomy kąsek, który zaspokoiłby apetyt, jaki narobił nam początek tejże. Niestety. Głodni będziemy przez większość czasu, podobnie jak cała załoga Terroru i Erebusa. Ewentualne ochłapy i tak nie powstrzymają literackiego szkorbutu, który sprawi, że przebijanie się przez kolejne rozdziały - świetnie napisane, to nadal Simmons i nadal czyta się to dobrze - nie będzie zbyt pasjonujące. Miejscami do czytania książki miejscami wręcz się zmuszałem, ale ze względu na pewne zabiegi fabularne.

Ah, zanim przejdę do części spoilerowej jeszcze - delikatna sygnalizacja ,,tempa" książki. Otóż pewne ,,zło", które pojawia się gdzieś na początku książki i potem coraz częściej niepokoi załogę - bardzo szybko zostaje obdarte z nimbu tajemniczości pod względem formy, a jedyna co pozostaje to jego historia. Bo forma naprawdę nie poraża. I wiecie co? Zamiast mieć serwowane jakoś po drodze pewne urywki wiedzy, strzepki informajci, coś co sprawiałoby, że nadal chcielibyśmy wiedzieć czym jest to zło... Zamiast tego otrzymujemy suchy opis (przez chwilę miałem wrażenie, że pisany przez autora posłowia), który wszystko wyjaśnia. Po prostu. Nagle pojawia się element ekspozycji równie subtelny co wielka ledowa tablica i wiemy wszystko. Czemu? Czemu Dan Simmons zrobił coś tak głupiego? Tj. fabularnie ma to uzasadnienie i jest to logiczne, że teraz i w tym miejscu dowiadujemy się wszystkiego - ale do cholery... Przecież Simmonsa stać na 10 lepszych rozwiązań ekspozycjo-fabularnych niż coś takiego.

Tym nieoptymistycznym akcentem kończę sekcję bezspolierową. [UWAGA - SPOILERY]:
Bohaterowie... Oczywiście, ciekawe postaci; komandor, doktorek, kucharz, lodomistrz, etc.; również antagoniści - wszyscy świetnie napisani. Hickey'a zapamiętam na pewno na długo. Ostatnia scena z jego udziałem jest fenomenalna.
I nie wiedzieć czemu te świetnie napisane postacie strasznie mnie drażniły.

Dziwnie lekceważące podejście do licznych relacji o niedźwiedziu-demonie... Wydawałoby się - minimalna reakcja na niesamowite wieści o Lady Ciszy i jej rozmowie z Niedźwiadkiem.
Zupełne zignorowanie (bo de facto tak było) wiedzy o tym, że Hickey to pieprzony kanibal i spiskowiec.
Potem kolejne świetne posunięcie w postaci wygnania Hickey, a następnie władowanie się prosto w jego sidła. W dodatku przez Croziera - człowieka, który w całej książce wydawał się najbardziej trzeźwo (XD) myślącym człowiekiem spośród obydwu załóg.

Nie chce mi się tego komentować. Tym bardziej, że z wieloma marynarzami człowiek się zżył i do końca im kibicował. Momentami jednak zachowywali się tak, jakby nie wiem... Tj. prawdopodobnie w tym wszystkim jest oczywista racjonalność, nie chce mi się kłócić z zarzutem typu ,,no na pewno, od razu uwierzyliby w niedźwiedzia-demona" i tak dalej. Stricte subiektywnie to co robili marynarze, oficerowie i tak dalej - nie sklejało mi się to w ogóle do kupy. Abstrahując od tego na ile było to uzasadnione/nieuzasadnione. Nie. Po prostu to nie pasowało do siebie. Tam gdzie powinni reagować stanowczo, przymykali oko, jakby problemu nie było. A człowiek się denerwował, bo wiedział, że takie psy ze wścieklizną jak Hickey trzeba po prostu uśpić :D (i znowu podkreślam, że Simmons stworzył ciekawych, zapadających w pamięć bohaterów i znów podkreślam jak ambiwalentne mam odczucia wobec Terroru).

I wypadałoby zawrzeć w tym miejscu jakąś myśl podsumowującą, ale prawdę mówiąc nie wiem co napisać. Na moje wrażenia na pewno złożyło się wiele czynników (od początkowego błędnego nastawienia [myślami, że może będzie tu więcej pierwiastku horroru]; przez powolne tempo akcji; skończywszy na kilku zabiegach fabularnych, które w ogóle nie przypadły mi do gustu) i sam nie wiem komu z czystym sercem mógłbym polecić tę książkę, a komu odradzić. Tym niemniej - jeżeli po przeczytaniu jakichś 200 stron nie wsiąkliście w tę książkę i dopuszczacie do siebie myśl pozostawienia na półce jakiejś książki nieprzeczytaną - odpuście. To co jest na końcu drogi, nie jest warte brnięcia w ten Terror dalej. Bo choć są w tej książce świetnie napisane sceny, to są one jak żarcie z puszki, którym zajadają się marynarze. Może w pierwszej chwili pozwalają pokonać głód, ale z czasem i tak człowiek zdycha od trucizny czy szkorbutu albo nudy...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Poniżenie

Nie wiem czym się ekscytować przy tej książce. Jest bardzo przeciętna. Standard on bogaty i dominujący, ona lubi taką grę i ......oczywiście przegryw...

zgłoś błąd zgłoś błąd