Opowiadania

Wydawnictwo: Bosz
6,65 (109 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
13
8
14
7
28
6
26
5
12
4
4
3
5
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Opowiadania
data wydania
ISBN
9788375762532
liczba stron
416
słowa kluczowe
Beksiński, opowiadania
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Iza

Do tej pory tylko wtajemniczeni wiedzieli, że Zdzisław Beksiński – genialny malarz i fotograf – zajmował się literaturą. W dziesiątą rocznicę śmierci artysty ujrzy światło dzienne zbiór tekstów odnalezionych w jego archiwach. „Opowiadania” pozwalają spojrzeć na twórczość wizjonera z zupełnie nowej, literackiej perspektywy. Zdzisław Beksiński działał na niemal każdym polu artystycznym:...

Do tej pory tylko wtajemniczeni wiedzieli, że Zdzisław Beksiński – genialny malarz i fotograf – zajmował się literaturą. W dziesiątą rocznicę śmierci artysty ujrzy światło dzienne zbiór tekstów odnalezionych w jego archiwach. „Opowiadania” pozwalają spojrzeć na twórczość wizjonera z zupełnie nowej, literackiej perspektywy.

Zdzisław Beksiński działał na niemal każdym polu artystycznym: malarskim, graficznym, fotograficznym, rzeźbiarskim, wzorniczym, dźwiękowym. Dzięki niezwykle sugestywnym obrazom zyskał światową sławę. Stronił od uwagi mediów, co w połączeniu z pełną niepokoju i grozy tematyką jego dzieł sprawiło, że jeszcze za życia zyskał miano artysty tajemniczego. Mroczną sławę dopełniła jego tragiczna śmierć: twórca został zamordowany we własnym domu w 2005 roku, zostawiając po sobie gigantyczną spuściznę artystyczną. Jej częścią jest twórczość literacka, do tej pory znana tylko najbliższym przyjaciołom.

Czym są „Opowiadania”? Co wnoszą do twórczości Beksińskiego, co mówią o nim samym? Niepublikowane wcześniej dzieła odsłaniają skomplikowaną naturę artysty. Twórca obnaża w nich swoje lęki i obsesje. Bywa brutalny. Wciąga czytelnika w niezwykłą, niekiedy mroczną rzeczywistość, do tej pory znaną z jego obrazów. Literacki świat Beksińskiego jest dziwacznym mechanizmem, pełnym spisków, niejasnych intencji i sennych pejzaży. Na kartach „Opowiadań” ludzie męczą się w nieudanych utopiach, światem rządzą bezlitośni władcy, a narrator cierpi na urojenia prześladowcze. Nieodłącznie towarzyszy mu poczucie zagrożenia.

„Opowiadania” ujawniają też dowcip, erudycję i błyskotliwość autora: jako pisarz Beksiński jest przewrotny, stosuje zaskakujące puenty i chętnie gra paradoksem. Flirtuje z sensacją i makabrą, osobiste wyznania swobodnie przeplata z rozważaniami filozoficznymi. Proza słynącego z bogactwa wyobraźni artysty jest efektem pracy ścisłego umysłu – teksty, niczym jego obrazy, skonstruowane są z dbałością o najmniejszy detal.

 

źródło opisu: Wydawnictwo BoSz

źródło okładki: Wydawnictwo BoSz

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
VenusInFur książek: 2597

„Literacka” sztuka

„Opowiadania” Zdzisława Beksińskiego to dowód na to, że ich autor literatem nie był, zresztą nigdy nie rościł on sobie prawa do owego miana. Utalentowany malarz, wrażliwy fotograf, błyskotliwy grafik – owszem. O tym, że parał się szeroko pojętym tworzeniem narracji mało kto do tej pory wiedział, aczkolwiek samotnik z Sanoka pozostawił po sobie dość obszerną prozatorską spuściznę. Obszerną, jeśli spojrzymy na krótki okres, w którym tworzył, a zamykający się na przestrzeni nie więcej niż dwóch lat (1963-1965).

Fani tego niezwykłego pod każdym względem człowieka mogą wszak poczuć się zawiedzeni lekturą „Opowiadań”. Takie stwierdzenie nie jest bynajmniej zarzutem czy negatywnym ciosem w nie (i ich autora) wymierzonym, a wskazówką służącą do poprawnego podejścia względem tych krótkich form literackich. Beksiński jest autorem nie tyle ekscentrycznym, co charakteryzującym się specyficznym typem twórczej wrażliwości, której potencjał nie został jednak do końca przez niego wyzyskany. Stąd intensywna praca nad okiełznaniem bogatej wyobraźni poprzez słowo pisane przyniosła w rezultacie inspirującą, acz nazbyt statyczną narrację. Owe literackie wizje przyjmują formę ciekawie kiełkujących fabuł z namnożeniem motywów, z których słynęła sztuka plastyczna Beksińskiego, jednak na tym cała rzecz poprzestaje.

Jak wspomniałam wyżej te pisarskie wprawki należy czytać jako uzupełnienie potężnego, interdyscyplinarnego dzieła wybitnego przecież twórcy. Tylko w takim kontekście ich lektura...

„Opowiadania” Zdzisława Beksińskiego to dowód na to, że ich autor literatem nie był, zresztą nigdy nie rościł on sobie prawa do owego miana. Utalentowany malarz, wrażliwy fotograf, błyskotliwy grafik – owszem. O tym, że parał się szeroko pojętym tworzeniem narracji mało kto do tej pory wiedział, aczkolwiek samotnik z Sanoka pozostawił po sobie dość obszerną prozatorską spuściznę. Obszerną, jeśli spojrzymy na krótki okres, w którym tworzył, a zamykający się na przestrzeni nie więcej niż dwóch lat (1963-1965).

Fani tego niezwykłego pod każdym względem człowieka mogą wszak poczuć się zawiedzeni lekturą „Opowiadań”. Takie stwierdzenie nie jest bynajmniej zarzutem czy negatywnym ciosem w nie (i ich autora) wymierzonym, a wskazówką służącą do poprawnego podejścia względem tych krótkich form literackich. Beksiński jest autorem nie tyle ekscentrycznym, co charakteryzującym się specyficznym typem twórczej wrażliwości, której potencjał nie został jednak do końca przez niego wyzyskany. Stąd intensywna praca nad okiełznaniem bogatej wyobraźni poprzez słowo pisane przyniosła w rezultacie inspirującą, acz nazbyt statyczną narrację. Owe literackie wizje przyjmują formę ciekawie kiełkujących fabuł z namnożeniem motywów, z których słynęła sztuka plastyczna Beksińskiego, jednak na tym cała rzecz poprzestaje.

Jak wspomniałam wyżej te pisarskie wprawki należy czytać jako uzupełnienie potężnego, interdyscyplinarnego dzieła wybitnego przecież twórcy. Tylko w takim kontekście ich lektura przyniesie każdemu czytelnikowi w pełni zasłużoną satysfakcję i skłoni do intelektualnych rozpoznań – niejednokrotnie na kartach tomu odnajdziemy inspiracje Schulzem, Kafką, Poem, poezją symboliczną Rilkego, średniowiecznymi bestiariuszami, fantastyką Bradbury’ego czy Lema. Beksiński jawi się w tych krótkich opowiadaniach, szkicach i fragmentach jako twórca, u którego treść przerosła formę, niejako ją rozsadzając. Ta ograniczona pojemność słowa okazała się dla niego wystarczającym powodem, by dość szybko zarzucić te literackie eksperymenty, w których jednocześnie jest aż tyle sztuki.

To bardzo oczywiste, co teraz napiszę, ale nie sposób czytać Beksińskiego nie pamiętając o tym, co stworzył na płótnie. Zresztą, „Opowiadania” nie dają szansy na taki rodzaj amnezji. Już otwierające tom „Na końcu ogrodu” przypomina o tym, że estetyka oniryczna, makabryczna, irracjonalna to jest ten rodzaj kliszy, przez którą sanoczanin filtruje obraz rzeczywistości. Wszyscy na pewno pamiętamy monumentalne wizje i symbole z okresu fantastycznego w jego malarstwie – odnajdziemy je także w „Opowiadaniach”. Śmierć i makabra („Autobus”), architektoniczne dziwy i labirynty („Centrala snów”, „Lustra”), problem tożsamości i iluzoryczności świata („Informator”) czy wreszcie ewidentna zabawa z popkulturą, zwłaszcza z gatunkiem senascyjno-krymianlym („Zamach”, „Kobieta z autoportretu”) to najczęstsze, choć oczywiście niejedyne, fabułotwórcze tematy. Beksiński jest tu wielostronny, choć w tej wielostronności zanadto się zatraca, przez co znaczna część zgromadzonych w tomie tekstów jest jednorodna tak stylistycznie, jak i tematycznie. Ale jednocześnie miejmy na uwadze fakt, że owa spuścizna prozatorska to także wspaniały miszmasz kilku ważnych trendów i kierunków literackich, jakimi charakteryzowało się XX stulecie.

Wiesław Banach – przyjaciel, biograf i twórca sanockiej galerii Beksińskiego oraz Tomasz Chomiszczak – wykładowca PWSZ w Sanoku podarowali nam wspaniały prezent w dziesiątą rocznicę śmierci wybitnego artysty. Cieszą bardzo ich starania ku temu, by mit Beksińskiego jako wszechstronnego, błyskotliwego twórcy miał szansę wzbogacić się o kolejny, sugestywny akcent, jakim bez wątpienia jest jego pisarstwo pozostawione w liczbie czterdziestu intrygujących narracyjnych miniatur. Walorów artystycznych nie ma się co tu na siłę doszukiwać, niemniej potraktowanie ich jako niszowej, w pełni eksperymentalnej odsłony geniuszu Zdzisława Beksińskiego będzie wspaniałym preludium pod czekającą lekturę. Myślę, że jesteśmy mu to winni.

Justyna Anna Zanik

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (578)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 911
Queequeg | 2016-01-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 stycznia 2016

Opowiadania Beksińskiego są jak jego obrazy czy grafiki – mroczne, niepokojące, czasem pełne dusznego klimatu. Są jak sen , którego nie chciałbym śnić, a jeśli już się przyśni, to wolałbym, żeby prędko się skończył. Opowiadania te są na swój sposób klaustrofobiczne, podszyte podskórną grozą, lękiem, pełne cieni, nierzadko śmierci, rzeczy i zjawisk „niedorobionych”, nieokreślonych, brudnych...

Niestety, pomimo tego klimatu, nie wszystkie opowiadania przypadły mi do gustu. Rewelacyjne były chociażby „Na końcu ogrodu”, „Centrala snów”, „Ręka”, „Manekiny” czy „Podpalacz”. Reszta była albo średnia („Informator” „Kronikarz wydarzeń” czy „Obserwatorzy”), albo niestety słaba – samym klimatem autor nie zdołał przykuć mojej uwagi w całości, wydały mi się po prostu nudne. Poza tym były nazbyt szczegółowe co zabijało chwilami cały nastrój. Część opowiadań z kolei wydawała się „zapętlona” – autor bez końca opisuje ten sam stan, rzecz, budynek, zjawisko, używa tych samych zwrotów kilka razy,...

książek: 888
Krzysztof | 2015-06-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 czerwca 2015

Pojawienie się Opowiadań Beksińskiego było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Nie wiedziałem, że wybitny artysta przez jakiś okres swego życia podejmował tak intensywne działania literackie. Pierwsze pytanie jakie nasunęło mi się gdy patrzyłem na okładkę książki to czy w swych opowiadań Beksiński zawarł klimat z najbardziej przeze mnie cenionego okresu fantastycznego. Nie da się ukryć, że mroczna literatura Beksińskiego bliska jest jego późniejszym dokonaniom malarskim i w sumie dopełnia jego wszechstronne działania artystyczne.

Opowiadania Beksiński pisał w latach 63-65 i nie mógł lub nie chciał ich wydać. Wszystko wylądowało w szufladzie. Teraz w 10 rocznice jego śmierci odnalezione teksty ujrzały światło dzienne. Jest to wybór tych opowiadań. Niektóre niedokończone, zajmujące niecałe 2 strony, ale w każdym jest jakiś skrawek duszy artysty.

Pierwsze co się rzuca w oczy w kontakcie z książką to jej niesamowite, dopracowane wydanie. Czarna twarda oprawa, złocenia i szycia kartek. W...

książek: 515
Kwyrloczka | 2018-06-30
Przeczytana: 15 czerwca 2018

>> Po recenzję z gratisami zapraszam na www.kwyrloczka.pl<<

JEDNA Z "TYCH"

O tak, zdecydowanie tak, to była jedna z tych książek, których przeczytanie zbyt wiele człowieka kosztowało. Zajmuje ona trzecie miejsce na mojej liście ksiąg zakazanych, morderczo uciążliwych, usypiająco – otępiających, przytłaczających i złych. W trakcie czytania, których masz już wymyślone pięć obiadów do przodu. Książek, których bez wytężania gałek ocznych, umysłu i mięśni (żeby sięgnąć po nią, a nie zająć się jednak sprzątaniem, albo czymkolwiek innym byle nie mieć do czynienia z TYM). Żadne nawet chwilowe przebłyski fabuły, nie są w stanie zrekompensować wyobrażenia jej jako broni obuchowej zaczajonej na ludzki umysł.

NO DOBRZE, ALE O CZYM TO BYŁO?

Zdaje się, że o błąkaniu się. Ciągle gdzieś ktoś się błąka bezcelowo, albo na coś bezcelowo oczekuje, oczywiście jeśli akurat nie jest na wojnie i nie nosi ołowianej głowy zamiast hełmu. Błąkają się Ci nieszczęśni bohaterowie wiecznie tymi samymi...

książek: 1263
K_Schmidt | 2015-09-21
Na półkach: Ars longa, Przeczytane, 2015
Przeczytana: 21 września 2015

Trzeba przyznać, że Beksiński umiejętnie panował nad słowami, celnie dobierał środki, kreując nastrój i zatrzymując w kadrze to, co się w nim znaleźć miało. A jednak czuje się, że język zadziałał tutaj w sposób podobny do narzędzia wprawdzie wysokiej jakości, ale użytego w całkiem innym od swojego przeznaczenia celu – to, co zostało ułożone ze słów i zdań, to ostatecznie nic więcej, jak tylko sekwencje wrażeń, wizji, onirycznych scen. Pisarstwo takie przypomina dokładny zapis pogmatwanych i niespokojnych snów, ale opowiadanie już niekoniecznie – w większości utworów zabrakło choć szczątkowej ramy fabularnej, zaczepienia w świecie rzeczywistym, które by tym wzlotom wyobraźni nadawały zarówno porządek, jak i uzasadnienie, nie wspominając już o puencie czy też zrozumiałym celu, do którego narracja miałaby kierować (czytelnik nie najlepiej odnajduje się w podróży przez manowce donikąd). Są na szczęście pojedyncze wyjątki – miniatury satyryczne („Kronikarz wydarzeń”, "Alfa"),...

książek: 339
Basia | 2018-09-18
Na półkach: Przeczytane

Dawno żadna książka tak mnie nie wymęczyła. Mamy tu zdecydowanie do czynienia z przerostem formy nad treścią, ale ze względu, że sam autor tego nie ukrywał daję ocenę dobrą. Światy wykreowane przez Beksińskiego są ubogie, proste, jest tylko to co widać, reszta to wynurzenia probabilistyczne autora. Niestety właśnie te przemyślenia, dociekania, półstronicowe zdania-potwory, w których tyle jest dygresji, że czytelnik czasem gubi wątek główny, a także matematyczna wręcz analiza opisywanych zjawisk i postaci sprawiają, że te opowiadania są naprawdę ciężkie do przejścia. Tak jak uważam Beksińskiego za doskonałego malarza, tak doceniam też jego decyzję i trzeźwą ocenę własnych talentów, że z jakiś powodów Beksiński tych opowiadań nie wydał. Być może tak powinno zostać, nie trzeba być genialnym we wszystkim, ani być "artystą kompletnym", bo co to właściwie oznacza? W Opowiadaniach Beksińskiego można wyczuć wyraźnie dwie siły, które ścierają się w autorze. Jedną z nich jest pewien mrok,...

książek: 925
czytankianki | 2015-06-26
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 19 czerwca 2015

Czarna, minimalistyczna okładka doskonale wpisuje się w literacki świat Zdzisława Beksińskiego. Świat mroczny i tajemniczy, przypominający nocne koszmary. Albo obrazy autora. Tytuły opowiadań (np. Centrala snów, Plac egzekucji, Zamach, Godzina zero, Bakterie) nie pozostawiają złudzeń – eksperymentując w latach 60-tych ubiegłego wieku z nową formą wyrazu, sanocki malarz pozostał w kręgu dotychczasowych zainteresowań czyli utopii i śmierci.

Anonimowi bohaterowie jego historii odwiedzają zagadkowe miejsca, błądzą w labiryntach korytarzy, eksplorują opuszczone ogrody-cmentarze, zsiadają w pokojach, które okazują się teatrem. Scenerii dopełniają dziwne postaci (biskup, mężczyzna na wózku inwalidzkim) oraz przedmioty (manekiny w perukach, głowy w szufladach, fotografie o dwóch stronach prawych). Dość szybko pojawia się wrażenie zagrożenia, narasta poczucie zła czającego się w pobliżu. To wszystko jest ciekawe, ale do czasu. O ile obsesje Beksińskiego można zaakceptować na obrazach,...

książek: 916
Gosia | 2015-06-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 czerwca 2015

Polecam fanom Beksy (którzy znajdą tutaj plastyczność znaną z jego obrazów) jak i nieco bardziej zaawansowanym czytelnikom.

Zbiór opowiadań Beksińskiego. Pisanych do szuflady, bo ostatecznie autor porzucił pisanie na rzecz malarstwa. Na uwagę zasługują rysunki Beksińskiego, ilustrujące wydawnictwo.

Biorąc pod uwagę, że utwory te zostały podane tylko "kosmetycznej" redakcji - jestem pod wrażeniem. Myślę, że gdyby Beksiński nie porzucił pisania, to - sądząc po tej próbce szkiców, wprawek - mielibyśmy pisarza na miarę Lema czy Mrożka.

Poraża mnie wyobraźnia Beksy oraz to, jak opisuje sceny tak, że potrafi wywieść czytelnika w pole, nadaje fabule nowe wymiary, zniekształca, bawi się czasem i przestrzenią. Zachwyca to, jak w finale czytelnika dopada ukryta groza... albo raczej - groza widoczna, którą się czuje, ale której się nie zauważa od razu. Gdzieniegdzie ma się wrażenie, że "praczecizmy" wymyślił Beksiński. I tak jak u Lema mamy tutaj jakby żywcem szkice kilku współczesnych...

książek: 455
Krzysztof Szczyciński | 2017-01-10
Na półkach: Przeczytane, Książki

Przeczytałem jedynie połowę opowiadań.
Czy w takim razie moja opinia powinna się tutaj pojawić ?

Uwielbiam obrazy Beksińskiego, uwielbiam także opowiadania. Wydawałoby się, że jest to świetne połączenie.

Większość tekstów posiada bardzo dużą ilość powtórzeń. Tekst należy czytać z całkowitym skupieniem, a w zamian nie otrzymuje się prawie żadnej słodyczy z chłonięcia literatury.
Nie powiem, że całość lektury była kiepska. Były momenty naprawdę dobre.
Nie lubię mieć w połowie przeczytanej książki.
Wystawiając tą opinię chciałbym grubą linią zakończyć historię z tą książką. To straszne, ale nie spodziewałbym się że nie będzie mi się chciało czytać opowiadań Beksińskiego.

Czuje dziwne, nieopisane rozczarowanie.
Jest mi smutno.

książek: 56
Rosemarie Muriel | 2016-06-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Zdzisława Beksińskiego uwielbiam, od kiedy pamiętam. Już od ładnych paru lat podziwiam jego prace, oglądam fantastyczne obrazy, szkice, fotografie. Z reguły rzeźbą się nie interesuję, ale uwielbiam jego reliefy. Słyszałam, że coś tam pisywał - krótko, ale intensywnie. Słyszałam też, że wszystkie swoje literackie wypociny porzucił i nie chciał już nigdy do nich wracać, więc założyłam, że zostały one przez niego wyrzucone. Dlatego ogromne było moje zaskoczenie (i jeszcze większa radość), gdy dowiedziałam się o publikacji zbioru opowiadań Beksińskiego.


"Jestem teraz na ulicy mojego dzieciństwa, w której brzmi echo spraw zapomnianych, niebyłych dramatów, jakichś dziwnie melancholijnych przeżyć. Nie wiem, po której stronie miasta jest ta ulica. Być może przechodzę nią codziennie, ale dawne proporcje uległy zmianie, powstały nowe domy, wycięto drzewa. Może ta ulica była w innym mieście. Może była we śnie."


Na obrazach sławnego sanockiego artysty panuje nastrój mroku i tajemniczości -...

książek: 852
Shiosai Tresbellevue | 2015-09-14
Przeczytana: 14 września 2015

Większość opowiadań pisana jest z perspektywy jednego, niezdefiniowanego bohatera, można więc uznać, że jest nim sam autor. Nadużywa on liczby mnogiej i rzeczowników niepoliczalnych, co mocno akcentuje zamiar odwoływania się do wszechrzeczy, a przynajmniej jej współcześnie immanentnych, według autora, składowych. Są wśród opowiadań takie, od których nie można się oderwać, jak i takie, przy których oko samo się zamyka. Można się było tego jednak spodziewać po zbiorze zawierającym praktycznie wszystko co wyszło spod pióra Beksińskiego.

Piękne wydanie, na bardzo dobrej jakości papierze, z bardzo dobrej jakości okładką - na pewno należne tak znakomitemu artyście. Zawiera wiele stron oryginalnego maszynopisu, z autorskimi dopiskami i skreśleniami. Pomyślane chyba z myślą o kolekcjonerach. Zwykłych fanów fantastyki najpewniej jednak rozczaruje i nie będzie cieszyło, stojąc na półce biblioteczki, równie mocno co fanów Z.B.

Powyższy zbiór jest dla mnie niczym więcej niż poszukiwaniem...

zobacz kolejne z 568 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd