Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Z mgły zrodzony

Tłumaczenie: Aleksandra Jagiełowicz
Cykl: Ostatnie Imperium (tom 1)
Wydawnictwo: Mag
8,23 (3727 ocen i 349 opinii) Zobacz oceny
10
626
9
1 043
8
1 083
7
676
6
198
5
73
4
15
3
9
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mistborn
data wydania
ISBN
9788374805537
liczba stron
672
język
polski
dodała
Caroline5555

Książka autora "Drogi królów" i "Słów światłości". Przez tysiąc lat popiół zasypywał kraj, nie kwitły kwiaty. Przez tysiąc lat skaa wiedli niewolnicze życie w nędzy i strachu. Przez tysiąc lat Ostatni Imperator, "Skrawek Nieskończoności”, posiadając władzę absolutną, rządził i stosował terror, niezwyciężony jak bóg. A kiedy nadzieja została porzucona już tak dawno, że nie pozostały z niej...

Książka autora "Drogi królów" i "Słów światłości".
Przez tysiąc lat popiół zasypywał kraj, nie kwitły kwiaty. Przez tysiąc lat skaa wiedli niewolnicze życie w nędzy i strachu. Przez tysiąc lat Ostatni Imperator, "Skrawek Nieskończoności”, posiadając władzę absolutną, rządził i stosował terror, niezwyciężony jak bóg. A kiedy nadzieja została porzucona już tak dawno, że nie pozostały z niej nawet wspomnienia, pokryty bliznami pół-skaa ze złamanym sercem odkrywa ją na nowo w piekielnym więzieniu Ostatniego Imperatora. Tam poznaje moce Zrodzonego z Mgły. Znakomity złodziejaszek i urodzony przywódca, wykorzystuje swoje talenty w intrydze, która ma pozbawić tronu i władzy samego Ostatniego Imperatora.

 

źródło opisu: Wydawnictwo MAG, 2015

źródło okładki: http://www.mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 600
Rachel3 | 2015-11-09
Na półkach: Przeczytane, Pełna podziwu

Brandon. Sanderson. To. Geniusz. Kropka.

Naprawdę, nie mogę się nadziwić. Ludzie mówią Pratchetty, Tolkieny i - czego już zupełnie nie mogę zrozumieć - Martiny. A ja będę wszem i wobec głosić Brandon Sanderson i Brandon Sanderson, bo co czytam jego książkę to mnie zadziwia. Nieważne czy to monumentalne dzieło na skalę "Drogi królów" czy trzystustronicowe young adults "Stalowe Serce", czy wreszcie niezwykła opowieść high fantasy "Z mgły zrodzony".

Zastrzegam, książkę czytałam - jak mi to ostatnio weszło w nawyk - w oryginale. Jednak nawet po angielsku widać ogromną przepaść pomiędzy stylem Sandersona a przeciętnego autora light czy high fantasy - mówię "nawet", bo przecież nie jestem naitivem. Sądziłam, że w obcym języku będzie mi wszystko jedno w jaki sposób formułuje się zdania - myliłam się. Mam nadzieję, że tłumaczenie tego nie zepsuło... za bardzo, bo przetłumaczyć wszystkiego perfekcyjnie i bez żadnych strat zwyczajnie się nie da. Zresztą, już w opisie widzę chybiony traf. Samo "Z mgły zrodzony" (ang "Mistborn") brzmi dobrze, ale jaki Ostatni Imperator? Co było takiego trudnego w przetłumaczeniu "Lord Ruler" - "Pan Władca"? A "Ostateczne Imperium" ("The Final Empire")? Między "ostatnie" a "ostateczne" jest naprawdę znacząca różnica... Już nie chcę wiedzieć, co zrobiono z "Soother" czy "Misting" :/

Mniejsza z tym. Co do fabuły - rewelacyjna. Owszem, pierwszy trzy czy cztery rozdziały nie powalają na kolana, ale kto zna autora, ten jest już z tym zaznajomiony. Bo czy sama "Droga królów" zaczynała się tak znów rewelacyjnie? Dla nowicjuszy jednak - za nic w świecie nie odkładajcie! Wystarczy te trzy rozdziały i fabuła naprawdę się rozgrzewa, to bawiąc i prowokując do śmiechu, to znów zadając cios znienacka. Muszę przyznać, że tutejsze zwroty akcji nawet mnie zaskakiwały, a to niełatwe - nawet we wspomnianej "Drodze królów" nie zdziwiłam się tak wiele razy.

Przejdźmy dalej - bohaterowie. Tu już brakuje mi słów. Istnieje tylko pewna liczba superlatywnych przymiotników i wszystkie one nie wystarczą, by opisać postacie stworzone przez Brandona Sandersona, w tym Kelsiera. Zwłaszcza Kelsiera. Główną bohaterką jest jednak Vin, której udało się przełamać moje uprzedzenia wobec wojujących kobiecych postaci, a więc znów gratulacje dla autora. Drugoplanowi bohaterowie też prezentują się nad wyraz dobrze, ale jest ich tak wiele, że wspomnę tylko Elenda, gdyż rzucił mi się w oczy jako postać, która ma naprawdę wiele potencjału i zapowiada się, że zostanie głębiej rozwinięta w kolejnej części - i taką mam nadzieję ;)

Świat przedstawiony. Cóż mogę rzec? Sanderson po raz kolejny przełamuje stereotyp elfów-krasnoludów-smoków i tworzy swoje własne uniwersum z unikalnym klimatem. Cała ta mgła wypływająca w nocy i wirująca pod wpływem wiatru, rozszczepiająca światło... Mrrr. Spróbujcie tylko wyobrazić to sobie na tle miejskiej scenerii. Poważnie, ktoś powinien poinformować Hollywood, że sfilmowana seria Sandersona - choć co prawda przy odpowiednim budżecie - może być spokojna o zajęcie podium po "Władcy pierścieni". Przecież już nawet "Hobbita" żeście wyeksploatowali do cna, ruszcie coś świeżego...

Na koniec ostrzegę - to nie jest lekka książka. Nie chodzi tylko o ilość stron, ale przede wszystkim o klimat i zwyczajowe następstwa tzw. "partii szachów". W prawdziwych szachach (a nie jakiś tam udawanych, pisanych przez amatorki ałutoreczki) pionki umierają. Czasami tylko nieliczne, czasami w większych ilościach... Tu z pewną stratą było szczególnie trudno mi się pogodzić, choć jednocześnie podziwiam maestrię poprowadzonej w ten sposób fabuły. Nie będę spoilerować, o kogo chodzi - jak przeczytacie, z pewnością się domyślicie ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Don't Let Go

Inna niż wszystkie poprzednie. Coben nie prowadzi kilku wątków jednocześnie, jak to zwykle ma w zwyczaju, ale ciągnie jeden od początku do końca. Lek...

zgłoś błąd zgłoś błąd