Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pałac. Biografia intymna

Wydawnictwo: Znak
6,31 (108 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
13
7
34
6
35
5
14
4
5
3
4
2
0
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324034949
liczba stron
416
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Świadek przeszłości czy przeklęty symbol? To nie polski Wersal ani Empire State Building. Bliżej mu do kafkowskiego Zamku. Jest źródłem miejskich legend: o 30 podziemnych kondygnacjach, o nieistniejących piętrach, o tunelu łączącym go z Domem Partii. Do dziś rzuca na Warszawę najdłuższy cień. Beata Chomątowska jako pierwsza spogląda na Pałac Kultury i Nauki oczami ludzi, którzy związali z...

Świadek przeszłości czy przeklęty symbol?

To nie polski Wersal ani Empire State Building. Bliżej mu do kafkowskiego Zamku. Jest źródłem miejskich legend: o 30 podziemnych kondygnacjach, o nieistniejących piętrach, o tunelu łączącym go z Domem Partii. Do dziś rzuca na Warszawę najdłuższy cień.

Beata Chomątowska jako pierwsza spogląda na Pałac Kultury i Nauki oczami ludzi, którzy związali z nim życie. Odkrywa dramatyczne losy architektów - braci Sigalinów, opowiada o „poślubionej” gmachowi kronikarce, o samobójcach skaczących z 30. piętra i ludziach piszących listy do „Drogiego Pałacu” niczym do starożytnego bóstwa.

„Pałac. Biografia intymna” to nie tylko opowieść o miejscu z własnym duchem i tożsamością. Ani o jeszcze jednym „źle urodzonym” – „betonowym torcie”, „darze Stalina”, który wielu chciałoby wyburzyć. To też historia dramatycznych zmian, które spotkały Warszawę i Polskę w XX stuleciu.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

książek: 119
Renata | 2015-07-23
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

22 lipca skończył 60 lat, sam dla siebie będąc, z wyglądu oczywiście, jak gigantyczny tort. Pałac Kultury i nauki, symbol Warszawy, wzorowany na amerykańskich wieżowcach, będący gigantyczną mieszanką socrealizmu i elementów architektonicznych z różnych epok polskiego budownictwa.
Pierwotnie pomysł na książkę był taki, by pokazać Pałac wędrując od samego dołu, „od dna”, aż po szczyt, przez poszczególne pietra i pomieszczenia, ale autorka szybko doszła do wniosku, że to bez sensu, bo nie w każdym z tych pomieszczeń znajduje się jakaś ciekawa historia, natomiast ciekawe historie ludzkie przewijają się przez cały Pałac i on się w nich odbija.
Beata Chomątowska patrzy więc na Pałac jak część polskiej historii, ale bez patosu, zadęcia czy zacietrzewienia. Ona jest z pokolenia, które już potrafi oddzielić grubą kreską spuściznę PRL-u, o której należy jak najszybciej zapomnieć od pomników czasów, w których kolejne pokolenia kształtowały swoje kręgosłupy moralne. Dlatego też jest przeciwniczką koncepcji burzenia PKiN, bo jak mówi :Nie można karać architektury za grzechy systemu — to byłoby powtarzanie błędów tych, którzy narzucali ją siłą (…)
Dla Chomątowskiej PKiN to przede wszystkim ludzie, ci, którzy zawsze byli, są i będą pozostawać w długim cieniu budowli, zwanej ironicznie Pekinem, „snem szalonego cukiernika”(Wł. Broniewski), „ kwitnącą naroślą na nosie pijaka” (L. Tyrmand), „czarodziejską budowlą wzniesioną przez magów ze Wschodu, pomiędzy której szklanymi, więc na pozór niewidocznymi ścianami Polacy starzy i nowi obijać się będą po wiek wieków” (St. Kisielewski). Przeprowadza nas wybraną przez siebie drogą przez historię budynku, będącego darem Stalina i narodu radzieckiego, który miał być symbolem nowych czasów, nowego ładu społecznego, politycznego i architektonicznego. Dziś dzieli Polaków, tak jak większość spraw w tym kraju. Ma zwolenników pozostawienia go i zażartych zwolenników wyburzenia.
A on sobie stoi spokojny w swym karykaturalnym trochę majestacie, będąc świadkiem historii ( tej wielkiej) i świadkiem niejednej historii – romantycznej (miejsce randek), dramatycznej( sporo było samobójców, skaczących z wysokich pięter tarasu widokowego, wielu robotników zginęło podczas budowy), zoologicznej ( pałac kotów i sokołów), politycznej, gospodarczej… paranormalnej, metafizycznej ( ludzie listy piszą…o niezwykłym wpływie, oddziaływaniu iglicy na ich życie, jak pani G. mieszkanka „jednego z bloków na Ścianie Wschodniej, na którą iglica oddziałuje w sposób bezpośredni - pałacowe anteny powodują u mnie niekontrolowane orgazmy utrudniające codzienne wykonywanie obowiązków domowych – skarży się”.
Długo by wymieniać.
„(…) Choć gdy H. co dzień opuszcza budynek Pałacu, często powtarza sobie, że wychodzi na wolność. Jego grube mury skutecznie izolują od zewnętrznego świata. Zajęci codzienną krzątaniną, biegając w zaaferowaniu po labiryntach schodów i korytarzy, mogliby nawet od razu nie zauważyć, że miasto wokół nich znów przestało istnieć na skutek jakiejś nagłej katastrofy”.
Pałac w środku żył swoimi sprawami, sprawami pracujących w nim ludzi. Gabinety lekarskie były dobrym miejscem do przechowywania bibuły opozycyjnej i spotkań solidarnościowych działaczy, dłuta dentystyczne nadawały się świetnie do robienia dziurek w pączkach a w toalecie pani Lucynka, sprzątaczka z trzydziestoletnim stażem handlowała mięsem.
„Na dole, przy holu dźwigowym, za dębowymi drzwiami z wizerunkiem damskiej sylwetki są cztery kabiny (…) W ostatniej na sedesie przykrytym szeroką deską stoi waga. Obok leży nóż. Z haków zwisają potężne, wypełnione czymś torby.
-Proszę, oto schabik – gmera w jednej dłonią, wydobywa kawał mięsa i sprawnie przepołowiwszy, wręcza H (…)”.
Beata Chomątowska pisze lekko, finezyjnie, czasami mamy wrażenie, że słyszymy szeptane gdzieś na korytarzach rozmowy, czasami „wkręcamy” się w opowieść, jakbyśmy byli jej świadkami. To nie jest książka zbudowana z mitów i legend miejskich ( choć te również autorka wspomina) , tylko z prawdziwych opowieści, z życia ludzi związanych z Pałacem, a życie, wiadomo, pisze najbardziej nieprawdopodobne historie. Każda z tych opowieści to są emocje a nie suche dane, czy czarno-biała, wyblakła fotografia. Ale te emocje Chomątowska dawkuje w doskonałych proporcjach – trochę nostalgii, trochę wzruszenia, sporo humoru i życzliwego, autentycznego zainteresowania. Nie ma patosu i pomnikowości, nie ma rozszarpywania ran. Czasem wystarczy podsumować jednym, a trafnym zdaniem, jak historie robotników, którzy pałac budowali i tu kończyli życie. Na skutek wypadków, samobójstwa, tajemniczych zgonów. Większość z nich to byli Rosjanie, opłacani przez ZSRR. Tych, którzy ginęli, chowano w osobnej kwaterze na wolskim cmentarzu prawosławnym. I tyle, rodzina nic nie wiedziała o tym, co się z nimi stało. Wiedzieli, że jechali do Polski stawiać wysoką wieżę i słuch o nich ginął „Tyle naprawdę wart był ich udział w całym tym przedstawieniu dla tego, który je wyreżyserował”.
Budowniczowie Pałacu i przeszłość miejsca, w którym PKiN stanął to jedno. Drugie to życie w środku. Kaka i Aka na czwartym piętrze pałacu za dnia , a wieczorami „przemierza bezszelestnie Duch Zdzisław, sprawujący pieczę nad pracą wszystkich telefonów w gmachu oraz zegarów sterowanych z centrali przez dwa główne, nazywane matka i ojcem”.
Są też opowieści o „prawdziwych” duchach i o listach przysyłanych „Do uprzejmego Rządu Pałacu Kultury”, „Jego Wysokości Prezydenta” przez ludzi, którzy najwyraźniej uważali Pałac za wszechmocny. Skarżyli się m.in. na sąsiadów zajmujących miedzę, na młodzież chodzącą po ulicy bez palt, prosili o zamieszczanie ogłoszeń w gablotkach. „Z Płocka napływa żądanie o ukaranie nałogowego alkoholika leczącego się kiedyś w poradni przeciwalkoholowej”.
Więcej znajdziecie na https://poczytajprzeczytaj.wordpress.com/2015/07/23/architektoniczne-monstrum-o-ludzkiej-twarzy/
Tam też autorka mówi m.in. o swojej książce, o budynku, która rzuca najdłuższy cień w Polsce, bo nie tylko na Warszawę, ale i na Polskę. O symbolice Pałacu ( święte słupy, katedra), jak się zmieniała na przestrzeni 60 lat i o próbach odczarowywania go po upadku komunizmu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Oddział chorych na raka

Przed lekturą odświeżyłam sobie "Inny świat". Myślę, że było to dobre posunięcie, ponieważ przygotowało mnie "merytorycznie" do tr...

zgłoś błąd zgłoś błąd