Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nie będę Francuzem (choćbym nie wiem jak się starał)

Tłumaczenie: Teresa Tomczyńska
Wydawnictwo: Świat Książki
6,28 (190 ocen i 27 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
9
8
27
7
48
6
49
5
28
4
13
3
11
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
I'll never be French (no matter what I do)
data wydania
ISBN
9788379439188
liczba stron
240
język
polski
dodała
Ag2S

Kiedy Greenside - mieszkający w Kalifornii nowojorczyk, zasiedziały sceptyk i niewierny (a przynajmniej nieufny) Tomasz - pojechał z dziewczyną na wakacje do niewielkiej celtyckiej wsi w Finistere, jego życie wywróciło się do góry nogami. Dowcipnie, ciepło, z sympatią dla Bretończyków, Greenside opowiada, jak się urządził w kraju, którego języka nie znał, ani nie wiedział, jak w nim cokolwiek...

Kiedy Greenside - mieszkający w Kalifornii nowojorczyk, zasiedziały sceptyk i niewierny (a przynajmniej nieufny) Tomasz - pojechał z dziewczyną na wakacje do niewielkiej celtyckiej wsi w Finistere, jego życie wywróciło się do góry nogami. Dowcipnie, ciepło, z sympatią dla Bretończyków, Greenside opowiada, jak się urządził w kraju, którego języka nie znał, ani nie wiedział, jak w nim cokolwiek funkcjonuje. A wszystko było inaczej niż w USA. Wbrew swoim przekonaniom zaufał mieszkańcom miasteczka - sąsiadom, pracownikom i przygodnym znajomym. I choć pokonał codzienne trudności, otworzył konto w banku, kupił dom i pozbył się roju os z komina - ciągle coś go zaskakiwało.

 

źródło opisu: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

źródło okładki: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2957
Maromira | 2015-09-04
Na półkach: Od wydawnictw
Przeczytana: 03 września 2015

"Madame kieruje samochód w przeciwną stronę i zdaję sobie sprawę, że właśnie wyruszam polować na dom we Francji. Nie mam pieniędzy, nie znam języka i za pięć dni wyjeżdżam. Nie znam się na kupowaniu domów, ale chyba coś jest nie tak."

To miały być zwykłe wakacje. Mark wyjechał ze swoją dziewczyną na dwa miesiące, aby w jakimś miłym zakątku móc przez całe lato popisać w spokoju. Traf chciał, że wybranka zdecydowała się na podróż do Bretanii. Co prawda wspomnienia Marka z pierwszej podróży do Francji nie należą do najlepszych, z własnej woli nigdy by tego kraju nie wybrał, ale z kobietami się nie dyskutuje.

Związek nie przetrwał, za to Mark Greenside wbrew wszelkiemu rozsądkowi decyduje się na kupno domu we francuskiej Irlandii. Znając język na poziomie „Ja Kuba chcieć zjeść krowa”, z pomocą Madame i Monsieur, którzy choć nie znają angielskiego, to wykazują się cierpliwością godną Syzyfa, Mark zamieszkuje w kraju pełnym absurdów.

„Nie będę Francuzem (choćbym nie wiem jak się starał)” to dowcipna historia o pierwszych latach spędzonych w Bretanii, próbach pogodzenia wyobrażeń o Francji z rzeczywistością. Kolejne zdumiewające odkrycia o sposobie codziennego funkcjonowania mieszkańców bawią zarówno Madame, która ze spokojem godnym podziwu pomaga Markowi w meandrach kruczków prawnych, jak i przede wszystkim czytelników, którzy uśmieją się do łez.
Co prawda można mieć wiele zarzutów co do książki. Trochę przegadana – ponad pół książki czytelnik jest raczony historią kupna domu- ok, należy uznać, że taki był zamysł autora. Mark Greenside sam spoileruje kolejne wydarzenia. No cóż, taka maniera pisania. Trzeba się przyzwyczaić.

Z kolei czytelnik poszukujący informacji na temat Francji mocno się zawiedzie – to przede wszystkim anegdoty – zaś faktów jest jak na lekarstwo. Owszem, wspomniane są kolejne święta, dziwne obyczaje, ale zdecydowanie autor skupił się na ukazywaniu mentalności Francuzów. Informacji trzeba szukać gdzieś indziej.

Jednak „Nie będę Francuzem (choćbym nie wiem jak się starał)” to książka, po którą sięga się w cięższe dni na odstresowanie. Wtedy nie jest ważne, jakiego lotu jest powieść. Tak więc niech czytelnik przygotuje herbatę, znajdzie przytulne miejsce do czytania i weźmie do rąk książkę. Dobry humor po lekturze gwarantowany.

Opinia także na: http://recenzjeksiazek.natemat.pl/153613,nie-bede-francuzem

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rdza

Po pierwszej połowie "Rdzy" byłam przekonana, że zdecydowanie wolę "Ślady". Zamykając książkę, jedyne co mogę stwierdzić na pewno...

zgłoś błąd zgłoś błąd