Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dysforia. Przypadki mieszczan polskich

Seria: Reportaże
Wydawnictwo: Wielka Litera
6,34 (432 ocen i 79 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
24
8
73
7
114
6
108
5
58
4
23
3
19
2
7
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380320338
liczba stron
288
słowa kluczowe
reportaż, miasto
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Gorzka, przenikliwa, zabawna, świetnie napisana książka. Hanna Krall O powstankach warszawskich i ich zszarzałych parasolach po mężach. O budowlańcu wykończeniowym, który miał wszystko, co się miewa. O średnim pokoleniu, któremu najtrudniej zrozumieć istotę Boga jako trzech osób, oraz że ceny żółtego sera szybują powyżej baleronu. I o reporterze, bez...

Gorzka, przenikliwa, zabawna, świetnie napisana książka.
Hanna Krall

O powstankach warszawskich i ich zszarzałych parasolach po mężach.

O budowlańcu wykończeniowym, który miał wszystko, co się miewa.

O średnim pokoleniu, któremu najtrudniej zrozumieć istotę Boga jako trzech osób, oraz że ceny żółtego sera szybują powyżej baleronu.

I o reporterze, bez którego świat pozostanie nikomu nieznany.

Nową książką Marcin Kołodziejczyk potwierdza, że jest dziś jednym z najlepszych i najbardziej oryginalnych obserwatorów rzeczywistości, a szkoła polskiego reportażu, znaczona nazwiskami Wańkowicza czy Krall, ma godnego następcę w nowym pokoleniu.

Kołodziejczyk zagląda do mieszkań naszych sąsiadów, siada na ławce w parku, w poczekalni, pubie. Z podsłuchanych rozmów na korytarzu, na balkonie i przy świątecznym stole tworzy portrety – typy mieszkańców wielkich miast: przyjezdnych i autochtonów, z pokolenia przedwojennego i tych najmłodszych.

Piętnaście opowieści, które składają się na Dysforię przedstawiają ludzi w różnych „miejskich fazach życia”, ich emocje, problemy, rejestrowanie codzienności i odbieranie drugiego człowieka. Co odkrył pewien „metrobudowlaniec”, wynajmujący pokój u dawnej „powstanki warszawskiej”? Czym żyją lokatorzy nowego apartamentowca, zbudowanego tak, że łatwo wzajemnie się podglądać? Czego naprawdę życzą swej bogatej i odnoszącej sukcesy „przyjaciółce” jej koleżanki, analizując jej kłopoty w małżeństwie?

Autor opisuje biedę i bogactwo, głupotę i swego rodzaju mądrość, butną młodość i mało rozumiejącą starość, podsłuchując swe postaci tyleż przez niewidoczną ścianę, jakby był gdzieś tam i słyszał, co od najbardziej osobistego, intymnego środka. Jego Polska jest tyleż barwna, wkurzająca, dramatyczna i absurdalna, co prawdziwa do bólu.

Inteligentna, ale też cierpka lektura, którą powinno się czytać na osobności – grozi niekontrolowanymi wybuchami śmiechu i zakłopotaniem, bo na każdej stronie znajdziemy kolegów z pracy, kogoś z rodziny i siebie samych.

Fragmenty:

To jest miasto, tu ludzie robią sobie nawzajem krzywdę, jeśli się zbyt do siebie zbliżą.

Całe życie się zastanawiam, jak to jest, że po siódmym półlitrowym piwie nie chce mi się sikać, tylko chce mi się płakać. Kto ze mną pił, ten wie. Jakoś woda się musi we mnie źle przemieszczać, czy coś, bo co innego?

Posłuchaj mnie, ty Halinko Kiepska, ty płyto paździerzowa, mówię szeptem, Sandy nie spadła z żadnego krzesełka u mojej mamy! Spadła! Nie spadła! Spadła, nabiła siniaki, będziesz miał kłopoty, przygotuj się! Niestety, nie spadła, siniaki ma od ciebie!

 

źródło opisu: http://www.wielkalitera.pl/

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2
Dorian | 2015-08-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 sierpnia 2015

W książce nie znalazłem tego, co wydawnictwo obiecuje na obwolucie, a sam autor w wywiadach promujących "Dysforię" - przedstawiony przez niego obraz "rzeczywistości mieszkańców polskich miast" jest banalnie powierzchowny i, co najgorsze - tendencyjny, a tym samym od rzeczywistości bardzo daleki.

Swoje "reportaże-opowiadania" autor w dużej mierze oparł na stereotypach i ogranych schematach. Szczególnie dotyczy to rozdziałów, których bohaterkami są kobiety.
No więc jakie to gatunki "samic" zamieszkują miejską dżunglę? To może zgadnijcie sami: mają wypasiony apartament z widokiem na Wisłę, są jędzowate i aroganckie wobec robotników, którzy kładą im parkiet za 3 tysiące euro za metr kwadratowy, pracują na wysokich stanowiskach w korporacjach, nie dzwonią do rodziców, śpią z taksówkarzami i tak naprawdę są nieszczęśliwe, więc codziennie pocieszają się alkoholem. No i jak? Już wiecie? Brawo! Oczywiście, że to singielki! Powyżej zapomniałem jeszcze dodać, że są feministkami, a ta ich cecha zdaje się autora szczególnie uwierać, bo w jego błędnym mniemaniu feminizm = mężczyźni to zło.
Dawno nie czytałem czegoś tak przesyconego stereotypami i przez to nudnego.

Niestety takich banałów jest więcej. Mężatki "upolowały" swoich małżonków dyrektorów po to, żeby ci załatwili im karierę w telewizji, a kiedy już się rozwiodą, zażarcie bronią dzieci przed kontaktem z ich tatusiami, którzy wcześniej muszą doznać serii upokorzeń z ręki bezlitosnych kobiet psychologów i sędzin. No od razu widać, że Polska to nie jest kraj dla mężczyzn. (A czy problemem mężczyzn jest również to, że ściągalność alimentów w Polsce wynosi marne 17%?)

W jednym z rozdziałów pojawiają się też emerytowane mieszkanki warszawskiej kamienicy. I co jest ich głównym zajęciem? No oczywiście siedzenie w oknie i swatanie wynajmującego tam mieszkanie czterdziestoletniego kawalera, którego nazywają "synkiem". Bo ciekawszych rzeczy do roboty nie mają. Starsza pani swatka od "syneczków" - chyba trudno o bardziej wypraną sztampę.

Obraz mężczyzny mieszczanina też opiera się na schematach, co samo w sobie nie miałoby znaczenia, gdyby autor ujął temat w sposób oryginalny - czy to na poziomie języka, czy treści, ale tak się nie dzieje. Kim jest więc typowy mieszkaniec miasta - pan singiel, dodajmy? Otóż pracuje w korporacji, do której bez trudu załapał się w latach 90., pije, ćpa, ma karnet na siłownię, potrąca staruszków na przejściach dla pieszych, jest dyrektorem, więc zajmuje się niewiadomoczym,a później zostaje bezrobotnym i zanowu pije i ćpa. Pliiiis...

Jeśli chodzi o narrację, jest poprawna, choć dość nudna i przewidywalna.

Wyjątkiem, zarówno, jeśli chodzi o treść, jak i styl, jest ostatni, świetny rozdział, w którym autor rozprawia się z głupotą i pustką materiałów serwowanych w śniadaniowych telewizjach, które z upodobaniem czerpią głupoty z internetu i mają swoich widzów za półmózgi (a widzów niestety mają).

Odnoszę wrażenie, że pretekstem do napisania "Dysforii" w pewnym zakresie była chęć wyrażenia przez autora jego frustracji, uprzedzeń i lęków wobec kobiet, co jest przykre i krzywdzące. Świadomie utożsamiam tu autora z narratorem, a raczej narratorami - jest on reporterem, a książka określana jest jako zbiór reportaży ubranych w formę opowiadania, które mają pokazywać rzeczywistość.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lista gości

To już mój trzeci tytuł tej autorki. Czekałam aż wreszcie zacznę go czytać, po tytule sama nie wiem czego się spodziewałam. Ale zaczęłam i jak zawsze...

zgłoś błąd zgłoś błąd