Metalowa Dolna

Wydawnictwo: Filologos
7,14 (56 ocen i 38 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
4
8
15
7
16
6
11
5
2
4
0
3
0
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788394183905
liczba stron
112
język
polski

Głównym bohaterem jest mężczyzna w średnim wieku, zmagającym się z chorobą żony – rakiem. Nieszczęściem dla niego, wygląda to na ostatnie stadium tej choroby. Każdy dzień jest dla niego walką o ukochaną, ale także o siebie samego. Pomimo przeciwności losu, nie zapomina o tym kim jest, jakie są jego korzenie i dokąd zmierza. Trening ciała jest dla niego ważny, ale nie ważniejszy od żony. Jest...

Głównym bohaterem jest mężczyzna w średnim wieku, zmagającym się z chorobą żony – rakiem. Nieszczęściem dla niego, wygląda to na ostatnie stadium tej choroby. Każdy dzień jest dla niego walką o ukochaną, ale także o siebie samego. Pomimo przeciwności losu, nie zapomina o tym kim jest, jakie są jego korzenie i dokąd zmierza. Trening ciała jest dla niego ważny, ale nie ważniejszy od żony. Jest swoistą odskocznią, która pozwala mu zapomnieć o tym co dzieję się w świecie otaczającym go rakową świadomością. Wyciskanie kolejnych potów, w piwnicy przystosowanej na potrzeby przydomowej siłowni, pozwalają mu uciec od problemów dnia codziennego. Nie chronią go na zawsze. Tarcza zbudowana na podstawie wysiłku fizycznego, jest tylko pozorna, i może ulec szybciej niż się zdaje. Ale działa, przynajmniej do pewnego momentu, kiedy wszystko zostaje stracone. Wtedy też pojawia się Coś, co zupełnie zbija z tropu głównego bohatera. Coś co uświadamia mu, że jego własne uczucia, nie są wcale jego, a świat, który do tej pory był ograniczony sztangami i cierpieniem, został urozmaicony czymś niezrozumiałym. Wszystko za sprawą tajemniczych istot, skrywających się tuż obok, w Metalowej Dolnej.

 

źródło opisu: brunokadyna.pl

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 633
Wielbicielka-książek | 2017-02-12
Na półkach: Przeczytane

"Metalowa Dolna" to książka, po którą sięgnęłam zachęcona recenzją Marzeny z bloga Matka Puchatka. Tak bardzo zaintrygowała mnie jej opinia o tej mini powieści, że zapragnęłam ją przeczytać i dokładnie poznać ukazaną w niej tajemniczą historię (choć potem miałam pewne obawy, ale o tym ściślej opowiem w dalszej części mojej recenzji). Kiedy autor zaproponował mi zatem zrecenzowanie jego książki, bez wahania się zgodziłam. Jakie wrażenie wywarła na mnie ta książka? Zapraszam na moją opinię.

Bruno Kadyna - urodzony 5 marca 1981 roku w Gdyni. Żonaty, ma syna. Autor o sobie: "Czytam od dziecka, piszę od paru lat. Pisanie sprawia mi frajdę tworzenia, którą wcześniej było robienie biżuterii. Lubię wysiłek, cele wymagające wytrwałości i cierpliwości, na pozwalające na skróty czy chodzenie na łatwiznę. Pisanie jest drugą sztuką i sprawia mnóstwo satysfakcji. Udało mi się stworzyć prosty i nietypowy styl, mam nadzieję lekkostrawny. W swoich tekstach chcę oddać świat, emocje i uczucia ludzi w prawdziwy sposób, prawdopodobny, nawet jeśli jest czystą fantazją. Piszę językiem ludzi, do których niewielu pisarzy ma dostęp, jak i do doświadczeń i świata, z których czerpię. Oprócz literatury uwielbiam muzykę i sport, uprawiać, nie oglądać, czy o nim gadać." (źródło: http://brunokadyna.pl)

Największą pasją Tomasza jest siłownia znajdująca się w piwnicy jego domu, tam każdego dnia poddaje się treningom. Sam narzuca sobie tempo wykonywanych ćwiczeń, które poniekąd pomagają mu zapomnieć o śmiertelnej chorobie jego żony - Kasi, którą darzy prawdziwą i szczerą miłością. Mężczyzna pracuje jako handlowiec, ale często bywa w domu ze względu na zły stan zdrowia ukochanej, która wymaga opieki. Od jakiegoś czasu w trakcie samotnych zajęć, Tomasz słyszy szelesty, a następnie zauważa zanikanie pewnych małych przedmiotów. Początkowo myśli, że to pewnie jakieś małe stworzonko przemieszcza się w ciemnej piwnicy, aczkolwiek kiedy nic takiego nie dostrzega, podejrzewa, że w wyniku stresu to tylko jego wyobraźnia płata mu figla. Pewnego dnia Kasia umiera, a zrozpaczony mężczyzna zaprzestaje treningów i pogrąża się w smutku. Po kilku tygodniach nieobecności w swojej siłowni, ponownie doświadcza dziwnych zdarzeń i przewidzeń. Czuje również, że nie jest sam w tym ponurym pomieszczeniu. Okazuje się, że od dłuższego czasu ma towarzystwo w postaci małej istoty, przybyłej z Metalowej Dolnej - podziemnej krainy...

Gdy pierwszy raz dostrzegłam okładkę omawianej książki, pomyślałam, że to pewnie jakiś thriller bądź horror, naprawdę. Albowiem oprawa wydała mi się niezwykle ponura, a jednocześnie przerażająca. Moja wyobraźnia zaczęła wówczas swoją pracę i w mojej głowie zrodziły się pewne nieprzyjemne i przygnębiające sceny. Ciemna, odpychająca, o przykrym zapachu piwnica, która jest siedliskiem wielu stworzeń wzbudzających wstręt, a w niej ciężki sprzęt do ćwiczeń. Jednak po wnikliwej analizie okładki, zapoznałam się z opinią Marzeny, a następnie z opisem publikacji, które kompletnie nie wskazywały na to, że jest to powiastka z elementami grozy. Okazało się, że to opowieść o mężczyźnie, który powoli tracił swoją ukochaną i pragnąc poradzić sobie z uczuciem bezsilności i ogarniającym go cierpieniem, poddawał się treningom w swojej domowej starej siłowni, a następnie poznał pewną istotę, z którą nawiązał przyjacielską relację. Na tyle zostałam tym wątkiem zaciekawiona i zachęcona, że zwyczajnie chciałam poznać jego historię, a przede wszystkim dowiedzieć się, kim jest to stworzenie, które mu się ukazało. Przyznaję, że z niecierpliwością wyczekiwałam tej książeczki. A gdy już ją otrzymałam, dowiedziałam się, że "Metalowa Dolna" to pozycja z gatunku fantasy (wcześniej nie zwróciłam na to uwagi), której nie czytuję i unikam. I wtedy zaczęłam się obawiać jej lektury, lecz z drugiej strony pomyślałam, że po pierwsze to tylko sto stron, a po drugie, że czas najwyższy otworzyć się też na inne gatunki literackie. Tym sposobem, pewnego wieczoru rozpoczęłam swoją przygodę z tymże debiutanckim opowiadaniem. I krótko mówiąc przepadłam.

Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że "Metalowa Dolna" mnie tak pochłonie. Od pierwszej strony zostałam wprowadzona w świat mężczyzny, którego ogromną pasją była siłownia, która nie była tylko wymagającym remontu pomieszczeniem pełnym sprzętów do ćwiczeń, ale przede wszystkim miejscem, w którym główny bohater mógł się wyciszyć, oderwać od codzienności, spędzić czas sam ze sobą i kotłującymi się w jego głowie myślami. Dzięki treningom mógł wyrzucić z siebie wszystkie emocje, które nim targały, odkąd dowiedział się o chorobie żony. Byli młodym, szczęśliwym i kochającym się małżeństwem. Tomasz przesiadując w małej piwniczce, niejednokrotnie wracał myślami do przeszłości, wspominał ich pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek, wspólnie spędzany czas na wsi. Przewijające się obrazy wywoływały w nim piękne i radosne uczucia, ale też stanowiły tęsknotę za beztroską, spokojem i ciszą, których tak bardzo mu wtedy brakowało. Jego cierpienie i rozpacz po śmierci żony były bardzo odczuwalne. Miałam wrażenie, jakbym słuchała opowieści pewnego człowieka, któremu odebrano cząstkę siebie i pozbawiono szczęścia oraz poczucia bezpieczeństwa. Tomasza obdarzyłam sympatią od samego początku. Wydawać by się mogło, że to silny mężczyzna (nie mam na myśli tylko jego budowy ciała i postawy) o twardym charakterze, a w głębi duszy to osoba wrażliwa, nie kryjąca się ze swoimi uczuciami, zagubiona i osamotniona. Czułam jego ból w każdym wypowiedzianym przez niego słowie, we wszystkich dialogach prowadzonych z tajemniczą istotką. W kilku momentach się zwyczajnie wzruszyłam. Muszę przyznać, że nawet nie przeszkadzały mi opisy wykonywanych przez niego ćwiczeń, bowiem bardziej skupiłam się na jego stronie emocjonalnej.

Jednak nie tylko Tomasz wzbudził we mnie ciepłe uczucia. Mianowicie w opowiadaniu zjawia się inny bohater, o którym nie zamierzam zbyt precyzyjnie opowiadać, z racji tego, aby tak do końca nie zdradzić, kim bądź czym tak naprawdę jest. Ta niezwykła istota to Zgniatacz z rodziny Bulwaków, zamieszkujący Metalową Dolną. Uwielbiam tego małego słodkiego stworka, który w pewnym sensie pokazał mi swój bajkowy świat. Prawdę powiedziawszy, niekiedy miałam ochotę go po prostu przytulić. Nie ukrywam, że jego relacja z mężczyzną i prowadzone przez nich rozmowy sprawiały, że na mojej twarzy czasami gościł uśmiech, a innym razem pojawiały się w oczach łzy. Z ogromną przyjemnością, wnikliwością i uwagą śledziłam ich dialogi, które bez wątpienia zmuszają do przemyśleń, poszukiwania sensu i zrozumienia pewnych kwestii oraz do zatrzymania się na chwilę i spojrzenia na niektóre zagadnienia z innej perspektywy. Bez wątpienia to miłe, ale chwilami też smutne spotkanie miało wpływ na dalsze życie Tomasza. Nie sądziłam, że historia ta tak mnie poruszy. Szczerze mówiąc, kiedy zbliżałam się do końca tejże powiastki, już wiedziałam, że będzie mi brakować tych bohaterów i ich ciekawych konwersacji. Coś niesamowitego i zjawiskowego jest w tej historii. Stopniowo się w niej zatracałam i nie potrafiłam się oderwać. Nie chciałam, ażeby nastąpił jej koniec. Szkoda, że jest taka krótka, chciałabym więcej.

"Metalowa Dolna" to książka, która mnie mile zaskoczyła, a nawet oczarowała. To opowieść o wewnętrznych przeżyciach młodego mężczyzny, o przyjaźni, radzeniu sobie ze śmiercią ukochanej osoby, przemijaniu, tęsknocie, pasji oraz o nadziei. Stanowi połączenie realizmu i fantastyki, wiarygodności i magii, humoru i powagi. Zdecydowanie zawiera głęboki przekaz i niejedno wartościowe przesłanie. Każdy odbierze tę opowieść na swój własny sposób i wyniesie z niej coś dla siebie, coś cennego. Jestem o tym przekonana. Zachęcam zatem do lektury. Polecam serdecznie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Byle do przodu

Zobaczywszy słabe opinie książki obawiałam się, że „Byle do przodu” będzie najsłabszą powieścią Rudnickiej. Cóż, rewelacji nie było, ale powieść przec...

zgłoś błąd zgłoś błąd