Odbicie

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,12 (26 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
4
8
5
7
6
6
9
5
0
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380491106
liczba stron
320
słowa kluczowe
fotografia, dno oka
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Monika Stocka

Znakomita kontynuacja książki Dno oka. Eseje o fotografii. Nowicki niczym doświadczony prestidigitator wywołuje duchy fotografii, ujawniając ich piękno i tajemnicę ukrytą za spojrzeniem uwiecznionych postaci.

 

źródło opisu: https://czarne.com.pl

źródło okładki: https://czarne.com.pl

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 3483

Powiększenie

Bywają w filmach (szczególnie tych naiwno-komediowych) takie sceny: grupa ludzi penetruje stary dom/ piwnicę/ szopę, do wyboru. I po szczegółowym przeszukaniu z latarkami w ilości niezliczonej, ktoś opiera się o ścianę i się w nią zapada. Okazuje się, że zupełnym przypadkiem odkrył skarb, zakopany przed tysiącami lat, poszukiwany albo nawet nie, którego wartość (ogromną) jest w stanie ocenić natychmiast. (Można wybrać też wersję z zapadająca się podłogą). I nagle widzenie świata zmienia perspektywę. No więc, proszę państwa ja grałam w tym filmie. Ten łokieć był mój i to moje oczy w dwie sekundy wyceniły wartość skarbu mimo poważnych braków w przedmiotach ścisłych.

Już „Dno oka” było szkołą dostrzegania i widzenia. Idealnie napisał o nim Bieńczyk: Po wypisach Wojciecha Nowickiego poczułem się Gargantuą, przeczytałem jedno „Dno oka”, a połknąłem dwanaście, a może i tysiąc sto dwadzieścia jeden innych książek. W przypadku „Odbicia” nie jest inaczej… choć jednak trochę jest.

Zaczyna się zabawnie od fotografii nagiego mężczyzny w różnych ujęciach (w tym ze wzwodem). Tak, mnie też się uśmiechała gęba, gdy oglądałam i czytałam, starając się jakoś ukryć zdjęcie w środkach komunikacji miejskiej. Nie jestem pruderyjna a i książka jest wysokich lotów, wystarczy zerknąć na nazwisko autora ale z ludźmi w pociągu to nigdy nic nie wiadomo. Potem robi się poważniej, rozdziały przypominają kontynuację „Dna oka” („Odbicie” chyba z resztą jest tak przedstawiane), ale tym razem autor skupia...

Bywają w filmach (szczególnie tych naiwno-komediowych) takie sceny: grupa ludzi penetruje stary dom/ piwnicę/ szopę, do wyboru. I po szczegółowym przeszukaniu z latarkami w ilości niezliczonej, ktoś opiera się o ścianę i się w nią zapada. Okazuje się, że zupełnym przypadkiem odkrył skarb, zakopany przed tysiącami lat, poszukiwany albo nawet nie, którego wartość (ogromną) jest w stanie ocenić natychmiast. (Można wybrać też wersję z zapadająca się podłogą). I nagle widzenie świata zmienia perspektywę. No więc, proszę państwa ja grałam w tym filmie. Ten łokieć był mój i to moje oczy w dwie sekundy wyceniły wartość skarbu mimo poważnych braków w przedmiotach ścisłych.

Już „Dno oka” było szkołą dostrzegania i widzenia. Idealnie napisał o nim Bieńczyk: Po wypisach Wojciecha Nowickiego poczułem się Gargantuą, przeczytałem jedno „Dno oka”, a połknąłem dwanaście, a może i tysiąc sto dwadzieścia jeden innych książek. W przypadku „Odbicia” nie jest inaczej… choć jednak trochę jest.

Zaczyna się zabawnie od fotografii nagiego mężczyzny w różnych ujęciach (w tym ze wzwodem). Tak, mnie też się uśmiechała gęba, gdy oglądałam i czytałam, starając się jakoś ukryć zdjęcie w środkach komunikacji miejskiej. Nie jestem pruderyjna a i książka jest wysokich lotów, wystarczy zerknąć na nazwisko autora ale z ludźmi w pociągu to nigdy nic nie wiadomo. Potem robi się poważniej, rozdziały przypominają kontynuację „Dna oka” („Odbicie” chyba z resztą jest tak przedstawiane), ale tym razem autor skupia się na portrecie (człowieku) i wplątuje w tekst życiorysy fotografów, tych zawodowych i amatorów. Podążamy więc prawdziwymi, ludzkimi drogami, które dopełniają przedstawione zdjęcia. Czyimiś oczami patrzymy w czyjeś inne oczy. Mamy już bowiem nie tylko obraz (zdjęcie, które dla nas wybrał autor)i interpretatora (W. Nowicki), który potrafi patrzeć na przestrzał i wyciągnąć z kątów i zakamarków istotny szczegół, umykający niewprawionemu oku dyletanta. Ale mamy jeszcze życiorys autora zdjęcia, który się na to wszystko nakłada, coś wyjaśnia albo wręcz odwrotnie wprowadza jakiś chaos, niedopowiedzenie czy tajemnicę. Pozornie płaskie fotografie zyskują wielowymiarowość. Wiem, że to brzmi banalnie i patetycznie ale w przypadku Nowickiego obraz połączony z jego słowem nabiera namacalnej wypukłości. Patrzysz na zdjęcie i już nawet nie chodzi o to, że widzisz więcej, zaczynasz czuć, niemal jakbyś dotykał, albo tam był. To jest trochę tak, jakby czytelnik zgodnie ze swoją wolą, albo i jej wbrew, został wplatany w nieswoje życie, przeniesiony w inną przestrzeń do innych miejsc, do innych ludzi. I nie patrzymy już tylko na zdjęcia, ale je przeżywamy.

Jestem wielką fanką Nowickiego. Łokieć wpadł mi już w tą dziurę w ścianie, kiedy przeczytałam „Salki”. Do dziś nie ruszam się z tamtego miejsca opukując resztę ścian. I choć ni w ząb nie znam się na fotografii, jeśli miałabym ją odkrywać, to tylko z autorem „Odbicia”. Z resztą, tak prawdę mówiąc, dla mnie Nowicki może pisać o czymkolwiek, byleby tylko nie kończył.

Monika Stocka

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (6)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 323
Qbajot | 2019-09-10
Przeczytana: 09 września 2019

Lektura tej książki jest niezwykłym doświadczeniem. Punktem wyjścia dla rozważań autora są zdjęcia, których opis zająłby przeciętnemu człowiekowi może ze dwa, góra trzy zdania. Wojciech Nowicki zaś przygląda się im z niesłychaną spostrzegawczością i z drobnych detali uchwyconych przypadkiem pokolenia temu i w oparciu o swoją specjalistyczną wiedzę, snuje zaskakująco rozbudowaną narrację. Ta fenomenalna dedukcja prowadzona jest przepiękną polszczyzną daleką od przeintelektualizowanego żargonu naukowego. Autor nie ogranicza się jednak tylko wyłącznie do odtwarzania kontekstu wykonania danej fotografii, czy przybliżeniu sylwetki jej twórcy, lecz stara się wpisać omawiany obiekt w szerszy kontekst. Na jakie potrzeby człowieka dany obraz odpowiadał? Z jakiego tła społecznego i kulturowego wyrastał? Co, oprócz ograniczeń technologicznych, decydowało o takim, a nie innym sposobie ujęcia uwiecznianego tematu?
Wojciech Nowicki interesuje się zdjęciami mocno niedoskonałymi technicznie, z...

książek: 241
ChristinaL | 2017-05-25
Na półkach: Przeczytane

Wojciech Nowicki kontynuuje w tej ksiazce opowiesc o niewyklych fotografach i fotografiach. Autor ma wyjatkowe podejcie do tego medium, pelne czulosci, troski, koniecznosci doglebnego poznania i zrozumienia. Uprawia zainicjowana przez Jerzego Lewczynskiego archeologie fotografii.
Jednym z bohaterow esejow jest przedsiebiorczy Michal Greim, ktory cierpial na 'goraczke dokumentowania', a zarabial nie tylko na zdjeciach ale tez np na sprowadzonej do Kamienca automatycznej kurze, ktora za monety znosila jaja pelne cukierkow.
Swoje zdjecia do ksiazki udostepnila m.in. Aneta Grzeszykowska, dla ktorej fotografia jest jezykiem uprawianej przez nia sztuki.
Jest tu tez o poszukiwaniu niedoskonalosci i o czlowieku, ktory twierdzil, ze 'zamienil zycie na fotografie'.
Material ilustrujacy eseje ciekawy i pelen brzydoty.
Wymagajacy dla czytelnika tekst. Nagroda dla cierpliwych bedzie erudycja autora i duzo nietuzinkowej wiedzy.

książek: 0
| 2016-02-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 lutego 2016

"Odbicie" to druga książka Wojciecha Nowickiego poświęcona fotografii. Składa się na nią dziesięć esejów, z który każdy dotyczy innych zdjęć, różnych autorów, odmiennych problemów. Eseje zgrupowane są w cztery zestawy. Rysują całość grubą kreską: pierwszy zbiór dotyczy zdjęć trudnych do jednoznacznego zakwalifikowania, na pewno dalekich od kanonu fotografii artystycznej; drugi opisuje fotografów opanowanych szaleństwem fotografowania (Jerzego Lewczyńskiego, Wilhelma von Blandowskiego, Michała Greima); w trzecim Nowicki mierzy się z pracami fotografów profesjonalnych, którzy próbują rozsadzić spetryfikowane konwencje; czwarty porusza „odwieczną” relację między śmiercią (i trupem) a fotografią. Niejednorodną tematycznie i przedmiotowo książkę spaja strategia badawcza jaką posługuję się Nowicki.

Pod adresem Nowickiego i "Odbicia" można kierować wiele komplementów. Książka została napisana subtelnym (czasem może niepotrzebnie przeestetyzowanym) językiem. Erudycja autora, jego...

książek: 1021
lotosu_kwiat | 2015-12-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 grudnia 2015

W kontynuacji rewelacyjnego ,,Dna oka" Wojciech Nowicki serwuje nam dawkę niebanalnych spostrzeżeń dotyczących starych fotografii. Tym razem autor koncentruje się na człowieku - doskonale dobiera zarówno fotografów jak i obiekty zdjęć z czego powstają teksty pełne głębokich rozważań, a jednocześnie obfitujących w poczucie humoru. Niezwykle cenię sobie inteligencję autora - stawia tezy by za chwilę samemu spróbować je podważyć przypomina to z jednej strony luźny ciąg myślowy,wciąż zmieniający bieg zahaczający o multum wątków, a z drugiej widzimy że za tymi z pozoru luźnymi rozważaniami kryje się ogrom fachowej wiedzy będącej podstawą interpretacji - nie są to wyssane z palca rozmyślania lecz mają swe wielowymiarowe tło. Do tego język - bogaty, płynący potok słów jest nie tylko mądry, ale także barwny, wzbogacający przekaz o pięknie ułożone zdania, a także inspirujące cytaty stanowiące punkt wyjściowy. Już wcześniej miałam okazję się przekonać czytając inne teksty autora, a...

książek: 320
Andrzej | 2015-09-12
Przeczytana: 12 września 2015

Nudne. Nieznośnie erudycyjne i przegadane. O ile w krótkich formach w których bezlitośnie gromi krakowskie restauracje jest niezrównany to w obszernym eseju jest zawiesisty i ciężkostrawny. Zupełnie jak te zupy które zjada a potem krytykuje.To jednak nie ta liga co „Martwa natura z wędzidłem” Herberta po której chce się obejrzeć i poznać malarstwo holenderskie. Nowicki nie pchnął mnie w stronę fotografii ani o centymetr.

książek: 95
Anna | 2015-09-03
Na półkach: Przeczytane

Tak! O to właśnie chodzi, by pisać płynnie i lekko o rzeczach bardzo ciekawych, przedstawiać je nieśpiesznie w magnetyzujący sposób. Chodzi o to, by ubrać ciekawą opowieść w niewymuszenie erudycyjny, bogaty strój. Wszystkie eseje razem i każdy z osobna są aktem czystej sztuki władania językiem jako darem intelektu. Są szlachetnym świdectwem piękna humanizmu i humanistyki. Zostałam wciągnięta!

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Weekend z literaturą w MOCAK-u

W trakcie wakacji Biblioteka Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK zaprasza na weekendowe spotkania z pisarzami, warsztaty, literackie oprowadzania oraz panele dyskusyjne dotyczące procesu powstawania książki. „Weekendy z literaturą” to projekt promujący czytelnictwo i pokazujący różnorodność świata literatury. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd