Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dopóki nie zgasną gwiazdy

Cykl: Dopóki nie zgasną gwiazdy (tom 1) | Seria: Imaginatio [SQN]
Wydawnictwo: Sine Qua Non
6,73 (383 ocen i 120 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
29
8
61
7
125
6
83
5
45
4
15
3
9
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379243808
liczba stron
400
język
polski
dodał
Pavel

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Fantastyka, fantasy. Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste – zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Fantastyka, fantasy.

Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste – zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne przemierzają grupy myśliwych, desperacko walczących o pożywienie. Pozostali przy życiu ludzie przenieśli się wysoko w góry, gdzie trzymają się ułudy bezpieczeństwa. Doskonale wiedzą, że biada tym, których dopadną światła na przełęczy. Dla większości lepsza jest śmierć...

W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców...

Wejdź do świata, w którym przetrwają tylko najsilniejsi, każda książka jest na wagę złota, a dawne siedziby ludzkie skrywają największe sekrety. Do świata, który nie wybacza najmniejszego błędu.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sine Qua Non, 2015

źródło okładki: http://www.wsqn.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 145
Linoskoczek | 2015-08-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 sierpnia 2015

Po Apokalipsie.
Bo Apokalipsa wydarzyła się naprawdę i to nie taka, jak ją sobie wyobrażamy w postaci ludzkiego pędu do samozagłady. Czy to wojny nuklearnej, czy nowomodnie za sprawą potocznej chciwości i zniszczenia środowiska naturalnego, bez którego obyć się nie możemy. Choć odwrotnie tak. Tu na marginesie, ciekawy ten wpływ człowieka. Ostatnio tak grzeje, że upały wprost afrykańskie, ale obecnie człowiek to mało zadziałał, słonko samo z siebie piekielnie dopieka. I tyle z naszej pychy. Prędzej natura nas spali, nim my ją podgrzejemy. Ale wracając do książki Patykiewicza, Apokalipsa przyszła z zewnątrz, spadł meteor i wywołał zimę (przydałaby się teraz odrobina zimy, oj ckni się do niej).
Wydawałoby się, że efekt czysto fizyczny, ale zimie również towarzyszy wyrój świetlików. To takie latające cosie, co wniknąć mogą w człeka i przemienić go dokumentnie. Niestety, ciało przy tym niszczeje. Nowy duch je spala. Na popiół.
Mamy zatem pomieszanie porządków: naturalnego, czyli wyjaśnialnego fizykalnie, z religijniackim, czy jak komu odpowiada metafizycznym, bo w takich aspektach należy rozważać wszak pojęcie duszy.
Bardzo to wdzięczne pomieszanie, aż się oblizuję nieprzystojnie.

Postapokaliptyczny świat oglądany za oczyma chłopca wchodzącego w czas męski. Obserwujemy jego dorastanie. Od tego, co w jego dziecinnym wyobrażeniu charakteryzuje mężczyznę do tego czym jest w istocie, a wiąże się z realizacją potrzeb osób z nim związanych czyli rodziny, po cele stawiane przez społeczność, w której egzystuje.
Ten świat książkowy dopracowany, cywilizacja uległa regresowi, ale z jej dawnych zdobyczy korzystają współcześni. Mamy ruiny, z których pozyskiwane są surowce, ale i wciąż działające niektóre urządzenia, a także naukę. Lecz przede wszystkim religię porządkującą tamten świat. Ona tłumaczy pojawienie się zła. Bo zło istnieje, świetliki opanowując duszę, zabijają. Niosąc światło lucyferiańskie, diabelskie.

Chłopiec przemieszczając się po tym świecie, pozwala czytelnikowi wniknąć w jego fascynującą złożoność. Przyczyny zaistnienia upadku cywilizacji zostają ukazywane stopniowo, intrygi dziejące się w niej współcześnie rozwijają się konsekwentnie, zaś młody mężczyzna konfrontując się z nimi, dookreśla sam siebie. Jego świadomość, poczucie odpowiedzialności rozwija się, to widać.

Ale kilka spraw zdecydowanie mi się nie spodobało, na tyle że poważnie zakłóciły przyjemność z odbioru lektury. Zastanawiałem się nad nimi, niemile wyrzucony niebłahymi wątpliwościami z wykreowanego świata i zębami zgrzytałem. Oj, pożałuję jak przyjdzie przez to zasiąść w fotelu dentystycznym, oddając się w ręce okrutnika, który z racji wykonywanej profesji, litości nie zna.

Porzucając takie żale, przejdę do zasadniczej kwestii. Przede wszystkim zadawałem sobie pytanie, które brzmiało następująco:
A skąd bohaterowie, szczególnie tacy ważni dla fabuły, bliscy naszego głównego, wiedzą to wszystko, co wiedzą?
Na przykład taki starszy brat? Siedzi w wieży, czy w czymś tam, skąd miga światełkami do sąsiada, a ten mu odpowiada o nowinach. Ale brat z miejsca się nie rusza, jego doświadczenie czysto teoretyczne i dotyczące tylko tego, co wie od swego rozmówcy. To doświadczenie czysto książkowe, choć lekceważyć go nie wolno. W książkach znajdują się skarby ukryte przed oczyma niepowołanych, bo tacy do książek nigdy nie sięgają, bo nawet jak sięgną, to nie znajdą. Ale wymigana wiedza o naturze świata postapokaliptycznego ani szeroka, ani głęboka, więc to sprawa naciągana.
A naciągana dlatego, że dowiaduje się od kapłana bibliotekarza, który też wiedzę zdobywa z książek. I tu kłopot, bo w tym postapokaliptycznym świecie zimy i świetlików książek się nie pisze. Poza jedną. Pozostałe się odnajduje w zapomnianych miejscach. Jak zwykle, książki, a szczególnie dobre na ulicy nie leżą. Ale wracając do rzeczy, w powieści wiedza i nauka traktowane są z pobłażaniem. Dlatego posiadana w takim nadmiarze przez tych dwóch, nie przekonuje, a ma wpływ na ich działania, które są wielce przemyślane, dążące do rozwiązania zagrożenia dla ludzkości.
Jeszcze gorzej sprawa przedstawia się z doskonałymi istotami powstającymi ze świetlików. Skąd wiedza o ich naturze? Z ludźmi się nie kontaktują.
A najgorzej sprawa ma się z twórcą meteoru, który zniszczył ludzką cywilizację. Przecież on nie oznajmia swego istnienia czy intencji, nie nawiązuje kontaktu. Dla niego wszelkie świadome istoty istnieją po to, by na nich mogło się rozwijać potomstwo, czyli traktuje je jak pożywkę. Co przypomina „Obcego”. Ten odległy nieprzyjaciel nie pojawia się, istnieje nie wiadomo gdzie, zatem wszelkie rozważania o nim to nadużycie, które wydatnie psuło mi lekturę.

Jednak Autor zręcznie łączy ze sobą poszczególne wątki wynikające z różnorodnych motywów. Dopasował metafizykę do przygody, doprawił szczyptą nauki, wędrówki i dorastania. Tyle, że w finale rozwiązania nie znalazł.
Wyraźnie widać jak z tego całego dobra wybrać nie potrafi. Osiołkowi w żłoby dano. Miota się, w rezultacie końcówka wychodzi mu nijako. Wcześniej już naciągnął prawdopodobieństwo zdarzeń, każąc głównemu bohaterowi trafiać we wszystkie wykreowane zakamarki świata. Finał się po prostu rozłazi, jest zdecydowanie najsłabszy fragmentem książki.
Szkoda, bo byłoby świetnie.
Ale i tak czytało się dobrze.
Zajmująca lektura,
ale z niedosytem. Zatem –
na gwiazdek:
siedem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bezpieczna przystań

Dobra lektura na lato. Przypominała mi pewien film i to wcale nie jej własną ekranizację,bo na tę trafiłam dopiero szukając więcej informacji na temat...

zgłoś błąd zgłoś błąd