Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Słowa pamięci

Seria: Kobiety to czytają!
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,16 (245 ocen i 57 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
27
8
50
7
72
6
47
5
20
4
7
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Memory Book
data wydania
ISBN
9788380690202
liczba stron
400
język
polski
dodała
Ag2S

Gdy czas ucieka coraz szybciej, każda chwila jest bezcenna… Imię własnego dziecka. Twarz ukochanej osoby. Wiek. Adres zamieszkania. Co się dzieje, gdy takie informacje uciekają z pamięci? Czy tracąc je każdego dnia, można jakoś odbudować swoje życie? Dbać o rodzinę? Zakochać się na nowo? Gdy chora na Alzheimera Claire zaczyna pisać swoją księgę pamięci, doskonale zdaje sobie sprawę, że ten...

Gdy czas ucieka coraz szybciej, każda chwila jest bezcenna…

Imię własnego dziecka. Twarz ukochanej osoby. Wiek. Adres zamieszkania.
Co się dzieje, gdy takie informacje uciekają z pamięci? Czy tracąc je każdego dnia, można jakoś odbudować swoje życie? Dbać o rodzinę? Zakochać się na nowo?
Gdy chora na Alzheimera Claire zaczyna pisać swoją księgę pamięci, doskonale zdaje sobie sprawę, że ten album ze wspomnieniami będzie wkrótce jedynym śladem, jaki zostawi po sobie córkom i mężowi. Tylko jak wracać do przeszłości, gdy przyszłość przecieka przez palce?

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Slowa_pamieci-p-33055-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 687
rudarecenzuje | 2016-01-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 27 stycznia 2016

Claire choruje na Alzheimera. Podstępna choroba wdziera się do jej szczęśliwego życia i odbiera kobiecie wszystko, na czym jej zależy- wspomnienia, uczucia, szacunek dla samej siebie. Claire dzień po dniu traci kawałeczek siebie, zbyt szybko zbliżając się do dnia, w którym wszystko, co znała ponownie stanie się nieznajome.

Czasami mam wrażenie, że Alzheimer to najgorsza spośród możliwych chorób. Człowiek traci wszystko za sprawą źle funkcjonującego i osłabionego organizmu. Jego mądrość, doświadczenie, emocje zostają skierowane przeciwko niemu. Z dnia na dzień sam dla siebie staje się najgorszym wrogiem.

„Za każdym razem, gdy coś mi w mózgu pyknie, tracę na dobre fragment siebie: jakieś wspomnienie, twarz, albo słowo. To coś zanika. I po trochu ja też”.

Siłą rzeczy porównujemy książki o podobnej tematyce. Wydaje mi się, że nie jest to dla nikogo nowością czy zaskoczeniem. „Mój” obraz tej choroby opierał się przez długi czas na książce Lisy Genovy- „Motyl”. Historia przedstawiona w tamtej powieści wstrząsnęła mną dogłębnie, a poszczególne kadry z jej ekranizacji będą stawały mi przed oczami jeszcze przez długi czas. Trochę martwiłam się, czy Coleman nie zginie w tym starciu, a jej książka już zawsze będzie mi się jawiła, jako ta gorsza. Potrzebowałam kilku dni na zebranie myśli i już wiem. Nie było powodu do obaw.

Świat Claire jest fantastyczny. Kobieta uwielbia swoją pracę, ma cudowne dzieci, a u boku miłość swego życia. Mogłoby się wydawać, że to idealna scena, ukazująca ciszę przed burzą, bo na tym idealnym obrazku musi w końcu pojawić się jakaś rysa. I dokładnie tak to się odbywa, choć zamiast rysy pojawiło się od razu głębokie pęknięcie, dzielące świat kobiety na wiele kawałków.

Każdy z nich, niegdyś znajomy, najważniejszy, najbliższy wspomnieniom, obecnie- problematyczny i budzący zamęt. Nie wyobrażam sobie, że w moim życiu mógłby nadejść taki czas, kiedy zapomniałabym, jak nazywa się widelec, nie mogłabym sobie przypomnieć drogi do domu, mieszałabym przeszłość z teraźniejszością. Clare przekonała się, jak to jest na własnej skórze. Choć walczyła jak lwica, wszyscy wiedzieli, że walczy na darmo. Bo tej walki nie może wygrać.

„Dobrze być po prostu sobą, a nie kobietą chorą, co mnie teraz definiuje na co dzień”.

Autorka przepięknie pokazała jej pojedynki. Jej pazerność i zachłanność na życie zadziwiały mnie, bo nie jestem pewna, czy ja umiałabym siłować się z samą sobą. Jak można ufać innym, skoro nie możemy ufać samemu sobie? Claire musiała powierzyć swój los w ręce bliskich. Zawierzyć im i przekonać się, że wiedzą, co dla niej będzie lepsze. Zupełnie niespodziewanie przestała być matką i żoną na pełen etat, tracąc wiele z tego czasu na rzecz bycia nastolatką i córką. Znowu.

„To właśnie jest sedno choroby, jej wpływu na mnie i na moich bliskich: rosnąca przepaść między moją, a ich rzeczywistością. Dzień w dzień zasypuję tę otchłań ile sił, lecz zawsze docieram do punktu, gdy już dłużej nie mogę, a z nimi dzieje się to samo. Potem oni już nawet nie próbują, bo mój świat to ten niewłaściwy”.

Coleman pokazuje nam szczegóły tego smutnego procesu tracenia siebie. Z każdej strony uderzały we mnie troski i lęki głównej bohaterki. Bolała mnie jej nieporadność i bezbronność, na którą nie miała przecież żadnego wpływu. Realizm tej sytuacji wbijał mnie w fotel, zupełnie jakby to wszystko działo się na moich oczach. Wszystko w tej historii było niezwykle prawdziwe i życiowe. Autorka nie próbowała ubarwiać i udawać, że wszystko będzie dobrze. Było wiadomo, że nie będzie. Niektórzy zarzucali jej, że w książce za dużo cukierkowości, jednak jestem odmiennego zdania. Nazwałabym to raczej nadzieją i miłością.

Bardzo podobało mi się także, że Coleman nie zapomniała o innych bohaterach. Matka Claire, jej mąż, córki. Odnalezienie własnego miejsca w świecie chorej musiało być dla nich przykre i przytłaczające, a świadomość, że ich ukochanej osoby niedługo zabraknie- prawdziwie zatrważająca. Wbrew wszystkim przeciwnościom musieli jednak żyć dalej, bo choroba nie czeka na dobry moment. Przychodzi nagle, a ty musisz się dostosować.

Powieść przepełniona jest emocjami bohaterów. Przez cały czas czułam, jak ważna jest Claire dla swojej rodziny i cieszyłam się, że nie przechodzi przez to sama. Ale jedna rzecz nie dawała mi spokoju- to, co działo się z jej uczuciami. Choroba bowiem nie tylko odbierała jej wspomnienia i poniżała ją, jako człowieka. Ona także zasiała w niej wielką niepewność wobec osób, które były jej najbliższe i wobec uczuć, którymi ich darzyła. Czy może być coś gorszego? Nie.

Autorka stworzyła wspaniałą książkę. Bardzo mądrą, ale łatwą w odbiorze. Napisaną prosto i na temat. Ważną w swoim przekazie. I jedyną w swoim rodzaju. Bardzo się cieszę, że dałam jej szansę.

http://rudarecenzuje.blogspot.co.uk/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Exodus

Opinie czytelników


O książce:
W obcej skórze

„Czasami ból bywa zbawieniem. Budzi cię, pomaga ci czuć”. Londyn, komisarz Marnie Rome i sierżant Noah Jake prowadzący śledztwo, trafiają na dramatyc...

zgłoś błąd zgłoś błąd