Zabij mnie, tato

Wydawnictwo: Videograf
7,16 (452 ocen i 125 opinii) Zobacz oceny
10
31
9
67
8
80
7
138
6
78
5
36
4
12
3
5
2
2
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378354055
liczba stron
432
słowa kluczowe
policjant, śledztwo, thriller
język
polski
dodał
Tomek

Rok 2015, centralna Polska. Trzynastoletnia Wiktoria wraz z dwiema młodszymi siostrami wraca ze szkoły. Dwieście metrów od domu spotyka znajomych, dziewczynki idą dalej same, lecz nie docierają do celu. Niedługo potem przyjaciel zrozpaczonej rodziny, emerytowany policjant, korzystając z nieformalnych informacji, dowiaduje się, że zwolniony z więzienia psychopatyczny zabójca zniknął i nie...

Rok 2015, centralna Polska. Trzynastoletnia Wiktoria wraz z dwiema młodszymi siostrami wraca ze szkoły. Dwieście metrów od domu spotyka znajomych, dziewczynki idą dalej same, lecz nie docierają do celu. Niedługo potem przyjaciel zrozpaczonej rodziny, emerytowany policjant, korzystając z nieformalnych informacji, dowiaduje się, że zwolniony z więzienia psychopatyczny zabójca zniknął i nie wiadomo, gdzie przebywa. Ani „ustawa o bestiach”, ani dyskretna obserwacja policji nie okazały się skuteczne. Kolejne zdarzenia świadczą o tym, że te dwie sprawy mogą się ze sobą łączyć.

Tymczasem nękana wyrzutami sumienia nastolatka jest bliska obłędu. Jej rodzice obawiają się, że może targnąć się na własne życie, a działania organów państwowych okazują się całkowicie nieskuteczne

 

źródło opisu: http://stefandarda.pl/

źródło okładki: http://stefandarda.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 413
veinylover | 2018-01-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 stycznia 2018

Książka polskiego współczesnego pisarza, a ja daję 10 gwiazdeczek?
Jeśli ktoś przeczyta recenzje innych czytelników i dowie się, że akcja zawija się wolno, albo autor moralizuje na temat systemu prawnego w Polsce, albo zajmuje się krytyką organów państwa - to uzna, że zwariowałem.
A ja sobie myślę, że wielu po prostu nie potrafi docenić tej doprawdy unikalnej, jak na współczesne czasy książki...
Akcja wolno się rozwija? Dlaczego?
Dlatego, że NIE JEST to książka neomarksistowska i antykulturowa. Niesłychanie ważnym jej elementem jest ukazanie WARTOŚCI KULTUROWYCH stojących w opozycji do nihilistycznego neomarksizmu, w którym liczy się pogoń za łatwą kasą, przyjemnostkami i orgazmami, wygodą życia, swawolną wolnością, gdzie promuje się brak odpowiedzialności, bezrefleksyjną głupotę, adrenalinę, tanią sensację itd. Dopiero po przeczytaniu odpowiednio obszernych, zwłaszcza początkowych części książki możemy poznać wartość więzi rodzinnych i rodziny, wartość przyjaźni, więzi społecznych małego miasteczka, miłości stojącej w opozycji do taniego pieprzonka, zdolności do rezygnacji z egocentrycznych pragnień w imię przyjaźni, wzajemnego wspierania się, troski, solidarności międzyludzkiej, sprawiedliwości sprawiedliwej, a nie prawniczej... Nawet miejscowy biznesmen nie jest naciągaczem, tylko porządnym, sprawiedliwym i empatycznym pracodawcą i mądrym człowiekiem. Życie toczy się tam jeszcze nie zniszczone kulturowo przez lewicowych ideologów.
W to życie wkracza z butami lewicowa rzeczywistość, punkt po punkcie. Wypuszczanie bandytów i brak kary śmierci, skutki tegoż dla życia społecznego. Chamstwo i brutalność czegoś, co bezzasadnie usiłuje siebie uważać za dziennikarstwo. Politykierstwo pozbawione głębszej refleksji. Bezduszność wyższych urzędników. Jednak społeczność miasteczka obroniła się w tej książce. Niżsi urzędnicy policji okazują się rozsądni. nasz główny bohater wykonuje coś w rodzaju dymisji w pracy w wyniku popełnionego błędu. Nawet miejscowy polityk w efekcie ostatecznym staje po stronie światła. Autor przeczuwa doskonale, czym jest sprawiedliwość. Sam kiedyś pisałem, że lewicowi ideolodzy nie rozumieją sprawiedliwości. Martwią się o przestępców i usiłują ich resocjalizować. W ich świecie słowo „kara” nie jest wypełnione żadną treścią, bo nie istnieje wolna wola, a zatem nie istnieje odpowiedzialność. Przestępca jest zepsutym trybikiem maszynerii społecznej, który trzeba naprawiać, to nie jego wina, ten jego biedny mózg zdeformowało dzieciństwo, wychowanie, kultura, zatem kulturę trzeba zaorać, a mózg przestępcy spreparować. Nie rozumieją, że sprawiedliwa kara jest możliwie zbliżoną ZAPŁATĄ za czyn. Zemsta byłaby karą niewspółmiernie wysoką w stosunku do popełnionego czynu. Autor sprawiedliwość rozumie i pokazuje jej namiastkę. Choć wymierzona sprawiedliwość ukazana w książce wykracza poza normy prawne, a na pewno takie jej rozumienie wywoływałoby wrzask wszystkich neomarksistów na planecie, to nasze poczucie sprawiedliwości, to naturalne, w głębi umysłu nieskażonego kłamliwymi ideologiami staje się po części zaspokojone. To bardzo sprawny zabieg autora: mimo iż działanie wykracza poza standardy lewicowego rozumienia sprawiedliwości, to i tak czujemy niedosyt, wiemy, że ta zapłata za popełnione czyny jest zbyt mała. I dobrze. Gdyby przekroczyła pewne granice i nakarmiła najwredniejsze instynkty, można by wkroczyć w strefę ZEMSTY. Autor wyraźnie tej właśnie granicy przekroczyć nie chciał, pokazał jednak silniejszą sprawiedliwość. Działania bliżej sprawiedliwości.
Książka bardzo mi się podobała i polecam ją każdemu. I chciałoby się, żeby czytelnicy wgryźli się podczas czytania w te sprawy, których namiastkę próbowałem wyżej nieudolnie przywołać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tatuażysta z Auschwitz

Nie sposób oceniać to, czego doświadczyli więźniowie obozów, jednak "Tatuażysta", to książka, jakich wiele o tej tematyce. Warto ją jednak...

zgłoś błąd zgłoś błąd