Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Romans z X Muzą. Teksty filmowe z lat 1917-1976

Wydawnictwo: Więź
5,67 (3 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
1
6
1
5
0
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
836035622X
liczba stron
308
język
polski

 

Brak materiałów.
książek: 1199
Dociekliwy_Kotek | 2012-10-20
Przeczytana: październik 2012

Przede wszystkim już w momencie pierwszego zetknięcia z tą książką i jej tytułem zostałam wprowadzona w błąd.
Przede wszystkim, słuszniej byłoby powiedzieć, że jest to wiersz o kinie z 1917 roku, teksty z lat 1920-1939 oraz nieliczne eseje, w których Słonimski zabierał głos w kwestiach dotyczących polskiej kinematografii (jeśli chodzi o ścisłość: komentarz do filmu o Mickiewiczu z 55 roku, cytaty z innych publikacji Słonimskiego z roku 56, następnie po jednym króciutkim urywku z roku 60 oraz 61, a cały tom kończą publikacje z lat 71-76). Czy wobec takich luk nie prościej i uczciwiej byłoby napisać po prostu "Teksty filmowe" i nie bawić się w poddawanie jakichkolwiek dat, skoro nijak się mają do rzeczywistości, a każdy średnio zorientowany czytelnik widzi, że podane lata odpowiadają mniej więcej całemu okresowi twórczej aktywności w życiu Słonimskiego? Może i uczciwiej, ale na pewno nie brzmiałoby tak ładnie.
Idźmy dalej.
Książka liczy sobie stron trzysta, z czego czterdzieści zajmuje wstęp, a kolejne dziesięć bibliografia i indeksy. Pozostała suma dwustu pięćdziesięciu wobec szerokich marginesów i takiej też interlinii doprawdy nie przedstawia się imponująco. Dociekliwych czytelników pragnę poinformować, że teksty powojenne zajmują skromniutkie dwadzieścia stron.
Skąd taka dysproporcja? Otóż stąd, że autorzy tego opracowania, państwo Małgorzata i Marek Hendrykowscy, mają najwidoczniej głowę do interesów i po zainwestowaniu kilkudziesięciu złotych w trzy tomy "Kronik tygodniowych", przedrukowali z nich wszystkie felietony, w których pojawia się słowo "film" lub "kino"" nieważne, czy przywołane jako złośliwy komentarz, czy jako porównanie, czy wreszcie obecne jako główny problem. Przyznaję, że kiedy to odkryłam, nie mogłam własnym oczom uwierzyć.
Dalej wcale nie jest lepiej i krótki rzut oka na bibliografię pozwala się zorientować, że dokonując wyboru para "redaktorów" skorzystała ze źródeł powszechnie dostępnych, nie wykonując żadnej - podkreślam: żadnej - pracy godnej uwagi. Nie ma tu nowych niepublikowanych tekstów, odkrytych rękopisów, w pocie czoła opracowanych zapisków. Nie. Jest to, co każdy czytelnik może sobie zrobić we własnym zakresie, to znaczy przeczytać dostępne w bibliotekach pisma publicystyczne Słonimskiego, zeskanować i zrobić swój wybór , a zaoszczędzi przy tym 40 zł.
Przełknęłabym to jeszcze, ale czarę przelała kropla przypisów, dodanych chyba sobie a Muzom (szczególnie tej tytułowej), które nie wyjaśniają nic ani też nic nie wnoszą.
Słonimski, oczywiście, broni się sam, ale mam wrażenie, że teksty zebrane w tym tomie pozostawione w oryginalnym kontekście - w towarzyszeniu innych "Kronik", wspomnień o Warszawie i felietonów - wypadłyby znacznie lepiej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zły Romeo

Przyjemność z lektury na pewno, przy czym naprawdę dużo się uśmiałam, co było niesamowite. Jedyne do czego miałam ale na większości kroków (z tym, ż...

zgłoś błąd zgłoś błąd