Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miasto białych kart

Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Seria: Mistrzowie Literatury
Wydawnictwo: Rebis
6,32 (244 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
9
9
22
8
32
7
57
6
51
5
35
4
18
3
11
2
5
1
4
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Ensaio sobre a lucidez
data wydania
ISBN
9788375102512
liczba stron
367
język
polski

W nienazwanym mieście, znanym czytelnikom z Miasta ślepców, obywatele postanawiają w niezwykły sposób skorzystać z prawa wyborczego. 80 procent wyborców wrzuca do urn czyste białe karty do głosowania. Tę manifestacje rząd interpretuje jako podważenie zasad demokracji, jako spisek wymierzony przeciwko prawowitym władzom wybranym w demokratycznych wyborach. Zapada decyzja o wprowadzeniu stanu...

W nienazwanym mieście, znanym czytelnikom z Miasta ślepców, obywatele postanawiają w niezwykły sposób skorzystać z prawa wyborczego. 80 procent wyborców wrzuca do urn czyste białe karty do głosowania. Tę manifestacje rząd interpretuje jako podważenie zasad demokracji, jako spisek wymierzony przeciwko prawowitym władzom wybranym w demokratycznych wyborach. Zapada decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego, rząd, obrażony na swoich obywateli, opuszcza miasto. Nikt jednak nie jest w stanie przewidzieć, jaki będzie rozwój wydarzeń, rzeczywistość zadaje kłam wszystkim przewidywaniom i zmusza do rewizji utartych poglądów.
Ta niezwykła powieść laureata literackiej Nagrody Nobla jest wstrząsającym studium opresyjności władzy i nieludzkości ludzkiej natury, a także wnikliwym spojrzeniem na społeczną naturę człowieka i jego zdolność do nieustannych zmian.

 

źródło opisu: Rebis, 2009

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (641)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2283
kasandra_85 | 2013-10-20
Przeczytana: 2013 rok

http://kasandra-85.blogspot.com/2013/10/pazdziernikowe-nowosci-i-wznowienia.html

książek: 1550
Krzysztof Baliński | 2011-06-03
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 października 2009

Przyznam się, że bardzo lubię literaturę hiszpańskiego i portugalskiego kręgu kulturowego. Mógłbym naprawdę długo wymieniać ciekawych autorów. Bardzo ciekawy styl pisania ma Jose Saramago, choćby dlatego, że jakąkolwiek jego
książkę nie wzięłoby się w ręce jest genialna, arcydzieło po prostu, co się aż tak często nie zdarza. Choć przyznam uczciwie są to książki dość trudne w odbiorze, chociażby dlatego, że nie ma wyodrębnionych myślnikami dialogów, oczywiście one są, dość dobrze ukryte, ale zmusza czytelnika do uważnego czytania, nie da się tego przekartkować i dobrze zresztą. Bo nie na szybkości czytania polega przeżycie literackie, ale na samym procesie czytania, na zrozumieniu tego co mamy przed sobą, na przeżywania, odnajdywania metafor, interpretowaniu tekstu itd....
Saramago jest jednym z tych autorów, który zmusza czytelnika do myślenia.
W sumie to odkryłem tego autora zanim stał się medialny, zupełnie przypadkowo w bibliotece, wziąłem jedną drugą, potem kolejną, aż...

książek: 1008
boziaczek | 2012-06-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Jedyna książka Saramago, która mnie nie zachwyciła...

książek: 420
alison2 | 2012-09-13
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Porozmawiajmy o polityce... Mogę sobie wyobrazić Wasze reakcje. O czym tu rozmawiać, było beznadziejnie, jest beznadziejnie i lepiej pewnie też nie będzie. Wybory - oficjalnie nie wypada czegoś podobnego powiedzieć ale właściwie szkoda czasu na głosowanie, bo nieważne kto by wygrał i tak o obietnicach zapomni i zajmie się własnym majątkiem. Ale mówić tak nie wypada, bo w końcu nie po to walczyli przodkowie o wolność wyboru, by ją ignorować. Więc co robić... W niektórych krajach dopuszczalne jest oddanie w wyborach białej kartki. Jest to ważny głos, wyrażający krytykę wobec wszystkich kandydatów – głosuję, bo takie moje prawo ale że nie mam na kogo, głosuję przeciw wszystkim. Kusząca opcja...

W książce „Miasto białych kart” José Saramago postanowił pójść krok dalej i pokazać nam co się stanie, gdy na białą kartkę zdecyduje się większość społeczeństwa. Wybory w stolicy nienazwanego kraju. Paskuda pogoda pozwala zakładać, że tym razem wielu obywateli w ogóle nie ruszy się z domu....

książek: 1266
paprotkowa | 2013-09-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 września 2013

Nie wiem, ile gwiazdek powinnam wystawić tej książce. Wahałam się pomiędzy beznadziejną a bardzo słabą. Ostatecznie kliknęłam w bardzo słabą, bo być może wina leży po mojej stronie i jestem na taką powieść po prostu za głupia. Nie wiem, jakim cudem przez nią przebrnęłam, ale cieszę się, że mam ją już za sobą (ten dziwny nawyk czytania do końca).
Jak chyba każdy kto czytał "Miasto ślepców", liczyłam, że "Miasto białych kart" będzie podobne. Fabuła streszczona na tylnej okładce była interesująca i dawała na to nadzieję. Niestety, właściwie można było przeczytać tylko tylną okładkę i dodać książkę do "Przeczytanych". Nic ciekawego ponadto się tam nie dzieje, a jeśli już, to jest to tak mocno wrzucone w potok słów (nie wiadomo nawet o czym), że można tego zwyczajnie nie zauważyć. Dziwny i oryginalny styl pisania był fajny w "Mieście ślepców", tutaj dodatkowo tylko nużył już i tak przyciężką lekturę.
To było moje drugie podejście do tej książki. Pierwsze zakończyło się fiaskiem po 20...

książek: 348
mm8371 | 2014-07-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 lipca 2014

Chodźmy dziś na spacer,
na przechadzkę w stylu retro.
Chyba wisi coś w powietrzu,
może to eksploduje metro?

Chodźmy dziś na spacer,
pójdźmy do strefy zero.
Nie ma się po co spieszyć,
przecież 7 jest Del Piero

Szkoda,że w naszej ordynacji wyborczej nie uwzględniono tzw.białej karty..Jeśli chodzi o książkę,no cóż ,szału nie ma.Dopóki Saramago koncentruje się na swoistej próbie sił między politykami i elektoratem jest zabawnie i mądrze.Do łez doprowadzają reakcje rządzących na wieść,że przypadkowe społeczeństwo nie chce się już z nimi bawić w grę na ich zasadach.Niestety,kiedy fabuła zaczyna zapętlać się z Miastem ślepców jest znacznie gorzej,jakby autor nie mając pomysłu na dalszy ciąg, posiłkować się musiał własnymi historiami.Mimo to zachęcam,głównie dla pierwszych rozdziałów.

książek: 266
jusia1986 | 2013-11-06
Przeczytana: 06 listopada 2013

Jakby to było, gdyby władza "uciekła" z miasta/kraju? Jakby to było, gdyby ludzie zostali zdani na swoją łaskę bądź nie łaskę? Dlaczego, pomimo faktu, że dany kraj jest krajem demokratycznym obywatele nie potrafią należycie korzystać ze swojego prawa i wrzucają do urn białe kartki? Czy taki protest cokolwiek da? A rząd, na ile jest demokratyczny, i czy nie jest to tylko nasze złudzenie?

Można by postawić wiele pytań, które nasuwają się w trakcie czytania "Miasta białych kart" Jose Saramago. Od pierwszych stron, czytając tę książkę czułam niesamowite napięcie, które nie zmieniło się nawet wówczas, gdy moja ciocia (która wcześniej przeczytała tę powieść) zdradziła mi zakończenie. Nie czułam, że teraz już mogę odłożyć książkę, bo przecież zakończenie już znam. Wręcz przeciwnie, chciałam sama dojść do tego momentu i przeżyć to sama.

Nie będę streszczała książki, co i kiedy się dzieje jest streszczone w opisie powyżej. Odniosę się tylko do kilku spraw. Czytający, którzy mieli...

książek: 722
alice | 2013-08-01

"[...] gratulowali sobie doskonałej techniki zastosowanej przez szefa, tej, którą określano ciekawym wyrażeniem trochę-kija-trochę-marchewki, stosowanej głównie wobec osłów i mułów w dawnych czasach, lecz którą nowoczesność, z wynikami bardziej niż godnymi uznania, zastosowała wobec ludzi. "





"[...] ludzie są jedynymi zwierzętami zdolnymi do kłamstwa, i choć wiadomo, że czasem robią to ze strachu, a czasem z wyrachowania, czasem robią to także dlatego, że na czas zrozumieli, że jest to jedyny dostępny im sposób, aby obronić prawdę."

W nienazwanym mieście obywatele w nietypowy sposób korzystają ze swojego prawa wyborczego. W urnach do głosowania komisja znajduje praktycznie same białe karty. Kto wymierzył taki policzek demokracji? Rząd postanawia opuścić stolicę i wprowadzić w niej stan oblężenia. Według polityków jest to świetna nauczka dla niepokornych mieszkańców. Czy miasto pogrąży się w totalnym chaosie? A może utarte poglądy okażą się błędne a rzeczywistość...

książek: 322
Marcin | 2013-09-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 września 2013

Książka ta jest jednocześnie przerażająca i groteskowa. Wydaje się, że Saramago chciał pokazać jak niewiele potrzeba, aby z demokracji przejść do sytemu totalitarnego. Są to niewątpliwe nawiązania do systemu jaki panował w Portugalii w XX wieku, określany jako Estado Novo. Był to okres dyktatorskich rządów Salazara i jego następcy Caetano. Premier jako postać nawiązuje do Salazara, który również skupiał poszczególne teki ministerialne we własnych rękach. Być może celem Autora było zwrócenie uwagi na fakt, że podobne nastroje autorytarne nadal w Portugalii istnieją. Sama demokracja została wystawiona na pośmiewisko - społeczeństwo ma prawo głosować białymi kartami, ale w granicach rozsądku. Jeśli pokazuje swój sprzeciw w przytłaczającym stopniu, władza nie jest w stanie tego zaakceptować. Bo tak naprawdę cała książka to opowieść o dwóch bohaterach: Władzy i Społeczeństwie. Ludzie na najwyższych szczeblach zostali przedstawieni jako Ci, którzy dla wymuszenia posłuchu i wykazania się...

książek: 396
Robert Kotyna | 2014-11-19
Przeczytana: 18 listopada 2014

Początek fatalny, środek świetny, koniec zły.
Reakcja rządu na głosowanie jest po prostu nierealistyczna, nie logiczna. Rzadko to się zdarza ale miałem ochotę przerwać czytanie, jednak nie poddałem się, czytałem dalej. Jak autor zaczął wplatać wątek "miasta ślepców" miałem ponownie ochotę przerwać czytanie, bo po co mieszać wątek nierealistycznej, tajemniczej ślepoty w zupełnie realny i ciekawy problem buntu wyborców demokratycznego państwa. Znów się nie poddałem i całe szczęście bo wątek z bohaterami z miasta ślepców był genialny, główna w tym zasługa komisarza policji i jego łzawych przygód :)
Zakończenie, jak wyżej.
Książka jest zupełnie nie o tym o czym spodziewałem się, że będzie, przez to może gorzej ją odbieram. Mimo wszystko warto ją przeczytać, ale dopiero po lekturze "miasta ślepców".

zobacz kolejne z 631 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd