Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ścieżki północy

Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,66 (875 ocen i 188 opinii) Zobacz oceny
10
90
9
199
8
236
7
176
6
92
5
42
4
22
3
6
2
9
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Narrow Road to the Deep North
data wydania
ISBN
9788308060391
liczba stron
476
język
polski
dodała
AMisz

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii powieść historyczna. Australijska „Wojna i pokój”. Nagroda Bookera 2014. Osadzony w japońskim obozie, którego jeńcy są wykorzystywani do pracy przy budowie Kolei Śmierci w Birmie, chirurg Dorrigo Evans nie może przestać myśleć o romansie z żoną swego wuja sprzed dwóch lat. Bliski rozpaczy codziennie musi walczyć o...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii powieść historyczna.

Australijska „Wojna i pokój”. Nagroda Bookera 2014.

Osadzony w japońskim obozie, którego jeńcy są wykorzystywani do pracy przy budowie Kolei Śmierci w Birmie, chirurg Dorrigo Evans nie może przestać myśleć o romansie z żoną swego wuja sprzed dwóch lat. Bliski rozpaczy codziennie musi walczyć o ocalenie podlegających mu żołnierzy przed głodem, cholerą, torturami... Pewnego dnia otrzymuje list, który zmieni jego życie na zawsze.

Jest to opowieść o wielu rodzajach miłości i śmierci, o wojnie i prawdzie, do której dochodzi się z wiekiem, o sukcesie, który osiąga się po to tylko, by uświadomić sobie, co się straciło.

„Zazwyczaj Nagrodę Bookera otrzymują bardzo dobre książki, ale w tym roku wyróżniliśmy arcydzieło”.
– A.C. Grayling, sekretarz kapituły Nagrody Bookera

„Zostaje w pamięci na zawsze”.
– The Times

„Znakomity pisarz”.
– Ian McEwan

„Wielka powieść”.
– The New York Times

„Od czasu »Drogi« Cormaca McCarthy'ego żadna książka nie wstrząsnęła mną jak ta”.
– Washington Post

 

źródło opisu: www.wydawnictwoliterackie.pl

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 547
Konrad Urbański | 2017-07-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 23 lipca 2017

Czego w tej książce nie ma - na 473 stronach Richard Flanagan dotyka prawdopodobnie wszystkich przeklętych i mniej przeklętych tematów z "Ogólnej Historii Ludzkości". Ścieżki północy określiłbym bardzo krótko i dosadnie: niespełna 500 stron gówna, krwi, trupów, umierania, zdrad, flaków, okrucieństwa, miłości i błota...

Kilka konkretów. Do tej pory udało mi się przeczytać Pragnienie i Księgę ryb Williama Goulda. Na półce czeka świeża Śmierć przewodnika rzecznego, czyli niedawno (dwa-trzy tygodnie temu) wydany w Polsce debiut Flanagana z roku 1994. Może - ale będzie to wymagało dużego nakładu dobrej woli, ponieważ jak na razie odpadłem po kilku stronach (okoliczności nie dopisały?) - w najbliższym czasie łyknę też Klaśnięcie jednej dłoni. Na tle już przeczytanych powieści można próbować oceniać, czy Flanagan rzeczywiście jest aż takim geniuszem, jakim chcą go widzieć krytycy. 

Na tle pozostałych (przeczytanych przeze mnie) książek autora, Ścieżki północy wypadają najlepiej. Księga ryb Williama Goulda jest, jak na mój gust, zwyczajnie przegadana (tak, ma 408 stron, mniej od Ścieżek północy, a można by z niej, z czystym sumieniem, wyciąć co najmniej 50 kartek); miejscami wizje narratora stają się już tak absurdalne, że zaczynają śmieszyć. Pragnienie to z kolei taka powieść, która sama nie wie czym bardziej chciałaby być - czy czułą, quasi-biograficzną opowiastką o Dickensie i jego "złamanym życiu", czy traktatem o inności, próbie oswojenia obcego i niemożności pozbycia się cząstki innego z samego siebie. 

Ścieżki północy mają z kolei wszystko to, czego brakuje Pragnieniu czy Księdze ryb. Bohatera nie tylko z krwi i kości, ale także - jak zgrabnie ujął to Krzysztof Varga w recenzji biografii Stanisława Lema - z duszą i sercem. Efekciarstwo, które sprawia, że sceny zostają w pamięci (śmierci jednego z bohaterów nie sposób wymazać z głowy), że chciałoby się napisać scenariusz i wypuścić w świat film jeśli nie wybitny, to na pewno poruszający. I spektrum problemów na tyle szerokie, że pośpieszna lektura - a taką wbrew pozorom narzuca styl Flanagana - budzi wyrzuty sumienia. 

Od początku. Fabuła to zbeletryzowana biografia fikcyjnej postaci, żołnierza, dowódcy - zarówno na froncie, jak i w niewoli, Dorriga Evansa. Czytelnik przejdzie z nim wiele - krótkie, poprzecierane wspomnienie dzieciństwa (jakby nigdy go nie było); budowę Kolei Birmanskiej, zwanej także Koleją Śmierci (jej budowa pochłonęła około 16 tysięcy jeńców i 100 tysięcy cywilów); intensywny romans z młodą żoną swojego wuja; przelotne miłostki; nieudane małżeństwo, zawarte bez miłości; odrobinę sławy. Flanagan to jednak pisarz na tyle ambitny, że na tym nie poprzestaje. Nie tylko mamy szansę obserwować Dorriga z perspektywy innych, którzy, co zabrzmi górnolotnie, umierają dookoła niego - miejscami wchodzimy także w żołnierskie buciory japońskich żołnierzy.

Kto czytał, ten wie - Richard Flanagan nie należy do pisarzy podnoszących na duchu, budujących. Towarzyszący jego frazie rytm to powolne, rozbite na setki stron zapadanie się w coraz głębszą otchłań  To też twórca zdradziecki; pierwsze akapity olśniewają, a dalej jest już tylko Człowiek, przede wszystkim w najgorszych tego słowa barwach. Nie inaczej jest w Ścieżkach północy. Począwszy od pierwszej sceny, czyli wypalania Dorrigowi przez matkę dziury w nabrzmiałym od krwi paznokciu, po sam koniec - historia Dorriga Evansa i pozostałych naznaczona jest głębokim okrucieństwem. O tyle dojmującym, że Flanagan nie pozostawia żadnej furtki, nie ma żadnej ucieczki przed złem; życie to jedna wielka bitwa o zachowanie godności, zasad, wartości. Bitwa, rzecz jasna, przegrana już od samego początku. Owo okrucieństwo naznacza właściwie każdą sferę życia. Miłość (zawsze wybiera się niewłaściwą osobę, aby już do konca niemiłosiernie się z nią męczyć, a właściwa przepada w pomroce dziejów), poświęcenie (choćbyś nie wiadomo jak wysoko tę nogę ucinał i z jakim trudem wkładał rękę w rozerwane mięśnie, to i tak nic nie wskórasz - potencjalnym czytelnikom powieści radzę poszukać tej sceny w książce i od niej zacząć lekturę), sławę (służącą właściwie do niczego). W zasadzie: całe życie. Przeżyłeś? Świetnie, a teraz zastanów się, po co? Po nic? Doskonały wniosek. U Flanagana nie ma wygranych - są tylko przegrani.

Pytanie o sens przetrwania (nie porwałbym się na nazwanie życia bohaterów Flanagana życiem) ulega dodatkowemu zatarciu, bo autor wyciąga Dorriga i dużą część podległego mu oddziału z obozu jenieckiego. Ale wychodzą też z niego ci, których Evans i reszta woleliby jednak nie oglądać, czyli japońscy strażnicy, oprawcy. Okazuje się, że są takimi samymi ludźmi, jak cała reszta: cierpią, walczą o przetrwanie, dokładnie tak samo umierają. Flanagan nawet tutaj nie próbuje ułatwić - bo przecież zawsze można powiedzieć, że Japończycy wyłącznie wykonywali rozkazy...

Nawet piękno podszyte jest w Ścieżkach północy okrucieństwem. Widać to nie tylko we frazach - wiele z nich faktycznie niesie w sobie ładunek przejmującego liryzmu (ale nie taniego i ckliwego). Ale piękno znika, gdy wkraczamy wraz z Evansem do obozu. Tam każda fraza staje się sucha, dobitna. U Flanagana umieranie to umieranie, czyli topienie się w kale, krew sikająca z kikuta. Nic więcej. Zero wzniosłości, płaczu, żałoby. Ot, trup, część obiegu naturalnego, jak każda inna. 

Przy wszystkich zaletach nie da się jednak ukryć, że powieść jest efekciarska także w złym tego słowa znaczeniu. Plastyczność niektórych scen czy usilne poszukiwanie zwrotów fabularnych miejscami są aż zbyt oczywiste. Fakt, ostatnie 5 stron czyta się nieprawdopodobnie, ale myślący czytelnik wpadnie na to rozwiązanie fabularne dużo wcześniej, a mniej zwracający uwagę na detale po prostu machnie obojętnie ręką. Kto wie, może jest to jakiś sposób na otrzymanie Bookera - nasycenie efekciarstwem, sąsiadującym z liryzmem i nieoczywistą symboliką.

Zdradzę tylko dwa fragmenty. Amy, pierwsza i ostatnia prawdziwa miłość Dorriga, obserwuje koleje swojego losu w ławicach rybek, które nie mogą przeciwstawić się sile wody. A jeden z żołnierzy Dorriga topi się w dole kloacznym (chyba ostatnio zemdliło mnie przy Łaskawych Littella, Flanagan pobił go na głowę). Cóż. "Świat jest (...) Po prostu jest". Zatonął w błocie. I gównie, jasna sprawa.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Widnokrąg

Historia mężczyzny, który czas dzieciństwa i wojny spędził na wsi/w małym miasteczku.... Smutna, aksamitna opowieść o życiu ciągnięta w doskonałej nar...

zgłoś błąd zgłoś błąd