Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Longin. Tu byłem

Cykl: Longin (tom 2)
Wydawnictwo: Znak emotikon
7,53 (111 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
12
8
34
7
33
6
16
5
5
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324033812
liczba stron
120
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Longin podbija świat. Longin razem z babcią i wujkiem wyrusza na Mazury, gdzie rozkręca interes z witaminizowaną karmą dla łabędzi (ale psst, nikt nie musi wiedzieć, że to zwykłe kulki z chleba). Z rodzicami i Bracholem jedzie do Paryża, bo jakimś cudem udaje im się dostać paszporty (smutny pan w okularach musiał chyba przysnąć). A na koniec wyjeżdża z kumplami nad morze i od razu zachodzi za...

Longin podbija świat.

Longin razem z babcią i wujkiem wyrusza na Mazury, gdzie rozkręca interes z witaminizowaną karmą dla łabędzi (ale psst, nikt nie musi wiedzieć, że to zwykłe kulki z chleba). Z rodzicami i Bracholem jedzie do Paryża, bo jakimś cudem udaje im się dostać paszporty (smutny pan w okularach musiał chyba przysnąć). A na koniec wyjeżdża z kumplami nad morze i od razu zachodzi za skórę kierownikowi kolonii (który sięga mu do pasa…).

No to co? Komu w drogę, temu… Longin!

Longin, co z ciebie wyrośnie?

Już wiadomo – Marcin Prokop.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 374
Malwina Czyta | 2016-01-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 18 stycznia 2016

Zapewne pamiętacie jak bardzo przypadła mi do gustu pierwsza część przygód wysokiego chłopca, zwanego Longinem? Kiedy tylko nadarzyła się okazja bez wahania sięgnęłam po kolejny tom. Muszę Was już na wstępie poinformować, że absolutnie się nie zawiodłam. Marcin Prokop pisze fantastycznie i tak, że chce się czytać! z ogromną dawką humoru i z lekkością słowa wprowadza czytelnika w świat swojego dzieciństwa osadzonego w trudnych, ale pięknych czasach PRL-u.

Wspomniany PRL rządził się swoimi prawami, nie było telefonów komórkowych, tabletów i innych wynalazków, które dziś umilają czas naszym dzieciom. Były za to skakanki, gumy i oczywiście trzepaki przed blokami, które dbały o dziecięcą aktywność fizyczną. Było inaczej i ciekawie. Kto urodził się w latach 70-tych i 80-tych z pewnością wszystko jeszcze doskonale pamięta.
Marcin Prokop świetnie odtworzył klimat tamtych lat co oczywiście niesie podwójną korzyść, my rodzice możemy z wypiekami na twarzy i łezką w oku powspominać tamte chwile, a nasze dzieci przy okazji dowiedzą się co nieco o czasach w jakich dorastaliśmy.


Longin tym razem wyrusza w podróż, nawet nie jedną! Razem z Bracholem i rodzicami najpierw ruszają w długą podróż samochodem do Paryża. Tam dopiero zaczynają się prawdziwe przygody! A mnogość słodyczy dosłownie powala z nóg i ślinka wciąż leci na ich widok, co za kraj! Ale to nie wszystko...potem Longin wyjeżdża na Mazury.Czy tym razem wyjazd okaże się tak wspaniały?
Po Mazurach czas na kolonie nad morzem. Longin po raz pierwszy się zakochuje, czy z wzajemnością? Pierwszy papieros też zaliczony, a co! Kiedy wyjeżdża się bez rodziców, można szaleć do woli. Tych kolonii z pewnością Longin nigdy nie zapomni.



Kolejny raz zostałam wciągnięta przygodami Longina i przepadłam na dobre. Najpierw całą książkę przeczytała moja dziewięciolatka, potem ja. Obie smiałysmy się w głos czytając wybryki młodego Marcina. Ciekawie opisana, doprawiona ogromna dawką humoru spodoba się tak naprawdę każdemu! Wydanie też zasługuje na pochwałę, twarda oprawa i dodatkowe ilustacje to zachęta, by ksiązka zdobiła półki dzieciaków, a może i Wasze?
Na końcu książki jest słowniczek pojęć typowo PRL- owskich, dowiecie się trochę o grze w kapsle, wedlowskich torcikach i o słynnym sklepie jakim był Pewex.
Gorąco polecam!
malwinaczyta.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lot 7A

Czy boisz się latania? Po dobrej, ale nie nadzwyczajnej „Przesyłce” Sebastian Fitzek „Lotem 7A” udowadnia, że jego pozycja wśród najlepszych autorów...

zgłoś błąd zgłoś błąd